Iwona Grabska-Liberek
fot. TOMASZ ADAMASZEK

Dobro pacjenta jest dla nas najważniejsze

Rozmowa z prof. Iwoną Grabską-Liberek, kierownikiem Kliniki Okulistyki CMKP w SPSK w Warszawie, prezesem Polskiego Towarzystwa Okulistycznego.

Pani Profesor, jak się dowiedziałam, Pani życiowym mottem jest powiedzenie pisarza Romain Rollanda, że „Dobro to nie jest tylko wiedza, to jest czyn”. Działania Polskiego Towarzystwa Okulistycznego całkowicie to potwierdzają. Te wszystkie akcje, kampanie profilaktyczne, edukacyjne, których jesteście inicjatorami czy współorganizatorami, świadczą o tym, że zależy wam na tym, by Polacy mieli dobre, zdrowe oczy, by społeczeństwo miało świadomość, jak należy dbać o narząd wzroku.

Istotnie, prowadzimy wiele akcji edukacyjnych, których częścią są m.in. badania przesiewowe, możliwość wykonania badań w wybranych gabinetach okulistycznych, konsultacje z ekspertami czy konferencje prasowe. Zwykle udaje się przebadać po kilka tysięcy osób, a pewnie byłoby ich jeszcze więcej, gdyby tylko pacjenci się zgłaszali. I to mnie dziwi, bo zapisuje się powiedzmy sto osób do jakiejś placówki, a potem przychodzi tylko część.

To naprawdę zadziwiające, biorąc pod uwagę, jak trudno dostać się do okulisty. Na taką wizytę czeka się nawet parę miesięcy! A przecież, gdyby odwołali wizytę, to zamiast nich mogliby skorzystać inni pacjenci.

Mnie dziwi to tym bardziej, że wasze kampanie, jak chociażby Tydzień Jaskry, są widoczne na plakatach, rozpowszechniane szeroko w mediach. Ale taka to już widocznie nasza polska specyfika. Wystarczy wspomnieć, jak reagują na takie zaproszenia kobiety, którym proponowane są badania mammograficzne czy zaproszenia na bezpłatną kolonoskopię. W niektórych krajach za niestawienie się na badanie, na które się zapisało, należy zapłacić.

Jakby na to nie patrzeć, szkoda i być może powinniśmy, jako Towarzystwo, zastanowić się, jak dalej organizować tego typu działalność społeczno-edukacyjną, żeby skorzystało z niej jak najwięcej pacjentów. Bo, że takie działania są potrzebne, wręcz konieczne, nie ulega wątpliwości.

A jeśli już jesteśmy przy edukacji, to warto korzystać ze strony internetowej naszego Towarzystwa. Tam jest dokładnie, na bieżąco odnotowywany każdy rodzaj naszej aktywności i naprawdę jest to piękna, czytelna strona, zawierająca mnóstwo informacji. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Czym, poza działalnością skierowaną bezpośrednio do pacjenta, zajmuje się Towarzystwo?

Wszystko, co robimy, robimy pod kątem i dla pacjenta. Jednym z istotnych działań Towarzystwa jest dbałość o poziom wiedzy i wykształcenie naszych okulistów. Temu służą m.in. granty przyznawane na szkolenia czy szkolenia prowadzone na naszej stronie internetowej. Bo przecież to, jak lekarz będzie wyedukowany, jakie umiejętności będzie miał, przekłada się na zdrowie jego pacjenta.

Swoją wiedzę pogłębiamy i konfrontujemy, współpracując z licznymi międzynarodowymi towarzystwami i organizacjami, wymieniając się z nimi doświadczeniami. To m.in. Europejskie Stowarzyszenie Jaskrowe, Europejskie Towarzystwo Chirurgów Zaćmy i Chirurgii Refrakcyjnej, Amerykańska Akademia Okulistyki, Europejskie Stowarzyszenie Okulistów.

I jak, Pani zdaniem, wypadamy na tle okulistyki w innych krajach?

Jeśli chodzi o profesjonalizm, merytoryczność, to nie musimy się wstydzić. Wiele zabiegów, np. zaćmy czy przeciwjaskrowych, przeprowadzamy na światowym poziomie. Tylko że dostępność tych zabiegów jest w wielu przypadkach ograniczona. Problemem jest też brak okulistów, a za chwilę, gdy połowa z nas w wieku emerytalnym odejdzie, będzie jeszcze większy. Bardzo pomagali i pomagają nam rezydenci, choć to nie jest ich główna rola. A konsultant krajowy już zapowiedział, że rezydentów w okulistyce nie będzie. To oznacza, że dostęp do okulisty stanie się jeszcze trudniejszy. Również dlatego, że odkąd powstała sieć szpitali, część niepublicznych placówek, które miały kontrakty z NFZ, została ich pozbawiona. To oczywiście powiększy kolejki. Zaś kolejki zaćmowe to także skutek wprowadzenia skierowań do okulisty.

O co Towarzystwo zamierza zabiegać w najbliższym czasie, co uważa na najpilniejsze do załatwienia?

W dalszym ciągu w centrum naszej uwagi pozostanie większa dostępność do lekarza okulisty i zabiegów okulistycznych. Stworzenie w powołanej przez pana ministra grupie ekspertów kryteriów kwalifikujących do operacji zaćmy w ramach NFZ. Pacjentów z chorobami oczu będzie przybywać, bo społeczeństwo się starzeje, więc z pewnością jest to pilny problem do rozwiązania. Postulujemy powrót do koszyka świadczeń, żeby dokładnie zostało określone, jaka jest cena soczewki i co pacjentowi przysługuje nieodpłatnie.

Pacjent albo otrzyma gorszą soczewkę na NFZ, na dodatek jeszcze się na nią naczeka, albo zapłaci, i to niemało, za dużo lepszą w placówce prywatnej. Może jeszcze udać się za granicę, bo ustawa transgraniczna to przewiduje.

Właśnie, ale to nie są dobre rozwiązania. Ustawa transgraniczna z pewnością wymaga korekty, a pacjenci skierowani na operację zaćmy powinni także, tak jak wszyscy, być zarejestrowani w kolejce. Zresztą wyceny procedur okulistycznych to kolejny problem. Są one całkowicie oderwane od realiów, szczególnie operacje przeciwjaskrowe, z wykorzystaniem nowoczesnych rozwiązań.

Będziecie nadal angażować się w kampanie, badania przesiewowe?

Jak najbardziej. To konieczność w sytuacji trudnego dostępu do okulisty. Więcej uwagi niż do tej pory poświęcimy dzieciom. Postulujemy, by w każdym województwie znalazł się jeden centralny ośrodek zabiegowy, zapewniający bardziej specjalistyczną i bardziej wszechstronną opiekę niż ośrodki ambulatoryjne. Bo te mogą być rozproszone i stanowić jakby sito klasyfikacyjne dla ewentualnego dalszego leczenia. Na Mazowszu i na Śląsku powinny być po dwa takie ośrodki.

Będąc przewodniczącą zespołu ds. potrzeb zdrowotnych w Ministerstwie Zdrowia, wraz z zespołem zgłosiliśmy także, by do bilansu badań czterolatków włączyć badania okulistyczne. W planach mamy również sprawę przeznaczenia większej liczby pieniędzy na rehabilitację okulistyczną. Walczymy też o to, by rehabilitacja przeprowadzana w domu pacjenta była refundowana, a nie jest. Współpracujemy nad tym problemem z Polskim Związkiem Niewidomych, którego personel przychodni jest ekspertem w tej dziedzinie i inni powinni się od nich uczyć.

Co roku nasze Towarzystwo włącza się w badania przesiewowe pod kątem rozpoznawania i leczenia jaskry. Ponadto z badaniami wzroku dołączyliśmy do akcji prof. Henryka Skarżyńskiego „Po pierwsze zdrowie”, którego słuchobus, jeżdżąc po Polsce w wakacje, prowadzi badania wykrywające niedosłuch. Planujemy także wykonać badania przesiewowe pacjentów z cukrzycą, w celu wykrycia zmian siatkówkowych i wad wzroku u dzieci.

Polskie Towarzystwo Okulistyczne powstało w 1911 r., jako Towarzystwo Okulistów Polskich, i od samego początku dążyło do tego, by polska okulistyka szła ze światowym postępem. Czy tak jest nadal? Choć, mówiąc o profesjonalizmie i merytoryczności polskich okulistów, już właściwie dała Pani odpowiedź.

Tak, mogę to jeszcze raz potwierdzić. Mimo niełatwego dostępu do lekarzy okulistów i wielu świadczeń, mimo papierologii, jaką musimy wykonywać i jaka nas przytłacza, wykorzystujemy te same metody leczenia, które są stosowane na świecie – technologie 3D, protonoterapia w nowotworach oka, w przeszczepach rogówki tylko jej fragmenty, mikroinwazyjne operacje jaskry. Podobnie jak świat, idziemy w kierunku mikrochirurgii oka.

Pięknie powiedziała Pani kiedyś: „Zawsze staram się wpoić moim uczniom, że dobro pacjenta jest dla nas najważniejsze, lecz nie osiągniemy sukcesu terapeutycznego bez uważnego wysłuchania naszych pacjentów, bez ciągłego dokształcania się, bez pozwolenia, by okulistyka była naszą pasją”. Czy jednak można zapewnić dobro pacjentowi bez nakładów finansowych?

One oczywiście są potrzebne, konieczne, polska okulistyka jak najbardziej wymaga finansowego wsparcia, aby nadal spełniać światowe standardy. Ale bez tego, o czym wspomniałam, to dobro nie byłoby kompletne.

Rozmawiała Bożena Stasiak

Dobro pacjenta jest dla nas najważniejsze
5 (100%) 1 vote

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza