fot. East News/ WŁodzimierz Wasyluk

Trzeba pomóc palaczowi w walce z nałogiem

Rozmowa z dr. hab. Andrzejem Falem, prof. NIZP, specjalistą z zakresu chorób wewnętrznych, alergologii i zdrowia publicznego, kierownikiem Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Nikt nie ma wątpliwości, że palenie tytoniu jest szkodliwe dla zdrowia. Najlepiej nie zaczynać palić albo rzucić ten nałóg. A co mają zrobić ludzie, którzy nie potrafią z nim zerwać?

Palenie tytoniu jest absolutnie szkodliwe. Według WHO z tego powodu umiera rocznie na świecie ponad 7 mln ludzi. To jest największy pojedynczy czynnik ryzyka rozwoju chorób przewlekłych i zgonów z powodu tych chorób. Oczywiście lepiej i taniej zapobiegać niż leczyć i to dotyczy również palenia tytoniu. Najlepiej byłoby wymyślić taki sposób przekonywania zarówno dzieci, jak i dorosłych, żeby za 20 lat na świecie nie było osób palących tytoń. Wydaje mi się jednak, że to mało prawdopodobne. Podstawowym sposobem walki z nałogiem osób palących jest niewątpliwie edukacja. Trzeba pokazywać skutki palenia, ale też to, co dobre po zaprzestaniu – lepsze samopoczucie, lepszy sen, oszczędności. To oczywiście działa, lecz tylko wobec ok. 20 proc. palaczy.

A co z pozostałymi?

Mamy jeszcze psychoterapię oraz wspomaganie farmakologiczne – gumy do żucia, cukierki, tabletki, plastry naskórne – mnóstwo różnych pomysłów na farmakoterapię. Problem polega na tym, że w dymie tytoniowym inna substancja odpowiada za uzależnienia, a inne za szkody zdrowotne. Podstawowym czynnikiem uzależniającym jest nikotyna. Ale w dymie papierosowym jest ok. 4000 innych, szkodliwych substancji, w tym ponad 70 o udowodnionym wpływie na rozwój nowotworów i chorób przewlekłych.

Można jeszcze zwiększać ceny papierosów.

Tak, wiadomo, że zwiększanie akcyzy, a przez to ceny rynkowej papierosów, sprzyja rzucaniu palenia. W Wielkiej Brytanii w ciągu 15 lat akcyza wzrosła siedmiokrotnie i wtedy odnotowano wyraźny spadek liczby palących. Niestety, było to przejściowe. Gdy ludzie przyzwyczaili się do rosnących cen, a przecież nie można zwiększać akcyzy w nieskończoność, liczba palących wróciła do punktu wyjściowego, a w niektórych grupach wiekowych nawet wzrosła. Drugą niedogodnością takiego sposobu wymuszania rzucania palenia jest powstanie szarej strefy. W przypadku Polski akcyzowy wpływ na cenę papierosów skutkuje zwiększoną podażą papierosów nielegalnie importowanych bądź produkowanych.

I teraz dochodzimy do produktów, które mogą zastąpić papierosy.

Jako lekarz nie jestem ich wielkim zwolennikiem, ponieważ nie są to rozwiązania ostateczne, jeśli chodzi o efekt zdrowotny. Bardzo duże nadzieje wiązano np. z e-papierosami, które mocno weszły na rynek europejski kilka lat temu. Spodziewano się, że spowodują one pewien przełom. Co więcej niektóre towarzystwa naukowe głosiły pogląd, że to jest sposób, który pozwoli walczyć z paleniem. Okazało się jednak, że to jest zamiana jednego nałogu na drugi, być może mniej szkodliwy.

A co Pan sądzi o papierosach typu heat, czyli urządzeniach do podgrzewania tytoniu?

Myślę, że cokolwiek byśmy zrobili, to pewien procent ludzi będzie palaczami dożywotnimi. Być może w przyszłości uda się zsyntetyzować substancję, która zablokuje całkowicie uzależniające działanie nikotyny. Może rozwinie się psychoterapia. Natomiast tu i teraz nie ma takiej możliwości. Palacze, uzależniając się od nikotyny, trują się pozostałymi substancjami zawartymi w dymie papierosowym. I z tego punktu widzenia taki produkt jak papieros typu heat, wykorzystujący podgrzewanie tytoniu, który nie uwalnia substancji smolistych i co najmniej połowy tej chemii, która jest w dymie tytoniowym, ponieważ nie ma faktycznego spalania, jest zdrowszy, z zastrzeżeniem, że tylko w porównaniu do tradycyjnego papierosa. Uważam, że jeśli zawodzą inne metody, to jako metodę ultima ratio można go zastosować. Jednak trzeba pamiętać, że osoby korzystające z tytoniu podgrzewanego, to nadal osoby palące. Można jednak powiedzieć, że jest to mniej szkodliwe dla zdrowia. To znaczy lepiej, żeby ktoś przeszedł na te inne produkty tytoniowe, nikotynowe, niż żeby nadal palił papierosy.

Pojawiły się już wyniki badań stosowania urządzeń podgrzewających tytoń.

Wiążące opinie na ten temat będziemy mogli wygłaszać, gdy minie kilka lat, pojawią się badania naukowe. Ale i na podstawie tych badań, którymi już dysponujemy, laboratoryjnych i krótkoterminowych badań ekspozycji na szkodliwe substancje, wydaje się, że negatywny wpływ tych papierosów na zdrowie jest mniejszy. Że ta potworna liczba ponad 7 mln ludzi umierających z powodu palenia się zmniejszy. Mam przekonanie, że się zmniejszy, ale to trzeba udowodnić.

Te badania wskazują, że palacze korzystający z urządzeń do podgrzewania tytoniu byli mniej eksponowani na najbardziej szkodliwe substancje zawarte w dymie tytoniowym. Również osoby niepalące lecz narażone na przebywanie w towarzystwie palących, tzw. bierni palacze, wchłaniają znacząco mniej tych substancji. Ostatnio opublikowano też wyniki niezależnego badania niemieckiego Federalnego Instytutu ds. Oceny Ryzyka, w którym porównano emisję różnych substancji przez tradycyjne papierosy i urządzenia do podgrzewania tytoniu. Okazało się, że te ostatnie dostarczają porównywalną ilość nikotyny, lecz zawartość wielu innych szkodliwych substancji jest mniejsza o 80 do nawet 99 proc.

Z tych badań wynika, że urządzenia do podgrzewania tytoniu są zdrowsze. Oczywiście słowo „zdrowsze” ująłbym w cudzysłów. Jednak te wyniki wskazują, że ilość wchłanianych substancji rakotwórczych jest zdecydowanie mniejsza. Jeszcze raz podkreślam, że aby powiedzieć, że papierosy typu heat to istotna zmiana, musimy to badać. Nie należy więc blokować ich używania, ponieważ wydaje się, że to jest lepsze niż tradycyjny papieros.

Potrzeba więc więcej czasu.

Czas jest zawsze kluczowy. Nawet w przypadku leków skrócono czas dopuszczania do użycia, czyli ich rejestracji. Teraz wystarczającym czasem badania skuteczności leku jest 26 tygodni, bezpieczeństwo leku bada się 52 tygodnie. A dalsza obserwacja i rejestracja efektów niepożądanych następuje już wtedy, gdy lek jest na rynku. Widzę tu pewne analogie. Taki produkt musi być na rynku, musi być odpowiednio duża liczba osób eksponowanych, żeby wyciągać konkluzje mające podstawy. Trudno bowiem wnioskować na podstawie badań na powiedzmy 200 osobach, że coś jest złe czy dobre. To okaże się w populacyjnym użyciu przez pięć, może siedem lat.

Amerykańska Food and Drug Administration przyjęła strategię z jednej strony zmniejszania zawartości nikotyny w produktach tytoniowych, z drugiej zaś zmniejszania narażenia na dym tytoniowy, co właśnie zapewniają urządzenia do podgrzewania tytoniu. I to spotkało się z poparciem niektórych renomowanych amerykańskich medycznych towarzystw naukowych.

Obecny komisarz FDA, doktor Scott Gottlieb, kilkakrotnie wyraził takie przekonanie w imieniu FDA. Zostało ono poparte przez kilka towarzystw naukowych, m.in. American Cancer Society, American Lung Assotiation czy American Heart Association. I to stanowisko jest zbliżone do tego, o czym rozmawiamy – może to nie jest pełne remedium, ale to właściwa droga dla absolutnie odrzucających pełne zerwanie z nałogiem. Zmniejszenie zawartości nikotyny może zmniejszać uzależnienie, aczkolwiek wydaje się, że to nie jest prosta liniowa zależność, natomiast niewątpliwie mniejsza zawartość nikotyny jest zaletą.

Tak więc z zastrzeżeniami, lecz trzeba umożliwić palaczom korzystanie z urządzeń do podgrzewania tytoniu?

Jeżeli chcemy przekonać palacza, żeby zerwał z nałogiem, musimy mu przedstawić taką ścieżkę, którą on zaakceptuje. Inaczej szanse powodzenia są bardzo niewielkie. I tak, dla części takich osób mamy edukację, psychoterapię, środki farmakologiczne czy presję ekonomiczną. Możemy też przyjąć, że dla osób, na które te sposoby nie działają, takim remedium może być urządzenie do podgrzewania tytoniu. Nazwijmy to pierwszym krokiem i szukajmy dalszych. Jeśli na razie nie mamy innych propozycji, to chociażby z tego powodu wydaje się to rozsądne.

Rozmawiał Andrzej Dziurdzikowski

Trzeba pomóc palaczowi w walce z nałogiem
5 (100%) 1 vote

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza