Fot. TOMASZ ADAMASZEK

Dr hab. Aleksander Prejbisz

Honorowa Nagroda Zaufania Złoty OTIS 2018  za osiągnięcia w medycynie

Rozmowa z dr. hab. n. med., prof. nadzw. Instytutu Kardiologii Aleksandrem Prejbiszem z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego Instytutu Kardiologii w Warszawie

W tym roku został Pan wyróżniony Nagrodą Zaufania Złoty OTIS 2018. Jak przyjął Pan tę wiadomość?

W pierwszej chwili, gdy otrzymałem list gratulacyjny od Kapituły Nagrody Zaufania Złoty OTIS, byłem bardzo zaskoczony. Do tej pory wiele osób z dużym dorobkiem naukowym otrzymało tę nagrodę. To dla mnie ogromne wyróżnienie.

Jest Pan też laureatem wielu wyróżnień i nagród, pod koniec 2017 r. Fundacja Kościuszkowska przyznała Panu nagrodę za najlepszą publikację naukową. Czego dotyczyła ta praca?
Fundacja Kościuszkowska co dwa lata organizuje konkurs na najlepszą polską pracę dotyczącą medycyny klinicznej. Nasza wyróżniona praca dotyczyła wyodrębnienia nowej patologii – obustronnie wąskich tętnic nerkowych. Wykazaliśmy, że ta patologia ma podłoże dziedziczne i jest związana z rozwojem niewydolności nerek.

Od początku kariery związał się Pan z Instytutem Kardiologii. Jako specjalizację wybrał Pan nadciśnienie tętnicze. Nie kusiła Pana np. kardiologia interwencyjna?

Jeszcze w trakcie studiów związałem się z Instytutem Kardiologii, z Kliniką Nadciśnienia Tętniczego. Najpierw jako student w kole studenckim, a od 2003 r. rozpocząłem pracę w Instytucie Kardiologii, przygotowując specjalizację z chorób wewnętrznych, a następnie z hipertensjologii.

Zawsze bardzo mnie interesowało nadciśnienie tętnicze, stwarza ono dużo możliwości, m.in. do badań naukowych. Nigdy nawet nie myślałem, żeby zajmować się czymś innym.
Nadciśnienie tętnicze okazało się najbardziej bliskie Pańskiemu sercu?

Można tak powiedzieć. Nadciśnienie tętnicze jest bliskie sercu, bo właśnie ono jest główną przyczyną chorób serca. Podwyższone wartości ciśnienia są jednym z najważniejszych modyfikowalnych czynników ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego.

Nadciśnienie tętnicze jest dużym problemem w Polsce?

Niestety tak, ponieważ wiele osób ma nadciśnienie, ale o tym nie wie. Odsetek chorych, którzy są prawidłowo leczeni z powodu nadciśnienia tętniczego, ulega poprawie, ale nadal nie jest wystarczający. W Polsce mamy około 10 mln chorych. Szacuje się, że tylko 30 proc. całej populacji jest leczona prawidłowo.

Wśród Pańskich zainteresowań naukowych są również zaburzenia snu. To był temat Pana pracy doktorskiej?

Zagadnienia mojej pracy doktorskiej dotyczyły bezsenności i jej związku z kontrolą nadciśnienia tętniczego. W toku dalszych badań zająłem się również innymi zaburzeniami snu, m.in. bezdechem sennym, a także krótkim czasem snu, który jest elementem naszego obecnego stylu życia. Prowadzę też działalność dydaktyczną w tym zakresie.

Ma Pan spory dorobek naukowy. Opiekuje się Pan również pacjentami.

Praca naukowa jest oczywiście moją pasją. Bez pasji nie byłbym w nią aż tak zaangażowany. Olbrzymim atutem działalności naukowej jest jej połączenie z pracą kliniczną. Nasze badania możemy przełożyć na codzienną pracę z pacjentem. Łączymy badania naukowe i badania kliniczne, ale przede wszystkim mamy możliwość pomocy ciężko chorym pacjentom.

W naszych badaniach skupiamy się na chorych z opornym nadciśnieniem tętniczym. Oceniamy tę grupę chorych oraz wskazujemy punkt uchwytu możliwości poprawy kontroli ciśnienia tętniczego, a więc nowych schematów leczenia, możliwości zastosowania leczenia interwencyjnego, konieczności diagnostyki i leczenia obturacyjnego bezdechu sennego, a także badań przesiewowych w kierunku wtórnych postaci nadciśnienia.

W moich badaniach i pracy klinicznej zajmuję się też guzami wydzielającymi katecholaminy oraz pierwotnym hiperaldosteronizmem. Pierwotny hiperaldosteronizm to nie tylko jedna z najcięższych postaci nadciśnienia tętniczego, ale również najczęstsza. Szacuje się, że w ogólnej populacji chorych leczonych na nadciśnienie tętnicze może występować u około 6 proc. chorych, natomiast jej częstość u chorych z opornym nadciśnieniem tętniczym jest dużo wyższa. Ta postać nie jest jednak wystarczająco często rozpoznawana w Polsce, zbyt rzadko o niej myślimy, a co za tym idzie – chorzy nie otrzymują właściwego leczenia.

Opiekuję się chorymi na nadciśnienie tętnicze zarówno w klinice, hospitalizowanymi, jak i tymi wymagającymi długoterminowej obserwacji w poradni przyklinicznej.

Kto jest Pana mistrzem?

Moim mentorem jest prof. Andrzej Januszewicz, kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego Instytutu Kardiologii w Warszawie. To on już od czasów studenckich wprowadzał mnie w zagadnienia zarówno pracy naukowej, jak i klinicznej z chorymi na nadciśnienie tętnicze. Pokazał mi, na czym powinien być oparty warsztat naukowy – na uczciwości, rzetelności, wytrwałości i konsekwencji, ale także na dociekliwości i byciu otwartym na nowe pomysły. Jestem mu za to bardzo wdzięczny.

Realizacja pomysłów naukowych nie byłaby również możliwa bez idealnej współpracy z całym zespołem Kliniki Nadciśnienia Tętniczego, w tym z prof. Markiem Kabatem, dr Ewą Warchoł-Celińską i dr Sylwią Kołodziejczyk–Kruk.

Ważnym elementem pracy naukowej jest też współpraca m.in. z pracowniami i klinikami w obrębie Instytutu Kardiologii. Diagnostyka trudnych postaci nadciśnienia tętniczego nie odbyłaby się bez współpracy z Kliniką Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej, z prof. Adamem Witkowskim i dr. hab. Jackiem Kądzielą, z Pracownią Echokardiografii Klinicznej Kliniki Wad Wrodzonych z prof. Anną Klisiewicz i dr. hab. Piotrem Dobrowolskim czy z Zakładem Radiologii – panią dr hab. Iloną Michałowską. Ważna jest również współpraca z innymi ośrodkami w Polsce i za granicą. To bardzo pomaga w prowadzeniu badań klinicznych, szczególnie nad cięższymi postaciami nadciśnienia tętniczego. Mamy wtedy możliwość oceny większych populacji, a co za tym idzie, możliwości wyciągnięcia wniosków, których nie udałoby się uzyskać, gdybyśmy je opracowywali w obrębie jednej kliniki.

Ma Pan wiele obowiązków, bierze udział w wielu konferencjach, kongresach zarówno w kraju, jak i za granicą, zajmuje się Pan badaniami, pacjentami. Czy znajduje Pan czas na swoje hobby?

Niestety, nie mam zbyt dużo wolnego czasu. Moją pasją jest muzyka klasyczna. Oprócz opery włoskiej XIX wieku, moje zainteresowania skupiają się ostatnio na Mahlerze i Szostakowiczu. Bardzo mnie interesuje, jak okoliczności historii wpływały na tych wielkich muzyków tworzących dzieła, które mogą być interpretowane na wielu płaszczyznach. Nie jestem obojętny na inne rodzaje muzyki, w lutym udało mi się uczestniczyć w koncercie gwiazdy muzyki fado – Marizy, a w kwietniu wybieram się na koncert śpiewaczki muzyki ladino – Yasmin Levy.

A jakie wyzwania zawodowe stoją przed Panem?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. W najbliższym czasie chciałbym oczywiście realizować nowe projekty. Ale moim marzeniem jest także kontynuacja dotychczasowych badań, bo to stymuluje do nowych projektów, nowych obszarów badań, które są bardzo interesujące i obiecujące.

Dzięki temu są szanse na nowe terapie dla pacjentów?

Dokładnie tak.

Rozmawiała Anna Rogala

Dr hab. Aleksander Prejbisz
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza