fot. Artur Oleszczuk

Rytm serca*

Z inicjatywy Panów Profesorów Krzysztofa Filipiaka i Andrzeja Tykarskiego powstał pierwszy tegoroczny „Świat Lekarza” poświęcony kardiologii i nadciśnieniu. Kardiologia polska i światowa rozwijają się znakomicie. Nowe odkrycia, zmieniane rekomendacje terapeutyczne…

A przecież jest w tej dziedzinie coś więcej niż medycyna oparta na faktach. Dlatego cytuję myśli profesora Andrzeja Szczeklika z jego książki „Katharsis”. Pod rozwagę.

„Z licznych rytmów pulsujących w naszym organizmie bicie serca jest nam najbliższe. Może dlatego, że zawsze było ono znakiem rozpoznawczym życia – zarówno biologicznego, jak i uczuciowego. Czy nie z taką samą skupioną uwagą wsłuchują się w bicie serca: lekarz u pacjenta i pisarz u bohatera powieści? (…) Już bowiem w najdłużej istniejącej jednorodnej cywilizacji świata, jaką była cywilizacja egipska, serce odgrywało rolę ogromną, także jako ośrodek sił psychicznych. Wchodzi ono do poezji, do religii, do tekstów hieratycznych, urasta do rangi centralnego organu nie tylko ciała, ale także głównego ośrodka uczuć – i staje się niemal „istotą istoty” człowieka. W okresie Wczesnego Państwa, a więc pięć tysięcy lat temu, jedynie serce człowieka zostaje rzucone na szalę wagi w pośmiertnym sądzie Ozyrysa. Serce czyste musiało na szalach wagi stojącej przed bogiem ciążyć mniej niż najlżejsze piórko. (…)

Przed laty został przyjęty do naszej kliniki, z powodu ciężkiej uogólnionej infekcji, Jerzy Turowicz, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”. Infekcję udało nam się opanować, ale pozostała arytmia. Serce biło złym, groźnym rytmem, jednym z tych, które nie cofają się same, a zwiastują najwyższe niebezpieczeństwo. Stosowaliśmy silne leki – bezskutecznie. (…) Pewnego wieczoru odwiedziłem Jerzego w separatce, posłuchałem serca i wróciłem do domu, przygnębiony własną bezsilnością. Kiedy na drugi dzień, wcześnie rano, przyłożyłem słuchawkę, usłyszałem czysty, miarowy, prawidłowy rytm serca. Nie wierzyłem własnym uszom, ale potwierdzenie przyniósł zapis EKG. Zapytałem zdumiony: „Jerzy, czy coś się stało ostatniej nocy?”. Odpowiedział mi z tym swoim łagodnym, dobrym uśmiechem: „Wiesz, Ojciec Święty zatelefonował do mnie, po północy, z Watykanu”.

I bądź tu mądry, kardiologu. A trzeba być.

*Andrzej Szczeklik „Katharsis” (Znak 2009)

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza