Karczewski Stanislaw
fot. TOMASZ ADAMASaZEK

Pozostawić ślad

Z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim rozmawiają Katarzyna Pinkosz i Paweł Kruś.

Panie Marszałku, co uważa Pan za swoje największe osiągnięcie w pierwszym półroczu 2018 roku?

Nasz system opieki zdrowotnej nie jest zadowalający. Jestem lekarzem, a jednocześnie marszałkiem Senatu. Od kilku lat, we współpracy ze środowiskiem medycznym, organizuję spotkania poświęcone innowacyjności w medycynie. To uważam za swoje największe osiągnięcie, nie tylko w minionym półroczu, ale w ostatniej kadencji. Innowacje przyniosły ogromny postęp. Przyczyniły się do wydłużenia ludzkiego życia, a nowoczesne technologie po pewnym czasie stają się standardem w leczeniu pacjentów. Senackie spotkania inspirują do podejmowania działań i wprowadzania zmian w wielu dziedzinach medycyny, a także w całym systemie ochrony zdrowia. Rozmawiamy również o zdrowiu publicznym, profilaktyce, zdrowym odżywianiu, chorobach cywilizacyjnych, starzejącym się społeczeństwie.

Jeśli zaś chodzi o całą ochronę zdrowia, to według mnie ważne jest przywrócenie stażu podyplomowego. Cieszę się też, że na naszych uczelniach jest coraz więcej kierunków lekarskich. Widzę, że nowe uczelnie, które rozpoczynają kształcenie lekarzy, przykładają ogromną wagę do jakości nauczania. Osiągnięciem jest także to, że mamy coraz więcej studentów i będziemy mieli coraz więcej lekarzy.

Rozszerzamy listę darmowych leków dla pacjentów 75+. Ten pomysł pojawił się już w poprzedniej kadencji: ustawa została zainicjowana przez senatorów Prawa i Sprawiedliwości w wyniku petycji złożonej przez Stowarzyszenie „Dzieci wojny w Polsce”. Napisaliśmy wówczas projekt tej ustawy, niestety Platforma Obywatelska odrzuciła go w Senacie. Cieszę się, że teraz jest obowiązującym prawem. Od czasu wejścia w życie tej ustawy wydano pacjentom ponad 50 mln opakowań leków za darmo. Są plany, by tą ustawą objąć także inne grupy osób, np. kobiety w ciąży. Taki pomysł przedstawiła premier Beata Szydło.

Ogromnym sukcesem mojej formacji politycznej jest też znaczne zwiększenie finansowania opieki zdrowotnej: do 6 proc. PKB w 2023 roku. Z tego bardzo się cieszę. Za kilka lat – szkoda że nie szybciej, ale na razie nie ma takiej możliwości – sytuacja w ochronie zdrowia powinna bardzo się poprawić dzięki większemu finansowaniu.

Co będzie Pana priorytetem na drugie półrocze i na drugą połowę kadencji?

Będę kontynuował nasze spotkania w Senacie. Bardzo cenię sobie to, że na senackie debaty przychodzą lekarze, naukowcy, studenci medycyny, dziennikarze zajmujący się medycyną, jak również politycy. Udało nam się zbudować swego rodzaju think tank w Senacie.

Jednym z największych problemów, jeśli chodzi o zdrowie publiczne, jest nadwaga. Czy uważa Pan, że należy z nią walczyć skuteczniej?

Największym problemem jest to, że nadwaga dotyczy już dzieci. To narastający problem. Dzieci chętniej siedzą przy komputerze niż biegają po boisku. Walka z nadwagą i otyłością jest absolutnie konieczna w każdym wieku.

A jeśli chodzi o otyłość, to warto zaznaczyć, że nie tylko trzeba jej przeciwdziałać, ale też ją leczyć, jeśli już wystąpiła. Dlatego cieszę się, że na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym powstał pomysł stworzenia ośrodka leczenia skrajnej otyłości. Mam nadzieję, że taki ośrodek szybko powstanie.

Jak zdefiniowałby Pan największą bolączkę naszej ochrony zdrowia? Co Pana zdaniem, że należałoby jak najszybciej zmienić?

Ogromnym problemem jest zagubienie pacjenta w systemie. Lekarz rodzinny jest za mało aktywny w prowadzeniu chorego po systemie opieki zdrowotnej. Pacjent często nie ma swojego przewodnika, opiekuna, czuje się zagubiony. To również jeden z powodów tak długich kolejek do specjalistów: pacjenci sami dla siebie szukają pomocy. To trzeba zmienić.

Panie Marszałku, jest Pan architektem współpracy naukowców polskich i amerykańskich. To Pan wprowadził do przestrzeni publicznej pomysł na współpracę naukowców amerykańskich polskiego pochodzenia z Polską.

Pomysł narodził się stąd, że Senat sprawuje pieczę nad Polonią. Mieliśmy kontakt z naukowcami z wielu dziedzin, nie tylko związanych ze światem medycyny. Oni czują zobowiązanie w stosunku do kraju pochodzenia. Zostali tu wychowani, wykształceni, wyjechali z Polski, zrobili karierę, osiągnęli sukces. Teraz chcą zostawić w Polsce swój ślad. Współpraca rozwija się i rokuje bardzo dobrze. Jestem przekonany, że zarówno w dziedzinie nauk podstawowych, jak i klinicznych, współpraca będzie coraz bardziej owocna. Szczególnie dotyczy to Polaków z USA, gdzie patriotyzm przejawia się także w działaniach na rzecz swojej społeczności. Dla wielu amerykańskich Polaków oprócz ich społeczności lokalnej tą społecznością jest Polska. Chciałbym nadmienić, że tradycje takiej współpracy sięgają okresu międzywojennego. Dzięki Marii Skłodowskiej-Curie powstał w Warszawie Instytut Radowy, który w tamtych czasach miał przełomowe znaczenie w diagnostyce oraz leczeniu raka. Pamięć o tym nas zobowiązuje.

Czy jest Pan już dziś zadowolony z poziomu tej współpracy?

To dopiero początek. Dwukrotnie już w Krynicy-Zdroju odbyło się Polonijne Forum Ekonomiczne. Na to Forum, którego jestem współorganizatorem, zapraszam naukowców polskiego pochodzenia z całego świata. To jest bardzo dobre miejsce, by nawiązać kontakty i bliską współpracę z polskimi naukowcami, przedsiębiorcami i politykami. Będę starał się inspirować tę współpracę i podejmować inicjatywy, które przełożą się na konkretne rezultaty. W przyszłym roku w Gdańsku odbędzie się kolejny Kongres Lekarzy Polonijnych z całego świata. To będzie znakomita okazja do spotkań, wymiany poglądów i nawiązania współpracy naukowców polonijnych z polskimi. Wezmę udział w tym kongresie.

Pozostawić ślad
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza