Wojciech Noszczyk
fot. Tomasz Adamaszek

Prof. Wojciech Noszczyk uhonorowany Orderem św. Sylwestra

Prof. Wojciech Noszczyk w marcu 2015 roku został uhonorowany Orderem św. Sylwestra, nadanym mu przez papieża Franciszka.

Z wrażenia nie mogłem spać. 9 czerwca 1997 roku już o 5 rano siedziałem na dziedzińcu krakowskiej Kliniki Kardiochirurgii oczekując na wizytę naszego Papieża Jana Pawła II, który miał poświęcić klinikę swego imienia. W tym niezwykłym, niezapomnianym dniu, Ojciec Święty uhonorował papieskim orderem Profesora dr. hab. med. Wojciecha Noszczyka.

W marcu 2015 roku uhonorowano prof. Noszczyka Orderem św. Sylwestra, nadanym Mu przez papieża Franciszka. Była to uroczystość piękna i wzruszająca z udziałem Jego Eminencji kard. Kazimierza Nycza i nuncjusza papieskiego. Ponieważ mam honor przyjaźnić się od z bohaterem tej doniosłej uroczystości pozwalam sobie na skreślenie tych kilku zdań.

Poznaliśmy się w paskudnych „czerwonych latach”, gdy piękna była tylko nasza młodość. W czasie egzaminów na studia medyczne zadawano pytania niezwykle ważne dla przyszłych lekarzy. Pytano na przykład, ilu jest kułaków w Polsce. Bardzo trudno było wtedy dostać się na studia, zwłaszcza że przeszkadzało także pochodzenie społeczne. Dzieci lekarzy były niemile widziane. Z tego powodu Wojtek Noszczyk (podobnie jak ja) nie został od razu przyjęty na uczelnie.

W pamięci Wojtka są jego czwarte urodziny. Wtedy tuż przed wojną, w 1939 roku, otrzymał od ojca białego królika. Ojciec jego, dr Henryk Noszczyk był człowiekiem niezwykłym. Właściciel fabryki leków, znakomity chirurg, operował w swoich dwóch prywatnych lecznicach („Alfa” w Al. Jerozolimskich dotrwała do 1952 r., gdy władze PRL ją upaństwowiły). Wkrótce por. dr Henryk Noszczyk poszedł na wojnę i w wieku 43 lat został zamordowany przez Rosjan w Katyniu. Od 1948 roku Wojtek pozostał w kręgu jednego z najwybitniejszych chirurgów ubiegłego wieku, prof. Józefa Dryjskiego, który będąc ciotecznym bratem ojca, został jego ojczymem. Nic więc dziwnego, że obcując na co dzień tak blisko z chirurgią, przyszły prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Chirurgów Polskich, coraz bardziej kocha tę gałąź medycyny i nabywa w niej niebywałej biegłości. Zyskuje miano wybitnego chirurga zwłaszcza w zakresie naczyń krwionośnych (przeprowadził ponad 10 tys. operacji), naukowca, edytora, autora książek, pasjonata historii chirurgii i dydaktyka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Cieszy się opinią doskonałego organizatora i kierownika kliniki, którą prowadzi przez ponad ćwierć wieku.

 

Działa także charytatywnie i społecznie m.in. w Związku Polskich Kawalerów Maltańskich oraz w Polskim Towarzystwie Lekarskim, gdzie od lat jest Kanclerzem Kapituły Medalu Gloria Medicinae, najwyższego odznaczenia przyznawanego przez lekarzy, dla lekarzy. Będąc tak oddanym chorym i mając nieposzlakowaną opinię, służy swą wiedzą i talentem chirurgicznym kościołowi, sprawując m.in. opiekę medyczną nad ks. Popiełuszko i kard. J. Glempem. Pracuje zawsze z wielkim poświęceniem, zgodnie z etyką, a potrzebującym nigdy nie odmawia pomocy. Przed laty aktor Andrzej Szczepkowski podsumował jego osiągnięcia mówiąc: „Każdy z nas byłby nieboszczyk, gdyby nie profesor Noszczyk”. Tak w kilku słowach przedstawia się CV Człowieka, który przeszedł drogę od białego królika do maestrii w Arts Chirurgicam.

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza