Fot. ARCHIWUM PARPA

Lekarz ma obowiązek reagować na przemoc

Rozmowa z Katarzyną Łukowską, z-cą dyrektora PAŃSTWOWEJ AGENCJI ROZWIĄZYWANIA PROBLEMÓW ALKOHOLOWYCH

Jaka jest skala przemocy domowej w Polsce?

Badania, które realizowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, pokazały, że 39 proc. kobiet przynajmniej raz w życiu doświadczyło którejś z form przemocy. Formą przemocy jest również spotykanie się z wyzwiskami, z krytykowaniem, tak więc te dane nie informują tylko o przemocy fizycznej, ale również emocjonalnej.

Doświadczenie przemocy domowej zakłóca funkcjonowanie osób krzywdzonych w różnych wymiarach – biologicznym, psychicznym i społecznym. Lekarz powinien widzieć swojego pacjenta w szerszej perspektywie: zwracać uwagę na fakt, że to, co dzieje się w życiu pacjenta, może wpływać na stan jego zdrowia, dlatego konieczne jest rozeznanie, co może być źródłem różnych doświadczanych dolegliwości.

Jak przemoc może wpływać na zdrowie?

Po pierwsze są bezpośrednie konsekwencje – pacjentki mogą się zgłaszać z siniakami, złamaniami, z wylewami do tęczówki oka. Drugi obszar to osłabienie zdrowia fizycznego – w wyniku długotrwałej traumy. Jest to spowodowane stanem chronicznego stresu, który obniża wydajność systemu immunologicznego. Te pacjentki mogą częściej trafiać do lekarzy pierwszego kontaktu i lekarzy specjalistów z prawdziwymi dolegliwościami fizycznymi, tyle tylko, że ich powodem jest stan chronicznego stresu. Z perspektywy psychologicznej przemoc w rodzinie jest stanem chronicznego stresu. Jednorazowy stres nie uszkadza naszego systemu immunologicznego, jeżeli jednak będziemy w chronicznym stresie, to odbije się na naszym układzie odpornościowym. W trakcie przeprowadzonego w Polsce badania pytaliśmy kobiety, ofiary przemocy, na co najczęściej się skarżą. Okazało się, że częstymi problemami były bóle głowy, brzucha, złe samopoczucie. Mówimy o osłabieniu zdrowia fizycznego, czyli sytuacji, kiedy jest choroba, ale jej źródło to osłabienie układu immunologicznego, a także zaburzenie psychosomatyczne. Nie ma przyczyny organicznej, ale ciągle boli głowa, żołądek.

Trzecią sferą są zaburzenia zdrowia psychicznego. Najczęściej kobiety mówią o depresji oraz PTSD, czyli zespole stresu pourazowego, albo o zaburzeniach lękowych. W przeprowadzonej metaanalizie badań w USA ustalono rozpowszechnienie różnych zaburzeń natury psychicznej u kobiet ofiar przemocy domowej. Okazało się, że najczęściej występuje PTSD (u ponad 60 proc.). Badania realizowane na zlecenie Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, wykazywały, że ponad 37 proc. kobiet, ofiar przemocy, wskazywało na występowanie objawów PTSD. Na depresję wskazywało – 47 proc.

Kobiety, które doświadczają przemocy, często też sięgają po alkohol – 18 proc. z nich go nadużywa. Nie są alkoholiczkami, ale sięgają po niego, ponieważ jest substancją psychoaktywną, zmienia nastrój. Powstaje błędne koło: czuję lęk, wiec sięgam po alkohol, który nie rozwiązuje podstawowego problemu, jakim jest przemoc.

U kobiety narażonej na przemoc domową występuje większe ryzyko problemów alkoholowych?

Alkohol początkowo redukuje lęk. Zdarza się tak, że trafia do nas kobieta, u której nie wiadomo, co było pierwsze: zaburzenia lękowe, picie alkoholu czy przemoc w rodzinie. Najczęściej tym pierwotnym czynnikiem uszkadzającym zdrowie jest przemoc w rodzinie, jednak konsekwencje są ogromne – zaburzenia lękowe, sięganie po alkohol, wycofanie się z kontaktów społecznych.

Jest niezmiernie ważne, żeby lekarze zwracali uwagę na to u swoich pacjentek. Tym bardziej że lekarze kilka lat temu zostali włączeni do systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie, ponieważ uzyskali obowiązek realizacji procedury „Niebieskie karty”. Każdy lekarz, który podejrzewa, że zaistniał problem przemocy w rodzinie (nie musi mieć pewności, wystarczy podejrzenie), powinien wypełnić formularz „Niebieska karta”, zainicjować pomoc osobie doznającej przemocy. PARPA realizowała kampanię skierowaną do lekarzy, jest strona internetowa: www.lekarzureagujnaprzemoc.pl. Tam zamieściliśmy film – rozmowę lekarza z pacjentką doświadczającą przemocy. Chodziło nam o to, żeby pokazać, jak lekarz może się zachowywać, żeby zmniejszyć u kobiety poczucie lęku. Pozwala to im oswoić ten temat.

Objawy przemocy mogą być bardzo różne, trudno więc lekarzowi ją zdiagnozować. Kiedy może podejrzewać, że przyczyną objawów może być właśnie przemoc domowa?

Takim objawem może być to, że katalog dolegliwości, jakie zgłasza kobieta, jest bardzo rozległy: bóle reumatyczne, bóle pleców, problemy krążeniowo-sercowe, np. nadciśnienie, problemy żołądkowo-jelitowe, ginekologiczne, niewyjaśnione bóle głowy, migreny. Zwrócić uwagę powinno to, że pacjentka dosyć regularnie przychodzi po pomoc. Skarży się, że ma na przykład trudności z zasypianiem. Warto wtedy zapytać, co takiego dzieje się w jej życiu, czy może dostrzega jakieś źródło stresu.

Sukcesem dobrej diagnozy lekarskiej jest zebranie dobrego wywiadu. Rozmawiamy nie tylko o objawach, ale też staramy się znaleźć ich źródła. Podobnie jak z pacjentem, który ma wysoki poziom cholesterolu, musimy porozmawiać o diecie. Zajmowanie się tylko zdrowiem somatycznym czy psychicznym u kobiety, która jest ofiarą przemocy, to jedynie łagodzenie objawów. Nie usuniemy w ten sposób pierwotnej przyczyny.

Przemoc w rodzinie narusza trzy ważne wymiary zdrowia określone przez WHO: funkcjonowanie biologiczne, psychiczne i społeczne. Instytucjami zaangażowanymi w przeciwdziałanie przemocy nie mogą być tylko policja, pomoc społeczna i sądy. Musi być też zaangażowana podstawowa i specjalistyczna opieka zdrowotna. W Wielkiej Brytanii oszacowano, że fundusz zdrowia wydaje 3 proc. swojego budżetu tylko na leczenie obrażeń fizycznych spowodowanych przemocą. Gdybyśmy dokonali takiego oszacowania w odniesieniu do wartości wydatków NFZ w 2015 roku, dałoby to kwotę 2 mld zł – tylko na leczenie obrażeń fizycznych. Te kwoty należałoby jeszcze powiększyć o sumy wydawane na leczenie zaburzeń o charakterze somatycznym, psychosomatycznym i psychicznym, czyli ta kwota byłaby co najmniej kilkakrotnie większa.

Należałoby uczulić lekarzy, żeby podczas badania zwracali uwagę, czy przemoc może wystąpić.

Absolutnie tak, a już na pewno dotyczy to SOR-ów, gdzie pacjentki mogą trafiać bezpośrednio z doznanymi urazami. Nie możemy poprzestać na zainteresowaniu się obrażeniami fizycznymi, trzeba też dopytać i – jeśli zachodzi podejrzenie – uruchomić procedurę „Niebieskie karty”, która ma na celu pomoc osobie doświadczającej przemocy w rodzinie. To nie jest mieszanie się w sprawy rodzinne, to jest uruchamianie pomocy.

W każdej gminie działa interdyscyplinarny zespół, który ma za zadanie pomóc każdej rodzinie, gdzie dochodzi do przemocy. Tym bardziej że kobietom doznającym przemocy w rodzinie wcale nie jest łatwo pomóc, ponieważ mają one pewne zaburzenia lękowe, emocjonalne. Często są bierne, zrezygnowane. Do tego dochodzi wyuczona bezradność. Nie wystarczy więc powiedzieć: „Powinna pani zostawić męża, proszę się wyprowadzić, musi pani zacząć nowe życie”. Jest to niemożliwe, ponieważ kobieta często jest w bardzo silnej zależności emocjonalnej od partnera, wymaga złożonej, długoterminowej pomocy, żeby rzeczywiście coś mogła zmienić w swoim życiu. Takie osoby mają też bardzo niskie poczucie własnej wartości.

Generalnie, te kobiety wymagają bardzo profesjonalnego podejścia. Kiedy przeprowadzałam badania i sprawdzałam przygotowania poszczególnych służb do zajmowania się problematyką przemocy: policjantów, pomoc społeczną, wymiar sprawiedliwości przedstawicieli oświaty i ochrony zdrowia to najgorzej wypadli przedstawiciele ochrony zdrowia. Mieli najmniej pozytywne postawy wobec udzielania przemocy ofiarom przemocy, a także najniższy obszar kompetencji. Nie wiedzą oni, jak rozmawiać z ofiarami przemocy, jak rozpoznawać przemoc.

W tej chwili to jest nie tylko prawo, ale też obowiązek lekarza, żeby zainteresować się kwestią przemocy?

Zdecydowanie tak. Lekarze są wprost wskazani w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Mają obowiązek uruchamiania procedury „Niebieskiej karty” w sytuacji, w której podejrzewają przemoc.

Czy są jakieś błędy, które lekarze popełniają przy przeprowadzaniu tego typu wywiadów z kobietami? Jakich błędów nie popełniać?

Przede wszystkim nie krytykować. Nie mówić: „Ja na pani miejscu bym…”. Nie bagatelizować: „Niech się pani nie martwi, nic takiego się nie stało, mąż na pewno tego więcej nie zrobi”. Nie można też niedowierzać: „To niemożliwe, żeby mąż się tak zachował”. Nie można też usprawiedliwiać: „W każdej rodzinie zdarzają się kłótnie”. Kłótnia to coś innego niż przemoc. Nie osądzać: „Musiała pani sobie czymś zasłużyć, bo przecież mężowie tak się nie zachowują”. Próbujemy usprawiedliwić przemoc, ponieważ trudno nam jest zrozumieć, jak to możliwe, żeby ktoś bez powodu krzywdził drugiego człowieka.

Czasem mówimy: „Mąż był zdenerwowany, coś mu się pewnie nie powiodło w pracy”…

Tak: „Trzeba zrozumieć, bo mąż ma przecież stresującą pracę”. Wszelkie próby usprawiedliwiania przemocy są wtórną wiktymizacją dla ofiar. To jest ważne określenie: wtórna wiktymizacja. Kiedy nie dowierzam, bagatelizuję, usprawiedliwiam sprawcę, to tak naprawdę krzywdzę ofiarę. Musimy dbać o jasny podział: kto jest ofiarą przemocy, a kto przemoc stosuje.

Gdy lekarz ma podejrzenie co do stosowania przemocy, co powinien zrobić? Wypisać formularz „Niebieska karta”, ale co dalej?

Formularz „Niebieska Karta” zgodnie z procedurą opisaną w prawie należy przekazać do Zespołu Interdyscyplinarnego, który działa w każdej gminie. W jego skład wchodzą m.in. pracownicy pomocy społecznej, policjanci, ale także przedstawiciele ochrony zdrowia. Ten zespół decyduje, jaki rodzaj pomocy i interwencji uruchomić w danej sytuacji. Zespół interdyscyplinarny może też powołać tzw. grupę roboczą do pracy z konkretną rodziną. W jej skład wchodzą pracownicy socjalni, policjanci, członkowie gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Powinni też wchodzić przedstawiciele ochrony zdrowia i oświaty.

Dobrze też, by lekarz wiedział, gdzie w jego gminie znajdują się placówki udzielające pomocy ofiarom przemocy. Wystarczy wpisać w Google „przeciwdziałanie przemocy w rodzinie” i podać nazwę swojej miejscowości. Lekarz czy ratownik medyczny przekazuje sprawę do służb pomocowo-interwencyjnych z prośbą o dalszą pracę i pomoc tej rodzinie. To bardzo ważne, gdyż często w rodzinach są dzieci. Jeśli podejrzewamy przemoc w rodzinie, to ponosimy podwójną odpowiedzialność. Musimy pomóc nie tylko dorosłej osobie, ale też bezradnemu dziecku, które w takiej rodzinie się wychowuje.

Rozmawiała Katarzyna Pinkosz

Lekarz ma obowiązek reagować na przemoc
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza