Katowice jako miejsce Światowego Szczytu Klimatycznego

Katowice są na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. Na tej liście dominują polskie miasta, których jest aż 35.

Jesteśmy czarnym liderem smogowej hańby, bo trzy i pół miliona domów w naszym kraju jest opalanych brudnym węglem i odpadami.

Nasza energetyka spala głównie węgiel i emituje przy tym ogromne ilości toksycznych i cieplarnianych gazów, a po naszych drogach jeżdżą głównie stare samochody, które nie spełniają norm czystości spalin. Wycinanie katalizatorów czy filtrów cząstek stałych to nasza specjalność. Dopiero niedawno – głównie dzięki środkom z Unii Europejskiej – nasza stolica przestała spuszczać nieoczyszczone ścieki do Wisły. Dziurawe szambo to u nas norma. Podobnie zresztą jak wyrzucanie śmieci do lasu i przydrożnych rowów. Świadomość ekologiczna rozwija się wolno, opornie i głównie w dużych miastach. Koszty zanieczyszczenia są ogromne, ale trudne do oszacowania. Mówi się o ponad 50 tys. zgonów rocznie będących skutkiem chorób wywołanych zanieczyszczeniem powietrza. Koszty chorób spowodowanych zanieczyszczeniem środowiska szacowane są na 80 miliardów złotych rocznie. Rzeczywisty koszt środowiskowej katastrofy jest prawdopodobnie znacznie wyższy. Polska od lat jest ogromnym wysypiskiem toksycznych odpadów dla całej Europy. Szkoły nie uczą dzieci odpowiedzialności za środowisko. Nieliczny procent mieszkańców naszego kraju segreguje śmieci. Nie ma skutecznych i powszechnych akcji społecznych promujących dbałość o środowisko naturalne. Liczba firm zajmujących się recyklingiem w porównaniu z rozwiniętą Europą jest zatrważająco mała. Wciąż dla prawie wszystkich Polaków najważniejszym argumentem jest cena. Ponieważ za segregowanie odpadów i zbieranie ich trzeba płacić – większość woli śmiecić. Kosztów śmiecenia nikt nie liczy, więc przeciętny Polak sądzi, że ich nie ma. Oczywiście od lat sytuacja powoli się poprawia. Dzięki Unii powstają oczyszczalnie ścieków, kanalizacje wiejskie, nowoczesne centra segregacji i przetwarzania odpadów. Jednak to wszystko kropla w morzu potrzeb.

Wybór Katowic jako miejsca klimatycznego szczytu, podczas którego świat ma się zastanawiać, jak walczyć z zanieczyszczeniem środowiska oraz groźnym dla naszej planety efektem cieplarnianym, jest jednocześnie dobry i zły. Na miejscu widać doskonale skutki rabunkowej gospodarki i zanieczyszczenia. Z drugiej strony, zielone obecnie Katowice pokazują, że coś można zrobić. Polska jest dużym producentem żywności, którą chcemy sprzedawać na całym świecie. Mając takie ambicje, musimy walczyć o dobrą opinię i nie możemy się kojarzyć z brudnym powietrzem. Kraj, którego gospodarka i energetyka są oparte na spalaniu paliw kopalnych, nie ma szans na powszechną opinię producenta zdrowej żywności. Kopalnie węgla wciąż dają w Polsce pracę i utrzymanie tysiącom rodzin i nie ma możliwości szybkiego przestawienia się na inne źródła energii. Jednak trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że utrzymanie obecnej polityki jest w dłuższej perspektywie dla Polski katastrofalne. Nawet jeśli wcześniej nie poumieramy z powodu brudnego powietrza – to zbankrutujemy z powodu kosztów ekologicznej katastrofy. Górnicy są ważną grupą zawodową w Polsce, ale politycy muszą nabrać odwagi, żeby dostrzegać również interesy innych. Nawet w Katowicach większość ludzi utrzymuje się dziś z pracy poza branżą górniczą. Prawda jest taka, że ograniczenie spalania paliw kopalnych w Polsce i wyraźny zwrot w stronę energii ze źródeł odnawialnych jest koniecznością. Katowice to dobre miejsce, żeby jasno i wyraźnie o tym mówić. Za zaoszczędzone na tym pieniądze można zrobić wiele dobrego także dla górników i ich rodzin.

Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza