Beata Zawadowicz
Fot. TOMASZ ADAMASZEK

Dr Beata Zawadowicz – doktor Biegański jest dla mnie wzorem

Rozmowa z dr Beatą Zawadowicz, kardiologiem z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie, prezesem Towarzystwa Lekarskiego Częstochowskiego.

Pani Doktor, niejednokrotnie podkreślała Pani, że dr Władysław Biegański, jest dla Pani wzorem. Nie dziwi więc, ba, nawet wydaje się to oczywiste, że była Pani jedną z inicjatorek i organizatorek Roku dr. Biegańskiego. Tak chyba musiało się stać, prawda?

Oczywiście, że tak. Mając więc na uwadze, że w 2017 r. przypadała setna rocznica śmierci tego wielkiego człowieka i lekarza, musieliśmy zorganizować coś, co przypomniałoby o jego dokonaniach i w pełni oddawało mu cześć. Mówię „my”, gdyż nie były to działania jednostkowe, ale wspólne z Urzędem Miasta Częstochowa, okręgowymi izbami lekarskimi i Polskim Towarzystwem Lekarskim.
Dr Biegański powiedział kiedyś: „Kogo nie wzrusza niedola ludzka, kto nie ma miękkości i słodyczy w obejściu, kto nie ma dość siły woli, aby zawsze i wszędzie panować nad sobą, ten niech lepiej obierze sobie inny zawód, gdyż nigdy dobrym lekarzem nie będzie”. Pani, jak mówią pacjenci, nie brakuje ani kompetencji, ani „słodyczy w obejściu”, jest Pani, podobnie jak doktor Biegański, i dobrym lekarzem, i dobrym człowiekiem.

W każdym razie staram się. Pacjent, który do mnie trafia, zajmuje całą moją uwagę. Daję mu odczuć, że w tym momencie jest dla mnie najważniejszy i zrobię dla niego wszystko, co w mojej mocy, żeby mu pomóc. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, ale trzeba walczyć do końca i zawsze dawać choremu nadzieję.

Poza tym, że jest Pani lekarzem, jest Pani również społecznikiem. Od 2006 r. pełni Pani funkcję prezesa Towarzystwa Lekarskiego Częstochowskiego, które jest kontynuacją towarzystwa powołanego w 1901 r. przez dr. Biegańskiego. To chyba zobowiązuje?

Jak najbardziej. Doktorowi trudno dorównać, ale przynajmniej można się starać, prawda? Zresztą ja zawsze czułam się społecznikiem, poprzez towarzystwo organizowaliśmy akcje, kampanie edukacyjne, szkoleniowe dla lekarzy, także w innych krajach, konferencje naukowe. Współpracujemy z Polonią medyczną, organizujemy pomoc dla Polonii medycznej na Wschodzie.
Z Pani inicjatywy w Częstochowie, mieście, w którym mieszkał i tworzył dr Biegański, stanęła ławeczka z brązu, dedykowana doktorowi. I wkrótce ławeczka się rozmnożyła.

Została odsłonięta w 2008 r. Krakowski artysta rzeźbiarz tak pięknie ją wykonał, że wpadliśmy na pomysł, aby, już w dużo mniejszych rozmiarach, popiersie dr. Biegańskiego, umieszczone na cokoliku, mogło stać się honorową statuetką naszego towarzystwa, którą moglibyśmy wręczać zasłużonym dla medycyny. I w tym roku minie 10 lat, odkąd raz w roku organizujemy uroczystość wręczania statuetek – ławeczek dr. Biegańskiego.

Niedawno została Pani uhonorowana statuetką „Złotego OTISA”, jako jedna z organizatorek Roku dr. Biegańskiego. I nie jest to pierwszy „Złoty OTIS” w Pani karierze zawodowej i społecznej.

Istotnie, kilka lat temu otrzymałam tę nagrodę w kategorii „Lekarz dla ludzi”, za działalność naukową, dydaktyczną i zawodową oraz za pracę z pacjentami kardiologicznymi. To oczywiście bardzo miłe.

Jakimi cechami, Pani zdaniem, powinien odznaczać się dobry lekarz?

Przede wszystkim powinien być dobrym człowiekiem. Po prostu.

Rozmawiała Bożena Stasiak

Laureaci Nagrody za organizację Roku dr. Władysława Biegańskiego: (od lewej) dr Beata Zawadowicz – członek Kapituły Nagrody Zaufania „Złoty OTIS”, dr Witold Radzioch, dr Marek Pietruszewski, dr Joanna Halkiewicz, dr Zbigniew Brzezin

Dr Beata Zawadowicz – doktor Biegański jest dla mnie wzorem
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza