Bezpieczna i skuteczna alternatywa dla antybiotykoterapii w leczeniu ZUM

Czy fitoterapia może stanowić równorzędny wobec antybiotykoterapii sposób leczenia? A jeśli tak, to w jakiego typu schorzeniach? Ten temat był poruszany przez naukowców z Polski i z Niemiec podczas tegorocznej konferencji w Warszawie pt. Przełomowe wyniki badań w leczeniu ZUM.

Nie bez powodu dyskutowano o fitoterapii właśnie w związku ze schorzeniami układu moczowego. Dolegliwości te, w większości przypadków niepowikłane, należą do najczęstszych przyczyn wizyt u lekarza pierwszego kontaktu. Kto wobec tego jest w grupie ryzyka?
Przede wszystkim są to:

  • kobiety w wieku 16-35 lat (ponad 80 proc. wszystkich zachorowań),
  • kobiety po menopauzie.

U co drugiej kobiety w ciągu roku od pierwszego epizodu ZUM dochodzi do nawrotu tej choroby. Tymczasem w ostrej fazie niepowikłanych ZUM jako leki pierwszego rzutu stosowane są antybiotyki. A ich nadużywanie w oczywisty sposób szkodliwie wpływa nie tylko na zaburzenia symbiotycznej flory pacjenta – tzw. mikrobiomu, ale także jednocześnie prowadzi do powstania oporności drobnoustrojów chorobotwórczych. Powszechności problemu dowodzi choćby przykład USA, gdzie właśnie z powodu ZUM przepisywanych jest aż 14 proc. ogólnie stosowanych tam antybiotyków. Warto także odnotować, że około 80 proc. zakażeń układu moczowego powoduje Escherichia coli – bakteria, która często wykazuje oporność na większość powszechnie podawanych antybiotyków. Stąd pilna potrzeba poszukiwania rozwiązań alternatywnych dla antybiotykoterapii. Czy taką możliwość daje racjonalna fitoterapia? Racjonalna, a więc opierająca się na badaniach naukowych, przy poddaniu leków roślinnych ścisłej kontroli składu, zawartości i czystości substancji czynnych, a także polegająca na ich właściwym zastosowaniu.

Racjonalna fitoterapia

Podczas wspomnianej konferencji przedstawiono wyniki wieloośrodkowego badania klinicznego trzeciej fazy wskazujące, że 83,5 proc. pacjentek z ostrym, niepowikłanym zakażeniem dolnego odcinka układu moczowego, którym podawano lek roślinny (zawierający sproszkowane i stabletkowane surowce roślinne: korzeń lubczyka, ziele centurii i liść rozmarynu), nie wymagało dodatkowej antybiotykoterapii. Statystycznie fitoterapia okazała się więc równie skuteczna jak leczenie porównywanym antybiotykiem (fosfomycyna z trometamolem), które otrzymywała druga grupa chorych. W grupie leczonej lekiem roślinnym odnotowano jednocześnie mniejszą częstość zaburzeń układu pokarmowego, takich jak biegunka i ból brzucha. Badany preparat wykazywał także działanie przeciwzapalne, antybakteryjne, spazmolityczne, przeciwbólowe i moczopędne. Warto także wspomnieć, iż składniki badanego leku roślinnego są uprawiane w naturalnych siedliskach, w kontrolowanych warunkach, zgodnie z wysokimi standardami jakości.

Eksperci popierają

Co dalej? Czy tego typu leczenie znajdzie miejsce w codziennej praktyce lekarskiej? Możliwość wykorzystania racjonalnej fitoterapii została zauważona i doceniona przez zespół ekspertów z Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Ich zalecenia dotyczące leczenia ostrych niepowikłanych zakażeń układu moczowego opublikowano w „Przeglądzie Urologicznym” (nr 2019/03). Według tych zaleceń, zastosowanie fitoterapii jako terapii nieantybiotykowej możliwe jest już w pierwszym etapie leczenia ZUM. Jej
wdrożenie lekarz może rozważyć w leczeniu ostrych niepowikłanych infekcji dolnych dróg moczowych, aby zmniejszyć ilość przepisywanych antybiotyków, a tym samym zredukować ryzyko narastania oporności drobnoustrojów. Ale na tym nie koniec: ponieważ ZUM to choroba często nawracająca, fitoterapia może być stosowana również jako element profilaktyki u pacjentów z nawrotami. Za jej wykorzystaniem przemawia także bezpieczeństwo takiego leczenia, bardzo rzadko generującego ogólnoustrojowe skutki uboczne. Warto też zauważyć, że takie stanowisko ekspertów jest zbieżne z deklaracjami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w zakresie wykorzystania racjonalnej fitoterapii.

Jaka będzie przyszłość?

Pozytywne wyniki badań klinicznych, akceptacja przez ekspertów, bezpieczeństwo leczenia – czy wszystko to oznacza, że przyszłość należy właśnie do fitoterapii? Zapewne tak, choć podobnie jak medycyna konwencjonalna, ma przeciwwskazania i ograniczenia dotyczące jej stosowania. Na pewno jednak w przypadku wielu schorzeń trzeba tę możliwość poważnie brać pod uwagę. W dobie rosnącej wielooporności bakterii na stosowane antybiotyki należy jak najbardziej wziąć pod uwagę jej zastosowanie, jeśli okazuje się ona (m.in. w badaniu klinicznym) równie skuteczna, a jednocześnie dobrze tolerowana przez pacjentów. Nie chodzi tu jednak o stosowanie tradycyjnego modelu zielarstwa – połączenie nowoczesnej fitoterapii z tradycją stanowi mądry powrót do natury. Bez wątpienia czerpanie z tradycji leczenia ziołami ma sens. Jednak wiedza przekazywana przez wieki z pokolenia na pokolenie wymaga dziś potwierdzenia przez nowoczesne laboratoria naukowe, a więc właśnie badania kliniczne, prowadzone według zasad medycyny opartej na dowodach. Poza tym stosowane produkty lecznicze muszą podlegać ścisłej kontroli m.in. bezpieczeństwa i skuteczności stosowania, zawartości substancji czynnych, a także braku zanieczyszczeń.

Opr. HS

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza