Szanowni Państwo,
Ze względu na epidemię, ulegnie zmianie termin XVII Gali Nagrody Zaufania „Złoty OTIS”, planowanej pierwotnie na 16 kwietnia 2020.
O nowym terminie i miejscu dorocznej ceremonii, poinformujemy najszybciej jak będzie to możliwe.
Za niedogodności przepraszam, za zrozumienie dziękuję
Paweł Kruś, przewodniczący Kapituły Nagrody
Maciej Miłkowski
fot. Tomasz Adamaszek

Nowe terapie 2020: będziemy analizowali wnioski

Z wiceministrem zdrowia Maciejem Miłkowskim rozmawia Katarzyna Pinkosz.

6 list refundacyjnych, w których układaniu brał Pan udział, to nowe terapie m.in. w onkologii, hematoonkologii, cukrzycy, psychiatrii, SM, chorobach rzadkich. A co Pan uważa za największy sukces decyzji refundacyjnych Ministerstwa Zdrowia?

Przede wszystkim to, że podchodziliśmy do wielu różnych terapii, zarówno w ramach programów lekowych szpitalnych, jak i rynku aptecznego. Tu przykładem są nowe terapie w cukrzycy (insuliny, a przede wszystkim flozyny i leki inkretynowe) – już dziś widać, że będzie z nich korzystała duża grupa pacjentów. W hematoonkologii w 2019 r. dokonała się wręcz rewolucja, jeśli chodzi o dostępność do nowych terapii. W wielu dziedzinach populacja osób leczonych rośnie, pacjenci są dłużej leczeni, z lepszymi wynikami klinicznymi, dochodzą kolejni, dlatego istotnie rosną koszty. Z innych decyzji refundacyjnych warto podkreślić nowe terapie w raku piersi, zarówno zaawansowanym, jak i miejscowym, gdzie pojawiła się nowa opcja w leczeniu przedoperacyjnym, dająca szansę na wyleczenie. Cały czas analizujemy, jak jeszcze można by zmienić schematy leczenia, żeby osiągnąć lepsze efekty. Warto również podkreślić decyzje dotyczące psychiatrii oraz osteoporozy. Myślę, że udało się dwukrotnie poszerzyć populację leczonych bardzo nowoczesnym lekiem. Oczywiście jest jeszcze wiele innych dziedzin, z których można wymienić rozszerzenie programu leczenia stwardnienia rozsianego, choroby Leśniowskiego-Crohna czy reumatoidalnego zapalenia stawów.

Czym chciałby Pan zaskoczyć w obecnym roku?

2020 jest rokiem ważnych zmian prawnych: ustawy refundacyjnej, prawa farmaceutycznego. Chcemy przejrzeć dotychczasowe programy lekowe. Być może okaże się bardzo korzystne usunięcie niektórych leków, które są mniej skuteczne niż nowe terapie. Dzięki temu będziemy mogli przekierować środki na nowości, dające lepsze wyniki w leczeniu. Często te stare leki mają bardzo wysokie ceny. Będę się starał, aby na każdej liście były jakieś nowości. Na najbliższej będzie m.in. nowy program lekowy przeznaczony dla pacjentów z rakiem rdzeniastym tarczycy.

Czyli będzie przegląd dotychczasowych terapii?

Tak, zresztą już zaczęliśmy przeglądy schematów leczenia. Sprawdzamy, czy nie brakuje w nich leków podstawowych. O tym będziemy rozmawiać także z producentami. Nie wykluczam, że będziemy ich zachęcać do wykonania konkretnych kroków, by weszli na listy refundacyjne.

Nowych technologii, które czekają na wejście do refundacji, jest dużo. Dostrzega Pan wśród nich perełki, które warto udostępnić pacjentom?

Nowych terapii jest wiele, jednak często mają one słabe dowody, krótki okres obserwacji i w ich przypadku za wcześnie mówić, że jest to przełom w leczeniu. Często są też znacząco droższe. Mało jest takich, które mają dobre wyniki badań i są w podobnych cenach jak obecne terapie lub wręcz niższych. W 2020 r. może być ciężko wprowadzać nowe terapie na listy, gdyż wciąż pojawiają się nowe wskazania. Będzie więc przegląd, uzupełnienie schematów leczenia. Na pewno będziemy starać się też o nowe programy. Mamy coraz więcej leków w chorobach rzadkich, jednak często nie są one przełomowymi terapiami. Dają dodatkowy efekt, jednak nie jest on taki, jakiego wszyscy oczekują. Zdarza się, że lek trzeba podawać 20 lat i dłużej.

Jak widziałby Pan sposób finansowania drogich terapii w chorobach rzadkich? Koszt jest wysoki, jednak dla osób np. z mukowiscydozą czy dystrofią mięśniową Duchenne’a bardzo dużo znaczy lek, który może opóźnić postęp choroby.

Na pewno ważna jest strategia dla chorób rzadkich. Nie wszyscy ci pacjenci mogą powiedzieć, że mają najlepszy standard w zakresie podstawowym: opieki medycznej, rehabilitacji. Tu jest dużo do zrobienia. Nie możemy zaczynać od bardzo drogiego leczenia, które daje szansę na poprawę kilku procentom pacjentów, jeśli nie mamy dla wszystkich zapewnionych tych podstaw. Nie dotyczy to tylko chorób rzadkich. Przykład stopy cukrzycowej – można amputować nogę, można stosować bardzo drogie opatrunki, jednak dużo lepsze efekty będą, jeśli wcześniejsze leczenie cukrzycy będzie takie, by zapobiec pojawieniu się zespołu stopy cukrzycowej. Zdarza się, że firmy wcale nie wyprodukowały drogich leków, tylko kupiły je od różnych instytutów lub wykonały dzięki projektom rządowym i wysokie ceny terapii nie są uzasadnione.

Czyli: skupić się na wcześniejszej diagnozie, rehabilitacji?

To jest najważniejsze: możemy nie doprowadzić do zaostrzenia choroby. Oczywiście w niektórych przypadkach jest to niemożliwe, np. w dystrofii Duchenne’a. Natomiast opieka bieżąca jest bardzo ważna. Skoro pacjenci z chorobami rzadkimi nie mają jeszcze pełnego dostępu do skutecznego leczenia, to powinni mieć preferencje w dostępie do rehabilitacji, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego czy do opieki w POZ. To gwarantuje Narodowy Plan dla Chorób Rzadkich. Podobnie jest w wielu innych chorobach, np. stwardnieniu rozsianym – dziś pacjenci często mają lepszy dostęp do terapii za 50 tys. zł miesięcznie niż do rehabilitacji za 4 tys. zł. Będziemy analizowali nowe wnioski, jednak z niektórymi terapiami być może powinniśmy poczekać, jeśli nie mają jednoznacznych wyników badań i nie znamy długofalowych skutków ich stosowania. Często leki zostały zarejestrowane warunkowo przez EMA, firmy mają obowiązek nadal prowadzić badania. Wiele firm to robi, ale jednocześnie żąda bardzo wysokich cen za terapie, które są jeszcze w trakcie badań.

Często podkreśla Pan, że refundujemy leki bardzo drogie, a gdyby poprawić profilaktykę i wykrywalność, efekty byłyby znacznie lepsze. Czy ma Pan pomysł, jak to zmienić?

Do każdej dziedziny trzeba podchodzić indywidualnie, jednak podstawa to czujność lekarzy POZ, kierowanie na badania profilaktyczne. Nadal widzimy, że jest zbyt długi okres pomiędzy podejrzeniem a rozpoznaniem choroby i rozpoczęciem leczenia. W niektórych POZ-ach wczesna wykrywalność nowotworów jest bardzo dobra, w innych słaba. Czujność lekarza POZ to jedna z najistotniejszych rzeczy. Lekarze powinni mieć otwarte podejście do pacjenta. Zbyt często słyszy on od lekarza uspokojenie: „Nic Pani/Panu nie jest”. A najważniejsze, żeby pacjent był jak najszybciej zdiagnozowany i leczony.

Prof. Aleksander Sieroń mówi, że jednym z powodów błędów medycznych jest brak wiedzy lekarzy na temat nowych terapii. Jak taka wiedza powinna być upowszechniana?

Moim zdaniem największa jest tu rola Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego: kształcenie podyplomowe powinno być stałe, dobrze zorganizowane, lekarze muszą mieć czas na szkolenia. Potrzebne są też bezpłatne szkolenia e-learningowe dla lekarzy, ale także ratowników medycznych, pielęgniarek. To powinno być podejście systemowe. Warto też wysyłać do najlepszych ośrodków na staże lekarzy, którzy potem wrócą do Polski i przywiozą wiedzę na temat zmian schematów leczenia. Tak się zresztą stało w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie dokonano bardzo istotnych zmian organizacyjnych w procesie transplantologii i osiągnięto niezwykły sukces w zakresie polepszenia jakości i zwiększenia ilości przeszczepień.

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza