Sumatra
fot. Depositphotos

Wśród wulkanów i orangutanów

GDYBY NA KAŻDEJ Z INDONEZYJSKICH WYSP SPĘDZIĆ JEDEN TYLKO DZIEŃ, ZAJĘŁOBY TO BLISKO 50 LAT… NA ZWIEDZENIE NIEKTÓRYCH TEN DZIEŃ MOŻE BY WYSTARCZYŁ, NA INNE POTRZEBA O WIELE, WIELE WIĘCEJ. PRZYKŁADEM JEST SUMATRA, UWAŻANA ZA NAJPIĘKNIEJSZĄ I NAJCIEKAWSZĄ, A JEDNOCZEŚNIE NAJBARDZIEJ POMIJANĄ PRZEZ TURYSTÓW Z WYSP TEGO KRAJU.

WYSPA ZŁOTA

Sumatra, znana kiedyś jako Swarnadwipa, czyli Wyspa Złota, to szósta pod względem wielkości wyspa świata, licząca blisko 1800 kilometrów długości! Zamieszkuje ją jednak „tylko” 50 milionów ludzi, w porównaniu z przeludnioną Jawą jest to więc ostoja spokoju.

Większość mieszkańców Sumatry to przedstawiciele miejscowych grup etnicznych, mówiących aż 52 lokalnymi językami – nie dotarła tu masowa turystyka, więc nie traktuje się jeszcze gości jak chodzących bankomatów (na Bali jest wręcz przeciwnie, płaci się dosłownie za wszystko, i to krocie).

Sumatra przed wiekami podlegała Chinom, potem rządziły tutaj lokalne dynastie, jeszcze później wyspę podzielili między siebie muzułmańscy władcy, a po nich nastały czasy rządów portugalskich i holenderskich. Wyspa w centralnej części jest górzysta, na północy dominują niziny, jest wiele bagien i lasów (choć te ostatnie są w zastraszającym tempie wycinane pod uprawę palmy olejowej – w ostatnich 35 latach zniknęło tu aż 50 proc. lasów tropikalnych), klimat zalicza się do równikowych, bardzo wilgotnych. Na turystów czekają tutaj liczne wulkany, ogromne przestrzenie, bajeczne plaże, rafy koralowe, niezwykła architektura, dzika przyroda i… pamiątki po ludożercach.

WYSPA NA WYSPIE

Jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc na Sumatrze jest leżące na północy jezioro Toba, największe na wyspie, długie na 100 kilometrów. Powstało w kalderze superwulkanu o tej samej nazwie, którego wybuch wywołał zimę wulkaniczną: pyły po wybuchu unosiły się nad naszą planetą przez 1800 lat i omal nie unicestwiły naszych praprzodków. Jak wszystkie jeziora takiego pochodzenia, Toba jest głębokie – przekracza nawet 500 metrów. Otoczone górami prezentuje się niezwykle malowniczo, na jego brzegach można podziwiać tradycyjnie budowane (szpiczaste dachy) wioski Bataków, ludu zamieszkującego te ziemie. W wiosce Ambarita za symboliczną opłatę można zobaczyć kamienne trony wodzów, miejsce rytualnych straceń, pięknie rzeźbione drewniane chaty, a także usłyszeć o obyczajach kanibali, dawniej tubylcy nie gardzili bowiem człowiekiem (w sensie kulinarnym rzecz jasna). W Simanindo działa muzeum ludu Bataków, o wyznaczonych godzinach prezentuje się w nim na przykład tradycyjne tańce, a na północnym krańcu jeziora znajduje się ponad 100-metrowy wspaniały wodospad Sipiso Piso. Toba słynie jeszcze z jednej rzeczy: na jeziorze leży wyspa Samosir, która jest… największą na świecie wyspą na wyspie. Można się tam wybrać, zobaczyć budynki starych misji, batackie osady (wioska Dokan), skansen, wulkaniczną scenerię, wykąpać się w gorących źródłach. Co ciekawe i szokujące, jeszcze na początku XX wieku zdarzały się na Samosir ludożercze uczty. Innym unikatowym jeziorem na Sumatrze jest tak zwane Kaolin Lake – powstało w miejscu, gdzie wydobywano śnieżnobiały kaolin, brzegi i dno mają więc barwę mleka, zaś woda jest tak błękitna, że razi w oczy. Kamienne lwy i biały smok Na Sumatrze dominuje islam, ale jedna z najważniejszych atrakcji turystycznych związana jest z buddyzmem – mowa o kompleksie ruin Muara Takus z XI/XII wieku, do niedawna porośniętych bujną roślinnością niczym w Angkorze, dziś elegancko odrestaurowanych. Kompleks wybudowano na kwadracie o boku 74 metrów, całość otoczona była metrowym murem. W centralnym punkcie znajduje się bogato zdobiona stupa, największym zaś budynkiem jest Candi Tua, długa na ponad 30 metrów, wysoka na 8,5. Charakterystyczną cechą Muara Takus są spoglądające na gości z tarasów kamienne lwy. Równie wielkie wrażenie robią dawne świątynie Muaro Jambi, także buddyjskie, pochodzące z podobnego okresu, a zajmujące aż 12 km2 – 80 budynków wciąż nie zostało odrestaurowanych, ale to i tak jeden z największych tego typu świątynnych kompleksów w tej części świata. Swoistą ciekawostką jest Lumbini Natural Park, czyli replika słynnej złotej świątyni Szwedagon z Rangunu (otwarto ją dopiero kilka lat temu), zaś prawdziwy szok dla oczu gwarantuje pierwszy kontakt z drewnianym pałacem Pagaruyung wybudowanym przez władców plemienia Minang (dach w kształcie żagli, a może korony?). Z islamem związany jest natomiast pałac sułtana Siaku. Sułtanat ten przetrwał aż do 1945 roku, dziś w pięknym pałacu władcy (przed jego budową sułtan Syaifuddin osobiście odbył podróż po Europie i krajach arabskich, aby poznać największe dzieła architektury) znajduje się muzeum, w którym można zobaczyć tron ze złota, koronę wysadzaną diamentami i tak zwaną Kometę, instrument muzyczny, który może – działa do tej pory – odtwarzać dźwięki niemal wszystkich instrumentów. Na świecie powstały tylko dwa podobne egzemplarze. Na każdym kroku natkniemy się też na wizerunki białego smoka, który ukazał się podobno jako znak zwiastujący pomyślną budowę pałacu. Z tradycyjną architekturą możemy się spotkać na przykład w wiosce Lingga nieopodal miasta Brastagi. Znajdziemy tam liczące sobie po 200-300 lat pięknie malowane domy na palach, spichlerze, świątynie. W tych „długich domach” mieszkało kilka rodzin. Co ciekawe, brak w nich ścianek działowych czy przepierzeń.

TREKKING PO WULKANIE

Na Sumatrze znajduje się 26 wulkanów, na które można wybrać się bez większego przygotowania kondycyjnego na fantastyczny trekking. Najwyższym jest Gunung Kerinci (3805 m n.p.m.), ale większą popularnością cieszą się niższe, przekraczające 2000 metrów, Gunung Sibayak, Gunung Sinabung czy Gunung Marapi – ich zdobycie to kilkugodzinna wędrówka, częściowo przez las tropikalny. Na Kerinci najlepiej przeznaczyć 2 dni (choć można, jeśli ma się kondycję, wejść i zejść w 12 godzin), wyznaczając nocleg pod szczytem – tylko rano nie ma bowiem chmur i mgły, a widoki na inne wulkany, góry, herbaciane pola są jedyne w swoim rodzaju! Wokół najwyższego wulkanu Indonezji znajduje się rzadko odwiedzany Park Narodowy Kerinci Seblat, a w nim słonie, nosorożce, tygrysy sumatrzańskie (wszystkie zdecydowanie mniejsze niż w innych częściach świata), małpy, tapiry i mieniące się wszystkimi kolorami tęczy ptaki.

Wulkan Kerinci. Kerinci Seblat Park Narodowy, Sumatra, Indonezja
Wulkan Kerinci. Kerinci Seblat Park Narodowy, Sumatra, Indonezja
WARTO WIEDZIEĆ

KIEDY JECHAĆ:
najlepsza pogoda panuje od czerwca do września (ale znośny
jest też maj i październik)

DOJAZD:
najlepiej z Frankfurtu do Medan (największe miasto na Sumatrze), inne opcje – z Warszawy, z dwiema przesiadkami

WALUTA:
rupia indonezyjska; w wielu kantorach przyjmowane są tylko dolary w nowych banknotach

ZOBACZ KONIECZNIE:
jezioro Toba i Samosir, tradycyjne domy w Lingga, widok ze szczytu wulkanu, Park Narodowy Gunung Leuser

NOCLEGI:
tańsze niż w Polsce, ale standard zazwyczaj typowo turystyczny, na prowincji niski

SZCZEPIENIA:
nie są obowiązkowe, ale zaleca się szczepienia przeciwko żółtaczce typu A i B

PRZYDATNE INFORMACJE:
wizę można nabyć po przylocie; w prowincji Aceh obowiązuje prawo koraniczne; generalnie publiczne okazywanie uczuć (także złości) i frywolne stroje nie są mile widziane, a posiadanie narkotyków może skończyć się karą śmierci; stan dróg bywa fatalny, planując trasę i noclegi należy zawsze zakładać, że 100 kilometrów pokonamy w 2 godziny, ale czasem może to zająć i 5 godzin

LEŚNY CZŁOWIEK

Orangutan to w lokalnym języku „leśny człowiek”. Te niezwykłe małpy oglądać można tylko na Sumatrze i Borneo. Najłatwiej trafić na nie w Parku Narodowym Gunung Leuser, gdzie żyje ich prawdopodobnie około 5 tysięcy. W parku organizowane są kilkudniowe trekkingi – na tłumy się nie natkniemy, park odwiedza raptem 4-5 tysięcy zagranicznych turystów rocznie – piesze lub na grzbietach słoni. Przy okazji można zobaczyć gibony, tygrysy i będące na skraju wyginięcia sumatrzańskie nosorożce (zostało ich w sumie około 200 sztuk). Na skraju parku leży osada Bukit Lawang, w której założono Centrum Rehabilitacji Orangutanów (trafiają tu zwierzęta osierocone, ranne) – goście dwa razy dziennie mogą tam, nie będąc w żaden sposób ogrodzeni od zwierząt, oglądać karmienie „leśnych ludzi”.
Dla odmiany Bukit Lawang jest dość zatłoczone (złośliwi mówią, że turyści przyjeżdżają tu oglądać małpy, a tubylcy dziwnie zachowujących się turystów). Podobne centrum, z tym że dla słoni, powstało przy Parku Narodowym Way Kambas – w jego ofercie jest ponadto największa populacja wspomnianych nosorożców. W Asam Kumbang możemy zobaczyć największą w kraju farmę krokodyli (są na niej zarówno maleńkie gady, jak i ogromne bestie), zaś Gita Persada w Bandar Lampung to „park motyli”: powietrze roi się od egzotycznych latających klejnotów, niektóre siadają na rękach, na głowie, krążąc przy wszechobecnych kwiatach.

Mały orangutan z matką.

JAK W RAJU

Linia brzegowa Sumatry robi wrażenie, nie mogło więc zabraknąć pięknych nadmorskich plaż. Do najpiękniejszych zalicza się Pandan Beach, z miękkim, czyściutkim piaskiem i bardzo spokojną wodą – praktycznie nie spotyka się tutaj większych fal. Miłośnicy surfingu powinni więc raczej udać się na Lampuuk Beach lub Lhokgna Beach, tam fale są gwarantowane. Warto też podpłynąć na Pulau Weh, wysepkę u północno-zachodniego krańca Sumatry: oprócz nieziemskich plaż Iboih czy Gapang znajdziemy tutaj znakomite, według wielu najlepsze na świecie, warunki do nurkowania i snorkelingu – są tutaj podwodne kaniony, góry, rafa koralowa, liczące setki sztuk stada delfinów, żółwie morskie, żywiące się planktonem gigantyczne rekiny wielorybie. Na Sumatrze jest w czym wybierać!

JAN MATUL

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza