fot. arch. Świat Lekarza

Jesteśmy przy nadziei

W styczniu 2017 roku ukazało się sensacyjne doniesienie, dające nadzieję, że badanie krwi pozwoli wykryć raka i określić jego umiejscowienie.

Od Hipokratesa nauki medyczne nie odnosiły takich sukcesów, jak ostatnio. Początek wieku XIX dał nam strzykawki wynalezione przez francuskiego ortopedę Charlesa Pravaza. W połowie XIX wieku zaczęła się rodzić anestezjologia. Poród był bolesny, bo choć bostoński dentysta Horace Wells chciał zademonstrować ekstrakcję zęba przy użyciu gazu rozweselającego (podtlenku azotu), to pierwsze znieczulenie ogólne nie udało się, a zaproszeni goście tak wyśmiali odkrywcę, że ten popełnił samobójstwo. Udało się natomiast znieczulenie ogólne innemu dentyście W. Mortonowi, który zastosował eter, a gdy w 1847 r. profesor położnictwa w Edynburgu James Simpson zastosował chloroform, po raz pierwszy w historii medycyny chirurdzy mogli operować bez bólu.

Wiek XIX to także odkrycia Pasteura, początek ery szczepień i odkrycie promieni RTG w 1895 r.

Pierwsza połowa XX w. przyniosła odkrycie grup krwi, insulinę, antybiotyki, dializoterapię i USG, to ostatnie lata – często już za naszego życia – możemy diagnozować za pomocą scyntygrafii, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, operować laparoskopowo, a leczyć zachowawczo tysiącami nowych leków. Pierwsze zastosowanie markerów nowotworowych miało miejsce przed blisko 50 laty, gdy w USA wprowadzono do diagnostyki antygen rakowo embrionalny – CEA (Cancero Embryonic Antigen), lecz nie był on specyficzny. Między innymi występował także u ludzi zdrowych. Wkrótce odkryto, że jego poziom był podwyższony u co czwartego palacza tytoniu. Badanie przeprowadzone w 1971 r. w Polsce wykazały, że co trzeci palacz (z powodu gorszej jakości papierosów) miał CEA wyższy. Jakub hr. Potocki tworząc w 1934 r. fundację, która działa także współcześnie, zalecał kształcenie lekarzy w zakresie ftyzjatrii i onkologii, dwóch głównych przyczyn śmierci w tamtym czasie. Gruźlicę ujarzmiono, początkowo dzięki streptomycynie, a obecnie nowe leki pokonują ją w 3 miesiące. W styczniu 2017 roku ukazało się sensacyjne doniesienie, dające nadzieję, że badanie krwi pozwoli wykryć raka i określić jego umiejscowienie. Naukowcy z uniwersytetu w Kalifornii (USA) w magazynie medycznym „Genome Biology” opisali rewolucyjną metodę „CANCER LOCATOR”. Test ten na podstawie próbki krwi wykazał że cząstki DNA z różnych umiejscowień guza wyraźnie się różnią. Badanie ich daje nadzieję na możliwość dokładnego określenia rodzaj nowotworu i wykrycie jego umiejscowienia. Ponadto, co jest niezwykle ważne – bardzo wcześnie, zanim pojawią się jakiekolwiek jego symptomy – wyjaśnia prof. Jasmine Zhou. – Korzyści dla onkologii mogą być ogromne – dodaje prof. Zhou. Stworzono już wzorce molekularne, które dają wiarygodne wyniki, a błędny wynik uzyskano poniżej 1/100 przypadków. Podobne badania nazywane „płynną biopsją” prowadzą także w Republice Federalnej Niemiec przede wszystkim prof. Klaus Pantel, dyrektor Instytutu Biologii Nowotworów w Hamburgu (Zentrum für Experimentelle Medizin. Institut für Tumorbiologie) oraz prof. Laura von Réthy w Berlinie.

Te badania dają wielką nadzieję dla milionów chorych na świecie, że będzie można szybciej wykryć i wdrożyć leczenie nowotworów. Nadzieja zawsze towarzyszy człowiekowi. Nieraz, niestety, jest to ostatni lek, który można ciężko choremu podać „przez ucho – nadzieję”. Istnieje u nas powiedzenie „Nadzieja matką głupich”. Jakże niesłuszne.

Obserwując odkrycia i postęp w różnych dziedzinach nauki na świecie, a zwłaszcza w medycynie, która przywraca największy skarb człowieka – zdrowie chciałoby się powiedzieć – „NADZIEJA CÓRKĄ POSTĘPU I MĄDRYCH LUDZI”.

Jesteśmy przy nadziei
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza