Jak się zmieścić w jednym kraju?

Polaryzacja w Polsce jest faktem dokonanym. Ten termin sugeruje, że jesteśmy podzieleni na dwa biegunowo różniące się obozy. To oczywiście duże uproszczenie, bo politycznych i światopoglądowych nurtów jest w Polsce więcej.

Jednak polityczna praktyka wymusza na każdym decyzję, czy chce popierać władzę, czy opozycję, bez względu na to, jak obie grupy są zróżnicowane czy podzielone. Przed taką decyzją stają miliony Polaków przy urnach wyborczych. W czasie wyborów dochodzą jeszcze dwie możliwości.

Pierwsza to: „mam ich wszystkich w nosie, nic mnie ta cała polityka nie obchodzi, bo mam własne sprawy na głowie”. Tak wybiera prawie połowa mieszkańców kraju nad Wisłą, którzy nigdy nie angażują się w nic, co ich bezpośrednio nie dotyczy. Druga to: „mam dosyć tych dwóch zwalczających się plemion. Zagłosuję na kogoś nowego, nieumoczonego w dotychczasową politykę, która jest jednym wielkim szambem”. I co wybory pojawia się w Sejmie jakieś nowe ugrupowanie, które dostaje szansę od tak nastawionych wyborców.

Mamy więc cztery grupy: władzę, opozycję, ruchy antyestablishmentowe oraz milczącą większość. Wszyscy musimy się zmieścić w jednym kraju, choć dominującym uczuciem w każdej grupie jest obojętność, pogarda lub nienawiść wobec pozostałych. Żeby żyć w takich warunkach, trzeba mieć jakieś pozytywne wartości wspólne. Jakieś minimum obywatelskiego poczucia wspólnoty. Tę potrzebę widać, gdy Polacy konkurują z całym światem w sporcie. Wszystkie plemiona przywdziewają wówczas narodowe barwy i trzymają sztamę – pokazując innym, jak bardzo jesteśmy razem. Podobnie jest w kościele, gdzie wszyscy zgodnie uczestniczą w nabożeństwach i przekazują sobie znak pokoju, nie bacząc na polityczne afiliacje. To jednak dla komfortu cywilizowanego współżycia wciąż za mało.

Potrzebujemy szkolnictwa, które nikogo by nie wykluczało i podchodziło racjonalnie, a nie emocjonalnie do wszystkich przedmiotów, z historią na czele. Dla cywilizowanego współżycia potrzebny jest nam uczciwy i sprawiedliwy wymiar sprawiedliwości – odporny na polityczne i korupcyjne naciski. Potrzebne są nam neutralne i dążące do obiektywizmu media, które nie będą musiały się płaszczyć przed politykami i które będą miały zapewnione przez społeczeństwo minimum potrzebne do bycia odpornym na pokusy komercji. Potrzebna jest również publiczna służba zdrowia, która z równym poświęceniem zajmie się bezdomnym i prezesem giełdowej spółki. To wszystko, żeby się ziściło, potrzebuje powszechnego szacunku dla wartości wspólnych oraz autorytetów. W społeczeństwie, w którym są niszczone wszelkie autorytety; które nie wytwarza skutecznych mechanizmów ich obrony – ludzie zaczynają wierzyć populistom, demagogom i hoch- sztaplerom. Kontakt z autorytetem wymaga wysiłku, skupienia i pokory, których coraz liczniejszej grupie Polaków brakuje. Trudne do oszacowania spustoszenie czyni anonimowość w internecie. Morze hejtu, które nas zalewa, nie rozstąpi się przed żadnym Bogiem ani Narodem Wybranym. Potrzebujemy arki, która ocali przed potopem hejtu najistotniejsze wartości naszej wspólnoty. Jeżeli nie będziemy jej umieli zbudować – każdy sam będzie musiał walczyć z szalejącym żywiołem.

Ten rok zaczął się od zamordowania prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza. Skończy się wyborem naszych reprezentantów do Sejmu i Senatu. Nie stawiajmy na brutalne chamstwo, pogardę, nienawiść i pragnienie taniej sławy, które były przyczynami gdańskiej tragedii. Wybierzmy wartości, które mogą nas połączyć.

Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza