Robert Kęder
fot. Małgorzata Mikołajczyk

Robert Kęder (1965-2018)

Te rozmowy jakby odbyły się wczoraj. Pierwsza miała miejsce w 1991 roku, w tygodniku „Film”, Robert produkował wtedy „Królestwo Zielonej Polany”.

Film nie odniósł oszałamiającego sukcesu, ale może dzięki temu się polubiliśmy, bo musieliśmy rozwiązać jakiś problem.

Parę lat później spotkaliśmy się na basenie na Warszawiance. Robert czekał na przeszczep wątroby, wzmacniał formę, ja pływałem codziennie po ciężkiej operacji kręgosłupa. Uciekaliśmy przed inwalidztwem, robiliśmy wszystko, by normalnie żyć.

Rok 2005. Pomysł Kapituły Nagrody Zaufania, żeby powstrzymać dziesiątkowanie Polaków przez choroby nerek. Prof. Paweł Kamiński i dr Piotr Kropidłowski wymyślają pierwszą akcję profilaktyczną Nagrody „Uwaga Nerki!”. Pięknie. Wymyśleć trudno, zrobić także. Nie wiem, dlaczego zadzwoniłem do Roberta. Dziś nie wykluczam, że pomyliłem wątrobę z nerkami. Trafiłem, Robert był już wówczas liderem organizacji pacjentów „Dialtransplant”. Zadecydował, że najlepiej nam doradzi prof. Bolesław Rutkowski z Gdańska. Mimo osłabienia po przeszczepie, pojechał ze mną pociągiem. Chciał mnie uwiarygodnić i tak się stało. Pan profesor nie wyrzucił nas z gabinetu, choć był zdziwiony moją niewiedzą i rozmachem planów, bo nasza akcja miała być 10-krotnie większa niż poprzednie i zrealizowana siłami społecznymi bez funduszy państwowych. Kilka miesięcy później okazało się, że dzięki diagnostom laboratoryjnym i ich liderce – dr Elżbiecie Puacz, przeprowadziliśmy badania jeszcze większe niż zakładaliśmy.

Rok 2009. Robert wręcza statuetkę Nagrody Zaufania „Złoty OTIS” profesorowi Bolesławowi Rutkowskiemu za osiągniecia w nefrologii. Cieszy się, kiedy profesor mówi dziennikarzom, że dzięki tej akcji nerki bada już nie 42 proc. polskich ambulatoriów, lecz 98 proc. Obydwaj pewnie niedowierzaliśmy, że tak łatwo zmienić codzienność.

29 września 2018. Pożegnanie Roberta w kościele Wniebowstąpienia na Ursynowie. Przypadkiem siedzę w ławce za Mariuszem Gujskim, wydawcą Medexpressu, a przed państwem Dorotą i Zbigniewem Soszyńskimi, właścicielami firmy Oceanic. Tak dziwnie jakoś. Trudno znaleźć miejsce.

Myślę o tamtej podróży pociągiem do Gdańska. Nauczyłeś mnie wtedy chodzić, jak swoje dzieci – Magdę i Maćka. Poszedłeś dalej, tu dałeś świadectwo.

Robert Kęder (1965-2018)
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza