fot. TOMASZ ADAMASZEK

Narodowy Instytut Leków w polityce lekowej państwa

Rozmowa z wiceministrem zdrowia Marcinem Czechem oraz Anną Kowalczuk, dyrektor Narodowego Instytutu Leków.

Jakie funkcje pełni obecnie Narodowy Instytut Leków?

Dyr. Anna Kowalczuk: Działalność Narodowego Instytutu Leków można podzielić na kilka obszarów. Pierwszy to działalność kontrolno-badawcza. NIL pełni rolę narodowego laboratorium kontroli produktów leczniczych, wyrobów medycznych i produktów biobójczych. Jesteśmy w sieci europejskich laboratoriów kontroli jakości, współpracujemy z laboratoriami zagranicznymi, a także z Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym. NIL wypełnia swoją rolę najlepiej, jak to możliwe, jeśli chodzi o kontrolę jakości rynku leków.

Drugim obszarem działalności jest działalność naukowa. Prowadzone są badania podstawowe i rozwojowe. Pracownicy naukowi NIL są rozpoznawani w kraju i zagranicą. Staramy się zagwarantować najwyższą jakość naszych badań, aplikujemy o dofinansowanie zarówno do Narodowego Centrum Nauki, jak Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Ze względu na zapotrzebowanie naszego kraju, staramy się kierunkować szczególnie w stronę działalności badawczo-rozwojowej. Chcemy stanowić zaplecze naukowe dla podmiotów farmaceutycznych oraz innych instytucji o podobnym profilu działania. Chcę wyraźnie podkreślić, że działalność naukowa od działalności badawczej jest rozdzielona ze względu na strukturę, procedury oraz personel.

W Narodowym Instytucie Leków prowadzone są również programy Ministerstwa Zdrowia. To m.in. Narodowy Program Ochrony Antybiotyków. Prowadzimy biobank, czyli ewidencję szczepów zakaźnych pobieranych ze szpitali, pracujemy nad zagwarantowaniem optymalnej opieki poprzez rozpracowanie mechanizmów odporności drobnoustrojów i wsparcie ministerstwa w zakresie optymalnej racjonalizacji antybiotykoterapii.

Kolejna aktywność jest trochę wymuszona przez nasz status, ponieważ jesteśmy instytutem badawczym samofinansującym się. To działalność komercyjna. Angażujemy się również w dydaktykę, w szkolenia…

Jest Pani najmłodszym dyrektorem w historii NIL, a to zapowiada zmiany. Co zmieni się pod Pani kierownictwem?

Dyr. Anna Kowalczuk: Chciałabym wprowadzić standardy zarządzania, prowadzić NIL w taki sposób, aby był rzetelnym, innowacyjnym partnerem, otwartym i elastycznym dla środowiska naukowego oraz dla innych podmiotów – przemysłu farmaceutycznego, dziennikarzy. Otwartość, elastyczność, prężność: takie skojarzenia powinien budzić NIL. Szczególny nacisk postawiłabym na współpracę krajową i międzynarodową, aby następowała synergia kompetencji z innymi jednostkami, byśmy wspólnie działali na rzecz rozwoju nauki oraz rozwoju branży farmaceutycznej i przyczyniali się do poprawy sytuacji w naszym kraju.

Panie Ministrze, które kierunki rozwoju Narodowego Instytutu Leków wydają się Panu szczególnie ważne? I jak Pan widzi swoją współpracę z NIL?

Wiceminister Marcin Czech: Popieramy ten kierunek dobrego standardu zarządzania, który w Instytucie będzie wprowadzony. NIL musi odpowiadać na potrzeby współczesnej nauki, te potrzeby są inne niż 20, a nawet 10 lat temu. W tej chwili nauka coraz częściej znajduje się w rynkowej grze, w której konkurencją są granty. To nic innego jak konkurowanie o budżety na pewne projekty w sferze biznesowej.

Na pewno popieramy nowoczesność i innowacyjność. Będziemy współpracować, już umawiam spotkania z Ministerstwem Rozwoju, żeby zorientować się, jakie są możliwości działania. Jeśli chodzi o współpracę międzynarodową, to biorąc pod uwagę wysokie kwalifikacje kadry NIL i realizowane projekty, widzę olbrzymie możliwości internacjonalizacji tego, co robi instytut. Jednak to nie jest tylko polski pomysł, żeby działać w konsorcjach i grupach międzynarodowych. Unia Europejska gratyfikuje tego typu współpracę, mamy więc nadzieję na eksplorowanie tego kierunku. To są długofalowe i bardzo trudne działania, nie jest łatwo Polsce i krajom Europy Środkowej konkurować z krajami Europy Zachodniej, które mają wieloletnie doświadczenie. To duże wyzwanie, żeby środki pozyskać, a potem odpowiednio je rozliczyć. Te wszystkie wyzwania są przed Panią Dyrektor i przed NIL. Będziemy współpracować i szukać najlepszych rozwiązań dla Instytutu, również w tych sferach, gdzie NIL wspiera Ministerstwo Zdrowia i Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Myślę tutaj o bezpieczeństwie farmakoterapii, o zapobieganiu sytuacjom kryzysowym. Przykładem są dopalacze. W tego typu zorganizowanych i skutecznych interwencjach też widzimy dla Instytutu rolę do odegrania.

Dyr. Anna Kowalczuk: Zgadzam się z Panem Ministrem. Pracujemy obecnie z Ministerstwem Zdrowia, z Głównym Inspektorem Sanitarnym w celu opracowania nowego prawa gwarantującego bezpieczeństwo naszych obywateli wobec pojawienia się nowych substancji psychoaktywnych. Chcemy również pomóc ministerstwu i GIS w uporządkowaniu kwestii suplementów diety. Narodowy Instytut Leków zaangażował się też we współpracę w ramach programu dotyczącego rozwoju biotechnologii, chcielibyśmy wspierać powstawanie leków biotechnologicznych, biopodobnych i biologicznych.

Jeśli zaś chodzi o standardy zarządzania, to w naszej Radzie Naukowej znaleźli się wybitni przedstawiciele z różnych grup naukowych, również profesorowie Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Liczymy na ich wsparcie zarówno w kształtowaniu właściwych standardów w Instytucie, jak i pomoc w tworzeniu odpowiedniej strategii marketingowej dla instytutu.

Panie Ministrze, Pani Dyrektor, od kilku lat zwracamy uwagę na osiągnięcia naukowców z polskiej diaspory, głównie ze Stanów Zjednoczonych, jak prof. Tadeusz Maliński, prof. Waldemar Priebe, prof. Wiesław Nowiński, prof. Maria Siemionow. Oni wszyscy chcieliby otworzyć w Polsce projekty, pracownie itd. Czy mogliby instytucjonalnie kontaktować się z Narodowym Instytutem Leków? Pan prof. Priebe mówił, że potrzebuje 2 mln dolarów na wynalezienie nowego leku.

Wiceminister Marcin Czech: 2 mln USD to na absolutny start, ponieważ jeśli lek wejdzie w fazę badań klinicznych, to potrzeba o wiele więcej pieniędzy. Możemy mówić, że mamy mądrych ludzi, którzy są w stanie sobie z tym poradzić. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości, że tak jest. Konieczne są jednak pieniądze. Myślę, że NIL jest dobrym miejscem, by realizować tego typu wspólne przedsięwzięcia z Amerykanami, Europejczykami czy z Polakami pracującymi zagranicą. Grant łatwiej pozyskiwać w konsorcjach, z partnerami z Europy Zachodniej. Myślę, że paradoksalnie przez to, że NIL nie jest bardzo dużym instytutem – pracuje tu ok. 220 osób – ma możliwość bardzo elastycznego podejścia do tego typu współpracy i w miarę szybkiego podejmowania decyzji. Może to być łatwiejsze niż w przypadku wielu uczelni medycznych.

Dyr. Anna Kowalczuk: Byłam w Stanach przez rok na uczelni, wielu polskich naukowców, którzy są tam od wielu lat, ma potrzebę zapuszczenia korzeni tu, w kraju. Nie można ich chęci zaprzepaścić.

Wiceminister Marcin Czech: To znakomicie, że Polska wielu ludziom tak dobrze się kojarzy, że chcą tu wrócić, działać. Jak najbardziej powinniśmy z tego skorzystać. Spowoduje to, że także w obszarze naukowym oraz w obszarze zarządzania będziemy mieli nowe trendy, będziemy mieli więcej środków z grantów. Proszę zobaczyć, jaki Amerykanie robią PR, jak zarządzają czasopismami medycznymi. To mistrzowie także pod tym względem. Nie sądzę jednak, że w Polsce powinniśmy mieć kompleksy, jeśli chodzi o tego typu działalność. Myślę, że Pani Dyrektor zadba o to, że w momencie kiedy pozyskamy grant, będziemy o tym mówić. Jeśli np. chodzi o antybiotykoterapię, to wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jaką niebezpieczną obusieczną bronią są antybiotyki. Nadużywając je, sami fundujemy sobie antybiotykooporność bakterii. Wystawią one nam kiedyś rachunek w postaci schorzeń, których nie będziemy w stanie niczym leczyć. Już obecnie są szczepy bakterii odpornych na wszystko. Nowoczesne antybiotyki, które były antybiotykami ostatniej bądź przedostatniej szansy, w tej chwili nie działają. Postęp w rozwoju antybiotyków, do czego również przyczynia się NIL, nie nadąża za sprytem bakterii. Jeśli nie zastosujemy odpowiedniej polityki antybiotykowej, to sobie nie poradzimy. Dlatego podkreślam rolę edukacyjną i badawczą NIL. Polska jest jednym z krajów, gdzie używanych jest dużo antybiotyków, pewnie nie zawsze do końca w zgodzie ze standardem.

Minister Radziwiłł niedawno mówił o konieczności tworzeniu standardów w medycynie…

Wiceminister Marcin Czech: To filozoficzna dyskusja o tym, gdzie powinna kończyć się niezależność lekarza, a zaczynać standard. Zawsze będzie pacjent, z którym trzeba inaczej postąpić, ale w moim przekonaniu 99 na 100 osób powinno być leczonych standardowo. W przypadku antybiotyków, gdy będziemy stosować się do standardu, to będzie mniej antybiotykoodporności. Podobnie w wyspecjalizowanym ośrodku są większe szanse na lepsze wyniki operacji niż w takim, gdzie są one wykonywane raz na 3 miesiące.

Dyr. Anna Kowalczuk: NIL może stworzyć pewien rodzaj siatki networkingowej, czyli stworzyć pomosty między Polakami, którzy osiągnęli sukces naukowy zagranicą i chcą wracać. Jeśli nie zawsze sami możemy być partnerem naukowym, to możemy szukać partnerów i przyczynić się do powstania konsorcjum.

Wiceminister Marcin Czech: Wydaje mi się, że NIL poprzez znajomości międzynarodowe, udział w konferencjach, ma doskonałe rozeznanie, wie, jaki ośrodek jest ważny w danej dziedzinie, dlatego te mosty powinny być budowane na zasadzie zaufania, konkretnych projektów. Wielu polskich naukowców, którzy wyemigrowali, jest bardzo otwartych i chętnych do współpracy.

Oni przyjeżdżają z bardzo konkretnym pomysłem. Profesor Maliński na pewno chciałby zrealizować swoje patenty dotyczące opatrunków z użyciem tlenku azotu – na niegojące się rany.

Wiceminister Marcin Czech: Chciałbym, żeby NIL współpracował z Głównym Inspektorem Farmaceutycznym, z Głównym Inspektorem Sanitarnym, z Urzędem Rejestracji Produktów Leczniczych i Wyrobów Biobójczych, z Ministerstwem Zdrowia, z NFZ. Chciałbym, żeby w tej układance instytucji państwowych, które w obszarze lekowym niejako znajdują się pod moimi skrzydłami, te instytucje miały swoje miejsce. Jeśli zaś dojdzie do sytuacji kryzysowej, to żeby stanowiły siły szybkiego reagowania. To znaczy, żeby zajmowały się najważniejszymi sprawami związanymi ze zdrowiem i bezpieczeństwem farmakoterapii w Polsce.

Dyr. Anna Kowalczuk: Bardzo cieszą słowa Pana Ministra, ponieważ obecnie często prywatne laboratoria przejęły wiele kompetencji, np. w kwestii dopalaczy, suplementów czy innych, ważnych z punktu widzenia ministra zdrowia spraw. A myślę, że powinna być do tego dedykowana taka instytucja, jaką jest NIL.

Rozmawiali: Katarzyna Pinkosz i Paweł Kruś

Narodowy Instytut Leków w polityce lekowej państwa
4.1 (82.86%) 7 votes

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza