Ukraina – sprzeczne kierunkowskazy

Z rosnącym niepokojem przyglądamy się rozwojowi sytuacji na Ukrainie. To kraj, który ma strategiczne znaczenie dla Polski. Razem stanowimy przeciwwagę wobec rosyjskiego imperializmu. Ukraina w rękach Rosji może stanowić wzmocnienie tegoż imperializmu oraz instrument ekspansji na zachód. Hybrydowa agresja putinowskiej Rosji wobec Ukrainy stanowi pierwsze od końca II Wojny Światowej pogwałcenie trwałego dotychczas międzynarodowego porządku i zasady nienaruszalności granic. Po rozpadzie Związku Radzieckiego, Ukraina dostała Krym za zrzeczenie się broni nuklearnej. Nienaruszalność jej granic w tak zwanym Pakcie Budapeszteńskim obiecały jej Rosja, Wielka BrytaniaStany Zjednoczone. Niewiele ponad 20 lat później Rosja przy pomocy „zielonych ludków” i przy całkowitej bierności ukraińskiego państwa wzięła Krym jak swój. Chwilę później, wykorzystując pourazowy paraliż ukraińskiej władzy, sięgnęła po wschodnie gubernie tego kraju. Cały czas nie angażując się oficjalnie w konflikt i zacierając ślady przy pomocy zmasowanej propagandy.

Rosja za swoją agresję płaci wysoką cenę. Sankcje gospodarcze i spadek ceny paliw powodują straty idące w miliardy euro. Jednak Krym i Donieck są tego warte. W historycznej perspektywie ta agresja jest po prostu opłacalna. Po latach nikt nie będzie narażał swoich interesów z Rosją dla ukraińskich pretensji do tych terenów, tak jak dziś nikomu nie przeszkadza chińska agresja wobec Tybetu w robieniu interesów z Pekinem.

A Rosja może iść dalej. Z pewnością może jeszcze bardziej zdestabilizować gospodarczo i politycznie Ukrainę. Ten kraj jest bardzo zróżnicowany i łatwo jest działać w nim według zasady „dziel i rządź”. Ukraina nie ma tradycji własnego silnego państwa. Ukraińcy dopiero uczą się samorządności. Po omacku szukają mitów założycielskich własnego państwa. Te poszukiwania prowadzą ich czasami na manowce radzieckiego totalitaryzmu lub banderowskiego szowinizmu. Ani jedna ani druga tradycja nie jest przyjazna wobec Polski i Polaków. Obie łączą się ze zbrodniami i ludobójstwem ludności polskiej. Budowanie na nich ukraińskiej tradycji niepodległościowej jest z naszego punktu widzenia nie do przyjęcia i zawiera w sobie zarzewie poważnego sporu, a może i konfliktu w przyszłości.

Polska jako pierwszy kraj na świecie uznała niepodległość Ukrainy na początku lat 90. ubiegłego wieku. Daliśmy tym sygnał światu, że trzeba dać Ukraińcom wotum zaufania. Przez ponad 20 lat Ukraińcy nie zdołali zbudować państwowości, którą można by porównać z Polską czy jakimkolwiek innym krajem Unii Europejskiej. Cały majątek narodowy Ukrainy rozkradli wywodzący się z KGB oligarchowie. Zbudowali kraj na wskroś skorumpowany i rządzony przez rozmaite mafie. Dla Ukrainy wzorem była postsowiecka Rosja, a nie Unia Europejska. Wysiłki zachodnich w tym polskich ekspertów, którzy mieli pomóc Ukraińcom w reformowaniu i modernizacji kraju poszły na marne. Dziś kraj jest na skraju gospodarczej katastrofy. Droga do państwa prawa, demokracji i dobrobytu wciąż na Ukrainie istnieje, ale trzeba jej szukać wśród sprzecznych drogowskazów i manowców totalitarnej przeszłości. A czasu jest coraz mniej.

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza