Fot. Archiwum Prywatne

Prywatna medycyna może zmienić system

Rozmowa z Julitą Czyżewską, prezes PZU Zdrowie.

Jakie propozycje dla pracodawców i pracowników w zakresie opieki medycznej ma PZU?

Chcemy, aby nasza oferta przynosiła wymierne korzyści zarówno pracownikom, jak i pracodawcom i była przez obie strony traktowana jak inwestycja. Nasze produkty zdrowotne oferujemy głównie w ramach ubezpieczeń grupowych – dla pracodawców, którzy sponsorują, współfinansują albo negocjują pakiety pracownicze. Formuła ubezpieczenia daje klientom dodatkowe gwarancje, jakich nie oferuje abonament. Nadzór KNF oraz innych instytucji regulacyjnych powoduje, że ubezpieczyciel musi ściśle wywiązywać się ze zobowiązań zapisanych w ogólnych warunkach ubezpieczenia, np. naszych terminów dostępności wizyt.

Wiodącym produktem zdrowotnym PZU Zdrowie jest ubezpieczenie ambulatoryjne, które zapewnia dostęp do lekarzy, badań laboratoryjnych i obrazowych, stomatologii, rehabilitacji. Pakiety często uzupełniamy o medycynę pracy oraz profilaktykę. Proponujemy m.in. pakiety profilaktyczne nakierowane na najczęstsze problemy zdrowotne pracowników – choroby kardiologiczne, choroby kręgosłupa i wady postawy, zaburzenia psychiczne (depresja, wypalenie zawodowe) oraz zaburzenia odżywiania. Pakiety realizujemy w formie strefy zdrowia, którą organizujemy w siedzibie pracodawcy. Dostarczamy tam niezbędny sprzęt medyczny oraz obsługę profesjonalnej kadry i badamy pracowników. Dodatkowo organizujemy akcje profilaktyczne skierowane do dzieci – z pomocą naszej mobilnej przychodni przeprowadzamy badania w szkołach pod kątem problemów ze wzrokiem, wad postawy, otyłości, próchnicy. Rodzic dostaje później raport dotyczący stanu zdrowia dziecka.

Dobrym uzupełnieniem opieki ambulatoryjnej jest ubezpieczenie lekowe, które gwarantuje 80 proc. dofinansowania do zakupu leków na receptę objętych danym zakresem. Ubezpieczenie występuje w kilku zakresach, obejmujących m.in. sezonowe zachorowania i dolegliwości takie jak grypa, zatrucia, alergie, poparzenia.

Poza ofertą grupową chcemy odpowiadać także na potrzeby klientów indywidualnych. W tym celu stworzyliśmy dodatkowe ubezpieczenie PZU Z miłości do zdrowia – na wypadek nowotworu, udaru czy zawału. W razie wystąpienia którejś z tych ciężkich chorób, uruchamia się pakiet opieki zdrowotnej, komplementarny do procesu leczenia NFZ. Poza dostępem do badań i wizyt lekarskich zapewniamy indywidualnego opiekuna, rehabilitację, opiekę psychologa dla pacjenta oraz jego rodziny, a co dwa lata badania skriningowe. Klient indywidualny może wykupić również ubezpieczenie zdrowotne o charakterze asystenckim do popularnych polis majątkowych PZU Dom, PZU Auto, PZU Wojażer. W razie wystąpienia nieszczęśliwego wypadku lub ciężkiego zachorowania otrzyma szereg niezbędnych usług medycznych.

Ile osób jest już u was objętych opieką?

Obecnie produkty zdrowotne PZU posiada już 1,5 mln osób. Aby obsłużyć tak dużą liczbę pacjentów w gwarantowanych przez nas terminach dostępności – dwa dni robocze do lekarza POZ i pięć dni roboczych do specjalisty – nieustannie rozwijamy naszą infrastrukturę medyczną. PZU Zdrowie dysponuje obecnie 50 placówkami własnymi w dużych i średnich miastach, konsekwentnie realizujemy plan poszerzania naszej sieci. W swoim portfolio mamy też szpital ortopedyczny w Warszawie oraz dwa sanatoria. Współpracujemy również z blisko 2000 placówek partnerskich w 500 miastach w całej Polsce. Doskonale je znamy i dbamy o zachowanie jak najwyższej jakości obsługi pacjenta. W tym celu regularnie badamy poziom satysfakcji – co miesiąc kilka tysięcy pacjentów wypowiada się na temat jakości usług.

Od wielu lat powraca koncepcja wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Co Pani na ten temat sądzi?

Biorąc pod uwagę zarówno trendy demograficzne, od których nie uciekniemy, jak i postęp medycyny oraz rozwój technologii – za którym musimy nadążyć, ubezpieczenia dodatkowe są jednym z kluczowych rozwiązań służących do efektywnego zaspokojenia potrzeb zdrowotnych naszego społeczeństwa. Jest to dobry moment, aby ponownie podjąć ten temat i zastanowić się nad realnymi możliwościami wprowadzenia ubezpieczeń dodatkowych, np. w modelu ubezpieczeń komplementarnych.

Jednak ubezpieczenia komplementarne musiałyby bazować na sieci placówek niezależnych od państwowych.

Biorąc pod uwagę tempo rozwoju naszej sieci partnerskiej i własnej, jesteśmy na to przygotowani.

Co miałoby podlegać ubezpieczeniu?

To zależy, co miałoby wchodzić do koszyka usług gwarantowanych. My dostosujemy się do każdego zakresu. Uważam, że jesteśmy przygotowani na każdy wariant, niezależnie od tego, jak koszyk będzie wyglądał. Może to być jego rozszerzenie lub dodatkowe usługi ponadstandardowe. Uważam też, że trzeba iść w nowoczesność.

Czyli telemedycyna?

Też. Zdalne konsultacje, urządzenia mobilne, technologia w obsłudze pacjenta to jest przyszłość. W PZU Zdrowie mocno stawiamy na telemedycynę. Wdrożyliśmy już telekonsultacje, teraz testujemy mechanizm prediagnozowania: zakupiliśmy program do wstępnej diagnozy oparty na sztucznej inteligencji. Za pomocą programu konsultant przeprowadza z pacjentem wywiad oparty na standardach wywiadu lekarskiego. Mechanizm zadaje pytania dotyczące wieku, płci, czynników ryzyka, niepokojących objawów. Jeśli to jest np. ból brzucha, to pojawiają się kolejne pytania: jak jest silny, kiedy się pojawił – po to, by na koniec postawić najbardziej prawdopodobną diagnozę. Nad rozwiązaniem współpracujemy z polskim startupem technologicznym, który przy opracowaniu tego programu bierze pod uwagę przypadki medyczne i wiedzę medyczną z całego świata. Widziałam we Francji w szpitalu, jak lekarze używają podobny program. Pokazaliśmy to naszym lekarzom, myślałam, że nie podejdą do niego entuzjastycznie, ale było wręcz odwrotnie. Mówili, że jest dla nich dużym wsparciem, nie muszą o wiele rzeczy pacjenta pytać i spisywać jego odpowiedzi, tylko przychodzi on już do gabinetu z gotowym wywiadem. Co zadziwiające, okazało się, że w ponad 90 proc. mechanizm się nie pomylił, jeśli chodzi o postawienie diagnozy, a pamiętajmy, że jest to przecież etap diagnozy wstępnej.

Zauważyliśmy też, że wielu pacjentów, którzy się kontaktują z nami, wcale nie potrzebuje wizyty lekarskiej. Czasem dzwonią z pytaniami, na które nie musi odpowiedzieć lekarz, wystarczy pielęgniarka lub położna. Niedawno np. telefonowała młoda mama, która chciała umówić się na wizytę do lekarza, bo nie wiedziała, jak przecierać oko dziecku, które urodziło się 2dwa tygodnie temu. Położna odpowiedziała na jej pytania, problem udało się rozwiązać w kilka minut w domu i nie była konieczna wyprawa do placówki z noworodkiem.

Pacjenci są zadowoleni z takiego systemu? Chcą z niego korzystać? Nie wolą jednak iść do lekarza?

Wydaje się, że wielu pacjentów korzysta z usług lekarzy trochę chaotycznie. Sami kierują się do specjalisty na podstawie autodiagnozy opartej na źródłach internetowych, a przecież nie mają wiedzy medycznej. Lepiej, jeśli zadzwonią do profesjonalnego konsultanta, który podpowie, czy konieczna jest wizyta u specjalisty, a jeśli tak, to u jakiego, oraz doradzi wykonanie konkretnych badań i omówi sposób przygotowania do nich.

Nie należy uciekać od telemedycyny, czyli zdalnej opieki nad pacjentem. Początkowe opory w jej stosowaniu stopniowo ustępują po zauważeniu korzyści, jakie z niej wynikają, zarówno dla pacjenta, jak i personelu medycznego. Przykładowo, gdy testowaliśmy projekt zdalnego dostępu do kardiologa, nie spotkało się to z dużym entuzjazmem kardiologów, woleli, by pacjent przyszedł do nich na wizytę osobiście. Jeśli jednak pacjent jest stabilny, przyjmuje wszystkie leki i dobrze się czuje, to w jego przypadku wystarczy telekonsultacja i nie musi co miesiąc przychodzić do lekarza.

Takie rozwiązanie mogłoby być pewnym remedium na deficyt lekarzy w Polsce.

Badaliśmy potrzeby naszych pacjentów – co dla nich jest naprawdę ważne. Okazuje się, że najważniejsza jest szybka diagnoza: gdy pacjentowi coś dolega, chce wiedzieć, co to może być, żeby jak najszybciej zminimalizować swoje obawy. Drugą sprawą jest szybki dostęp do pomocy medycznej. Dlatego w pierwszej kolejności uruchomiliśmy telekonsultacje z internistą, potem z pediatrą. Pacjenci bardzo chętnie z nich korzystali. Później dołączyliśmy porady innych specjalistów. Oczywiście, nie we wszystkich przypadkach obejdzie się bez wizyty lekarskiej, jednak nie zawsze jest to konieczne. Czasem telekonsultacja kończy się wystawieniem recepty lub skierowania na badania diagnostyczne. Pacjenci są bardzo zadowoleni z tego rozwiązania. Potwierdzają to wyniki badań satysfakcji, które są wręcz imponujące. Okazuje się, że dla pacjenta kluczowa dla jest dostępność do profesjonalnej porady, a jej forma jest kwestią wtórną.

Wszystko, o czym Pani opowiada, to normalna organizacja opieki zdrowotnej.

Angażujemy naszych lekarzy w testowanie nowych rozwiązań, zależy nam na ich autentycznym przekonaniu, iż dzięki temu systemowi będzie im się lepiej pracować. Chcę też, żeby związali się z nami, co jest szczególnie istotne w dobie niedoboru kadry medycznej na rynku. Wielu lekarzom ten system bardzo się podoba. Oczywiście, jest jeszcze dużo do zrobienia, zarówno w zakresie udoskonalania technologii, jak i przełamywania barier mentalnych, jednak prognozy są optymistyczne. Według badań przeprowadzonych na potrzeby raportu PwC „Pacjent w świecie cyfrowym” blisko 60 proc. pacjentów w Europie Środkowo-Wschodniej jest zainteresowanych rozwiązaniami telemedycznymi. Być może nie jesteśmy wcale tak nieufni względem nowych technologii, jak nam się wydaje…

W oświacie po 1989 roku udało się utworzyć Społeczne Towarzystwo Oświatowe; dzięki temu mamy szkoły prywatne i państwowe, a pieniądze idą za uczniem. Czy w zdrowiu nie udałoby się zastosować takiej samej zasady, że składka idzie za pacjentem?

Uważam, że to by było doskonałe rozwiązanie.

Wszyscy się jednak tego boją.

Według mnie to bardzo dobry pomysł. Pacjent mógłby mieć wybór miejsca leczenia, zwracał uwagę na jego efektywność, co wpłynęłoby na zwiększenie poziomu jakości obsługi pacjenta.
Jednak politycy mieli opory przed wprowadzeniem takiego rozwiązania, że jest to dzielenie Polaków na lepszych i gorszych.

Jestem przekonana, że opierając się na doświadczeniach krajów, w których podobne systemy funkcjonują już od lat, jesteśmy w stanie wypracować model odpowiadający potrzebom naszego społeczeństwa oraz możliwościom systemowym, przede wszystkim z korzyścią dla pacjenta.

A czy myśleliście o tym, żeby składkę ubezpieczeniową uzależnić od tego, czy pacjent przychodzi na badania profilaktyczne?

Na razie nie podejmujemy tego tematu, szczególnie że naszym bazowym produktem jest opieka ambulatoryjna, której istotą jest dostępność. Ocena medyczna ma zastosowanie w przypadku ubezpieczeń warunkowanych wystąpieniem zdarzenia o znacznym ryzyku lub ubezpieczeń na życie z wysoką sumą ubezpieczenia. Zdajemy sobie jednak sprawę z wagi działań prewencyjnych. PZU Zdrowie jako operator medyczny jest promotorem profilaktyki, stąd działania, o których wspomniałam wcześniej, takie jak akcje profilaktyczne dla osób aktywnie zawodowych oraz dla dzieci. Także mocno stawiamy na komunikację lekarz-pacjent, która ma służyć nie tylko rozwiązywaniu aktualnych problemów zdrowotnych, ale także aktywnie zachęcać pacjentów do przeprowadzania badań screeningowych.

W Australii udało się uzależnić wszystkie świadczenia od wykonywania badań profilaktycznych. To zaboli finansowo, jak ktoś nie przyjdzie na badania profilaktyczne.

Takie rozwiązanie jest z pewnością korzystne także w wymiarze społecznym. Wymaga ono jednak gruntownej zmiany myślenia o profilaktyce i powszechnej świadomości co do konieczności jej stosowania. Dlatego warto podejmować wielokierunkowe działania, aby aktywizować społeczeństwo pod kątem profilaktyki poprzez jej popularyzację.

Rozmawiali: Katarzyna Pinkosz, Paweł Kruś

Prywatna medycyna może zmienić system
5 (100%) 1 vote

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza