fot. Artur Oleszczuk

Profesor i Pokemony

Należę do tych, którzy cenią wartości niezmienne. Coraz ich mniej. Śladu nie ma po autorytetach, które kształtowały nasze postawy 30 lat temu. Czy żyjemy już w innym świecie? Z komputerem zamiast dotyku dłoni, ze smartfonem w miejsce poezji, za doskonałość uznając ład internetowy?

Wszystko na to wskazuje, że jednak nie. Świat się zmienił, ale nie do końca. Jeszcze kłaniamy się pierwsi starszym, szanujemy mądrość i uczciwość, doceniamy wierność poglądom i wytrwałość w budowaniu swojego świata, nie tylko przez artystów i naukowców – przez ludzi różnych pasji.

Mam tylko wątpliwość w przypadku poszukiwaczy Pokemonów, chociaż… Każda miłość potrzebuje odrobiny szaleństwa. Kiedy jej nie ma, Golgota zamienia się w Oberammergau.

Te wszystkie myśli łączy Profesor. Doceniam krew i łzy pojawiające się podczas organizacji dwudziestu Sympozjów Diabetologicznych. Potem, na scenie, wszystko wygląda pięknie. Wcześniej trzeba płacić za hotele, sale, rzutniki, a budżetu nie ma, od wrogów dochodzą plotki, że program słaby i się powtarza, rezygnacje sponsorów, wykładowców, tysiące telefonów – tyle pracy.

Na koniec zostają cyfry – trzecia rocznica, piąta, dziesiąta. To może jednak piętnasta? Trzeba wytrzymać, przecież przyjadą tysiące lekarzy. Dlaczego jednak będą? Bo warto.

Dziękujemy Panie Profesorze za Sympozjum Diabetologiczne. Jest wartością.

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza