Fot. Tomasz Adamaszek

Perio-Kardio – przez zęby do serca

Rozmowa z prof. dr hab. med. Renatą Górską, kierownikiem Zakładu Chorób Błony Śluzowej i Przyzębia, i prof. dr. hab. med. Grzegorzem Opolskim, kierownikiem I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Współpraca periodontologa, eksperta od chorób przyzębia, i kardiologa, która zaowocowała programem Perio-Kardio, wydaje się dość nietypowa. Skąd pomysł na program Perio-Kardio? I mimo że związek chorób przyzębia i serca był co jakiś czas podnoszony przez ekspertów zagranicznych, to jesteście Państwo uważani za jednych ze światowych pionierów badań nad takim związkiem.

Prof. Renata Górska: Myślę, że na opracowanie i podjęcie tego projektu złożyło się kilka spraw. Po pierwsze, od lat 90. coraz częściej rozważano związek zapalenia przyzębia ze zdrowiem ogólnym i jego wpływ na nie, w tym na choroby sercowo-naczyniowe. Wkład w te badania miała również I Katedra i Klinika Kardiologii wraz z Zakładem Chorób Błony Śluzowej i Przyzębia, jednak obejmowały one małe grupy chorych. Jednocześnie przeprowadzone badania epidemiologiczne u losowo wybranych Polaków, w grupie wiekowej 35-44 i 65-74 lata, wskazywały jednoznacznie na konieczność podjęcia działań zmierzających do poprawy sytuacji zdrowotnej jamy ustnej. Mniej więcej 1/5 badanych wymagała specjalistycznego leczenia periodontologicznego, 95 proc. badanych wymagało poprawy higieny jamy ustnej, domowej i profesjonalnej.

Uznałam, że skoro te wyniki są tak alarmujące, warto byłoby zbadać stan zdrowia jamy ustnej u osób po zawale mięśnia sercowego. Wtedy poprosiłam Pana Profesora Grzegorza Opolskiego, ówczesnego konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii, o wspólne przygotowanie takiego badania wieloośrodkowego, w którym uczestniczyłyby ośrodki kardiologiczne i zakłady chorób przyzębia uczelni medycznych. Nie ukrywam, że było to bardzo trudne przedsięwzięcie, z wielu powodów, począwszy od niskiego budżetu, po zgodę pacjentów na udział w badaniu, co okazało się dla nas najbardziej zaskakujące.

Prof. Grzegorz Opolski

Prof. Grzegorz Opolski: To był niezwykle ambitny i nowatorski projekt na skalę europejską, składający się z dwóch części. Pierwsza część, epidemiologiczna, mająca określić stan przyzębia, i druga część badania, o charakterze interwencyjnym, znacznie trudniejsza, mająca ocenić wpływ leczenia periodontologicznego na mediatory zapalne i występowanie incydentów sercowo-naczyniowych u chorych po świeżym zawale serca.

Na czym polega związek chorób przyzębia z chorobami serca, jaką rolę w schorzeniach kardiologicznych odgrywają bakterie powodujące stan zapalny tkanek przyzębia? A bakterie te, jak pokazują doniesienia naukowe, mogą uczynić wiele złego w organizmie człowieka, zresztą nie tylko w schorzeniach kardiologicznych. Przypisuje się im m.in. przedwczesne porody, niską wagę urodzeniową dzieci. Inny przykład: jak wynika z badań dr. n. med. Moise’a Desvarieux z Uniwerystetu Columbia, bakterie powodujące stan zapalny tkanek przyzębia znacznie zwiększają ryzyko zatoru tętnic szyjnych.

Prof. Renata Górska: W przebiegu zapalenia przyzębia kieszonki przyzębne są rezerwuarem periopatogenów oraz ich produktów – toksyn, enzymów, które oddziałują na komórki immunologiczne kompetentne, a te z kolei uwalniają mediatory zapalne. Zatem mamy bezpośrednie przedostawanie się do krwiobiegu bakterii oraz mediatorów zapalnych (mechanizm pośredni), które działają na komórki śródbłonka.

Bezpośredni wpływ periopatogenów na komórki śródbłonka może indukować lub nasilać powstawanie blaszek miażdżycowych.

Ponadto w naczyniach wieńcowych i w kieszonkach przyzębnych wykazano obecność bakteryjnego DNA tych samych bakterii. Warto też wspomnieć, że na każdym etapie rozwoju blaszki miażdżycowej możliwe jest oddziaływanie czynników pochodzących z zapalnie zmienionych tkanek przyzębia, bowiem przewlekły stan zapalny może inicjować dysfunkcję śródbłonka naczyniowego oraz przyspieszać poszczególne etapy prowadzące do rozwoju i destabilizacji blaszki miażdżycowej.

Czy można już powiedzieć, że projekt, przeprowadzany w kilku dużych ośrodkach w Polsce, udało się zrealizować?

Prof. Renata Górska: Myślę, że w pewnym stopniu tak, ale zawsze mogłoby być lepiej. Udało nam się przebadać 600 osób. Korzystając z okazji, chcielibyśmy jeszcze raz podziękować wszystkim ośrodkom za udział w badaniu. Pozwoliło nam ono ocenić sytuację zdrowotną jamy ustnej osób po zawale mięśnia sercowego, która okazała się jeszcze bardziej tragiczna niż w badaniu osób zdrowych. Badania wykazały, że tylko 0,2 proc. miało zdrowe przyzębie, 40,5 proc. wymagało leczenia specjalistycznego, a u 15 proc. stwierdzono bezzębie (średnia wieku 55,2 lata).

Wynikiem projektu był też cenny dorobek naukowy – powstały dwa doktoraty, ukazało się kilka prac w dobrych czasopismach. Badanie utwierdziło nas ponadto, że koniecznie trzeba pracować nad tym, by nie tylko zmienić sposób myślenia pacjentów, ale także samych lekarzy – pokazać im, że konieczna jest współpraca z lekarzami dentystami.

Nie udało się nam, niestety, przeprowadzić w tych ośrodkach leczenia periodontologicznego pacjentów po zawale, co pozwoliłoby nam ocenić wpływ leczenia na markery zawału mięśnia sercowego, takie jak CRP, TNF, JL6, fibrynogen czy cholesterol. I to nie z winy lekarzy, tylko z powodu braku chęci ze strony pacjentów.

Jakie konkretnie choroby serca mogą się pojawić u osób z chorobami przyzębia?

Prof. Grzegorz Opolski: Choroby przyzębia zaliczane są do stanów klinicznych stanowiących ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych. Przede wszystkim tych związanych z miażdżycą, a zwłaszcza z chorobą wieńcową, której najbardziej dramatycznym wyrazem jest zawał serca. Choroby przyzębia zwiększają ryzyko bardzo groźnej choroby, jaką jest infekcyjne zapalenie wsierdzia.

Prof. Renata Górska: Wyniki badań opublikowanych w ciągu ostatnich lat jednoznacznie wskazują, że środowisko medyczne powinno spojrzeć na zapalenie przyzębia nie tylko jako na modyfikowalny czynnik ryzyka choroby niedokrwiennej serca, ale także jako stan pozostający w ścisłej korelacji z innymi czynnikami schorzeń sercowo-naczyniowych, ze szczególnym uwzględnieniem otyłości, nadciśnienia czy zespołu metabolicznego.

Dlatego tak ważna jest świadomość, że dbając o swoje zęby i dziąsła, dbamy również o swoje serce.

Sądząc po wynikach Perio-Kardio, widać, że z tą świadomością jest u nas kiepsko. I zapewne ten brak świadomości był jednym z powodów, dla których tylko nieliczni z zaproszonych wyrazili chęć uczestniczenia w badaniach. Smutne to, ale z pewnością jeszcze sporo czasu upłynie, zanim do stomatologa będziemy chodzić nie tylko wówczas, gdy ząb zacznie już tak dokuczać, że nie da się wytrzymać…

Rozmawiała Bożena Stasiak

Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza