Polska szczepionka przeciw miażdżycy już w 2026 roku?

Rozmowa z prof. Maciejem Banachem, kardiologiem, kierownikiem Zakładu Nadciśnienia Tętniczego UM w Łodzi, przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, dyrektorem Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Pana zespół pracuje nad szczepionką przeciw miażdżycy – czy faktycznie uda się stworzyć szczepionkę przeciwmiażdżycową? To znaczy: będzie ją można przyjąć raz, dwa razy i nie będzie ryzyka zachorowania na miażdżycę?

Leczenie, nad którym pracujemy, przewiduje rzeczywiście taki sposób podawania jak szczepionka. To znaczy – nie będzie konieczności regularności przyjmowania leku. Podajemy pierwszą dawkę, później prawdopodobnie 2-3 dawki przypominające i udaje się osiągnąć długotrwały efekt związany z obniżeniem stężenia cholesterolu LDL. Mówimy o szczepionce, ponieważ sposób jej tworzenia, właściwości związane z wytwarzaniem przeciwciał oraz sposób podawania są charakterystyczne dla szczepień. Wykorzystaliśmy nanoliposomy jako system dostarczania szczepionki, a jako nośnik egzotoksyny tężcowe, ponieważ koniugaty, w skład których wchodzą te białka, wzbudzają odpowiedź przeciwko prezentowanym na ich powierzchni antygenom. Immunogenny peptyd, tj. toksoid tężcowy związany z białkiem PCSK9, wprowadzono następnie na powierzchnię nanoliposomów. Puste liposomy stanowiły kontrolę negatywną. Tak przygotowaną szczepionką w naszych badaniach zaszczepiono czterokrotnie – co dwa tygodnie – grupę specjalnie przygotowanego szczepu myszy, którym podawano dietę wysokotłuszczową. Zauważyliśmy, że szczepionka indukowała wysoką odpowiedź przeciwciał IgG przeciwko białku PCSK9 u zaszczepionych myszy z wysokim stężeniem cholesterolu i zaawansowanym procesem miażdżycy. Przeciwciała indukowane przez szczepionkę specyficznie wiązały się z białkiem PCSK9 i istotnie zmniejszały jego stężenie w osoczu nawet o 60 proc. w porównaniu z grupą kontrolną.

Dla kogo docelowo ma być przeznaczona: będzie stosowana w prewencji czy leczeniu?

Jestem daleki od myślenia, że każdy będzie mógł dostać szczepionkę na miażdżycę, a następnie nie będzie musiał stosować się do żadnych wytycznych związanych ze stylem życia, dietą, wysiłkiem fizycznym. Szczepionka na pewno nie sprawi – co często pokazują reklamy, z którymi walczymy – że będzie można dalej jeść tłusto i nie być aktywnym fizycznie. Sądzę, że szczepionka będzie przeznaczona w pierwszej kolejności dla pacjentów wysokiego i bardzo wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego, czyli tych, u których jest konieczna interwencja farmakologiczna, zarówno pierwotna (nie mają jeszcze choroby sercowo-naczyniowej), jak i wtórna (osoby, które już np. przeszły zawał czy udar). Sądzę, że szczepionka będzie również przeznaczona dla pacjentów z genetycznie uwarunkowanymi chorobami, które powodują wysokie stężenie cholesterolu LDL, a także dla osób z nietolerancją statyn. Liczba pacjentów, którzy mogą odnieść potencjalną korzyść z tej szczepionki, jest naprawdę bardzo duża. Warto zwrócić uwagę, że szczepionka będzie mogła zapewnić stałe obniżenie stężenia cholesterolu LDL z wysoką skutecznością u wszystkich, a nie tylko u 30-40 proc. pacjentów regularnie przyjmujących statyny, ponieważ niestety adherence, czyli stosowanie się do leczenia statynami, jest niskie. Co więcej, nie będzie działań niepożądanych, takich chociażby jak bóle mięśniowe. To wszystko przełoży się na jeszcze skuteczniejsze zmniejszenie ryzyka incydentów sercowo-naczyniowych. Co dla mnie ważne, będziemy mogli zrobić to już w prewencji pierwotnej, więc rola profilaktyczna takiej szczepionki może być unikalna.

Skąd pomysł na taką szczepionkę?

Koncepcję wymyśliliśmy wspólnie z naukowcami z Mashhad University of Medical Sciences w Iranie, z którymi współpracujemy już od ponad 6 lat. Obecnie jesteśmy na etapie pozyskiwania środków i kontynuacji badań pierwszej i drugiej fazy na ludziach już w Polsce. W grę wchodzi również partner farmaceutyczny, który będzie z nami docelowo uczestniczył w kolejnych fazach badań, a w przypadku potwierdzenia korzystnych wyników z badań doświadczalnych – będzie wprowadzał ją na rynek. Mechanizm działania jest oczywiście konsekwencją odkrycia roli białka PCSK9 w metabolizmie cholesterolu w roku 2003. My opracowaliśmy inną metodę hamowania tego białka. Wytworzone przeciwciała w wyniku podania szczepionki nie tylko hamują syntezę i stężenie białka PCSK9, ale jego wiązanie z receptorem dla cholesterolu LDL-R. Tym samym receptor może wiązać się z cholesterolem LDL i ponownie wracać na powierzchnię hepatocytu, nie ulegając degradacji, co następuje, jeśli jest związany z białkiem PCSK9. W wyniku przeprowadzonych badań wykazaliśmy, że wytworzone przeciwciała skutecznie hamowały interakcję białka PCSK9 z receptorem LDL-R na powierzchni hepatocytu. Szczepionka obniżyła cholesterol całkowity i cholesterol LDL odpowiednio o 45%, 52% po czwartym szczepieniu przypominającym, w porównaniu z grupą kontrolną w 8. tygodniu. Co ważne, ten efekt był widoczny w długoterminowej obserwacji zaszczepionych myszy z hipercholesterolemią; zaobserwowaliśmy bowiem, że szczepionka indukowała długotrwałą humoralną odpowiedź immunologiczną przeciwko białku PCSK9, co wiązało się z istotnym zmniejszeniem cholesterolu LDL nawet o 42% po 16 tygodniach. Wiele jeszcze jednak przed nami; zdarzało się, że badania na zwierzętach nie przekładały się na efekty u ludzi. Jest jednak duża nadzieja, że w tym przypadku osiągniemy sukces. W pierwszych badaniach eksperymentalnych okazało się, że ta metoda działa, udaje się zahamować białko PCSK9. Intensywne badania na zwierzętach trwały ponad 2 lata, teraz czas na ich publikacje. Kolejne badania już są w przygotowaniach; mają ocenić rolę szczepionki anty-PCSK9 na modelu myszy z cukrzycą oraz w prewencji pierwotnej.

Kiedy można spodziewać się, że szczepionka będzie dostępna dla pacjentów?

Chcemy rozpocząć badania kliniczne w drugiej połowie 2020 roku: zaczynamy od badań bezpieczeństwa terapii, następnie są badania związane z ustaleniem wielkości dawki i częstości podawania, potem dotyczące skuteczności w porównaniu z placebo, kolejne – z komparatorami, by ostatecznie oceniać efekt szczepionki na redukcję incydentów sercowo-naczyniowych. Chcielibyśmy, by była ona dostępna w ciągu 7-10 lat, choć oczywiście wszystko zależy od efektów badań pierwszej i drugiej fazy. Na pewno do badań trzeciej fazy będziemy potrzebowali partnera – dużej firmy farmaceutycznej. Jeśli chodzi o badania pierwszej i początku drugiej fazy, to sądzę, że wystarczy nam finansowanie, o które obecnie aplikujemy. Mówię ostrożnie: 7-10 lat, choć chciałbym, żeby to stało się szybciej. Ostatnie przykłady z wprowadzeniem nowych leków na rynek są bardzo zachęcające. Sądzę, że gdyby wszystko się udało, to nawet koniec 2026 roku byłby realny, oczywiście, o ile nie pojawi się konieczność np. wydłużania okresu badania, powiększania grupy pacjentów, nie pojawią się wątpliwości co do bezpieczeństwa i skuteczności terapii. Od każdego z tych elementów będzie zależało, jak długo będzie trwała całość badań.

Zwykle mówi się o współpracy z naukowcami brytyjskimi, amerykańskimi. Jak to się stało, że przy pracach nad szczepionką współpracujecie z naukowcami z Iranu?

To bardzo dobra grupa badawcza. Współpracujemy z nimi od lat – to już kolejny nasz wspólny projekt. Poza tym w Iranie było łatwo zdobyć finansowanie rządowe na prace nad szczepionką, a badania były kilkukrotnie tańsze niż te prowadzone w Europie.

Wspomina Pan o współpracy z firmą farmaceutyczną przy badaniach ostatnich faz. Czy jest szansa, by był to polski lek?

Staram się znaleźć w Polsce partnera farmaceutycznego, ponieważ bardzo bym chciał, żeby to był lek wytworzony od samego początku w Polsce, z udziałem polskich grup badawczych. Oczywiście nie ma możliwości, żeby w pracach uczestniczyły tylko polskie grupy badawcze. Konieczna jest współpraca, chciałbym jednak, żeby dominującą rolę odgrywały polskie grupy badawcze. Będę się starał, żeby to były polskie firmy, polscy inwestorzy, fundusze inwestycyjne, firmy farmaceutyczne. Jednak może to być trudne, jeśli chodzi o finanse – nie znam w Polsce żadnej firmy, która byłaby w stanie sama przeprowadzić badania trzeciej fazy oraz badania związane z oceną wpływu na incydenty sercowo-naczyniowe. Ale bez względu na wszystko zapewniam, że polska myśl badawcza odegra tutaj kluczową rolę.

Rozmawiała Katarzyna Pinkosz


Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza