fot. Tomasz Adamaszek

Największy potencjał znajduje się w medycynie fizykalnej

Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Aleksandrem Sieroniem, Kierownikiem Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Wewnętrznych, Angiologii i Medycyny Fizykalnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Bytomiu, Krajowym Konsultantem w dziedzinie angiologii.

Co nowego przyniesie kolejny rok, jeśli chodzi o innowacje w świecie medycyny?

My, w Europie, mamy skłonność, by myśleć przede wszystkim o własnym podwórku i dlatego spodziewamy się głównie innowacji dotyczących poprawy diagnostyki i leczenia chorób cywilizacyjnych. W związku z tym pierwsze co przychodzi nam na myśl, to innowacje dotyczące kardiologii i onkologii. Natomiast nie należy zapominać, że „świat medycyny” wykracza daleko poza nasz kontynent. Medycyna w odległych od nas rejonach: w Afryce, Azji, Ameryce Południowej ciągle jeszcze przegrywa w walce z chorobami dla nas egzotycznymi, zwłaszcza z malarią. Pamiętajmy, że 40 procent ludności świata żyje na obszarach zagrożonych tą chorobą zakaźną, na którą ciągle jeszcze nie mamy wystarczającego leczenia. Malaria w tropikach to największy zabójca. Co roku jest przyczyną śmierci około miliona (a może nawet większej liczby, bo brak dokładnych statystyk) chorych, w tym głównie dzieci. Pewną nadzieję budzi terapia fotodynamiczna i w tym zakresie, moim zdaniem, badania dotyczące tej plagi także w XXI wieku, osiągnęły bardzo zaawansowany poziom. Najzamożniejsi ludzie na świecie, na przykład Bill Gates, ofiarowują setki milionów dolarów na badania medyczne, które pozwolą w końcu zwalczyć problem chorób tropikalnych. Mam nadzieję, że w 2017 roku uda się medycynie uczynić znaczący krok w tej dziedzinie.

Jakie kierunki badań medycznych wydają się najbardziej obiecujące?

To jasne, w bieżącym roku – podobnie jak w ostatnich latach – na świecie zostaną wydane ogromne kwoty na próby opracowania lepszych, skuteczniejszych terapii onkologicznych oraz kardiologicznych. Jednak moim zdaniem najbardziej obiecujące wydają się nowe możliwości obrazowania w medycynie. Ciągle jeszcze medycyna pozostaje na etapie obrazowania w skali makro, z wykorzystaniem takich metod jak PET (pozytonowa tomografia emisyjna), tomografia i MRI (spektroskopia magnetycznego rezonansu jądrowego, zwana popularnie rezonansem magnetycznym). Natomiast najbardziej obiecujące wydają się badania, które pozwolą nam „zajrzeć” do wnętrza komórek, na przykład z użyciem metody OCT (Optical Computer Tomography). Takie obrazowanie przyżyciowe, które umożliwia obserwowanie i pomiary w skali mikro, może przynieść znaczący postęp w diagnostyce medycznej.

W których dziedzinach medycyny spodziewa się Pan najbardziej sensacyjnych odkryć lub wynalazków?

Moim zdaniem największy potencjał znajduje się w medycynie fizykalnej i w zastosowaniu jej metod w terapii. Medycyna fizykalna i takie jej metody jak: hiperbaria, ozonoterapia, laseroterapia niskoenergetyczna oraz zastosowanie zmiennego pola magnetycznego może przynieść wiele bardzo interesujących rezultatów, między innymi w terapii w kolejnym problemie cywilizacyjnym, jakim są schorzenia naczyń obwodowych i związane z nimi amputacje kończyn dolnych. Moim zdaniem w terapii angiologicznej (a ta dziedzina jest mi szczególnie bliska jako krajowemu konsultantowi w dziedzinie angiologii), ale także w wielu innych gałęziach medycyny medycyna fizykalna otwiera duże i bardzo obiecujące możliwości skutecznych, a przy tym tanich terapii.

Jakie najważniejsze pytania (jeszcze bez odpowiedzi) będzie stawiał sobie świat medyczny w 2017 roku?

To proste, wręcz prozaiczne pytanie: co zrobić, by dostęp do leczenia był łatwiejszy i by było więcej pieniędzy na to leczenie. Jestem członkiem Europejskiej Unii Lekarzy Specjalistów Chorób Naczyń i niedawno brałem udział w zjeździe, na którym podano ciekawe dane. W Stanach Zjednoczonych na leczenie przeznacza się 13 700 dolarów na głowę mieszkańca, w Europie jedynie Niemcy i Dania zbliżają się do kwoty 10 000 dolarów (a w Polsce dysponujemy kwotą ok. 1 600 dolarów). W USA liczba amputacji kończyn spadła, a w innych krajach, w tym w Polsce, rośnie. Jest to zatem pytanie raczej z dziedziny ekonomii oraz z pogranicza polityki, niż stricte medyczne – bez względu na to, czy zadajemy je w Ameryce, w Europie, czy w Polsce.

Na co świat medyczny i pacjenci czekają z największą niecierpliwością?

Myślę, że taką wyczekiwaną perspektywą byłaby możliwość bardzo wczesnego wychwycenia, zauważenia procesu chorobowego, a następnie rozpoczęcia już na tym etapie leczenia. Obecnie większość chorób nie jest rozpoznawana tak wcześnie, jakbyśmy tego chcieli. I nie jest to ani wina lekarzy, ani systemu opieki zdrowotnej, ani pacjentów. Wiele chorób przebiega w sposób podstępny i lekarzom trudno jest znaleźć model predykcyjny, który pozwoliłby prognozować rozwój choroby. Dysponujemy już dużą liczbą nowoczesnych markerów różnych chorób. Są to markery biochemiczne, genetyczne i inne. Jednak ciągle nie mamy dobrej recepty, jak sensownie z medycznego i ekonomicznego punktu widzenia korzystać z tych możliwości. Dlatego tak ważne byłoby stworzenie modelu, który wskazywałby, kiedy i w jakim kierunku dany pacjent powinien być badany, by rozwijająca się choroba mogła być wykryta na początkowym etapie.

Rozmawiała Marta Maruszczak

Największy potencjał znajduje się w medycynie fizykalnej
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza