Przeczytaj teraz Zaprenumeruj bezpłatnie
koronawirus
Fot. Depositphotos_12838097_l-2015

Prof. Piotr Jankowski: Liczba zarażonych może być nawet dziesięciokrotnie większa od zdiagnozowanych

Gdyby to była prawda, oznaczałoby, że uodparnia się znacznie więcej osób niż myśleliśmy. Być może nawet 86 proc. przypadków jest bezobjawowych lub przebiegających lekko – mówi prof. Piotr Jankowski.

Uda nam się lepiej poradzić sobie z epidemią koronawirusa niż Włosi, Hiszpanie?

Mam nadzieję, że sytuacja w Polsce nie będzie przebiegała tak dramatycznie jak we Włoszech i Hiszpanii. Chociaż część ekspertów wyraża zdanie, że wirus zostanie naszym towarzyszem na lata, tak jak to się stało np. z wirusem grypy, to mam nadzieję, że nie w formie nawracających epidemii. Pojawiają się wyniki analiz sugerujących, że osób, u których przebieg choroby jest łagodny jest znacznie więcej niż do tej pory się uważało. Być może nawet 86 proc. przypadków jest bezobjawowych lub przebiegających lekko. Niektórzy eksperci wskazują, że liczba osób zarażonych może być nawet dziesięciokrotnie większa od liczby przypadków zdiagnozowanych na świecie. Oczywiście na razie są to tylko przypuszczenia, jednak gdyby to była prawda, to oznaczałoby, że znacznie więcej osób się uodparnia niż sądziliśmy. Gdyby objawy występowały tylko u co siódmej osoby, to można by uznać, że np. w Stanach Zjednoczonych jest już nie 215 tys. osób zarażonych a półtora miliona. W takim przypadku można by oczekiwać łagodnienia i szybszego wygaśnięcia epidemii.

Niebezpieczeństwo jest związane przede wszystkim z niewystarczającą odpornością sytemu wobec dużej liczby chorych w ciężkim stanie, do czego doszło w niektórych regionach Włoch, Hiszpanii, Francji, ale także Holandii i Anglii. W Norwegii, Niemczech, Austrii, czy Szwajcarii liczba zgonów jest na znacznie niższym poziomie. Najpewniej jednym z powodów tego zróżnicowania jest lepsze przygotowanie odpowiednich służb w krajach o mniejszej śmiertelności do radzenia sobie z epidemią. Tym bardziej warto walczyć o opóźnienie i rozciągniecie w czasie fali zachorowań w Polsce. Większość Polaków dobrze zdaje ten trudny egzamin i stosuje się do zaleceń władz w zakresie zapobiegania rozpowszechnianiu się koronawirusa.

Po epidemii jest szansa na przewartościowanie myślenia o systemie ochrony zdrowia?

Pojawiają się obawy, że jak tylko minie epidemia, to wszystko wróci na stare tory. Jednak mam nadzieję, że w przyszłości politycy i wysokiej rangi urzędnicy podejmując decyzje o podziale strumienia środków oraz o funkcjonowaniu i organizacji systemu ochrony zdrowia będą brali pod uwagę doświadczenia i przemyślenia wynikające z tej epidemii spowodują, że. Sądzę też, że w najbliższych latach społeczeństwo będzie jeszcze silniej oczekiwało od decydentów bezpieczeństwa zdrowotnego. Z jednej strony dotyczy to możliwości zapobieżenia kolejnej epidemii, bo nie ma gwarancji, że za kilka lat nie pojawi się kolejna. A drugiej strony społeczeństwo będzie oczekiwało zwiększenia poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego w zakresie innych chorób, także chorób układu krążenia czy chorób nowotworowych. Spodziewam się więc znaczącej poprawy funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej.

Prof. Piotr Jankowski, kardiolog, Klinika Kardiologii i Elektrokardiologii Interwencyjnej oraz Nadciśnienia Tętniczego Collegium Medicum UJ

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza