Jadwiga Nessler
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Kardiolodzy z nadzieją patrzą na nowe leki przeciwcukrzycowe

Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Jadwigą Nessler, kierownikiem Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca CM UJ w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II.

Pani Profesor, jak to jest, że mimo coraz nowocześniejszych terapii, statystyki dotyczące schorzeń sercowo-naczyniowych są tak dramatyczne? Np. każdego roku z powodu niewydolności serca na oddziały kardiologiczne trafia ponad 180 tys. osób, a do 2030 roku ta liczba, według prognoz, ma się zwiększyć dwukrotnie, z czego ok. 70 proc. stanowić będą osoby po 65. roku życia.

No i to już jest część odpowiedzi. Społeczeństwo się starzeje, a schorzenia sercowo-naczyniowe związane są z wiekiem. Oczywiście wiele innych przyczyn wpływa na ich pojawienie się, ale wiek ma tu duże znaczenie. A każde schorzenie układu sercowo-naczyniowego może prowadzić do niewydolności serca – nadciśnienie tętnicze, choroba niedokrwienna, cukrzyca. Powikłania sercowo–naczyniowe należą do najczęstszych powikłań w cukrzycy i niestety stanowią najczęstszą przyczynę zgonu.

Chory umiera nie „na cukrzycę”, ale właśnie na skutek jej sercowo-naczyniowych powikłań?

Tak, to może być zawał serca, udar mózgu. U chorych na cukrzycę ryzyko wystąpienia takich powikłań jest prawie 5-krotnie wyższe niż u niechorujących na cukrzycę, a prawdopodobieństwo zgonu na skutek tych chorób jest wyższe aż o ok. 80 proc.

Chociaż grupa chorych z cukrzycą i schorzeniami sercowo-naczyniowymi jest z pewnością duża, nie do końca wiemy, jak spora jest ta populacja, gdyż w badaniach opieramy się jedynie na poziomie glikemii, a gdybyśmy prowadzili badania, jak to ma miejsce w Stanach Zjednoczonych, na poziomie hemoglobiny glikowanej, to z pewnością tych pacjentów byłoby więcej.

I w kardiologii, i w diabetologii pojawiają się nowe leki, dające chorym szanse na dłuższe życie. Ostatnio dużo mówi się o lekach, które, choć ukierunkowane na leczenie cukrzycy, znacznie zmniejszają ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych. Czy można je uznać za przełomowe?

Jak najbardziej, zresztą takich przełomów mamy coraz więcej. Jednym z nich z pewnością jest nowy lek z grupy ARNI sakubitryl/walsartan. To nowoczesna cząsteczka przeznaczona dla grupy chorych z niewydolnością serca i obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory.

Natomiast te nowoczesne leki przeciwcukrzycowe, inhibitory SGLT-2, istotnie, jak pokazują badania, są bardzo obiecujące. Nie tylko spowalniają progresję choroby, ale też zmniejszają ryzyko zgonu z powodu powikłań sercowo-naczyniowych. Badania wykazały ponadto, że można je stosować i u tych pacjentów, u których jeszcze nie doszło do rozwiniętej cukrzycy.

W grupie inhibitorów SGLT-2 mamy kilka leków o podobnym mechanizmie działania, jednak nieco się od siebie różniących. Kiedy je porównywano, okazało się, że jedne wykazują większą skuteczność. Badania jeszcze trwają.

Na czym polega mechanizm działania tych nowoczesnych leków? Już samo obniżanie poziomu cukru działa korzystnie na układ sercowo-naczyniowy, ale przecież nie tylko o to chodzi, bo takich leków jest sporo.

Istotą ich działania jest efekt diuretyczny, one zwiększają diurezę, a więc tym samym poprawiają wydolność serca. I co ważne, bez działań niepożądanych, które się zdarzają przy innych lekach diuretycznych. Tak więc to mogą być leki idealne również dla chorych bez rozwiniętej cukrzycy, ale ze zwiększonym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. Leki, które dla nas, kardiologów, już teraz są bardzo obiecujące.

Rozmawiała Bożena Stasiak

Kardiolodzy z nadzieją patrzą na nowe leki przeciwcukrzycowe
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza