Przeczytaj teraz Zaprenumeruj bezpłatnie

Nie można mieć wszystkiego

Na jednym z uniwersytetów w Islandii jest wydział lekarski. Można na nim uzyskać respektowany w świecie dyplom lekarza, ale na wyspie nie ma możliwości zrobienia specjalizacji…

Islandia zwana jest wyspą lodu i ognia. Lodu, bo sporą część wyspy pokrywają lodowce, a ognia, ponieważ co jakiś czas uaktywniają się wulkany o niemożliwych do wymówienia nazwach, powodujące wybuchy ognia, lawy, popiołów i dymu. Widoki podczas objazdu i zwiedzania wyspy zapierają dech w piersiach. Zmieniające się krajobrazy to ślady wygasłych 100, 1000 lub kilka lat temu erupcji. Lawa otaczająca wulkany tworzy dwie główne struktury przestrzenne. Zasadowa jest płaska, natomiast kwaśna tworzy układy stereo przypominające przeryte gigantycznym pługiem kamienne pola.

Podczas pobytu w Islandii interesował mnie status ekonomiczny mieszkańców i – oczywiście – ich służba zdrowia. Otóż rodowitych Islandczyków na wyspie żyje 320 000, a obszar kraju to jedna trzecia Polski (Islandia zajmuje 103 000 km2). Bogactwem wyspy są (myślę, że podaję w dobrej kolejności): ryby, owce, konie, złoża aluminium, no i oczywiście praktycznie darmowa energia. Ciepła woda pochodzi z darmowych źródeł geotermalnych i ogrzewa cały kraj: od stolicy do pojedynczego domku na pustkowiu, a prąd elektryczny wytwarzany jest przez elektrownie zasilane gorącą wodą z wnętrza ziemi. Zimna woda do picia o smaku lepszym od butelkowanych wód mineralnych pochodzi z podziemnych źródeł lub ulokowanych tamże zbiorników wodnych. Islandczycy są pracowici i dość oszczędni. Nie ominął ich jednak kryzys naszych czasów. Rząd wtedy rozsądnie przełożył obciążenia na banki i kryzys minął. Aktualnie bezrobocie jest rzędu 4 proc., a wśród obcokrajowców, którzy znaleźli w Islandii pracę, są także Polacy.

Na wyspie są trzy uniwersytety. Na jednym z nich jest wydział lekarski. Można na nim uzyskać respektowany w świecie dyplom lekarza, ale na wyspie nie ma możliwości zrobienia specjalizacji… Dlatego po studiach młodzi lekarze wyjeżdżają zagranicę, i niestety wielu z nich już nie wraca do Islandii. Władze starają się pozyskać specjalistów z innych krajów, co z jednej strony jest łatwe, gdyż praktycznie każdy mieszkaniec porozumiewa się po angielsku, a z drugiej – trudne, bo chętnych jest niewielu. Wręcz anegdotycznie brzmi opowiadanie o jedynym na wyspie patomorfologu, który przyjechał z Niemiec. Mimo że Islandia to piękny kraj, jednak – jak wszędzie, nawet w Polsce – nie można mieć wszystkiego.

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza