Historyczne rekolekcje z okazji stulecia odzyskania niepodległości

Na przestrzeni ostatnich 250 lat Polska była krajem w pełni niepodległym tylko przez pół wieku. Od jesieni 1918 roku do września 1939 oraz od połowy 1989 do teraz.

Wcześniej Polska albo była rozbierana po kawałku przez sąsiednie mocarstwa, albo cierpiała pod zaborami czy okupacją w czasie dwóch światowych wojen, albo wreszcie po drugiej z nich była przez 45 lat krajem satelickim Związku Radzieckiego, który narzucił nam siłą niechciany ustrój i kontrolował polską politykę krajową i zagraniczną. Mówimy dziś: stulecie niepodległości, ale tylko 50 lat ostatniego stulecia to okres w pełni niepodległy. Świętujemy więc pół wieku niepodległości. Niepodległości, która była przed wojną i jest teraz dla nas, Polaków, czasem bardzo trudnym. Między innymi dlatego, że przez 200 z ostatnich 250 lat władzę w Polsce kontrolowały kraje ościenne i nauczyliśmy się w tym okresie dziwnego toksycznego patriotyzmu, który polega na wrogim stosunku do państwa. Wszak było ono przez wiele pokoleń nie nasze, wrogie, opresyjne lub w najlepszym przypadku – obce.

Polski patriotyzm objawia się więc do dziś nieufnym, a wręcz wrogim stosunkiem do państwa – nawet gdy jest to jak teraz – nasze państwo. Patriotyzm w Rosji i w Niemczech objawia się na co dzień respektowaniem i wspieraniem państwa. U nas od zarania ostatniego okresu niepodległości każda władza wkrótce po wyborach ma więcej przeciwników niż zwolenników. Stosunek do własnego państwa objawia się u nas niską aktywnością społeczną i niską frekwencją wyborczą. Połowa Polaków nie bierze udziału w wolnych wyborach. W tej sytuacji rządzą w Polsce ugrupowania mające poparcie zaledwie kilkunastu procent obywateli. Reszta przygląda się poczynaniom władzy z wrogością albo obojętnością. Panuje powszechny „tumiwisizm” nawet wówczas, gdy rozstrzygają się sprawy naprawdę istotne. W ważne obywatelskie dysputy angażuje się mała część obywateli. Politycy wykorzystują tę bierność, prowadząc politykę, jakby zakładali, że rządzą stadem niczego nierozumiejących, niepamiętających ani niekojarzących prymitywów. Politycy uciekają od fundamentalnych problemów, bo wyborcy źle reagują, gdy się im mówi trudną prawdę. Popierają postawy typu: „będzie dobrze – damy radę – niech nikt nie myśli, że się nie da”. Obywatelska troska o wspólne dobro staje się postawą coraz rzadszą. Coraz bardziej rozpowszechnione stają się roszczeniowe postawy wobec państwa, które ma dawać, i już. I ta postawa się sprawdza, bo politycy, którzy to państwo reprezentują, dają, choć nie mają z czego dawać.

Od zarania niepodległej Polski rośnie nasz dług publiczny. Już prawie 30 lat mamy permanentny deficyt budżetowy. Dziura jest zapychana kredytami w postaci państwowych obligacji sprzedawanych w kraju i za granicą. Nawet w czasach dobrej koniunktury gospodarczej nie jesteśmy w stanie wygenerować nadwyżki i nadal się zadłużamy. Każdy, kto chciałby przerwać tę prowadzącą do katastrofy spiralę, bardzo szybko straciłby władzę. Nikt nie poprze polityków, którzy chcieliby ustrzec czy nawet tylko ostrzec nas przed upadkiem. Państwo to przecież nasz odwieczny wróg, którego trzeba doić i oszukiwać. Tak było zawsze i tak jest nadal w przekonaniu wielu Polaków. Jednak jednocześnie większość deklaruje, że kocha swój kraj i że gotowa jest oddać zań wszystko. Pewien znany satyryk powiedział kiedyś: „Jestem gotów oddać za Ojczyznę nawet życie, tylko zdrowie nie pozwala”. Życzmy więc sobie z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości takiego zdrowia, z którego i nasza Niepodległa Ojczyzna będzie coś miała.

Historyczne rekolekcje z okazji stulecia odzyskania niepodległości
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza