Beata Małecka-Libera
Fot. Paweł Wiśniewski/ EAST NEWS

Wiele spraw z obszaru zdrowia publicznego wymaga interwencji

Z posłanką Beatą Małecką-Liberą rozmawia Paweł Kruś.

Jak ocenia Pani system ochrony zdrowia w pierwszym półroczu?

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam pana ministra Łukasza Szumowskiego na Komisji Zdrowia, gdy przedstawiał swoje expose, byłam pełna optymizmu. Zapowiedział zmianę retoryki, podjęcie dialogu z posłami, większy przepływ informacji i częstszy kontakt. Priorytety, które przedstawiał, trafiały w punkt. Pod wszystkim, co powiedział wtedy pan minister, podpisywałam się, bo diagnoza była trafna. Niestety po prawie pół roku pracy pana ministra nic z tych zapowiedzi się nie wydarzyło.

Nie ma żadnych efektów ani konkretów?

Jestem posłanką, wiec czekam na konkretne projekty ustaw, których jak dotąd brak. Pojawił się tylko pomysł na przeprowadzenie ogólnopolskiej debaty na temat systemu ochrony zdrowia, której efektem mają być zmiany systemu. Niestety pan minister rozpoczyna debatę o zdrowiu w szczególnym momencie politycznym i bardziej to przypomina kampanię wyborczą niż dialog. Trudno też mówić o wspólnej dyskusji na argumenty, jeżeli do Rady Programowej nie zaprasza się nikogo z opozycji.

Dlatego wątpię w szczerość intencji. Raczej nie spodziewam się konkretów, a widzę tylko grę na czas i PR.

Czy w ostatnim półroczu zaszły zmiany w ochronie zdrowia, które oceniłaby Pani pozytywnie? Czy uszczelnienie tzw. importu równoległego, czyli odwróconego łańcucha dostaw, zaliczyłaby Pani do takich pozytywów?

Może tak. Ale to tylko jeden z wielu elementów, które składają się na problem wywozu leków. I niestety, nie zamyka tej sprawy.

Czy Pani zdaniem nastąpił postęp w upowszechnieniu profilaktyki wśród polskich pacjentów? Czy planowane wyodrębnienie ze stawki kapitacyjnej specjalnego funduszu na badania profilaktyczne to dobry pomysł?

Jestem zwolenniczką profilaktyki od wielu lat. Uważam, że bez zmiany paradygmatu i roli profilaktyki, bez podjęcia ogólnokrajowego wysiłku w tym kierunku poprawy wskaźników zdrowotności nie osiągniemy. To jest prawdziwe wyzwanie dla ministra zdrowia. Poprę wszelkie działania, które wyodrębniałyby i zwiększałyby budżet na profilaktykę. Niestety takie działania nie są obecnie realizowane. Brakuje także edukacji zdrowotnej skierowanej do naszego społeczeństwa. Trzeba ją zacząć od dzieci, wielka tutaj rola szkoły i programów nauczania. Mimo zmian programowych ten temat nie został wprowadzony.

A gdzie widzi Pani największe zagrożenia zdrowotne?

W tej chwili mamy dwa gigantyczne wyzwania w Polsce – problem demograficzny i problem epidemiologiczny. Zmniejszyła się liczba żywych urodzeń, a zwiększyła liczba zgonów. Ich przyczyną w prawie 50 proc. są schorzenia układu krążenia. To ogromne wyzwanie zdrowia publicznego.

Podczas prac nad ustawą o sieci szpitali apelowaliśmy i wskazywaliśmy, że błędem jest budowanie sieci bez poziomu kardiologicznego i geriatrycznego. Niestety ówczesny minister postawił swoim. I co? Już dzisiaj mówi się o potrzebie nowelizacji ustawy, a epidemiolodzy wskazują na pogorszenie wskaźników. Oczywiście jest potrzebna wnikliwa analiza przyczyn wzrostu zgonów, ale ustawa o sieci szpitali zapewne sytuacji nie poprawiła. Nie zwiększyła się ani dostępność dla pacjentów, ani efektywność.

Czy będzie Pani inicjowała jakieś zmiany systemowe w ochronie zdrowia w drugim półroczu?

Niezmiennie powtarzam, że należy zacząć wreszcie realizować Ustawę o Zdrowiu Publicznym, która weszła w życie w 2015 roku. W ustawie znajdują się zapisy o badaniach epidemiologicznych, o wspólnych działaniach międzyresortowych, o Narodowym Programie Zdrowia. Jeśli zaczniemy realizować Narodowy Program Zdrowia jako narodową wizję poprawy zdrowotności, to będzie już duże osiągnięcie. To wyzwanie dla ministra zdrowia.

Czy Platforma Obywatelska powróci do projektu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych? Czy dalej uważacie, że ich wdrożenie poprawi efektywność systemu ochrony zdrowia?

W swoim działaniu powinniśmy przede wszystkim kierować się jakością i efektywnością systemu. Dla przykładu powrócę do sieci szpitali, która została oparta nie na jakości, tylko na ręcznym sterowaniu, w wyniku czego w sieci znalazły się szpitale niekoniecznie najlepsze.

Minęło wiele lat, odkąd przedstawiliśmy pierwszy projekt dodatkowych ubezpieczeń. Wiele się w tym czasie zmieniło także w ochronie zdrowia. Zmieniło się też otoczenie.

Uważam, że powinniśmy do tego tematu wrócić jak najszybciej. Jednak, aby projekt dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych się powiódł, potrzebna jest świadomość społeczna.

Dlatego powinniśmy zacząć od szerokiej debaty pokazującej społeczeństwu, czym będą dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, jakie korzyści wynikają z nich dla całego systemu ochrony zdrowia, ale także od weryfikacji koszyka świadczeń.

Jest Pani znana ze skutecznych poselskich interwencji. Czym się Pani będzie zajmować w drugim półroczu?

W ostatnim czasie intensywnie zajmuję się przygotowaniem strategii zdrowia dla seniorów i ubolewam, że polityka zdrowotna dla tej grupy społecznej jest całkowicie zaniedbana. Dlatego stawiam sobie za cel w drugim półroczu jeszcze większe zaangażowanie w obszarze senioralnym.

Bardzo mnie nurtuje także wzrost zgonów, tym bardziej że dotyczy on przedziału wieku osób aktywnych zawodowo. Myślę, że jest to wyzwanie dla osób zajmujących się zdrowiem publicznym: taka pogłębiona analiza przyczyn i oczywiście podjęcie działań w celu ich redukcji. Czekam też na podsumowanie dwóch lat działania NPZ i jego efektów.

Czy w tym kontekście uważa Pani, że kardiologia wymaga reformy?

Tak. W pewnym momencie kardiologia interwencyjna osiągnęła bardzo wysoki poziom, niestety pozostałe elementy opieki kardiologicznej zostały zaniedbane.

Obecnie notujemy wzrost zgonów, w tym głównie z powodu schorzeń kardiologicznych, przede wszystkim wśród osób czynnych zawodowo. Ten fakt powinien stać się priorytetowym wyzwaniem.

Niewątpliwie brak profilaktyki, czynniki zewnętrzne, jak np. smog, styl życia, czy też dostępność do fachowej pomocy lekarskiej odgrywają tutaj ogromną rolę. Także degradacja kardiologii nieinterwencyjnej czy brak kompleksowej opieki mają na to wpływ. Choroby układu krążenia i nowotwory to najczęstsze przyczyny zgonów, dlatego dużym wyzwaniem staje się dostępność do kardiologa, a także możliwość wczesnej diagnostyki i leczenia, tak aby nie dopuścić do powikłań oraz przewlekłej niewydolności serca.

Olbrzymia jest tutaj rola profilaktyki: otyłość, palenie papierosów, nadciśnienie, styl życia to tylko niektóre wyzwania, jakie stoją przed nami. Wiele spraw z obszaru zdrowia publicznego wymaga interwencji.

Rozmawiał Paweł Kruś

Wiele spraw z obszaru zdrowia publicznego wymaga interwencji
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza