<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Luiza Łuniewska, Autor w serwisie Świat Lekarza</title>
	<atom:link href="https://swiatlekarza.pl/author/luiza-luniewska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://swiatlekarza.pl/author/luiza-luniewska/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 20 May 2026 12:57:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Cukrzyca innego typu (cukrzyca typu 3)</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/diabetologia-predykcyjna-czy-prewencyjna-prof-maciej-malecki-o-przyszlosci-leczenia-cukrzycy-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 May 2026 12:02:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[cukrzyca]]></category>
		<category><![CDATA[trzustka]]></category>
		<category><![CDATA[diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Edward Franek]]></category>
		<category><![CDATA[cukrzyca typu 3]]></category>
		<category><![CDATA[uszkodzenia trzustki]]></category>
		<category><![CDATA[cukrzyca innego typu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=28549</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Edward Franek" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" fetchpriority="high" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek.jpg 1200w" sizes="(max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>– Rolą lekarza POZ powinno być podejrzenie innego typu cukrzycy u pacjentów o nietypowym obrazie klinicznym oraz skierowanie ich do dalszej diagnostyki, która może doprowadzić do zmiany rozpoznania i sposobu leczenia – mówi prof. dr hab. n. med. Edward Franek, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii i Diabetologii PIM MSWiA w Warszawie Zdefiniowanie pojęcia cukrzycy typu [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/diabetologia-predykcyjna-czy-prewencyjna-prof-maciej-malecki-o-przyszlosci-leczenia-cukrzycy-2/">Cukrzyca innego typu (cukrzyca typu 3)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Edward Franek" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/11/Edward-Franek.jpg 1200w" sizes="(max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><p><strong>– Rolą lekarza POZ powinno być podejrzenie innego typu cukrzycy u pacjentów o nietypowym obrazie klinicznym oraz skierowanie ich do dalszej diagnostyki, która może doprowadzić do zmiany rozpoznania i sposobu leczenia – mówi prof. dr hab. n. med. Edward Franek, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii i Diabetologii PIM MSWiA w Warszawie</strong></p>
<h2>Zdefiniowanie pojęcia cukrzycy typu 3 bywa problematyczne nawet dla przedstawicieli zawodów medycznych. Czy może pan powiedzieć, skąd te trudności?</h2>
<p>Po pierwsze, diabetolodzy od jakiegoś czasu nie rozpoznają już cukrzycy typu 3, ale cukrzycę innego typu. W zamyśle – innego niż 1 lub 2 typ cukrzycy. Co prawda, to nowe rozpoznanie jest równie mylące jak rozpoznanie cukrzycy typu 3, sugeruje bowiem, że jest to jedna, ta inna właśnie, postać cukrzycy. Tymczasem tak naprawdę to taki „worek”, do którego wrzuca się wszystkie pozostałe typy cukrzycy, poza cukrzycą ciążową lub w ciąży, oraz poza <a href="https://swiatlekarza.pl/cukrzyca-typu-5-zapomniana-postac-choroby-metabolicznej/">cukrzycą typu 5</a>, czyli wynikającą z niedożywienia.</p>
<p>Jeśli więc chodzi o klasyfikację, należałoby raczej mówić „cukrzyce innych typów”. Jest ich bardzo dużo; można podzielić je na kilka grup, np. cukrzyca spowodowana genetycznymi defektami czynności komórki β albo działania insuliny, chorobami zewnątrzwydzielniczej części trzustki (w tym stany po usunięciu trzustki), chorobami endokrynnymi albo zakażeniami czy też cukrzyca spowodowana lekami albo innymi substancjami chemicznymi. To nie koniec listy, a w każdej grupie znajduje się od kilku do kilkunastu różnych rozpoznań, np. cukrzyca spowodowana mukowiscydozą, w przebiegu raka trzustki itp.</p>
<p>Jeżeli ktoś ma kłopot z zapamiętaniem tego wszystkiego, jest to całkowicie zrozumiałe. Wystarczy jednak skorzystać z wyszukiwarki albo sztucznej inteligencji, która to wszystko bez problemu znajdzie.</p>
<h2>Czy i dlaczego cukrzyca innego typu, a raczej innych typów, bywa mylona z cukrzycą typu 2 w praktyce klinicznej?</h2>
<p>Tak rzeczywiście dość często się zdarza. Wynika to z faktu, że cukrzyca typu 2 jest najczęstszą postacią tej choroby, zatem najprościej jest założyć, że to właśnie ten typ. Jednak w masie pacjentów z cukrzycą typu 2 zdarzają się też inni chorzy. Niektóre typy cukrzycy trudno jest, co prawda, pomylić – jak np. cukrzyca po resekcji trzustki albo cukrzyca w przebiegu hiperkortyzolemii – ale niektóre, np. cukrzyce spowodowane defektem jednego genu (monogenowe), szczególnie te rozpoznane u dorosłych, bardzo często są brane za cukrzycę typu 2.</p>
<p>Zawsze warto zastanowić się, czy wszystko się nam u danego pacjenta zgadza, np. kiedy widzimy chorego z BMI 23 z rozpoznaną cukrzycą typu 2 wynikającą z otyłości, to jakaś, przynajmniej pomarańczowa lampka, powinna się nam zapalić. Ale nie ma co się łudzić – choroby rzadkie są trudniejsze do rozpoznania niż choroby częste, zatem takie pomyłki będą się zdarzać.</p>
<h2>Jakie uszkodzenia trzustki najczęściej prowadzą do rozwoju cukrzycy typu 3 – przewlekłe zapalenie, nowotwory, resekcje, mukowiscydoza?</h2>
<p>Najczęstsze są postacie cukrzycy uwarunkowane defektem jednego genu. Niektóre źródła podają, że może to być nawet 5 proc. wszystkich przypadków. Cukrzyca w przebiegu przewlekłego zapalenia trzustki, mimo że bardziej widoczna w praktyce, jest rzadsza. W Europie chorobowość na przewlekłe zapalenie trzustki wynosi ok. 0,3 proc., a nie u wszystkich chorych z PZT rozwija się cukrzyca. Również rak trzustki jest dość rzadki; roczna zapadalność to tylko ok. 0,1 proc., a cukrzyca w jego przebiegu nie zawsze występuje. To samo dotyczy innych wymienionych chorób.</p>
<h2>Czy można oszacować, jak często cukrzyca typu innego pozostaje nierozpoznana lub błędnie sklasyfikowana?</h2>
<p>Jest to trudne z powodu niejednolitości tego rozpoznania. Jak już wspomniałem, jedne typy rozpoznaje się zwykle właściwie, w innych błędna klasyfikacja jest bardzo częsta. Gdyby potraktować cukrzyce innych typów całościowo jako jedno rozpoznanie, to zapewne niewłaściwe sklasyfikowanie dotyczyć będzie grubo ponad połowy przypadków.</p>
<h2>Czym zasadniczo różni się patofizjologia cukrzycy innego typu od cukrzycy typu 1 i typu 2? Czy standardowe algorytmy leczenia cukrzycy typu 2 są adekwatne w cukrzycy typu 3, czy może wymagają istotnych modyfikacji?</h2>
<p>Cukrzyca typu 1 to cukrzyca spowodowana bezwzględnym niedoborem insuliny wynikającym ze zniszczenia komórek produkujących insulinę przez proces autoimmunologiczny. Cukrzyca typu 2 wynika z wielogenowo uwarunkowanej insulinooporności, inne typy cukrzycy mają natomiast różne przyczyny, ale uszkodzenie tkanek przez hiperglikemię jest takie same. Cele leczenia różnych postaci cukrzycy są więc podobne, zaś metoda terapii zależy od patogenezy hiperglikemii i może się różnić. Np. w cukrzycy w przebiegu leczenia glikokortykosteroidem może być możliwe zastąpienie tego leku innym, a w cukrzycy wynikającej z uszkodzenia albo resekcji trzustki konieczne jest podawanie insuliny.</p>
<h2>Czy prowadzenie insulinoterapii u pacjentów z cukrzycą typu innego ma jakieś odrębności?</h2>
<p>W zasadzie nie. Mogą występować pewne odrębności, np. pacjenci po resekcji trzustki mają większe skłonności do hipoglikemii i cukrzyca jest bardziej chwiejna niż u chorych z cukrzycą typu 2, pacjenci leczeni prednizolonem wymagają większych dawek w drugiej połowie dnia itp. Ale zasadniczo insulinoterapia opiera się na tych samych zasadach.</p>
<h2>Jak prawidłowo prowadzona suplementacja enzymów trzustkowych wpływa na kontrolę glikemii?</h2>
<p>W praktyce chyba w niewielkim stopniu. Trzeba trochę uważać przy rozpoczęciu suplementacji, bo poprawia się trawienie i u niektórych pacjentów glikemia może się podwyższyć. Na dłuższą metę stabilizacja trawienia i wchłaniania pokarmów powoduje jednak większą przewidywalność działania leków, co ułatwia ich dawkowanie i powoduje stabilizację glikemii oraz lepsze wyrównanie cukrzycy. Udowodniono to u pacjentów z mukowiscydozą.</p>
<h2>Jak powinna wyglądać optymalna współpraca diabetologa, gastroenterologa i dietetyka, a może także lekarzy innych specjalności w opiece nad tymi pacjentami? Jaką rolę może odegrać lekarz podstawowej opieki zdrowotnej w wykrywaniu cukrzycy typu innego Jakie elementy edukacji chorego są szczególnie ważne w tej postaci cukrzycy?</h2>
<p>Sądzę, że centralną postacią w diagnostyce i leczeniu innych typów cukrzycy powinien być diabetolog. Jak wspomniała pani na początku, dla innych lekarzy nawet zdefiniowanie tej postaci może być problematyczne – i nic dziwnego, bo nie spotykając tych postaci cukrzycy w swojej praktyce, nie myślą o takim rozpoznaniu. Oczywiście lekarz POZ jest centralną postacią w lecznictwie ambulatoryjnym w ogóle i rozpoznanie cukrzycy – jakiejkolwiek cukrzycy – będzie raczej stawiane właśnie przez niego. Wśród tych pacjentów będą się kryli także ci z innymi typami cukrzycy. Rolą lekarza POZ powinno być podejrzenie innego typu cukrzycy u pacjentów o nietypowym obrazie klinicznym oraz skierowanie ich do dalszej diagnostyki, która może doprowadzić do zmiany rozpoznania i sposobu leczenia. A jeśli rozpoznanie innego typu cukrzycy jest jasne, też chyba lepiej, żeby taki pacjent był leczony przez diabetologa.</p>
<p>Jednak często nawet diabetolog nie dysponuje odpowiednim warsztatem diagnostycznym, np. badania genetyczne wykonywane są wciąż rzadko i w niewielu ośrodkach, a czas do uzyskania wyniku jest długi. Zatem nie spodziewam się w najbliższym czasie zwiększenia rozpoznawalności cukrzyc monogenowych.</p>
<p>Co do gastroenterologów i lekarzy innych specjalności, ich udział w leczeniu innych typów cukrzyc zależy od jej przyczyny oraz objawów.</p>
<p><em><strong>Rozmawiała: Luiza Łuniewska</strong></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/diabetologia-predykcyjna-czy-prewencyjna-prof-maciej-malecki-o-przyszlosci-leczenia-cukrzycy-2/">Cukrzyca innego typu (cukrzyca typu 3)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pacjent musi pozostać w centrum</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/pacjent-musi-pozostac-w-centrum/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 09:20:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Złoty OTIS]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[złoty OTIS]]></category>
		<category><![CDATA[ochrona zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[szpitale]]></category>
		<category><![CDATA[pacjenci]]></category>
		<category><![CDATA[Nagroda Zaufania Złoty OTIS 2026]]></category>
		<category><![CDATA[Złoty OTIS 2026]]></category>
		<category><![CDATA[dr Andrzej Mądrala]]></category>
		<category><![CDATA[MAVIT]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=28312</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="661" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="dr Andrzej Mądrala" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala.jpg 809w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala-300x285.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala-768x729.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala-150x142.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala-696x661.jpg 696w" sizes="(max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Rozmowa z dr. Andrzejem Mądralą, honorowym prezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych, współtwórcą Centrum Medycznego MAVIT, wieloletnim liderem środowiska prywatnej ochrony zdrowia, dziś wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Szpitala MAVIT Grupy LUX MED NAGRODA ZAUFANIA ZŁOTY OTIS 2026 ZA DOROBEK ŻYCIA W KSZTAŁTOWANIU SYSTEMU OCHRONY ZDROWIA W POLSCE Gdyby miał pan wskazać najważniejsze decyzje i projekty swojego życia [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/pacjent-musi-pozostac-w-centrum/">Pacjent musi pozostać w centrum</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="661" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="dr Andrzej Mądrala" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala.jpg 809w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala-300x285.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala-768x729.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala-150x142.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Dr-Andrzej-Madrala-696x661.jpg 696w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><p><strong>Rozmowa z dr. Andrzejem Mądralą, honorowym prezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych, współtwórcą Centrum Medycznego MAVIT, wieloletnim liderem środowiska prywatnej ochrony zdrowia, dziś wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Szpitala MAVIT Grupy LUX MED</strong></p>
<h2><span style="color: #800000;"><strong>NAGRODA ZAUFANIA ZŁOTY OTIS 2026 ZA DOROBEK ŻYCIA W KSZTAŁTOWANIU SYSTEMU OCHRONY ZDROWIA W POLSCE</strong></span></h2>
<p><strong>Gdyby miał pan wskazać najważniejsze decyzje i projekty swojego życia zawodowego – które z nich były przełomowe?</strong></p>
<p>Żeby uczciwie odpowiedzieć na to pytanie, muszę cofnąć się do samego początku. Ukończyłem Wydział Farmaceutyczny Akademii Medycznej w Gdańsku w 1974 roku i rozpocząłem pracę w Zakładzie Biochemii Klinicznej. Przez kilka lat zajmowałem się diagnostyką laboratoryjną, a w 1982 roku obroniłem doktorat dotyczący mechanizmów działania leków przeciwcukrzycowych. To był pierwszy, stricte naukowy etap mojego życia. Kluczowe znaczenie miało jednak to, co wydarzyło się później. Dzięki rektorowi AMG, mojemu profesorowi Stefanowi Angielskiemu, trafiłem w 1984 roku na stypendium do Instytutu Maxa Plancka we Frankfurcie nad Menem. To doświadczenie otworzyło mnie na zupełnie inne myślenie o medycynie, organizacji pracy i odpowiedzialności za system. W praktyce był to także moment, w którym na dobre wszedłem w świat medycyny stosowanej i zarządzania.</p>
<p><strong>To wtedy rozpoczęła się pana droga poza uczelnią?</strong></p>
<p>Tak. Praktycznie już do Akademii Medycznej nie wróciłem. Zacząłem pracę w polskim przedstawicielstwie Abbott Diagnostic Division, firmie zajmującej się diagnostyką laboratoryjną – najpierw w Polsce, później w szerszym, europejskim wymiarze. Tam nauczyłem się rzeczy, których uczelnia nie była w stanie dać: odpowiedzialności finansowej, pracy z ludźmi, myślenia projektowego.</p>
<p>Pod koniec lat 90. pojawił się wątek okulistyki i laserowej korekcji wad wzroku. To był impuls, który doprowadził do powstania w 2000 roku Centrum Medycznego MAVIT w Warszawie – jednego z pierwszych tego typu ośrodków w Polsce.</p>
<p><strong>Początki prywatnego szpitala w tamtym czasie musiały być ogromnym wyzwaniem.<br />
</strong><br />
Były ekstremalnie trudne. Kredyty, ryzyko, brak pewności, czy system to udźwignie. Ale ludzie mi zaufali. Lekarze przyjeżdżali z całej Polski, czasem przez wiele miesięcy pracując bez pełnego wynagrodzenia, wierząc, że dotrzymam słowa. I dotrzymałem. To zaufanie jest dla mnie do dziś jedną z najważniejszych wartości.</p>
<p>MAVIT rozwijał się stopniowo – najpierw szpital Warszawa-Bielany, potem ośrodek na Ursynowie, a w 2010 roku szpital w Katowicach. Tam przejęliśmy od miasta w zasadzie barak, nazwany szpitalem, i stworzyliśmy nowoczesny, wyspecjalizowany ośrodek laryngologiczno-okulistyczny. To był ogromny wysiłek organizacyjny, ale dziś mogę powiedzieć z dumą, że to miejsce działa na najwyższym poziomie.</p>
<p><strong>Równolegle bardzo silnie zaangażował się pan w działalność społeczną i systemową.</strong></p>
<p>Tak, i to był świadomy wybór. Od 2006 roku byłem związany z Konfederacją Pracodawców Polskich (potem Konfederacją Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej), pełniąc funkcję wiceprezydenta odpowiedzialnego za ochronę zdrowia. To była praca całkowicie społeczna – nigdy nie wziąłem za nią wynagrodzenia. Reprezentowałem środowisko organizacji pracodawców w dialogu z Ministerstwem Zdrowia, Komisją Zdrowia Sejmu i Senatu oraz związkami zawodowymi. Byłem wiceprzewodniczącym Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia. To tam zapadały decyzje, które do dziś kształtują system – zwłaszcza w obszarze wynagrodzeń.</p>
<p><strong>To jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów ostatnich lat.<br />
</strong><br />
I jeden z najtrudniejszych. Uważam, że podwyżki były konieczne. Medycy muszą godnie zarabiać. Ale jednocześnie przyznaję uczciwie: nie doszacowaliśmy w pełni skutków finansowych tych decyzji. Dziś system to odczuwa. I trzeba o tym mówić otwarcie, bez populizmu i bez przerzucania winy.</p>
<p>Pacjent musi pozostać w centrum. Sam przecież jestem pacjentem i widziałem, jak wygląda rzeczywistość od drugiej strony. System nie może się załamać pod ciężarem decyzji, które – choć słuszne – wymagają korekty i odpowiedzialnego finansowania.</p>
<p><strong>Wielokrotnie podkreśla pan wagę współpracy sektora publicznego i prywatnego.</strong></p>
<p>Bo to jedyna droga. Odebranie prywatnym placówkom kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia byłoby katastrofą. System jest dziś naczyniami połączonymi. Prywatne szpitale odciążają publiczne, skracają kolejki, realizują procedury na wysokim poziomie. Przykład okulistyki jest tu najlepszy. Dzięki reformom i konsekwentnej pracy środowiska dziś kolejki do operacji zaćmy praktycznie zniknęły. Przeprowadzono radykalne zmiany. Ogromną rolę odegrał w tym prof. Marek Rękas – konsultant krajowy, wizjoner i reformator, którego miałem zaszczyt wspierać przez lata.</p>
<p><strong>W 2019 roku MAVIT wszedł w struktury Grupy LUX MED. Jak pan ocenia tę decyzję z perspektywy czasu?</strong></p>
<p>Rozpatrywaliśmy różne możliwości. To była bardzo dobra decyzja. Rozmowy z prezes dr Anną Rulkiewicz były oparte na zaufaniu i wspólnej wizji. MAVIT zachował swoją tożsamość, a jednocześnie zyskał stabilność i możliwości dalszego rozwoju. Dziś jestem wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej, a stery operacyjne przejęło młodsze pokolenie – w tym mój syn Maciej, dyrektor pionu szpitali LUX MED w Polsce.</p>
<p><strong>Jak pan patrzy na przyszłość systemu ochrony zdrowia?</strong></p>
<p>Z umiarkowanym optymizmem. Przed nami trudny czas, ale wierzę w dialog. Potrzebujemy racjonalnych decyzji, mądrego wykorzystania technologii – także sztucznej inteligencji – oraz nowych liderów, którzy nie będą tylko narzekać, ale wezmą odpowiedzialność.<br />
Całe życie byłem człowiekiem dialogu. I nadal wierzę, że tylko rozmowa między decydentami, świadczeniodawcami i pacjentami może doprowadzić do systemu, który będzie jednocześnie sprawiedliwy, wydolny i ludzki.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/pacjent-musi-pozostac-w-centrum/">Pacjent musi pozostać w centrum</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Profilaktyka to najtańszy sejf, jaki możemy zafundować państwu</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/profilaktyka-to-najtanszy-sejf-jaki-mozemy-zafundowac-panstwu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2026 09:49:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Złoty OTIS]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[kardiologia]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Aleksander Prejbisz]]></category>
		<category><![CDATA[choroby układu krążenia]]></category>
		<category><![CDATA[Narodowy Instytut Kardiologii]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Piotr Dobrowolski]]></category>
		<category><![CDATA[Nagroda Zaufania Złoty OTIS 2026]]></category>
		<category><![CDATA[Złoty OTIS 2026]]></category>
		<category><![CDATA[10 dla Serca]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowe serce]]></category>
		<category><![CDATA[złoty OTIS]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=27874</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="392" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-1024x576.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="od lewej: prof. dr hab. Piotr Dobrowolski i prof. dr hab. Aleksander Prejbisz" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-1024x576.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-300x169.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-768x432.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-150x84.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-696x392.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-1068x601.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4.jpg 1280w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Nie chodzi już tylko o leczenie, ale o świadome zarządzanie ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych – zanim pojawią się objawy. O idei „10 dla Serca”, roli stylu życia i odpowiedzialności za zdrowie Polaków rozmawiamy z prof. dr. hab. Piotrem Dobrowolskim i prof. dr. hab. Aleksandrem Prejbiszem, ekspertami z Centrum Prewencji i Epidemiologii Chorób Układu Krążenia Narodowego Instytutu [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/profilaktyka-to-najtanszy-sejf-jaki-mozemy-zafundowac-panstwu/">Profilaktyka to najtańszy sejf, jaki możemy zafundować państwu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="392" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-1024x576.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="od lewej: prof. dr hab. Piotr Dobrowolski i prof. dr hab. Aleksander Prejbisz" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-1024x576.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-300x169.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-768x432.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-150x84.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-696x392.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4-1068x601.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Kopia-–-Simple-Clean-Tablet-Mockup-Technology-Digital-Art-Youtube-Thumbnail-4.jpg 1280w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><p><strong>Nie chodzi już tylko o leczenie, ale o świadome zarządzanie ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych – zanim pojawią się objawy. O idei „10 dla Serca”, roli stylu życia i odpowiedzialności za zdrowie Polaków rozmawiamy z prof. dr. hab. Piotrem Dobrowolskim i prof. dr. hab. Aleksandrem Prejbiszem, ekspertami z Centrum Prewencji i Epidemiologii Chorób Układu Krążenia Narodowego Instytutu Kardiologii, współtwórcami jednego z najważniejszych narzędzi profilaktycznych ostatnich lat</strong></p>
<h2><span style="color: #800000;"><strong>NAGRODA ZAUFANIA ZŁOTY OTIS 2026 ZA OPRACOWANIE I WPROWADZENIE PROGRAMU </strong></span><span style="color: #800000;"><strong>„10 DLA SERCA</strong></span><span style="color: #800000;"><strong>”</strong></span></h2>
<p><strong>Choroby układu krążenia od lat pozostają w Polsce główną przyczyną zgonów. A jednak można odnieść wrażenie, że w debacie publicznej profilaktyka wciąż bywa traktowana jako temat drugoplanowy. Dlaczego tak trudno przebić się z tym przekazem?</strong></p>
<p><strong>Prof. Piotr Dobrowolski:</strong> Bo profilaktyka nie daje natychmiastowych efektów, które łatwo pokazać w statystykach jednego roku czy jednej kadencji. To inwestycja długofalowa. A system ochrony zdrowia – nie tylko w Polsce – przez lata był skoncentrowany na leczeniu ostrych zdarzeń, a nie na zapobieganiu. Tymczasem większość czynników ryzyka sercowo-naczyniowego narasta latami. Nadciśnienie, dyslipidemia, otyłość, insulinooporność – to nie są choroby, które pojawiają się z dnia na dzień. Jeśli nie zaczniemy działać odpowiednio wcześnie, płacimy za to w szóstej, siódmej dekadzie życia bardzo wysoką cenę.</p>
<p><strong>Jak doszło do powstania projektu „10 dla Serca”? Skąd wziął się pomysł na tak kompleksowe narzędzie profilaktyczne?</strong></p>
<p><strong>Prof. Piotr Dobrowolski:</strong> Z bardzo prostego założenia, które towarzyszy mi od początku pracy zawodowej: lepiej zapobiegać niż leczyć. Przez lata zajmowałem się pacjentami z wadami wrodzonymi serca, potem z nadciśnieniem tętniczym, aż naturalnie doszedłem do problemu globalnego ryzyka sercowo-naczyniowego. I wtedy pojawia się pytanie zasadnicze: dlaczego, mając tak dużą wiedzę o czynnikach ryzyka, wciąż przegrywamy z chorobami układu krążenia? Odpowiedź brzmi: bo za mało angażujemy samych pacjentów. A przecież ogromna część ryzyka zależy od codziennych decyzji, stylu życia, nawyków. „10 dla Serca” powstała właśnie po to, by dać ludziom narzędzie, które w prosty sposób pokaże im, gdzie są i co mogą zmienić.</p>
<p><strong>Prof. Aleksander Prejbisz:</strong> Punktem wyjścia była analiza danych. Dysponujemy w Polsce bardzo solidnym materiałem epidemiologicznym – badaniami WOBASZ I i II, które pozwalają śledzić losy tysięcy osób nawet przez 20 lat. To ogromna wartość. Z tych danych jasno wynika, że pewne czynniki ryzyka mają w naszej populacji szczególne znaczenie. Oczywiście klasyczne: nadciśnienie, cholesterol LDL, zaburzenia gospodarki węglowodanowej, palenie tytoniu. Ale także te, które przez lata były marginalizowane: stres, nadmierne spożycie alkoholu, zaburzenia snu. Chcieliśmy to wszystko zebrać w jednym, prostym narzędziu.</p>
<p><strong>Dlaczego „dziesiątka”, a nie – jak w amerykańskich rekomendacjach – „ósemka”?</strong></p>
<p><strong>Prof. Aleksander Prejbisz:</strong> Polska nie jest Stanami Zjednoczonymi. W naszych analizach dwa czynniki wyraźnie wybijały się ponad to, co uwzględniają amerykańskie modele: alkohol i stres. Spożycie alkoholu jest w Polsce istotnym problemem społecznym i zdrowotnym, a przewlekły stres – rozumiany szeroko jako suma obciążeń psychospołecznych – ma wyraźny wpływ na ryzyko sercowo-naczyniowe. One realnie zwiększają ryzyko zgonu sercowo-naczyniowego w polskiej populacji. Uznałem, że jeśli mamy budować narzędzie wiarygodne naukowo, nie możemy tych elementów pominąć tylko dlatego, że są trudniejsze do zmierzenia albo mniej „medyczne” w tradycyjnym sensie.</p>
<p><strong>W rozmowie często powraca podział na czynniki klasyczne i nieklasyczne. Jak to wygląda w praktyce?</strong></p>
<p><strong>Prof. Piotr Dobrowolski:</strong> W „10 dla Serca” celowo połączyliśmy oba te obszary. Z jednej strony mamy klasyczne czynniki ryzyka: nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lipidowe, podwyższoną glikemię, palenie tytoniu, brak aktywności fizycznej. Z drugiej – czynniki, które przez lata były niedoceniane: stres, jakość i długość snu. Wiedza o tym, że wysoki cholesterol czy nadciśnienie są niekorzystne, jest dziś dość powszechna. Znacznie mniejsza jest natomiast świadomość, że chroniczny niedobór snu czy przewlekły stres mają równie silny związek z chorobami sercowo-naczyniowymi i metabolicznymi.</p>
<p><strong>Prof. Aleksander Prejbisz:</strong> Przewlekły stres aktywuje układ współczulny, zwiększa ciśnienie tętnicze, wpływa na metabolizm glukozy i lipidów. Zaburzenia snu mają podobny efekt. To twarda patofizjologia, nie psychologiczny dodatek. Oczywiście musimy zachować hierarchię działań. Najpierw kontrolujemy to, co najbardziej bezpośrednio zagraża życiu. Ale bez zmiany stylu życia nawet najlepsza farmakoterapia będzie miała ograniczoną skuteczność.</p>
<p><strong>W praktyce klinicznej często słyszymy: „Pacjent i tak nie stosuje się do zaleceń”. Czy „10 dla Serca” rzeczywiście może to zmienić?</strong></p>
<p><strong>Prof. Piotr Dobrowolski:</strong> Nie mamy złudzeń, że jedno narzędzie rozwiąże problem adherence. Ale może zmienić bardzo dużo. Po pierwsze – przesuwa odpowiedzialność na relację lekarz–pacjent. Pokazuje pacjentowi, że ma realny wpływ na swoje zdrowie. Po drugie – porządkuje myślenie. Aż siedem z dziesięć czynników jest w ogromnym stopniu modyfikowalnych bez recepty: aktywność fizyczna, dieta, masa ciała, sen, stres, palenie, alkohol. To daje poczucie sprawczości.</p>
<p><strong>A jak „10 dla Serca” może pomóc lekarzom?</strong></p>
<p><strong>Prof. Aleksander Prejbisz:</strong> Dla lekarza to narzędzie porządkujące rozmowę oraz w dużej mierze pozwalające usprawnić pracę. Zachęcenie pacjenta do wypełnieni ankiety przyczyni się do edukacji o najczęstszych czynnikach ryzyka chorób serca. W realiach ambulatoryjnych mamy często kilkanaście minut na pacjenta. Nie da się w tym czasie omówić wszystkiego szczegółowo. „10 dla Serca” pozwala szybko zidentyfikować obszary krytyczne i oddzielić je od tych, które można poprawiać stopniowo. Co więcej, pacjent przychodzi już przygotowany – wie, dlaczego pytamy o sen czy stres, a nie tylko o ciśnienie i cholesterol.</p>
<p><strong>W rozmowie często pada określenie „menedżer ryzyka sercowo-naczyniowego”. To celowa zmiana narracji?</strong></p>
<p><strong>Prof. Piotr Dobrowolski:</strong> Zdecydowanie. Lekarz przestaje być wyłącznie „specjalistą od chorób”, a pacjent biernym odbiorcą zaleceń. Wspólnie zarządzamy ryzykiem. Lekarz wnosi wiedzę i doświadczenie, pacjent – codzienne decyzje. Chcemy, aby obywatel jak najdłużej nie stawał się pacjentem. A najlepiej, żeby w ogóle nim nie został.</p>
<p><strong>Program będzie rozwijany. Jakie zmiany planujecie w najbliższym czasie?</strong></p>
<p><strong>Prof. Aleksander Prejbisz:</strong> „10 dla Serca” będzie unowocześniana. Pracujemy nad funkcją, która pozwoli użytkownikom zobaczyć, jak ich wynik wypada na tle innych osób wypełniających ankietę. To silny bodziec motywacyjny. Czasem dopiero zobaczenie, że jesteśmy „poniżej średniej”, uruchamia chęć zmiany. Oczywiście wszystko musi być zrobione w sposób bezpieczny, anonimowy i etyczny.</p>
<p><strong>Prof. Piotr Dobrowolski:</strong> Zależy nam, by ankieta była wypełniana cyklicznie, na przykład raz w roku. Wtedy pacjent widzi nie tylko punktowy wynik, ale także dynamikę zmian. To bardzo ważne z punktu widzenia motywacji.</p>
<p><strong>Warto też podkreślić kontekst systemowy. Ten projekt nie powstał w próżni?</strong></p>
<p><strong>Prof. Piotr Dobrowolski:</strong> To kluczowe. „10 dla Serca” powstała w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia i jest jednym z jego zadań. Owszem, byliśmy inicjatorami i „mózgami” tej koncepcji, ale od początku uczestniczyli w niej przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, Centrum e-Zdrowia oraz eksperci Narodowego Instytutu Kardiologii. To projekt systemowy, a nie prywatna inicjatywa kilku entuzjastów.</p>
<p><strong>Czy dziś w Polsce rzeczywiście jest dobry klimat dla profilaktyki?</strong></p>
<p><strong>Prof. Aleksander Prejbisz:</strong> Jest bardzo dobry. W ubiegłym roku Senat ogłosił Rok Profilaktyki i Edukacji, w tym roku podobną decyzję podjął Sejm. Coraz częściej słyszymy, że profilaktyka jest traktowana jako inwestycja, a nie koszt.</p>
<p><strong>Prof. Piotr Dobrowolski:</strong> Pozwolę sobie powiedzieć przekornie: profilaktyka to najtańszy sejf, jaki możemy zafundować państwu. Zdrowe społeczeństwo lepiej radzi sobie z kryzysami – co było doskonale widoczne w czasie pandemii COVID-19. Osoby z wielochorobowością i zaniedbanym stylem życia znacznie gorzej przechodziły ten okres. Jeśli w przyszłości wydarzy się coś niekorzystnego – epidemia, kryzys, wstrząs społeczny – to to, jak przez niego przejdziemy, zależy od naszej kondycji zdrowotnej. A ta kondycja zależy od profilaktyki. Od niczego więcej.</p>
<p><strong>Czyli zdrowie jako element bezpieczeństwa państwa?</strong></p>
<p><strong>Prof. Piotr Dobrowolski:</strong> Dokładnie tak. Aktywność fizyczna, racjonalne żywienie, dbanie o sen, kontrola czynników ryzyka sercowo-naczyniowego – to fundament odporności społeczeństwa.</p>
<p><strong>Prof. Aleksander Prejbisz:</strong> A zdrowe społeczeństwo to podstawa bezpieczeństwa.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/profilaktyka-to-najtanszy-sejf-jaki-mozemy-zafundowac-panstwu/">Profilaktyka to najtańszy sejf, jaki możemy zafundować państwu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Adherencja: brakujące ogniwo w leczeniu nadciśnienia</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/adherencja-brakujace-ogniwo-w-leczeniu-nadcisnienia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2026 13:29:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Złoty OTIS]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Adherence]]></category>
		<category><![CDATA[nadciśnienie tętnicze]]></category>
		<category><![CDATA[hipertensjologia]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Krzysztof Narkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[adherencja]]></category>
		<category><![CDATA[Nagroda Zaufania Złoty OTIS 2026]]></category>
		<category><![CDATA[Złoty OTIS 2026]]></category>
		<category><![CDATA[Parlamentarny Zespół ds. Adherencji]]></category>
		<category><![CDATA[złoty OTIS]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=27850</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="889" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Narkiewicz-photo-2026-802x1024.jpeg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" /></div>
<p>Nadciśnienie tętnicze to jedna z najlepiej poznanych chorób cywilizacyjnych – a zarazem jedna z najsłabiej kontrolowanych. Dlaczego pomimo nowoczesnych terapii wciąż przegrywamy walkę o zdrowe ciśnienie? I czemu młodzi pacjenci tak często porzucają leczenie? O najnowszych odkryciach, adherencji i granicach medycyny rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Krzysztofem Narkiewiczem, kierownikiem Katedry Nadciśnienia Tętniczego i [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/adherencja-brakujace-ogniwo-w-leczeniu-nadcisnienia/">Adherencja: brakujące ogniwo w leczeniu nadciśnienia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="889" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/Narkiewicz-photo-2026-802x1024.jpeg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" /></div><p><strong>Nadciśnienie tętnicze to jedna z najlepiej poznanych chorób cywilizacyjnych – a zarazem jedna z najsłabiej kontrolowanych. Dlaczego pomimo nowoczesnych terapii wciąż przegrywamy walkę o zdrowe ciśnienie? I czemu młodzi pacjenci tak często porzucają leczenie? O najnowszych odkryciach, adherencji i granicach medycyny rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Krzysztofem Narkiewiczem, kierownikiem Katedry Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii GUMed</strong></p>
<h2><span style="color: #800000;"><strong>NAGRODA ZAUFANIA ZŁOTY OTIS 2026 ZA WKŁAD W ROZWÓJ HIPERTENSJOLOGII I POPRAWĘ PRZESTRZEGANIA ZALECEŃ TERAPEUTYCZNYCH PRZEZ PACJENTÓW</strong></span></h2>
<p><strong>Od lat zajmuje się pan nadciśnieniem tętniczym. Jakie kierunki badań i praktyki klinicznej mają dziś największe znaczenie?</strong></p>
<p>Gdybym miał to uporządkować, wskazałbym trzy kluczowe obszary. Pierwszy to współpraca pacjentów z lekarzami, czyli adherence – przestrzeganie zaleceń terapeutycznych. To dziś absolutnie fundamentalne wyzwanie. Dysponujemy bardzo skutecznymi lekami, dla 90–95 proc. chorych mamy terapie pozwalające dobrze kontrolować ciśnienie. Problem polega nie na braku narzędzi, lecz na niewykorzystaniu ich potencjału.</p>
<p>Drugi obszar dotyczy samych lekarzy – konsekwentnego stosowania zaleceń. Monoterapia jest w zasadzie historią; większość pacjentów powinna otrzymywać leczenie skojarzone, najlepiej w jednej tabletce. Trzeci kierunek to poszukiwanie nowych molekuł i metod dla pacjentów z nadciśnieniem opornym – tu pojawiają się zarówno nowe klasy leków, jak i metody interwencyjne, takie jak denerwacja nerkowa.</p>
<p><strong>Adherencja to temat, do którego wraca pan szczególnie często. Czy rzeczywiście jest to dziś największe ograniczenie skuteczności terapii?</strong></p>
<p>Zdecydowanie tak. Szacujemy, że około połowa pacjentów nie stosuje się do zaleceń w pełnym zakresie. Co więcej, mamy bardzo niepokojące dane: nawet co czwarty pacjent, który otrzyma pierwszą receptę, w ogóle jej nie realizuje. A później sytuacja się pogarsza – w ciągu pierwszego roku leczenie przerywa niemal połowa chorych. Najbardziej dramatycznie wygląda to u ludzi młodych. W grupie trzydziestolatków nawet 70 proc. To ogromna, zmarnowana szansa – bo właśnie u tych osób leczenie jest najskuteczniejsze. Skutki widzimy po 20–30 latach w postaci udarów czy zawałów.</p>
<p><strong>Dlaczego młodzi, często świadomi zdrowotnie ludzie tak łatwo rezygnują z leczenia?</strong></p>
<p>To problem bardzo złożony. W grę wchodzi psychologia, styl życia, chroniczny stres, nieregularność dnia, kultura natychmiastowej gratyfikacji. Dochodzi poczucie: „Jestem młody, nic mi nie będzie”. Straszenie zawałem „za 20 lat” kompletnie nie działa. Podobnie moralizowanie czy traktowanie trzydziestolatka jak sześćdziesięciolatka.</p>
<p>Z badań i praktyki wiemy, że skuteczniejsze jest przesunięcie narracji: mówienie o „wydolności”, o krótkoterminowych korzyściach, o mikro-zmianach, które pacjent sam wybiera. Lek nie jako porażka, lecz jako narzędzie – coś w rodzaju „biohacku”, który pomaga zresetować ciśnienie na korzyść organizmu.</p>
<p><strong>Jak system może pomóc pacjentom w wytrwaniu w terapii?</strong></p>
<p>Po pierwsze: komunikacja. Dlatego powstał Parlamentarny Zespół ds. Adherencji – pracujemy nad systemowym szkoleniem lekarzy, pielęgniarek i farmaceutów, jak rozmawiać z pacjentami. Po drugie: technologie. Polska ma ogromny sukces w postaci e-recept. Kolejnym krokiem powinny być przypomnienia o kończących się lekach, ułatwienia w realizacji recept, realne wsparcie, a nie wyłącznie „kontrola”. Trzecim, bardzo ważnym ogniwem jest farmaceuta. To często on jako pierwszy słyszy wątpliwości pacjenta. W przyszłości marzy nam się system, w którym – za zgodą chorego – dostępna jest jedna, aktualna lista przyjmowanych leków i rozpoznań. To poprawiłoby bezpieczeństwo i skuteczność leczenia.</p>
<p><strong>Wspomina pan także o możliwości badania adherencji laboratoryjnie. To przyszłość czy nisza?</strong></p>
<p>To już rzeczywistość. Możemy oznaczać metabolity leków we krwi, moczu, a nawet w ślinie. Ma to szczególne znaczenie u pacjentów z podejrzeniem nadciśnienia opornego. Zanim zaczniemy kosztowne, inwazyjne procedury, warto sprawdzić, czy leki są rzeczywiście przyjmowane.</p>
<p><strong>Jest pan współautorem europejskich wytycznych leczenia nadciśnienia. Jakie akcenty są dziś w nich najsilniejsze?</strong></p>
<p>Po pierwsze: konsekwentne stosowanie leczenia skojarzonego. Po drugie: równoczesne leczenie wszystkich czynników ryzyka, nie tylko samego ciśnienia. I po trzecie: ogromny nacisk na pomiary pozagabinetowe – zwłaszcza domowe. Ostatni tydzień pomiarów przed wizytą to dziś podstawa nowoczesnego leczenia nadciśnienia. W Polsce mamy dodatkowo bardzo dobry, wspólny dokument Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego – niezwykle przystępny, także dla pacjentów. To narzędzie, które naprawdę może poprawić kontrolę choroby.</p>
<p><strong>W swoich badaniach podkreśla pan rolę układu współczulnego i stresu. Czy współczesny świat „podkręca” nam ciśnienie?</strong></p>
<p>Bez wątpienia. Układ współczulny to jeden z dwóch głównych mechanizmów podnoszących ciśnienie. Ostatnie lata – pandemia, wojna, niepewność – bardzo silnie go aktywują. Dlatego obok leków coraz częściej mówimy o jakości snu, redukcji stresu, aktywności fizycznej, a nawet o technikach oddechowych czy jodze. To nie dodatki, to elementy terapii.</p>
<p><strong>Gdyby miał pan wskazać jedną zmianę, która realnie poprawiłaby leczenie nadciśnienia w Polsce, co by to było?</strong></p>
<p>Lepsza współpraca z pacjentem. Mamy wiedzę, mamy leki, mamy wytyczne. Jeśli nauczymy się skuteczniej rozmawiać i wspierać ludzi w codziennych decyzjach, efekty przyjdą szybciej, niż się spodziewamy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/adherencja-brakujace-ogniwo-w-leczeniu-nadcisnienia/">Adherencja: brakujące ogniwo w leczeniu nadciśnienia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stomatologia jako integralna część ochrony zdrowia</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/stomatologia-jako-integralna-czesc-ochrony-zdrowia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2026 12:54:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Złoty OTIS]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[złoty OTIS]]></category>
		<category><![CDATA[stomatologia]]></category>
		<category><![CDATA[Nagroda Zaufania Złoty OTIS 2026]]></category>
		<category><![CDATA[Złoty OTIS 2026]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Marek Ziętek]]></category>
		<category><![CDATA[periodontologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=27838</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="606" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-1024x891.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="prof. dr hab. n. med. Marek Ziętek" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-1024x891.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-300x261.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-768x668.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-150x130.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-696x605.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-1068x929.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673.jpg 1506w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Od dziecięcego urazu w Kudowie-Zdroju, przez pionierskie badania na styku stomatologii i medycyny, po budowanie jednego z pierwszych zespołów periodontologicznych w Polsce – prof. dr hab. n. med. Marek Ziętek, były rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, opowiada o drodze zawodowej, która okazała się znacznie bardziej burzliwa i fascynująca, niż mógł przypuszczać NAGRODA ZAUFANIA ZŁOTY OTIS [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/stomatologia-jako-integralna-czesc-ochrony-zdrowia/">Stomatologia jako integralna część ochrony zdrowia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="606" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-1024x891.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="prof. dr hab. n. med. Marek Ziętek" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-1024x891.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-300x261.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-768x668.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-150x130.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-696x605.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673-1068x929.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2026/04/prof.Zietek-fot-scaled-e1776085034673.jpg 1506w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><p><strong>Od dziecięcego urazu w Kudowie-Zdroju, przez pionierskie badania na styku stomatologii i medycyny, po budowanie jednego z pierwszych zespołów periodontologicznych w Polsce – prof. dr hab. n. med. Marek Ziętek, były rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, opowiada o drodze zawodowej, która okazała się znacznie bardziej burzliwa i fascynująca, niż mógł przypuszczać</strong></p>
<h2><span style="color: #800000;"><strong>NAGRODA ZAUFANIA ZŁOTY OTIS 2026 ZA DOROBEK ŻYCIA W STOMATOLOGII</strong></span></h2>
<p><strong>Nagroda za dorobek życia skłania do spojrzenia wstecz. Co zadecydowało o wyborze właśnie takiej drogi zawodowej?<br />
</strong><br />
To jest tak, jak w tym powiedzeniu: kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one, czyli robić naukę. Kiedy byłem dzieckiem, w drugiej klasie szkoły podstawowej wybiłem sobie dwa przednie zęby. Biegłem z religii do szkoły – mieszkałem wtedy w przepięknej Kudowie-Zdroju – przeskakiwałem przez parkowe łańcuchy i zahaczyłem. Zęby zostały wybite, a lekarz, który mnie wtedy „opatrywał”, delikatnie mówiąc, nie spisał się najlepiej.</p>
<p>Podczas wakacji opuchłem straszliwie, cierpiałem potwornie i przez wiele dni chodziłem pieszo kilka kilometrów do dentysty, który próbował ratować sytuację. Zęby ostatecznie udało się uratować, a ja – wracając po wakacjach do tego pierwszego lekarza – oświadczyłem, sepleniąc, że jak dorosnę, to będę lepszym dentystą od niego. Oczywiście potem musiałem go z rodzicami przepraszać, ale przez całą szkołę podstawową i średnią żartowałem, że idę na stomatologię.</p>
<p><strong>A jednak miał pan wiele innych pomysłów na siebie.</strong></p>
<p>Oczywiście. Gdy zbliżała się matura, rozważałem politechnikę, szkołę oficerską, akademię wychowania fizycznego – tam miałem wstęp bez egzaminów – a nawet szkołę aktorską. Aktorstwo skutecznie wybiła mi z głowy mama, mówiąc, że mogę skończyć jako halabardzista stojący nieruchomo przez całe przedstawienie. I tak wróciłem do pierwotnego pomysłu – stomatologii.</p>
<p><strong>Studia rozwiały wątpliwości?</strong></p>
<p>Na początku zastanawiałem się, czy nie powinienem był pójść na medycynę. Ale szybko okazało się, że przez pierwsze trzy lata mieliśmy praktycznie identyczne zajęcia jak studenci medycyny. Od drugiego, trzeciego roku wiedziałem już, że nie żałuję. Stomatologia dawała ogromne pole do działania. Po studiach chciałem wrócić do rodzinnej Kudowy, ale poznałem przyszłą żonę, która mieszkała we Wrocławiu. Dodatkowo miałem stypendium naukowe i zagwarantowane miejsce pracy na uczelni. Zostałem – i zostało tak do dziś.</p>
<p><strong>Wybrał pan drogę naukową, choć mógł pan pracować wyłącznie klinicznie.</strong></p>
<p>Nie ukrywam, początki były trudne. Przez lata nie wolno nam było prowadzić prywatnych gabinetów, a pensje akademickie były bardzo niskie. Utrzymanie się nie było proste. Ale kiedy już człowiek wejdzie w środowisko akademickie, musi „krakać jak wrony” – robić naukę.</p>
<p><strong>I tak zaczęła się przygoda z periodontologią?</strong></p>
<p>Początkowo pracowałem w pracowni materiałoznawstwa. Klinicznie zajmowaliśmy się protetyką stomatologiczną. Po kilku latach zaproponowano mi przejście do katedry stomatologii zachowawczej, gdzie działała pracownia protetyczna zajmująca się pacjentami z chorobami przyzębia. Warunki pracy były znacznie lepsze, a tematyka – fascynująca. Choroby przyzębia bardzo szybko mnie wciągnęły. Już wtedy zaczynało być jasne, że stan przyzębia ma związek ze zdrowiem całego organizmu.</p>
<p><strong>W latach 70. skala problemu była ogromna.</strong></p>
<p>Ponad 70 proc. społeczeństwa cierpiało na zaawansowane choroby przyzębia. Panowało przekonanie, że skoro ktoś je ma, to i tak straci zęby. Leczenie polegało często na ich usuwaniu. Funkcjonowało nawet słynne zdanie, że choroba przyzębia mija wraz z usunięciem ostatniego zęba. To prawda – ale bardzo smutna.</p>
<p><strong>Pan jednak poszedł w innym kierunku.</strong></p>
<p>Trafiłem na znakomitego szefa, który interesował się chorobami przyzębia i miał kontakty w świecie medycyny. Dzięki temu mogliśmy prowadzić badania interdyscyplinarne – porównywać stan przyzębia z chorobami ogólnoustrojowymi, badać czynniki we krwi i ślinie. Tak trafiłem w immunologię stomatologiczną, która dała mi habilitację i solidny dorobek naukowy.</p>
<p>Z czasem stworzyłem zespół periodontologów – wtedy specjalistów w tej dziedzinie można było policzyć na palcach jednej ręki. Dziś z tego zespołu jest dwóch profesorów tytularnych, a kolejnym osobom pomogłem otworzyć drogę naukową. Z tego jestem szczególnie dumny.<br />
<strong><br />
Jak pan ocenia postęp w periodontologii na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat?</strong></p>
<p>Ogromny. Zaczynaliśmy od prostych narzędzi i płukanek z Rivanolu. Potem pojawiły się kirety, urządzenia ultradźwiękowe, techniki operacyjne, a w końcu biomateriały do odbudowy kości i sterowana regeneracja tkanek. To była prawdziwa rewolucja. Powiem więcej – postęp w periodontologii porównuję do tego, co wydarzyło się przez te lata w kardiologii. Kiedyś zawał był jak wyrok, dziś jest sygnałem, że trzeba o siebie zadbać. Podobnie jest z chorobami przyzębia. W stomatologii zachowawczej czy protetyce takiego skoku nie było. Periodontologia naprawdę poszła bardzo daleko.</p>
<p><strong>A mimo to wciąż jest specjalnością niedocenianą.</strong></p>
<p>Bo jest niewdzięczna. To choroba przewlekła, wymagająca współpracy pacjenta i codziennej higieny. Nie da się jej „załatwić” jedną wizytą czy tabletką. Pacjent wraca, bywa niezadowolony, a lekarz musi go stale kontrolować. To odstrasza wielu dentystów. Tymczasem przewlekły stan zapalny w jamie ustnej może wpływać na serce, przebieg ciąży, a nawet choroby neurodegeneracyjne. To naprawdę poważna sprawa.</p>
<p><strong>Jest pan nauczycielem młodych lekarzy. Co najbardziej chce im pan przekazać?</strong></p>
<p>Po pierwsze – trzeba chcieć pomóc pacjentowi i lubić ten zawód. Po drugie – trzeba lubić pacjentów i mieć szacunek do ich choroby. Dzisiaj stomatologia jest w 90 proc. sprywatyzowana. Żartobliwie powtarzam więc studentom: trzeba pacjenta wyleczyć, a przy okazji zarobić, nie odwrotnie. Stomatologia ma opinię zawodu merkantylnego, niesłusznie. Ogromna większość lekarzy pracuje uczciwie, choć koszty sprzętu i materiałów są ogromne.<br />
<strong><br />
A dostępność refundowanego leczenia mała…</strong></p>
<p>Problemem jest system. Narodowy Fundusz Zdrowia traktuje stomatologię po macoszemu, jakby była czymś drugorzędnym wobec „prawdziwej” medycyny. Koszyk świadczeń jest nie tylko skrajnie ograniczony, ale często zupełnie nieprzystający do aktualnej wiedzy medycznej. Bywają w nim procedury, które z punktu widzenia lekarza są wręcz działaniem na szkodę pacjenta. Tymczasem zaniedbania w jamie ustnej mają bezpośredni wpływ na zdrowie całego organizmu. Stomatologia nie jest ani luksusem, ani fanaberią – jest integralną częścią ochrony zdrowia.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/stomatologia-jako-integralna-czesc-ochrony-zdrowia/">Stomatologia jako integralna część ochrony zdrowia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Siedem lat leczenia SMA w Polsce</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/siedem-lat-leczenia-sma-w-polsce/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Nov 2025 13:16:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Choroby rzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[SMA]]></category>
		<category><![CDATA[rdzeniowy zanik męsni]]></category>
		<category><![CDATA[nusinersen]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=26644</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="379" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-1024x557.webp" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-1024x557.webp 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-300x163.webp 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-768x418.webp 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-150x82.webp 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-696x379.webp 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-1068x581.webp 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835.webp 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Siedem lat po uruchomieniu programu lekowego leczenia rdzeniowego zaniku mięśni (SMA) Polska pozostaje jednym z liderów w zakresie terapii, profilaktyki i koordynacji opieki nad pacjentami z tą chorobą rzadką. Jeszcze dekadę temu brakowało u nas jakichkolwiek skutecznych metod leczenia – dziś funkcjonuje w pełni rozwinięty system: od badań przesiewowych noworodków po dostęp do trzech nowoczesnych [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/siedem-lat-leczenia-sma-w-polsce/">Siedem lat leczenia SMA w Polsce</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="379" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-1024x557.webp" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-1024x557.webp 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-300x163.webp 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-768x418.webp 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-150x82.webp 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-696x379.webp 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835-1068x581.webp 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/11/IMG-20251104-WA0027-e1763730939835.webp 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h3>Siedem lat po uruchomieniu programu lekowego leczenia rdzeniowego zaniku mięśni (SMA) Polska pozostaje jednym z liderów w zakresie terapii, profilaktyki i koordynacji opieki nad pacjentami z tą chorobą rzadką. Jeszcze dekadę temu brakowało u nas jakichkolwiek skutecznych metod leczenia – dziś funkcjonuje w pełni rozwinięty system: od badań przesiewowych noworodków po dostęp do trzech nowoczesnych terapii modyfikujących przebieg choroby</h3>
<p>Jak przypomina <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-anna-kostera-pruszczyk-punktowe-sukcesy-nie-wystarcza/">prof. Anna Kostera-Pruszczyk</a> z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, historia polskiego programu leczenia SMA jest jednocześnie historią niezwykle szybkiego postępu w neurologii. – W 1995 roku po raz pierwszy opisano mutacje genu SMN odpowiedzialne za objawy rdzeniowego zaniku mięśni. Wówczas nie istniało żadne skuteczne leczenie – choroba była nieuchronnie postępująca, a dzieci z postacią ostrą rzadko dożywały drugich urodzin. Dziś mówimy o dzieciach, które dzięki terapii zaczynają chodzić i prowadzą normalne życie – mówi prof. Kostera-Pruszczyk. Wspomina też pionierską pracę prof. Ireny Hausmanowej-Petrusewicz, która przez lata tworzyła polską szkołę neurologii mięśni i zainicjowała badania, dzięki którym polscy pacjenci przyczynili się do światowych odkryć.</p>
<p>Polski program lekowy B.102 obejmujący leczenie SMA został uruchomiony w 2019 roku. Jego podstawą był nusinersen – pierwszy lek modyfikujący przebieg choroby, który uzyskał refundację dla wszystkich typów SMA, niezależnie od wieku i stopnia zaawansowania objawów.</p>
<p>Program leczenia SMA jest – zdaniem ekspertów – jednym z najlepiej zaprojektowanych w polskim systemie refundacyjnym. Oparty został na sieci wyspecjalizowanych ośrodków w ramach programu B.102, które prowadzą diagnozowanie, kwalifikację, podawanie leku i wieloletnie monitorowanie efektów klinicznych. Każdy pacjent objęty programem ma przypisanego lekarza prowadzącego, a dane o stanie funkcjonalnym są przekazywane do centralnego rejestru. Terapie – nusinersen, risdiplam i onasemnogen abeparwowek – są dostępne w ramach tego samego programu, co pozwala na elastyczne dopasowanie leczenia do indywidualnych wskazań klinicznych i sytuacji pacjenta. Leczenie jest finansowane w całości przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a decyzje o kwalifikacji i zmianie terapii podejmuje zespół koordynujący przy Ministerstwie Zdrowia. Model ten umożliwia nie tylko standaryzację opieki, ale też ocenę skuteczności leczenia w skali populacyjnej – unikatową na tle większości krajów europejskich.</p>
<p>Integralną częścią systemu jest również powszechny program badań przesiewowych. Polska jako jeden z pierwszych krajów w Europie włączyła SMA do narodowego panelu NBS – dziś badania obejmują ponad 99 proc. noworodków. – Jedyna zmiana przez te lata polega na tym, że w tym roku podjęliśmy decyzję o zmianie testu, by jednocześnie identyfikować pacjentów z SMA i wrodzonymi niedoborami odporności – mówi dr hab. Monika Gos z Zakładu Genetyki Medycznej Instytutu Matki i Dziecka. Od początku istnienia programu zdiagnozowano 149 przypadków SMA. Dr Gos zapewnia, że każdy pozytywny wynik jest starannie weryfikowany, a po potwierdzeniu pacjent jest kierowany do specjalistycznego ośrodka.</p>
<p>– To właśnie wczesna diagnoza decyduje o spektakularnych efektach terapeutycznych – dzieci, które otrzymują lek przedobjawowo, rozwijają się praktycznie prawidłowo – podkreśla prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak. Badania przesiewowe realizowane są w laboratoriach w Warszawie, Gdańsku i Łodzi, a wyniki trafiają bezpośrednio do ośrodków referencyjnych, co pozwala rozpocząć leczenie niemal natychmiast po potwierdzeniu diagnozy.</p>
<p>– Najmłodszy pacjent, który otrzymał lek w Polsce, dostał go w 23. godzinie życia – wspomina prof. Anna Kostera-Pruszczyk. W kolejnych latach do terapii dołączyły risdiplam i terapia genowa onasemnogen abeparwowek. To właśnie ta kombinacja – dostęp do wszystkich trzech metod – sprawiła, że Polska znalazła się w światowej czołówce krajów prowadzących kompleksowy program leczenia SMA.</p>
<p>Prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak, kierująca zespołem koordynującym program lekowy, podkreśla, że Polska dysponuje już solidnym materiałem obserwacyjnym potwierdzającym skuteczność terapii. – W analizie objęliśmy 887 pacjentów, zarówno dzieci, jak i dorosłych. Zakres wieku sięga od noworodków po osoby w wieku 60 lat. Wyniki jednoznacznie pokazują, że leczenie nusinersenem prowadzi do poprawy lub stabilizacji funkcji motorycznych u ponad 99 proc. pacjentów – mówi.</p>
<p>Według prof. Kotulskiej-Jóźwiak skuteczność terapii nie zależy od wieku rozpoczęcia leczenia, liczby kopii genu SMN2 ani stopnia niepełnosprawności. – Największą korzyść odnoszą oczywiście pacjenci leczeni przedobjawowo, ale poprawę obserwujemy w każdej grupie. Mamy dowody, że skuteczność nusinersenu utrzymuje się nawet po ośmiu latach terapii – zaznacza.</p>
<p>Prof. Anna Kostera-Pruszczyk dodaje, że dane polskie wpisują się w światowe obserwacje, a w wielu aspektach je przewyższają. – Analiza Tima Hagenackera, obejmująca 1200 pacjentów z 16 krajów, potwierdziła skuteczność nusinersenu w utrzymaniu i poprawie funkcji ruchowych. Polscy pacjenci wypadli w tych zestawieniach lepiej niż średnia światowa, co zawdzięczamy nie tylko skutecznej farmakoterapii, ale też ogromnemu zaangażowaniu w rehabilitację i systematyczne usprawnianie – wyjaśnia.</p>
<p>Prof. Marcin Czech, były wiceminister zdrowia i ekspert w dziedzinie farmakoekonomiki, wskazuje, że program SMA jest jednym z najlepiej zorganizowanych przedsięwzięć refundacyjnych w historii polskiego systemu ochrony zdrowia. – Program B.102 to przykład udanej integracji kliniki, refundacji i polityki zdrowotnej. Od 2019 roku leczenie otrzymało już ponad 1200 pacjentów, a program jest w pełni elastyczny – umożliwia zmianę terapii w zależności od efektów klinicznych. To rozwiązanie, które w praktyce działa – mówi.<br />
Jak wyjaśnia prof. Czech, w momencie uruchomienia programu Polska zdecydowała się na najszersze w Europie kryteria kwalifikacji – bez ograniczeń wiekowych i typologicznych. – To była odważna, ale słuszna decyzja. Z perspektywy czasu widzimy, że pełny dostęp do terapii przyniósł wymierne korzyści – zarówno kliniczne, jak i społeczne.</p>
<p>Program SMA kosztuje obecnie budżet państwa ponad pół miliarda złotych rocznie, jednak – jak zaznacza prof. Czech – te wydatki przynoszą realny zwrot. – Mamy dowody, że dzięki terapii spada liczba hospitalizacji i wizyt ambulatoryjnych, a pacjenci pozostają bardziej samodzielni. Z perspektywy farmakoekonomicznej leczenie jest inwestycją, która ogranicza koszty niepełnosprawności i poprawia jakość życia całych rodzin – mówi.</p>
<p>Osiągnięcia kliniczne muszą jednak iść w parze z rozwojem infrastruktury i opieki nad dorosłymi pacjentami. SMA, dzięki skutecznym terapiom, przestaje być chorobą śmiertelną w wieku dziecięcym, a staje się przewlekłą jednostką neurologiczną wymagającą długoterminowej opieki.</p>
<p>Prof. Justyna Paprocka, krajowy konsultant w dziedzinie neurologii dziecięcej, dodaje, że sukces terapii wprowadza konieczność redefinicji systemu opieki. – Mamy coraz więcej pacjentów dorosłych, a w Polsce nie ma jeszcze wystarczającej liczby ośrodków, które mogłyby przejąć ich leczenie. Dzieci, które zaczynały terapię siedem lat temu, dziś kończą szkołę. To pacjenci z innymi potrzebami, wymagający kompleksowej koordynacji. Brakuje ośrodków przejściowych między pediatrią a neurologią dorosłych.</p>
<p>Na potrzebę dalszego rozwoju organizacyjnego zwraca uwagę również Iwona Kasprzak z NFZ. – Program SMA to dowód, że system publiczny potrafi skutecznie reagować na dynamicznie zmieniające się potrzeby kliniczne. Przez siedem lat nie tylko utrzymaliśmy stabilność finansowania, ale też wprowadziliśmy mechanizmy umożliwiające zmianę terapii w przypadku przeciwwskazań lub braku skuteczności. To pokazuje, że elastyczność może być integralną częścią polityki refundacyjnej – mówi. Elastyczna zmiana terapii jest możliwa choćby w przypadku, gdy pacjentka zajdzie w ciążę – co przy coraz lepszych wynikach leczenia będzie się zapewne zdarzać coraz częściej.</p>
<p>Mateusz Oczkowski z Ministerstwa Zdrowia uzupełnia, że doświadczenia zdobyte przy SMA są obecnie wzorem dla tworzenia innych programów w chorobach rzadkich. – Wiele elementów, które wprowadziliśmy przy SMA – ścisłe monitorowanie efektów klinicznych, współpraca z ośrodkami referencyjnymi i organizacjami pacjenckimi – zostało przeniesionych na inne programy. SMA pokazało, że możliwa jest synergia między administracją, klinicystami i pacjentami. Ten model chcemy rozwijać.</p>
<p>Polski system leczenia SMA wyróżnia się również w skali europejskiej. Dr Nicole Gusset, prezes SMA Europe, zwróciła uwagę, że Polska jest jednym z nielicznych krajów, które zapewniły pełen dostęp do terapii wszystkim pacjentom, niezależnie od wieku. – W wielu państwach leczenie ogranicza się do dzieci lub określonych genotypów. Polska, obok Niemiec i krajów skandynawskich, jest w czołówce krajów, które zapewniają kompleksową opiekę – od badań przesiewowych noworodków po leczenie dorosłych. To ogromne osiągnięcie – podkreśliła.</p>
<p>Dr Gusset zauważyła też, że Polska jako jeden z pierwszych krajów Europy wprowadziła obowiązkowy przesiew SMA w programie badań noworodkowych. – To, że można rozpocząć leczenie jeszcze przed wystąpieniem objawów, jest kluczowe dla skuteczności terapii. Polska pokazała, że powszechny screening może być realnym elementem polityki zdrowotnej, a nie tylko projektem pilotażowym.</p>
<p>Perspektywa pacjentów jest równie ważna. Na konferencji Fundacji SMA jedna z nich, Aneta Olkowska, powiedziała: – Kiedy usłyszałam diagnozę, nie wiedziałam, co będzie dalej. Po rozpoczęciu leczenia zaczęłam stopniowo odzyskiwać siłę. Dziś mogę samodzielnie pisać, pracować, podróżować. To, co dla większości ludzi jest oczywistością, dla nas jest cudem. Terapia zmieniła nie tylko moje ciało, ale też poczucie, że mam przyszłość.</p>
<p>Jej słowa podsumowują istotę tego, co w ciągu ostatnich siedmiu lat wydarzyło się w polskim systemie neurologicznym. SMA, które jeszcze dekadę temu było chorobą o złych rokowaniach, dziś staje się schorzeniem przewlekłym, możliwym do skutecznego kontrolowania.</p>
<p>W kontekście europejskim polski program leczenia SMA stał się punktem odniesienia dla organizacji pacjenckich i środowisk medycznych. Polska, obok Niemiec, Hiszpanii i krajów Beneluksu, należy do grupy państw, które nie tylko zapewniły refundację, ale też rozwinęły rejestry kliniczne i standardy opieki. Dr Nicole Gusset nie kryje uznania: – Polska jest dziś przykładem tego, że determinacja lekarzy, pacjentów i władz zdrowotnych może zmienić naturalny przebieg choroby genetycznej. Współpraca między środowiskami to coś, z czego można być dumnym.</p>
<p>Prof. Anna Kostera-Pruszczyk sumuje: – Przyszłość terapii SMA to dalsze udoskonalenia – leki działające dłużej, podawane rzadziej, być może nawet w formie rocznych wlewów. Ale fundament – czyli system, który potrafi z nich korzystać – już mamy.</p>
<p><em><strong>Katarzyna Pedrycz, wiceprezes Fundacji SMA:</strong></em><br />
<em>Siedem lat temu walczyliśmy o dostęp do pierwszej terapii. Dziś walczymy o coś innego – o jakość życia i o rozwój opieki. Chorzy potrzebują nie tylko leku, ale i systemu, który będzie im towarzyszył przez całe życie. Wierzę, że to, co udało się zbudować, stanie się wzorem także dla innych chorób rzadkich. Polska udowodniła, że można stworzyć model leczenia, który działa – teraz czas go rozwijać.</em></p>
<p><em><strong>fot. fsma.pl</strong></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/siedem-lat-leczenia-sma-w-polsce/">Siedem lat leczenia SMA w Polsce</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prof. Tadeusz Orłowski: Pacjent nie może być listonoszem</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/prof-tadeusz-orlowski-pacjent-nie-moze-byc-listonoszem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 20 Nov 2025 10:33:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Onkologia]]></category>
		<category><![CDATA[rak płuca]]></category>
		<category><![CDATA[nowotwory]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Tadeusz Orłowski]]></category>
		<category><![CDATA[karta DILO]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Grupa Raka Płuca]]></category>
		<category><![CDATA[XIX Konferencja Polskiej Grupy Raka Płuca]]></category>
		<category><![CDATA[onkologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=26599</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="777" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-917x1024.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. TADEUSZ ORŁOWSKI" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-917x1024.jpg 917w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-269x300.jpg 269w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-768x858.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-1375x1536.jpg 1375w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-150x168.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-300x335.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-696x778.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-1068x1193.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183.jpg 1707w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Pomimo ogromnego postępu w terapii raka płuca i dostępu do nowoczesnych leków chorzy w Polsce wciąż zbyt długo czekają na diagnozę i operację. – Nie chodzi o to, aby wszystko odbywało się w jednym budynku, tylko aby system był skoordynowany. Pacjent nie może sam biegać między ośrodkami jak listonosz z dokumentami – mówi prof. Tadeusz [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-tadeusz-orlowski-pacjent-nie-moze-byc-listonoszem/">Prof. Tadeusz Orłowski: Pacjent nie może być listonoszem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="777" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-917x1024.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. TADEUSZ ORŁOWSKI" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-917x1024.jpg 917w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-269x300.jpg 269w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-768x858.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-1375x1536.jpg 1375w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-150x168.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-300x335.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-696x778.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183-1068x1193.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/11/Orlowski2-scaled-e1668635310183.jpg 1707w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Pomimo ogromnego postępu w terapii raka płuca i dostępu do nowoczesnych leków chorzy w Polsce wciąż zbyt długo czekają na diagnozę i operację. – Nie chodzi o to, aby wszystko odbywało się w jednym budynku, tylko aby system był skoordynowany. Pacjent nie może sam biegać między ośrodkami jak listonosz z dokumentami – mówi prof. Tadeusz Orłowski</h1>
<h3>Jak dziś wygląda sytuacja polskich pacjentów z rakiem płuca? Czy rzeczywiście, jak się często mówi, jesteśmy na szarym końcu Europy?</h3>
<p>Nie, zdecydowanie nie. Przynajmniej w zakresie leczenia chirurgicznego plasujemy się w przyzwoitej europejskiej średniej, a może nawet wyżej. Systemowe terapie oraz radioterapię lepiej ocenią onkolodzy i radioterapeuci, jednak z rozmów w środowisku specjalistów wynika, że dostęp do nowoczesnych leków w Polsce jest obecnie całkiem dobry. W wielu ośrodkach funkcjonuje nowoczesna aparatura, a wczesne postacie nowotworów poddaje się napromienianiu metodą stereotaktyczną. Coraz częściej stosowana jest także jednoczasowa chemioradioterapia – jeszcze do niedawna rzadko stosowana.</p>
<h3>Czyli w leczeniu dzieje się dużo dobrego. Co wciąż szwankuje?</h3>
<p>Piętą achillesową całego systemu pozostaje diagnostyka. Opóźnienia w rozpoznaniu raka płuca to codzienność – zarówno w małych, jak i dużych ośrodkach. Do tego dochodzi problem rozproszenia leczenia chirurgicznego. NFZ dopuścił, by część operacji wykonywano na oddziałach onkologicznych, które często nie mają pełnego zaplecza torakochirurgicznego. Nieprzestrzegana jest zasada 24-godzinnej opieki torakochirurgicznej, ponieważ zabiegi wykonują „dochodzący” specjaliści. Nie ma możliwości na tych oddziałach udzielenia pomocy przypadkom nagłym. Z tego powodu również odsyłani są chorzy z powikłaniami pooperacyjnymi.</p>
<h3>Od lat mówi się o potrzebie tworzenia wyspecjalizowanych ośrodków leczenia raka płuca – tzw. lung cancer units. Dlaczego wciąż ich nie ma?</h3>
<p>To temat, o który środowisko torakochirurgiczne i onkologiczne apeluje od 2011 roku. Odbyło się wtedy pierwsze spotkanie z przedstawicielami NFZ i ministerstwa. Do dziś system nie został wprowadzony. A byłby on kluczowy, bo pozwoliłby lepiej zorganizować całą ścieżkę pacjenta – od diagnozy, przez operację, po leczenie uzupełniające. Nie chodzi o to, aby wszystko znajdowało się w jednym budynku, tylko aby ośrodki diagnostyczne, chirurgiczne i onkologiczne współpracowały w ramach sieci. Wtedy pacjent byłby prowadzony płynnie, a nie zostawiony sam sobie.</p>
<h3>Jak to dziś wygląda w praktyce?</h3>
<p>Pacjent w Polsce często musi sam załatwiać wszystko – ja to porównuję do listonosza. Lekarz mówi: „niech pan pójdzie do pulmonologa”, potem: „proszę zrobić tomografię”, a następnie: „trzeba się zgłosić do onkologa, proszę poszukać gdzieś w internecie”. To absurd. Pacjent powinien być na „taśmie diagnostycznej” jak w dobrze zorganizowanej fabryce – dostawać konkretne terminy i adresy do miejsca badań, bez konieczności szukania ich na własną rękę.</p>
<h3>Czy program szybkiej diagnostyki onkologicznej – tzw. karta DiLO – nie miał tego właśnie ułatwić?</h3>
<p>Miał, ale w praktyce nie rozwiązał problemu. NFZ sam przyznaje, że mimo karty DiLO opóźnienia wciąż występują. Lekarz rodzinny może kartę wystawić, ale pacjent musi potem sam umawiać badania w poradni pulmonologicznej czy onkologicznej. W dużych miastach to jeszcze działa, ale w mniejszych miejscowościach dostęp do diagnostyki jest bardzo ograniczony. Dlatego wciąż obowiązuje smutna zasada: szanse pacjenta zależą od jego kodu pocztowego.</p>
<h3>Czy w Polsce mamy wystarczającą liczbę ośrodków, by stworzyć taką sieć lung cancer unitów?</h3>
<p>Tak, mamy blisko 100 oddziałów pulmonologicznych i 28 torakochirurgicznych. Problemem nie jest brak placówek, tylko ich rozproszenie i brak koordynacji. NFZ finansowo nie premiuje szybkiego, kompleksowego leczenia – jeśli wykonam pełną diagnostykę i operację w jednym szpitalu, dostanę zapłatę tylko za operację. Ale jeśli pacjent zostanie zbadany w jednym szpitalu, a zoperowany w drugim – zapłata idzie do obu. To demotywuje do efektywnego działania.</p>
<h3>Jakie zmiany uważa pan za najpilniejsze?</h3>
<p>Po pierwsze – wprowadzenie lung cancer unitów. Tylko one mogą uporządkować proces diagnostyczny i skrócić czas oczekiwania na leczenie. NFZ obawia się łączenia procedur, bo kiedyś było to nadużywane, ale w ramach takiego systemu wszystko można kontrolować. Po drugie – jako środowisko torakochirurgiczne od lat podkreślamy, że tylko skrupulatna, standaryzowana ocena wyników chirurgicznego leczenia raka płuca pozwala realnie podnosić jakość terapii i bezpieczeństwo pacjentów. Do tego niezbędne jest obowiązkowe prowadzenie krajowego rejestru operacyjnego leczenia raka płuca umożliwiającego porównywanie wyników, identyfikację błędów i wdrażanie dobrych praktyk w skali kraju. Projekt odpowiedniego rozporządzenia leży w Ministerstwie Zdrowia od 2016 roku – a środowisko torakochirurgiczne wciąż czeka, by został wreszcie formalnie wprowadzony w życie.</p>
<h3>A co z profilaktyką i badaniami przesiewowymi?</h3>
<p>To kolejny zapomniany obszar. Udowodniliśmy, że screening raka płuca – czyli niskodawkowa tomografia komputerowa – przynosi dobre efekty. Miała ona zostać wpisana do koszyka świadczeń, ale temat utknął. Jako torakochirurg z wieloletnim doświadczeniem podkreślam, że najważniejszym i najbardziej skutecznym sposobem zmniejszenia zachorowalności na raka płuca jest profilaktyka pierwotna, czyli ograniczenie palenia tytoniu i skuteczne działania antynikotynowe. Żaden postęp chirurgiczny ani onkologiczny nie zrównoważy skali szkód, jakie generuje aktywne i bierne palenie. Drugim kluczowym elementem zmniejszającym umieralność jest profilaktyka wtórna, obejmująca systematyczne, kontrolowane programy wczesnego wykrywania raka płuca, szczególnie u osób palących oraz tych, którzy zaprzestali palenia, ale nadal pozostają w grupie ryzyka. Wczesna diagnostyka pozwala na wychwycenie choroby w stadiach operacyjnych, gdzie szanse na całkowite wyleczenie są najwyższe. Bez szerokiego wsparcia programów antynikotynowych i badań przesiewowych nawet najlepsze leczenie nie odwróci trendów epidemiologicznych raka płuca.</p>
<h3>Czy chirurgia w dobie nowoczesnych terapii nadal ma kluczowe znaczenie?</h3>
<p>Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że chirurgia pozostaje kluczowym elementem leczenia raka płuca, dając największą szansę na trwałe wyleczenie u chorych z chorobą w stadium operacyjnym. W ostatnich latach obserwujemy ogromny postęp techniczny – VATS i RATS pozwoliły na wykonywanie resekcji w sposób mniej inwazyjny, z mniejszym bólem pooperacyjnym, szybszą rekonwalescencją i porównywalnymi lub lepszymi wynikami onkologicznymi. Coraz większe znaczenie ma leczenie skojarzone, zwłaszcza połączenie immunoterapii i chemioterapii w leczeniu neoadjuwantowym, co zwiększa odsetek pacjentów kwalifikujących się do operacji i poprawia wyniki długoterminowe. Ta zmiana paradygmatu wymaga ścisłej współpracy między torakochirurgiem, onkologiem, pulmonologiem i radioterapeutą, co uzasadnia powstawanie wyspecjalizowanych lung cancer unitów. Tylko w takich kompleksowych strukturach możemy wykorzystać pełny potencjał współczesnego leczenia raka płuca i optymalizować wyniki dla pacjentów.</p>
<h3>Czy polskie ośrodki korzystają z chirurgii robotycznej?</h3>
<p>Roboty chirurgiczne to przyszłość – trend, którego nie da się zatrzymać. Wprowadzenie robotów do chirurgii klatki piersiowej jest nieuniknione, bo umożliwia większą precyzję, stabilność ruchu, lepszą wizualizację i wykonywanie procedur, które w klasycznej torakoskopii są technicznie trudne lub niemożliwe. Podobny proces obserwowaliśmy przy wprowadzaniu staplerów – początkowo budziły opór i były traktowane jako kosztowna ciekawostka, a dziś są absolutnym standardem, bez którego torakochirurgia praktycznie nie mogłaby funkcjonować. Tak samo roboty staną się elementem codziennej praktyki, a ich brak za kilka lat będziemy odbierać jako ograniczenie możliwości leczenia nowoczesnego i bezpiecznego.</p>
<h3>Czy rak płuca może w końcu stać się chorobą przewlekłą – jak rak piersi czy prostaty?</h3>
<p>W wielu przypadkach już się staje. Dzięki terapiom celowanym i immunoterapii pacjenci żyją znacznie dłużej, a choroba coraz częściej ma charakter przewlekły. W połączeniu z leczeniem chirurgicznym i radioterapią daje to realną szansę na wieloletnie przeżycia, a często – na wyleczenie.</p>
<h3>To brzmi optymistycznie, choć wciąż dużo jest do zrobienia…</h3>
<p>Tak. I właśnie dlatego nie możemy o tym zapominać: rak płuca pozostaje nowotworem, który w Polsce powoduje najwięcej zgonów zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Mimo że liczba osób palących systematycznie maleje, a państwo prowadzi działania edukacyjne, wciąż ok. 8 mln Polaków pali tytoń. To nasi potencjalni pacjenci.</p>
<p><em><strong>Prof. Tadeusz Orłowski</strong> – kierownik Kliniki Chirurgii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, wiceprezes zarządu Polskiej Grupy Raka Płuca</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-tadeusz-orlowski-pacjent-nie-moze-byc-listonoszem/">Prof. Tadeusz Orłowski: Pacjent nie może być listonoszem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Posłanka Joanna Wicha: SOR to nie izba wytrzeźwień</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/poslanka-joanna-wicha-sor-to-nie-izba-wytrzezwien/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2025 05:00:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[zakaz sprzedaży alkoholu]]></category>
		<category><![CDATA[prohibicja]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Wicha]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=25602</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="392" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1024x576.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się Joanna Wicha z SLD" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1024x576.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-300x169.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-768x432.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1536x864.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-150x84.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-696x392.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1068x601.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1920x1080.jpg 1920w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Projekt Lewicy dotyczący ograniczenia dostępności alkoholu wzbudził w ostatnich tygodniach ogromne emocje. Zakłada on m.in. zakaz sprzedaży napojów wyskokowych na stacjach paliw, nocną prohibicję i całkowity zakaz reklamy. O tym, dlaczego ustawa jest nie tylko kwestią porządku publicznego, lecz także realnym wsparciem dla systemu ochrony zdrowia, rozmawiamy z posłanką Joanną Wichą Zacznijmy od medyków. Co [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/poslanka-joanna-wicha-sor-to-nie-izba-wytrzezwien/">Posłanka Joanna Wicha: SOR to nie izba wytrzeźwień</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="392" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1024x576.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się Joanna Wicha z SLD" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1024x576.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-300x169.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-768x432.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1536x864.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-150x84.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-696x392.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1068x601.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha-1920x1080.jpg 1920w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/10/poslanka-Joanna-Wicha.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Projekt Lewicy dotyczący ograniczenia dostępności alkoholu wzbudził w ostatnich tygodniach ogromne emocje. Zakłada on m.in. zakaz sprzedaży napojów wyskokowych na stacjach paliw, nocną prohibicję i całkowity zakaz reklamy. O tym, dlaczego ustawa jest nie tylko kwestią porządku publicznego, lecz także realnym wsparciem dla systemu ochrony zdrowia, rozmawiamy z posłanką Joanną Wichą</h1>
<h3>Zacznijmy od medyków. Co projekt Lewicy oznacza dla lekarzy, pielęgniarek oraz ratowników medycznych, którzy codziennie stykają się ze skutkami nadużywania alkoholu?</h3>
<p>To właśnie środowisko medyczne najbardziej odczuwa skutki nadmiernego picia. Dziś Szpitalne Oddziały Ratunkowe są w praktyce izbami wytrzeźwień. Izby wytrzeźwień w całym kraju zostały niemal pozamykane, bo nikt nie chce tam pracować – to praca ciężka, mało płatna i obarczona dużym ryzykiem. W efekcie pacjenci w stanie upojenia trafiają na SOR, gdzie zajmują miejsce tym, którzy naprawdę potrzebują pilnej pomocy.</p>
<p>Do tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa personelu. Nietrzeźwi pacjenci bywają agresywni, zarówno werbalnie, jak i fizycznie. Ratownicy medyczni, pielęgniarki, lekarze – wszyscy są narażeni na ataki. I mówimy tu nie o jednostkowych przypadkach, ale o codzienności. Wystarczy nocny dyżur, by zobaczyć, jak bardzo alkohol obciąża system i ludzi, którzy w nim pracują.</p>
<h3>Ograniczenie dostępności alkoholu miałoby więc zmniejszyć liczbę takich sytuacji?</h3>
<p>Tak. Osoba, która idzie po alkohol po godzinie 22, to najczęściej nie ktoś, komu zabrakło wina na rodzinnej uroczystości. To osoba, która już piła i potrzebuje się „dobić”. To właśnie te osoby trafiają później do szpitala albo wszczynają awantury pod sklepem. Jeśli utrudnimy dostęp do alkoholu nocą, zmniejszymy liczbę takich sytuacji. Nie zatrzyma to wszystkich, ale każda interwencja mniej na SOR-ze to realna ulga dla personelu medycznego.</p>
<h3>Zostawmy SOR-y, a porozmawiajmy o długofalowych skutkach zdrowotnych. Jak alkohol przekłada się na choroby cywilizacyjne?</h3>
<p>Lista jest bardzo długa. Alkohol niszczy wątrobę, uszkadza układ krążenia, zwiększa ryzyko udarów i zawałów. Sprzyja rozwojowi cukrzycy i wielu nowotworów. Alkohol obniża także zdolności poznawcze – młody człowiek, który pije regularnie, gorzej się uczy, trudniej mu się koncentrować. U dorosłych przyśpiesza procesy otępienne. Mamy też ogromny problem zdrowia psychicznego. Alkohol nie jest lekarstwem na depresję czy bezsenność, wręcz przeciwnie – zaburza produkcję neuroprzekaźników i pogłębia kryzys. Wiele osób sięga po kieliszek „na sen”, tymczasem efekt jest odwrotny: bezsenność się utrwala. Do tego dochodzi banalny, ale istotny aspekt: ktoś, kto się upije, następnego dnia nie jest w stanie normalnie pracować. A jeśli jest kierowcą autobusu albo operatorem maszyn, to staje się zagrożeniem dla innych.</p>
<h3>I kto za to wszystko płaci?</h3>
<p>Właśnie. Koszty związane z alkoholem to nie tylko leczenie marskości wątroby, nowotworów, zawałów czy udarów wywołanych przez picie. To także ogromna liczba hospitalizacji, absencji chorobowych i rent inwalidzkich. W praktyce każda izba przyjęć, każdy oddział psychiatryczny czy internistyczny odczuwa skutki nadmiernego spożycia. Do tego dochodzą koszty związane z przemocą domową, interwencjami policji, pracą sądów, pobytem dzieci w placówkach opiekuńczych. Jeśli spojrzymy na to całościowo, to alkohol jest jednym z największych obciążeń finansowych dla państwa – większym niż nam się powszechnie wydaje. Państwo wydaje miliardy na leczenie i gaszenie skutków picia, zamiast inwestować w profilaktykę i w zdrowie publiczne.</p>
<h3>Często podkreśla pani, że problem alkoholu to nie tylko kwestia zdrowia, ale i życia rodzinnego.</h3>
<p>To dla mnie najważniejszy aspekt. Alkohol budzi agresję. Ogromna większość przypadków przemocy domowej jest związana z nadużywaniem alkoholu. To trauma, którą dzieci niosą przez całe życie. Wychowują się w świecie awantur, strachu, wstydu. Wiele z tych dzieci w dorosłości odtwarza ten sam schemat – albo sięga po alkohol, albo wybiera partnerów z problemem. Tylko część z nich potrafi się wyrwać. W mojej rodzinie też były takie doświadczenia. Akurat moja styczność z alkoholem była bardzo krótka, bo wychowywałam się u dziadków, natomiast alkoholikiem był mój wujek. Jeżdżąc do kuzynów, widziałam, jak wygląda codzienność w rodzinie, w której obecny jest alkohol. Te obrazy zostały ze mną na zawsze. Znam wiele osób, które w takich domach dorastały od początku do końca i do dziś zmagają się z tym ciężarem. To jest trauma, której nie da się wymazać, i to właśnie ona motywuje mnie do działania. Wiem, co to znaczy i wiem, że to zostaje w człowieku na zawsze. Dlatego walczę o to, by kolejne pokolenia mogły dorastać w spokojniejszych domach.</p>
<h3>Wróćmy jeszcze do polityki. Projekt Lewicy zakłada nie tylko nocne ograniczenia, lecz także zakaz reklamy alkoholu i zakaz sprzedaży na stacjach paliw. Dlaczego właśnie te rozwiązania?</h3>
<p>Po pierwsze – reklama. Mówimy dziś o alkoholizmie kobiet, o piciu w drodze do pracy, bo reklama alkoholu wciąż jest wszechobecna i wciąż oswaja picie jako coś normalnego, codziennego. Podobnie zresztą działa sprzedaż alkoholowych małpek. Chcemy to zmienić. Po drugie – stacje benzynowe. To jedno z miejsc, gdzie sprzedaż alkoholu wymyka się spod kontroli. Po nocy sprzedawcy często boją się odmówić nietrzeźwym klientom. Nikt tego nie widzi, nie ma świadków. A przecież sprzedanie alkoholu osobie już pijanej to łamanie prawa. Nocne ograniczenia utrudnią takie sytuacje. Wiem, że te rozwiązania nie rozwiążą problemu alkoholizmu w Polsce. Ale będą realnym wsparciem – dla lekarzy, dla pielęgniarek, dla policjantów, dla rodzin. Bo każdy litr mniej wypitego alkoholu to mniej przemocy, mniej interwencji i mniej cierpienia.</p>
<h3>Krytycy powiedzą: zakazami niczego nie zmienimy, kto będzie chciał, i tak się napije.</h3>
<p>Oczywiście, zakazy nie uzdrowią osób już uzależnionych. Ale ograniczą szkody społeczne. Alkohol jest substancją psychoaktywną, która w dużych dawkach zmienia człowieka. Im trudniej jest się upić „do końca”, tym mniej osób trafia na SOR, mniej rodzin przeżywa koszmar nocnych awantur, mniej dzieci dorasta w atmosferze strachu. Nie chodzi o to, by karać czy moralizować. Chodzi o zdrowy rozsądek i o bezpieczeństwo nas wszystkich. Alkohol jest dla ludzi – ale w granicach rozsądku. A dziś te granice są dramatycznie przekroczone.</p>
<h3>W jednym z wywiadów powiedziała pani, że gdyby miała czarodziejską różdżkę, to sprawiłaby, by alkohol zniknął z powierzchni ziemi.</h3>
<p>Tak, i podtrzymuję to. Choć nie jestem abstynentką. Ale uważam, że alkohol wyrządza w naszym społeczeństwie tak ogromne szkody, że gdyby go nie było, świat byłby lepszy. Oczywiście – to niemożliwe, możemy jednak przynajmniej ograniczyć zło, które powoduje. I temu służy ten projekt.</p>
<p><em><strong>Rozmawiała: Luiza Łuniewska</strong></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/poslanka-joanna-wicha-sor-to-nie-izba-wytrzezwien/">Posłanka Joanna Wicha: SOR to nie izba wytrzeźwień</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prof. Janusz Heitzman o adherencji w psychiatrii</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/prof-janusz-heitzman-o-adherencji-w-psychiatrii/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Sep 2025 11:32:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[Ochrona Zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[adherencja]]></category>
		<category><![CDATA[adherencja w psychiatrii]]></category>
		<category><![CDATA[Adherence]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Janusz Heitzman]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=25363</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="635" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-1024x934.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-1024x934.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-300x273.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-768x700.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-1536x1400.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-150x137.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-696x635.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-1068x974.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273.jpg 1698w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Z prof. Januszem Heitzmanem rozmawia Luiza Łuniewska Jak w psychiatrii definiuje się adherencję i jak ma się ona do takich pojęć jak compliance i concordance? Adherencja w psychiatrii to nie tylko przestrzeganie zaleceń dotyczących przyjmowania zaleconych leków, ale też innych zasad terapii, które proponuje lekarz. Przyjmowanie leków indywidualnie dobranych do osoby chorującej uważa się współcześnie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-janusz-heitzman-o-adherencji-w-psychiatrii/">Prof. Janusz Heitzman o adherencji w psychiatrii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="635" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-1024x934.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-1024x934.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-300x273.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-768x700.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-1536x1400.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-150x137.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-696x635.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273-1068x974.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof-Janusz-Heitzman-e1711478893273.jpg 1698w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Z prof. Januszem Heitzmanem rozmawia Luiza Łuniewska</h1>
<h3>Jak w psychiatrii definiuje się adherencję i jak ma się ona do takich pojęć jak compliance i concordance?</h3>
<p><a href="https://swiatlekarza.pl/prof-tomasz-zdrojewski-adherencja-to-kluczowy-element-skutecznej-terapii/">Adherencja</a> w psychiatrii to nie tylko przestrzeganie zaleceń dotyczących przyjmowania zaleconych leków, ale też innych zasad terapii, które proponuje lekarz. Przyjmowanie leków indywidualnie dobranych do osoby chorującej uważa się współcześnie za najważniejszy czynnik w jak najszybszym ustępowaniu objawów psychotycznych takich jak urojenia, omamy, ale też objawów depresyjnych czy lęku. Równie ważne w zaburzeniach psychicznych jest przestrzeganie zaleceń dotyczących stylu i trybu życia, koniecznego wsparcia psychologicznego, zmiany relacji społecznych, rytmu dnia i nocy, aktywności fizycznej i żywienia, szkodliwych interakcji zalecanego leku z innymi lekami czy substancjami psychoaktywnymi.</p>
<p>Adherencja w psychiatrii to również dzielenie odpowiedzialności za zdrowie i zdrowienie z samym pacjentem oraz jego opiekunem. Adherencja tym różni się od compliance, że obejmuje swoisty kontrakt terapeutyczny miedzy pacjentem i lekarzem, zakłada większe zaangażowanie i współodpowiedzialność pacjenta za skutek zaproponowanej mu terapii. Compliance to termin obejmujący stosowanie się pacjenta do zaleceń, procedur i opisanych standardów stosowania np. leku, ale w sposób bierny, bez zaangażowania się w dochodzenie do zdrowia. Przez to, że pacjenci w różnym stopniu przestrzegają przekazywanych im zaleceń, to współpracują, można powiedzieć, „po swojemu”, czyli też zwalniają się z odpowiedzialności za efekt. Concordance to akceptacja proponowanej pacjentowi terapii, nie tylko leku, ale też całej procedury i jest najczęściej jakąś formą zgody pacjenta na leczenie przy czynnym jego udziale. Pacjent nie tylko współdecyduje o wyborze proponowanego mu leczenia, ale jeżeli coś wybierze, to może liczyć na stałe wsparcie ze strony lekarza.</p>
<h4>Dlaczego właśnie w psychiatrii problem przestrzegania zaleceń jest szczególnie istotny i zarazem trudniejszy niż w innych dziedzinach medycyny?</h4>
<p>Składa się na to kilka czynników. Sam charakter części zaburzeń psychicznych związany jest z obniżeniem stopnia krytycyzmu, niedostrzegania zagrożenia wynikającego z objawów choroby czy wręcz negowania faktu choroby. Wiele osób z zaburzeniami psychicznymi jest w swoim cierpieniu samotnych, nie zawsze mają wystarczające wsparcie otoczenia, brakuje im zewnętrznej mobilizacji do zwrócenia się o profesjonalną pomoc. A z drugiej strony dostrzegamy dzisiaj, że współczesne zagrożenia zdrowia psychicznego mają wręcz charakter epidemii. To wszystko trafia na niezintegrowany wystarczająco z innymi obszarami zdrowia i rozproszony system opieki. W konsekwencji profilaktyka w obszarze zdrowia psychicznego ma charakter bierny, w leczeniu nie współpracuje wystarczająco nie tylko pacjent, ale też jego opiekunowie. Stąd w zaburzeniach psychicznych tak częste jest nieprzestrzeganie zaleceń, brak oczekiwanej poprawy, przerywanie leczenia, ostre nawroty choroby wymagające hospitalizacji, również w dramatycznych okolicznościach przy braku na nią zgody.</p>
<p>Poważną konsekwencją nieprzestrzegania zaleceń w zaburzeniach psychicznych staje się prowadzące do uzależnienia nadużywanie substancji o działaniu psychoaktywnym i alkoholu traktowane jako swoista forma samoleczenia. Problemem może być też zła tolerancja leków, szczególnie o działaniu przeciwpsychotycznym, która skutkuje ich odstawianiem, obniżaniem dawki, przerwami w przyjmowaniu czy wprowadzaniem własnych koncepcji leczenia.</p>
<h3>Jak ocenia pan skalę problemu nieprzestrzegania zaleceń terapeutycznych w Polsce wśród pacjentów psychiatrycznych?</h3>
<p>Problem nieprzestrzegania zaleceń wśród pacjentów psychiatrycznych w Polsce jest proporcjonalny do społecznego stosunku do chorych z zaburzeniami psychicznymi, tolerancji wobec nich i chęci udzielania im pomocy. W zależności od środowiska, uwarunkowań kulturowych czy poziomu tzw. wspólnotowości tam, gdzie najbliżsi – nie tylko rodzina, ale też sąsiedzi nie są obojętni wobec psychicznego cierpienia i czują w sobie potrzebę niesienia pomocy – tam problem nieprzestrzegania zaleceń jest mniejszy. Ważną rolę spełniają tu gminne czy miejskie ośrodki pomocy społecznej. Można zauważyć, że w dużych skupiskach wielkomiejskich osoby z zaburzeniami psychicznymi i uzależnione znikają w tłumie, nikt się nimi nie interesuje do czasu, gdy nagle dojdzie do jakiejś tragedii, np. samobójstwa. O wiele większa jest też akceptacja sąsiada rencisty z powodu jakiejkolwiek choroby somatycznej niż schizofrenii. Myślę, że o wiele lepiej pod tym względem jest w małych społecznościach na terenach wiejskich.</p>
<h3>Czy istnieją w Polsce badania epidemiologiczne lub dane statystyczne pozwalające ocenić poziom adherencji np. w schizofrenii, depresji czy zaburzeniach afektywnych dwubiegunowych?</h3>
<p>Problem nieprzestrzegania zaleceń dotyczy wszystkich chorób, jednak już badania sprzed ponad 20 lat wykazały, że jeżeli w chorobach somatycznych zalecenia lekarza realizuje 76 proc., to w przypadku depresji – 65 proc., a w schizofrenii tylko 58 proc. Uważa się, że nieprzestrzeganie zaleceń w schizofrenii jest na drugim miejscu po terapiach odchudzających. W polskim badaniu ADHES regularne przyjmowanie leków, co prawda, deklarowało 85 proc. chorych, ale w badaniu prof. Marka Jaremy z 2007 roku prawie połowa chorych samowolnie przerywała leczenie, a 25 proc. przyjmowało leki tylko w stanach złego samopoczucia. W badaniach ujawniło się też, że nieprzestrzeganie zaleceń dotyczących przyjmowania leków nie jest efektem długotrwałego, często wieloletniego leczenia i „zmęczenia chorobą”. Ponad 1/3 chorujących na schizofrenię nie przestrzega zaleceń już w pierwszych 4–6 tygodniach leczenia przeciwpsychotycznego.</p>
<h3>Na ile bariery systemowe – jak dostęp do psychiatrów, ograniczona liczba poradni, brak refundacji niektórych leków – wpływają na przestrzeganie zaleceń?</h3>
<p>Im lepsza organizacja systemu psychiatrycznej opieki zdrowotnej, większa liczba psychiatrów, więcej poradni, centrów zdrowia psychicznego, psychiatrycznej opieki przedlekarskiej, opieki środowiskowej, tym przestrzeganie zaleceń i współpraca z pacjentem jest lepsza. Większy dostęp do opieki psychiatrycznej to wyższy poziom psychoedukacji, czynna profilaktyka, wczesne wykrywanie zagrożeń, większe możliwości monitorowanego skutecznego leczenia farmakologicznego, ograniczanie hospitalizacji, a tym samym zmniejszenie kosztów leczenia. W Polsce większość nowoczesnych leków przeciwpsychotycznych dla osób chorujących na schizofrenię jest refundowana. Wśród nich dla chorych z uporczywym brakiem współpracy są też leki o przedłużonej formie uwalniania pozwalające utrzymać stałe stężenie terapeutyczne leku w krwi przy podaniu raz na miesiąc lub raz na 3 miesiące. Taka forma podanego leku skuteczne eliminuje samodzielne przerywanie czy zmienianie leczenia.</p>
<h4><strong>Przeczytaj również: <a href="https://swiatlekarza.pl/chad-jest-choroba-bardzo-trudna-do-zdiagnozowania-i-leczenia/">ChAD jest chorobą bardzo trudną do zdiagnozowania i leczenia</a></strong></h4>
<h3>Czy polscy pacjenci różnią się pod tym względem od pacjentów w Europie Zachodniej lub USA?</h3>
<p>Brak współpracy, rozumiany jako brak adherencji wśród osób z zaburzeniami psychotycznymi, szczególnie tych z diagnozą schizofrenii, nie jest polskim zjawiskiem. W wielu badaniach na całym świecie przyjmowana jest zasada, że 1/3 chorych ściśle przestrzega zaleceń dotyczących farmakoterapii, 1/3 zmniejsza dawki lub częściowo jej pomija, a 1/3 w ogóle nie przestrzega zaleceń lekarskich. Problem na tyle jest poważny, że w czasie pełnienia przez Polskę prezydencji w Radzie Unii Europejskiej w pierwszym półroczu 2025 roku jedną z rekomendacji dotyczących bezpieczeństwa zdrowotnego było bezpieczeństwo lekowe i czynna profilaktyka zdrowotna zakładająca potrzebę pogłębiania adherencji.</p>
<h3>Jakie są najczęstsze powody, dla których pacjenci w Polsce przerywają leczenie psychiatryczne lub odstawiają leki?</h3>
<p>Głównym powodem przerywania leczenia psychiatrycznego jest brak wiary w skuteczność leczenia, jego długotrwałość, objawy niepożądane stosowanych leków, przedłużające się oczekiwanie na wizytę u lekarza i brak potrzebnego wsparcia i opieki – czy to indywidualnej, czy instytucjonalnej.</p>
<h3>W jakim stopniu decydują o tym działania niepożądane leków, a w jakim brak akceptacji choroby i stygmatyzacja społeczna?</h3>
<p>Niepożądane efekty stosowanych leków mają coraz mniejsze znaczenie, ponieważ wprowadzane i dostępne w Polsce nowe cząsteczki leków przeciwpsychotycznych w coraz większym stopniu są ich pozbawione. Dostępne są też leki ograniczające czy eliminujące działania niepożądane leków przeciwpsychotycznych, jeżeli są jakieś przeszkody do stosowania leków nowej generacji. Stosowanie nowoczesnych terapii zmienia obraz osób chorujących na schizofrenię, których wcześniej rozpoznawano nie po objawach psychozy, a właśnie po takich objawach niepożądanych przyjmowanych leków jak: akatyzja, dyskinezy, sztywność mięśniowa, drżenia, dystonie, amimiczność, czy ślinotok. Uciążliwy dla przyjmujących leki przeciwpsychotyczne może być przyrost masy ciała i dysfunkcje seksualne. Brak akceptacji choroby i odrzucenie społeczne to czynniki psychologiczne, które mają wpływ na ukształtowanie się motywacji do podjęcia leczenia i wiarę w jego skuteczność. Ich negatywny wpływ może ograniczyć adherencja z zaproszeniem pacjenta do współdecydowania o wyborze terapii i współodpowiedzialności za jego efekt.</p>
<h3>Czy w praktyce klinicznej dostrzega pan różnice w adherencji między pacjentami leczonymi ambulatoryjnie a hospitalizowanymi?</h3>
<p>Możliwości adherencji są ograniczone w odniesieniu do pacjentów hospitalizowanych. Zakładamy, że adherencja ma towarzyszyć pacjentowi po to, by nie doszło do hospitalizacji. Cały system psychiatrii środowiskowej z założenia ma ograniczyć częstotliwość i czas trwania hospitalizacji, gdy jest to już niezbędne i istnieje poważne zagrożenie nawet dla życia pacjenta. Tutaj odpowiedzialność spoczywa na lekarzach. Po ustąpieniu ostrych objawów psychotycznych i przed wypisaniem pacjenta z oddziału stacjonarnego jest czas, by opracować dla niego taki program dalszej terapii realizowanej ambulatoryjnie – czy to w poradni, czy w oddziale dziennym centrum zdrowia psychicznego – by możliwe było zawarcie kontraktu terapeutycznego pomiędzy terapeutami a pacjentem. W ramach tego kontraktu musi się mieścić współpraca, dzielenie odpowiedzialności za efekt leczenia, czynna profilaktyka nawrotów psychozy, psychoedukacja i akceptacja algorytmu reagowania w chwili kryzysu. <a href="https://swiatlekarza.pl/psychologiczne-aspekty-adherencji-komunikacja-zaufanie-pacjent/">Adherencja</a> w psychiatrii to współpraca z opiekunami pacjenta, z jego rodziną. Rodzina nie może zastępować pacjenta w jego autonomicznych decyzjach, ale musi wiedzieć w jakich sytuacjach i jak reagować.</p>
<h3>Jakie działania mogą poprawić adherencję?</h3>
<p>Podstawowym narzędziem wspomagającym powinny być takie zmiany w przed- i podyplomowych programach edukacji medycznej z zakresy zaburzeń psychicznych, by na strategię oddziaływań profilaktycznych był poświęcony obszar proporcjonalny do strategii terapeutycznej. Konieczne staje się zainicjowanie tworzenia nowej strategii leczenia i profilaktyki opartej na cyfrowej technologii informacji i komunikacji. Pacjent poza receptą musi mieć dostęp do cyfrowego wsparcia bez oczekiwania, a informacja medyczna mu przekazywana musi mieć walor pełnej komunikatywności.</p>
<p>Kolejne narzędzia wspierające nie mogą być ograniczone do systemu opieki zdrowotnej. <a href="https://swiatlekarza.pl/adherencja-wspolna-odpowiedzialnosc/">Współodpowiedzialność za zdrowie</a>, w tym szczególnie za zdrowie psychiczne, jest na tyle wielosektorowa, że edukacja prozdrowotna musi się mieścić w polityce rodzinnej, społecznej, kulturalnej, edukacyjnej czy komunikacji publicznej. System poprawiający współpracę, współodpowiedzialność i przestrzeganie zaleceń powinien promować zachowania prozdrowotne poprzez zwiększony dostęp do oddziaływań rehabilitacyjnych, badań profilaktycznych, leczenia sanatoryjnego. Nie powinien być restrykcyjny w stosunku do nieprzestrzegających zaleceń (np. nierealizujących recept czy przerywających leczenie). Lekarz leczący powinien mieć pełny wgląd do cyfrowej karty pacjenta z wydanymi zaleceniami, ordynowanymi lekami, stopniem ich realizacji. Mimo że sama realizacja recept nie jest jednoznacznym dowodem na ich stosowanie, to pozwala psychiatrze na otwarcie nowego obszaru terapii przestrzegania zaleceń, podjęcie interwencji poznawczo-behawioralnych, włączenie adekwatnego wsparcia psychospołecznego.</p>
<p>Skuteczna psychoedukacja pacjenta powinna mieć swoje miejsce w odrębnie pozycjonowanej i ustrukturowanej wizycie profilaktycznej. Łatwiejsze stanie się wtedy przekonanie pacjenta, by leczenie traktował jako efekt własnego wyboru i czuł podmiotową odpowiedzialność zdrowienie.</p>
<p><em><strong>Prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Janusz Heitzman</strong> – specjalista psychiatra, kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. psychiatrii sądowej, członek Komitetu Zdrowia Publicznego i Komitetu Nauk Klinicznych PAN</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-janusz-heitzman-o-adherencji-w-psychiatrii/">Prof. Janusz Heitzman o adherencji w psychiatrii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Neuroróżnorodność w praktyce lekarskiej</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/neuroroznorodnosc-w-praktyce-lekarskiej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Sep 2025 11:09:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Neurologia]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[neurologia]]></category>
		<category><![CDATA[spektrum autyzmu]]></category>
		<category><![CDATA[neuroróżnorodność]]></category>
		<category><![CDATA[Dorota Korońska]]></category>
		<category><![CDATA[Fundacja Jim]]></category>
		<category><![CDATA[ADHD]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=25315</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się lek. Dorota Korońska" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska.jpg 796w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska-150x100.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska-696x464.jpg 696w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Z lek. Dorotą Korońską rozmawia Luiza Łuniewska Czym jest neuroróżnorodność? To koncepcja, która uznaje naturalne różnice w funkcjonowaniu mózgu między ludźmi – takie jak spektrum autyzmu i ADHD. Kluczowe jest to, że nie traktujemy ich jako deficytów, lecz jako część ludzkiej różnorodności. Lubię określenie, że to po prostu inny rodzaj „okablowania” mózgu. W praktyce oznacza [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/neuroroznorodnosc-w-praktyce-lekarskiej/">Neuroróżnorodność w praktyce lekarskiej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się lek. Dorota Korońska" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska.jpg 796w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska-150x100.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/dr-koronska-696x464.jpg 696w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Z lek. Dorotą Korońską rozmawia Luiza Łuniewska</h1>
<h3>Czym jest neuroróżnorodność?</h3>
<p>To koncepcja, która uznaje naturalne różnice w funkcjonowaniu mózgu między ludźmi – takie jak spektrum autyzmu i ADHD. Kluczowe jest to, że nie traktujemy ich jako deficytów, lecz jako część ludzkiej różnorodności. Lubię określenie, że to po prostu inny rodzaj „okablowania” mózgu. W praktyce oznacza to, że patrzymy na pacjenta przez pryzmat jego mocnych stron i indywidualnych potrzeb, a nie wyłącznie przez trudności kliniczne. Takie podejście kładzie nacisk na akceptację, eliminowanie barier społecznych i wspieranie tzw. wysp kompetencji – czyli np. analitycznego myślenia, kreatywności, wnikliwości czy pamięci do szczegółów.</p>
<h3>Dlaczego właściwa diagnoza w przypadku tych zaburzeń jest tak istotna?</h3>
<p>Pacjent potrzebuje upewnienia się, zrozumienia samego siebie. To ma ogromne znaczenie dla samooceny i funkcjonowania. Diagnoza otwiera drogę do dobrania odpowiednich metod wsparcia – czy to treningu umiejętności społecznych, czy terapii skupionej na indywidualnych potrzebach. Daje też lekarzom wskazówkę, by myśleć szerzej: pacjenci ze spektrum czy ADHD częściej niż populacja ogólna cierpią na lęki, depresję, zaburzenia somatyczne. Z drugiej strony leczenie chorób przewlekłych wymaga uwzględnienia stanu psychicznego – aby uniknąć nadmiernych badań, błędnych terapii i cierpienia pacjenta. Holistyczna diagnoza poprawia jakość życia i pozwala spersonalizować leczenie.</p>
<h3>Często słyszymy, że ADHD bywa nadużywaną diagnozą. Czy rzeczywiście łatwo o pomyłkę?</h3>
<p>Pomyłki diagnostyczne zdarzają się – jak w każdej dziedzinie medycyny. Jesteśmy w okresie przejściowym – zmieniają się międzynarodowe klasyfikacje, a wiedza lekarzy i pacjentów stale rośnie. Internet sprawia, że pacjenci coraz częściej przychodzą z autodiagnozą. Dla mnie to sygnał, że coś jest dla pacjenta trudne i wymaga rozmowy. Wolę traktować to jako punkt wyjścia niż jako przeszkodę.</p>
<p>Rzeczywiście, różnicowanie bywa trudne. ADHD można pomylić z chorobą afektywną dwubiegunową, zaburzeniami osobowości, lękiem czy depresją. Objawy często nakładają się na siebie, a pacjenci – zwłaszcza dziewczęta – potrafią maskować trudności. To sprawia, że diagnoza jest procesem wymagającym czasu i kilku spotkań.</p>
<h3>Dlaczego u dziewczynek ADHD i zaburzenia ze spektrum autyzmu (ASD) są tak rzadko rozpoznawane?</h3>
<p>Bo objawy są inne niż u chłopców i często subtelniejsze. Dziewczynki zwykle nie są nadruchliwe ani impulsywne. Zamiast tego bywają roztargnione, zamyślone, niestabilne emocjonalnie. Łatwo je uznać za grzeczne, marzycielskie uczennice – i przez to ich cierpienie pozostaje niezauważone. Takie pacjentki częściej rozwijają lęki i depresję. W spektrum autyzmu sytuacja jest podobna. Dziewczynki uczą się maskować – naśladują gesty, kontakt wzrokowy, unikają intensywnych reakcji. Dzięki temu spełniają oczekiwania otoczenia, ale wewnętrznie kosztuje je to bardzo dużo. Dopiero jako nastolatki czy dorosłe kobiety szukają pomocy, opowiadając, że zawsze musiały się „odbodźcowywać” po kontaktach społecznych.</p>
<h3>Jakie są najczęstsze błędy diagnostyczne w przypadku spektrum autyzmu?</h3>
<p>Autyzm wciąż bywa utożsamiany z niepełnosprawnością intelektualną. Tymczasem „spektrum” oznacza ogromną różnorodność objawów i ich nasilenia. Trudności w komunikacji mogą być mylone z lękiem społecznym czy depresją. Dlatego tak ważny jest wywiad obejmujący całe życie pacjenta, nie tylko ostatnie miesiące. W przeciwnym razie ryzykujemy błędne rozpoznanie np. epizodu depresyjnego zamiast cech spektrum.</p>
<h3>Czym dokładnie jest „spektrum”?</h3>
<p>To zróżnicowany zbiór objawów, trudności, ale i zalet. Niektórzy pacjenci mają opóźnienie rozwoju mowy czy niepełnosprawność intelektualną, inni nie. Część wyróżnia się wyjątkową pamięcią czy analitycznym myśleniem. Wolę w gabinecie podkreślać mocne strony, bo to one często dają przewagę w życiu zawodowym czy społecznym.</p>
<h3>Czy ADHD i ASD często współistnieją?</h3>
<p>Tak. U pacjentów ze spektrum ADHD występuje nawet u 30–70 proc. osób. Odwrotnie – u osób z ADHD autyzm współwystępuje u 20–50 proc. To pokazuje, jak ważne jest badanie obu obszarów, by uniknąć uproszczonych diagnoz i skutecznie wspierać pacjenta.</p>
<h3>A co z chorobami somatycznymi – czy one utrudniają rozpoznanie?</h3>
<p>Zdecydowanie. U osób z ADHD częściej występują padaczka, zaburzenia snu, choroby endokrynologiczne, metaboliczne czy sercowo-naczyniowe. Objawy lękowe i depresyjne mogą z kolei prowadzić do dolegliwości somatycznych: bólu brzucha, zawrotów głowy, nudności. U pacjentów ze spektrum aż 80 proc. może cierpieć na zaburzenia snu. Niedoczynność tarczycy może dawać objawy podobne do impulsywności czy spadku nastroju. Do tego dochodzą schorzenia neurologiczne – np. padaczka – które dodatkowo zaciemniają obraz. Kluczowe jest ustalenie, kiedy pojawiły się trudności i jakie miały nasilenie w różnych okresach życia.</p>
<h3>Farmakoterapia ADHD od lat budzi emocje i kontrowersje – także wśród lekarzy innych niż psychiatria specjalności. Czy słusznie?</h3>
<p>Z mojego doświadczenia wynika, że wielu z nich podchodzi do tego tematu z dużą ostrożnością. To naturalne, ponieważ leczenie zaburzeń neurorozwojowych nie należy do ich obszaru kompetencji, dlatego zwykle kierują pacjentów do psychiatry czy specjalisty zajmującego się ADHD. Nie zmienia to faktu, że mamy już solidną bazę badań naukowych pokazujących, iż leki stosowane w terapii ADHD przynoszą istotne korzyści. Umożliwiają one pacjentom – zarówno dzieciom, młodzieży, jak i dorosłym – pełniejsze wykorzystanie potencjału, poprawę koncentracji, regulację zachowań, a w konsekwencji lepsze funkcjonowanie w szkole, pracy i relacjach społecznych. Dzięki temu można zmniejszyć ryzyko wtórnych trudności, takich jak zaburzenia zachowania czy podatność na uzależnienia, które częściej rozwijają się u osób z nieleczonym ADHD. Dlatego choć wokół farmakoterapii wciąż toczą się dyskusje, współczesna psychiatria opiera się na jednoznacznych dowodach wskazujących, że jest to skuteczna i bezpieczna forma leczenia, jeśli jest prowadzona przez specjalistę i odpowiednio monitorowana.</p>
<h3>Co wynika z uznania neuroróżnorodności w praktyce lekarskiej?</h3>
<p>To, że neuroróżnorodność wymaga patrzenia szerzej – nie tylko przez pryzmat psychiatrii. To podejście zmienia praktykę wielu specjalistów. Diagnoza to nie tylko etykieta, ale narzędzie pozwalające lepiej zrozumieć pacjenta, dobrać terapię, uniknąć błędów i realnie poprawić jakość życia. Czasem to są naprawdę proste rzeczy: jasne, konkretne zalecenia zapisane na kartce albo w systemie, żeby pacjent z ADHD się w tym nie pogubił. To jest ogromna ulga i bardzo ułatwia współpracę. Kardiolog czy internista mogą też zwrócić uwagę na ewentualne skutki uboczne leków od psychiatry – i jeśli dostaję od nich sygnał, że układ sercowo naczyniowy jest w porządku, to jest dla mnie jako psychiatry nieocenione wsparcie. Z kolei przy pacjentach w spektrum autyzmu ważne są warunki w gabinecie i styl komunikacji. Czasem wystarczy mówić ciszej, wolniej, przyciemnić światło, zapytać o komfort. To drobiazgi, które dla pacjenta robią ogromną różnicę. Do tego dochodzi uważność – krótkie pytanie o nastrój, o lęk, o samopoczucie. To zajmuje chwilę, a pacjent czuje się zauważony i bezpieczny. Coraz więcej lekarzy innych specjalności dokształca się w tym zakresie, organizowane są szkolenia m.in. przez izby lekarskie.</p>
<p><em><strong>Lek. Dorota Korońska</strong> – specjalistka w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, psychiatrii dorosłych oraz seksuologii związana z Fundacją Jim, która od ponad 20 lat działa na rzecz osób neuroatypowych.</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/neuroroznorodnosc-w-praktyce-lekarskiej/">Neuroróżnorodność w praktyce lekarskiej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kluczowe procedury muszą trafić do koszyka refundacji</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/kluczowe-procedury-musza-trafic-do-koszyka-refundacji/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Sep 2025 11:55:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kardiologia]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Ochrona Zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[NFZ]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[kardiologia]]></category>
		<category><![CDATA[finansowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Krajowa sieć kardiologiczna]]></category>
		<category><![CDATA[refundacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=25265</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="425" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1024x626.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się plik banknotów i stetoskop" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1024x626.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-300x183.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-768x470.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1536x939.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-2048x1253.jpg 2048w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-150x92.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-696x426.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1068x653.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1920x1174.jpg 1920w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Zdaniem klinicystów decyzje refundacyjne mogą przesądzić o przyszłości polskiej kardiologii. W obliczu wyzwań związanych z chorobami cywilizacyjnymi i starzeniem się społeczeństwa finansowanie ma kluczowe znaczenie Polska kardiologia od lat uchodzi za jedną z najlepiej zorganizowanych i najbardziej nowatorskich gałęzi rodzimej medycyny, jednak dziś – w obliczu starzenia się populacji i galopującego postępu technologicznego – staje [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/kluczowe-procedury-musza-trafic-do-koszyka-refundacji/">Kluczowe procedury muszą trafić do koszyka refundacji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="425" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1024x626.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się plik banknotów i stetoskop" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1024x626.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-300x183.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-768x470.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1536x939.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-2048x1253.jpg 2048w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-150x92.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-696x426.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1068x653.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/09/marek-studzinski-HEVFLEnGPlc-unsplash-1920x1174.jpg 1920w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Zdaniem klinicystów decyzje refundacyjne mogą przesądzić o przyszłości polskiej kardiologii. W obliczu wyzwań związanych z chorobami cywilizacyjnymi i starzeniem się społeczeństwa finansowanie ma kluczowe znaczenie</h1>
<p><a href="https://swiatlekarza.pl/category/swiat-medycyny/kardiologia-swiat-medycyny/">Polska kardiologia</a> od lat uchodzi za jedną z najlepiej zorganizowanych i najbardziej nowatorskich gałęzi rodzimej medycyny, jednak dziś – w obliczu starzenia się populacji i galopującego postępu technologicznego – staje przed wyzwaniem, które może zaważyć na jej dalszym rozwoju. Trzej wybitni klinicyści – <strong>dr hab. n. med. Robert Zymliński</strong> z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu,<strong> prof. dr hab. n. med. Elżbieta Lewicka</strong> z Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku i<strong> prof. dr hab. n. med. Marcin Kurzyna</strong>, ordynator Oddziału Kardiologii w Europejskim Centrum Zdrowia w Otwocku – nie mają wątpliwości, że system finansowania powinien nadążać za kliniczną rzeczywistością, inaczej zdobytą przez lata przewagę szybko roztrwonimy. Zgodnie przyznają, że kluczowe, dotąd pomijane procedury muszą wreszcie trafić do koszyka refundacji, bo inaczej ratowanie pacjentów będzie przypominać balansowanie na linie zawieszonej nad coraz głębszą przepaścią zadłużenia szpitali.</p>
<p>Dr hab. Robert Zymliński, prof. UMW kierujący Kliniką Intensywnej Terapii Kardiologicznej Instytutu Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, Dziekan Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, zwraca uwagę na narastającą dysproporcję pomiędzy rzeczywistymi kosztami leczenia chorych w oddziałach intensywnej terapii kardiologicznej a tym, co jednostki są w stanie odzyskać od płatnika zwłaszcza w ośrodkach leczących najtrudniejsze przypadki, jak ma to miejsce w Szpitalu Uniwersyteckim we Wrocławiu. – Leczymy pacjentów niemal nieodróżnialnych od tych z klasycznego OIOM-u, ale rozlicza się nas według przestarzałej siatki punktów. Gdy pacjent z zawałem serca z uwagi na stan kliniczny wymaga respiratoroterapii, rozwija niewydolność wielonarządową, zapada na sepsę i wymaga dializ ciągłych, koszty leczenia rosną lawinowo, a my wciąż operujemy wyceną hospitalizacji, która z uwagi na czas jej wprowadzenia nie uwzględnia takich scenariuszy – tłumaczy.</p>
<p>W rezultacie dyrektorzy części placówek, nie mogąc dłużej finansować kosztownych procedur, technologii, ograniczają zakres terapii w ITK, co może mieć ogromne znaczenie w rozwoju np. programu mechanicznego wspomagania krążenia. Taki stan rzeczy w konsekwencji przeciąża klasyczne OIOM-y, które i tak pękają w szwach, albowiem dramatycznie rośnie potrzeba leczenia coraz bardziej skomplikowanych chorych, przybywa politraum i powikłań pooperacyjnych. – Zainwestowanie w rzetelną wycenę intensywnej terapii kardiologicznej jest w rzeczywistości inwestycją w cały system, bo finalnie może zmniejszyć obciążenie oddziałów intensywnej terapii które z trudem radzą sobie z napływem chorych – podkreśla prof. Zymliński, dodając, że równolegle należy podjąć dyskusję na temat realnej oceny sytuacji, ustalając potrzebną liczbę personelu przy łóżku i czas hospitalizacji, podobnie jak stosuje się to w anestezjologii.</p>
<p>W tym samym duchu wypowiada się prof. Elżbieta Lewicka, która od lat prowadzi interdyscyplinarny program opieki nad pacjentami z zatorowością płucną. Jej zdaniem największą bolączką jest brak refundacji dla procedur inwazyjnych, które w nagłym epizodzie mogą decydować o życiu lub śmierci. – Stworzyliśmy świetnie działające zespoły PERT (pulmonary embolism response team) dostępne 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, ale kiedy przychodzi do rozliczenia trombektomii mechanicznej czy niskodawkowej trombolizy celowanej, okazuje się, że w katalogu świadczeń NFZ takie pojęcia nie istnieją. Wszystko odbywa się dzięki determinacji ludzi i lokalnych funduszy, a nie systemowych rozwiązań – mówi. Efekt jest łatwy do przewidzenia: w ośrodkach, które finansowo nie udźwigną procedur, lekarzom pozostaje klasyczne, systemowe podanie leku trombolitycznego, co dla niektórych chorych może być niewystarczające. Pacjent z pierwszego piętra może więc otrzymać leczenie na europejskim poziomie, a ten z drugiego – terapię sprzed dekady.</p>
<p>Prof. Marcin Kurzyna, kierownik Kliniki Krążenia Płucnego, Chorób Zakrzepowo-Zatorowych i Kardiologii CMKP, rozszerza ten obraz, podkreślając, że potrzeby refundacyjne sięgają także chorób naczyń płucnych prowadzących do ostrej lub przewlekłej niewydolności prawej komory serca. W programie lekowym B.31 toczy się proces oceny innowacyjnego preparatu sotatercept – pierwszego od wielu lat leku nowej generacji na tętnicze nadciśnienie płucne. Niemniej brak jasnych kryteriów kwalifikacji i przede wszystkim harmonogramu wdrożenia refundacji budzi niepokój pacjentów. Podobnie w programie B.74 niejasna pozostaje refundacja treprostynilu, który może być cennym uzupełnieniem leczenia farmakologicznego nadciśnienia płucnego związanego z przewlekłą zatorowością płucną. Balonowa angioplastyka płucna, zabieg wykonywany od dekady w najlepszych ośrodkach w Polsce, który ma najwyższą klasę zaleceń, wciąż jest rozliczany różnymi, improwizowanymi ścieżkami. Podobnie wygląda kwestia refundacji małoinwazyjnych zabiegów odsysania skrzeplin w ostrej zatorowości płucnej.</p>
<p>– Od lat przekonujemy, że w ostrych i przewlekłych chorobach naczyń płucnych potrzeba jednoznacznych kodów zabiegowych, inaczej każdy szpital będzie interpretował procedurę po swojemu, a NFZ nigdy nie uzyska pełnego obrazu kosztów – zaznacza profesor. Z uznaniem wypowiada się natomiast o tworzonej <a href="https://swiatlekarza.pl/siec-jest-jak-puzzle-wszystkie-elementy-musza-byc-poprawnie-ulozone/">Krajowej Sieci Kardiologicznej</a>, która ma objąć także Centra Doskonałości Chorób Naczyń Płucnych; liczy, że w ramach tej struktury łatwiej będzie rozmawiać z płatnikiem o realnym finansowaniu.</p>
<p>Wspólnym mianownikiem wypowiedzi wszystkich trojga jest przekonanie, że przyszłość należy do medycyny spersonalizowanej i wielodyscyplinarnej. W praktyce oznacza to nie tylko reewaluację wyceny samych procedur inwazyjnych czy farmakoterapii sierocych, lecz także sfinansowanie opieki koordynowanej nad najtrudniejszymi pacjentami np. z niewydolnością serca, bardzo często hospitalizowanymi w OITK, wymagającymi coraz bardziej zaawansowanych procedur. Ta staje się w Polsce cichą epidemią: według danych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego odpowiedzialna jest już za ponad milion hospitalizacji rocznie, a co czwarty chory wraca do oddziału w ciągu miesiąca od wypisu. – Model Kompleksowej Opieki nad Osobami z Niewydolnością Serca (KONS) pokazał, że ryczałt za roczny cykl opieki, obejmujący telemonitoring, edukację i szybkie ścieżki ambulatoryjne, obniża liczbę rehospitalizacji o jedną czwartą. To czysta oszczędność systemowa, nie koszt – przypomina prof. Zymliński, który widzi w koordynacji szansę także na lepszą współpracę z rehabilitantami, dietetykami oraz psychologami.</p>
<p>W środowisku rośnie również presja, by objąć refundacją np. badania obrazowe. Prof. Zymliński wskazuje echokardiografię okołozabiegową jako przykład technologii, bez której nie da się już bezpiecznie wszczepiać zastawkowych protez przezskórnych, naprawiać wad zastawkowych metodą edge-to-edge ani implantować mechanicznego wspomagania krążenia. Tymczasem koszt nowoczesnej sondy i aparatów liczony jest w setkach tysięcy złotych. – Ta technika jest dziś oczami kardiochirurga i kardiologa interwencjonisty. Brak dedykowanego kodu refundacyjnego skazuje dyrektorów na wieczne zastanawianie się nad strategią utrzymania takich programów, których prowadzenie nie może przecież wpływać na możliwość realizacji innych niezbędnych świadczeń – kwituje profesor.</p>
<p>Narracja o potrzebie dopasowania systemu do starzejącej się populacji powraca w każdej rozmowie. Prof. Lewicka zauważa, że pacjentem kardiologicznym coraz częściej staje się osoba wyleczona lub poddawana przez wiele lat terapii z powodu nowotworu. Dzięki postępowi onkologii spotykamy się coraz częściej z zupełnie nową grupą pacjentów z przewlekłą chorobą nowotworową, którzy zmagają się z powikłaniami kardiologicznymi po leczeniu onkologicznym. – W Gdańsku prowadzimy jedyną Polsce północnej poradnię kardio-onkologiczną, lecz to wciąż wyjątek, nie reguła. Wielu onkologów wie, że pacjentowi po chemioterapii może grozić niewydolność serca, ale nie ma dokąd odesłać takiego chorego na kontrolę. Systemowej ścieżki po prostu nie stworzono – wyjaśnia.</p>
<p>Zdaniem prof. Lewickiej Polska powinna wzorować się na doświadczeniach europejskiej pediatrii onkologicznej, która opracowała „paszporty zdrowotne” dla dzieci wyleczonych z białaczki: dokumentacja trafia do lekarza rodzinnego i zawiera algorytm monitorowania serca przez kolejne dekady. – To nie luksus, lecz konieczność, jeśli chcemy zapobiegać niewydolności serca u czterdziestolatków, którzy dziś dzięki onkologii odzyskują życie – podsumowuje.</p>
<p>Trójgłos ekspertów układa się w jednoznaczny apel: refundacja nie jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto, lecz inwestycją, która w horyzoncie dziesięciu lat zwróci się wielokrotnie. Zainwestowane dziś pieniądze mogą obniżyć śmiertelność w zatorowości płucnej, skrócić pobyty w ITK, zredukować koszty rehospitalizacji z powodu niewydolności serca i wydłużyć aktywne życie tysiącom osób z chorobami rzadkimi układu krążenia. Potrzebny jest teraz „racjonalny dialog” między płatnikiem a wykonawcami – jak ujął to prof. Zymliński – oparty na twardych danych z map zdrowotnych, a nie na administracyjnych ograniczeniach wypracowanych przed dekadą. – Polska ma wszystko, by nadal być liderem kardiologii interwencyjnej, ale jeśli wycena procedur pozostanie w XX wieku, przegramy z demografią, która nie zna litości – ostrzega prof. Kurzyna.</p>
<p>W obliczu trzeciej co do częstości przyczyny zgonu sercowo-naczyniowego, jaką jest zatorowość płucna, lawinowego wzrostu niewydolności serca i wydłużenia życia pacjentów onkologicznych decyzje refundacyjne stają się być może najważniejszym klinicznym posunięciem dekady. Zmiany legislacyjne mogą i powinny iść w parze z dynamicznym wdrażaniem nowych leków sierocych oraz procedur interwencyjnych, wyceną badań obrazowych i systemowym sfinansowaniem zespołów, które już dziś ratują życie pomimo braku formalnego wsparcia. Jeśli uda się zrealizować ten plan, polska kardiologia nie tylko utrzyma dotychczasową jakość, ale stworzy model, z którego będą czerpać inne dziedziny medycyny oraz cały systemy ochrony zdrowia.</p>
<p><em><strong>Luiza Łuniewska</strong></em></p>
<h4><em><span style="background-color: #ffff99;"><strong>Komentarz</strong></span></em></h4>
<p><em>Postulaty środowiska kardiologicznego są nie tylko uzasadnione – są pilne. Mówiąc o zdrowiu publicznym, a zwłaszcza o chorobach cywilizacyjnych, musimy patrzeć globalnie. Publiczny płatnik powinien zrozumieć, że rzekome „oszczędności” to w rzeczywistości kosztowne zaniedbania – pacjent, który dłużej wraca do zdrowia, generuje wyższe koszty leczenia, później wraca do aktywności zawodowej, a nierzadko nie wraca wcale. To bezpośrednio przekłada się na straty dla gospodarki i utracony potencjał PKB. Polska kardiologia dysponuje świetnie przygotowanymi specjalistami, interdyscyplinarnymi zespołami i sprawdzonymi rozwiązaniami. Tym, czego brakuje, jest adekwatne i stabilne wsparcie systemowe. Kardiolodzy powinni koncentrować się na poprawieniu wyników leczenia i zapewnieniu pacjentom nowoczesnej, kompleksowej opieki. Refundacja procedur inwazyjnych, nowoczesnych terapii i zaawansowanych badań obrazowych nie jest luksusem – to fundament bezpiecznej, równej i skutecznej opieki. Krajowa Sieć Kardiologiczna daje realną szansę na ujednolicenie standardów opieki w całym kraju, a co za tym idzie – na sprawiedliwą wycenę i refundację procedur, które już dziś są codziennością w wiodących ośrodkach. Ujednolicone standardy umożliwią także zbieranie porównywalnych danych i analizę ścieżek pacjentów, co jest warunkiem zapowiadanego przez Ministerstwo Zdrowia i zapisanego w ustawie o KSK rzetelnego monitorowania jakości opieki oraz jej efektów.</em></p>
<p><em><strong>Prof. Agnieszka Tycińska</strong></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/kluczowe-procedury-musza-trafic-do-koszyka-refundacji/">Kluczowe procedury muszą trafić do koszyka refundacji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pomost między penami a pompami</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/pomost-miedzy-penami-a-pompami/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 09 May 2025 09:54:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[cukrzyca]]></category>
		<category><![CDATA[diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[Pompa insulinowa]]></category>
		<category><![CDATA[CGM]]></category>
		<category><![CDATA[SMART MDI]]></category>
		<category><![CDATA[dr Bogumił Wolnik]]></category>
		<category><![CDATA[ciągłe monitorowanie glikemii]]></category>
		<category><![CDATA[peny]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=24360</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="618" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-1024x909.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się dr n. med. Bogumił Wolnik" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-1024x909.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-300x266.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-768x682.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-600x533.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-1536x1364.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-150x133.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-696x618.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-1068x948.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444.jpg 1707w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Rozmowa z dr. n. med. Bogumiłem Wolnikiem z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii GUMed, koordynatorem Regionalnego Centrum Diabetologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku Mamy w Polsce 300 tys. pacjentów z cukrzycą typu 1, z czego wśród dorosłych zdecydowana większość nie korzysta z pomp insulinowych – czy mimo tego można skutecznie kontrolować poziom cukru? Choć wśród [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/pomost-miedzy-penami-a-pompami/">Pomost między penami a pompami</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="618" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-1024x909.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się dr n. med. Bogumił Wolnik" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-1024x909.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-300x266.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-768x682.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-600x533.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-1536x1364.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-150x133.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-696x618.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444-1068x948.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2021/06/dr-n-med-Bogumil-Wolnik-scaled-e1623359942444.jpg 1707w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Rozmowa z dr. n. med. Bogumiłem Wolnikiem z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii GUMed, koordynatorem Regionalnego Centrum Diabetologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku</h1>
<h4><strong>Mamy w Polsce 300 tys. pacjentów z cukrzycą typu 1, z czego wśród dorosłych zdecydowana większość nie korzysta z pomp insulinowych – czy mimo tego można skutecznie kontrolować poziom cukru?</strong></h4>
<p>Choć wśród młodszych pacjentów powszechnie stosowane są pompy insulinowe – co wynika głównie z prowadzenia leczenia już od dzieciństwa – u dorosłych ten model terapii nie jest aż tak popularny. W dużej mierze wynika to z faktu, że refundacja pomp nie jest kontynuowana po ukończeniu 26. roku życia, co sprawia, że wielu pacjentów zmuszonych jest kontynuować leczenie metodą penową. Ale są i inne przyczyny, np. niektóre osoby nie akceptują faktu, że miałyby być na stałe „przypięte do urządzenia”. Mimo to, dzięki zastosowaniu ciągłego monitorowania glikemii (CGM), możliwe jest osiągnięcie bardzo precyzyjnej kontroli poziomu cukru. CGM dostarcza danych w czasie rzeczywistym, umożliwiając szybkie reagowanie na zmiany, co w praktyce przekłada się na możliwość „wyrównania” glikemii nawet przy leczeniu penami. Nowoczesne systemy monitoringu, wspierane analizą danych, stają się kluczowym elementem terapii, co potwierdzam w codziennej praktyce klinicznej. Bez takiej technologii dzisiaj już nie wyobrażam sobie pełnej opieki nad pacjentem z cukrzycą.</p>
<h4><strong>Czy rozszerzenie refundacji CGM od 1 stycznia 2023 roku wpłynęło na dostępność i jakość technologicznego wsparcia w terapii cukrzycy?</strong></h4>
<p>Wprowadzenie szerokiej refundacji systemów CGM stanowiło prawdziwy przełom w leczeniu pacjentów z cukrzycą. Dzięki temu więcej osób zyskało dostęp do monitorowania glikemii w czasie rzeczywistym, co umożliwia lekarzom oraz pacjentom bardziej świadome podejmowanie decyzji terapeutycznych. Refundacja obejmuje nie tylko cukrzycę typu 1, ale także pacjentów z cukrzycą typu 2, którzy coraz częściej korzystają z tych narzędzi w celu precyzyjnego sterowania dawkami insuliny. Dzięki stałemu dostępowi do bieżących danych o glukozie proces dawkowania staje się bardziej dynamiczny i dostosowany do zmieniających się warunków – np. w trakcie posiłków, aktywności fizycznej czy stresu.</p>
<p>Warto podkreślić, że szeroka refundacja zwiększa dostępność technologii nawet wśród pacjentów, którzy wcześniej ze względów finansowych mieli ograniczony dostęp do takich rozwiązań. Jednak samo posiadanie CGM to dopiero początek – kluczowe jest umiejętne wykorzystanie zgromadzonych danych do optymalizacji leczenia, co staje się możliwe przy integracji tego systemu z nowoczesnymi narzędziami wspomagającymi insulinoterapię, takimi jak system Smart MDI.</p>
<h4><strong>Czym różni się system Smart MDI od tradycyjnego CGM?</strong></h4>
<p>Główna różnica między tradycyjnym CGM a systemem Smart MDI tkwi w sposobie wykorzystania danych. Standardowy system CGM rejestruje poziom glukozy we krwi w czasie rzeczywistym, dostarczając pacjentowi oraz lekarzowi szczegółowych informacji na temat zmieniającej się glikemii.</p>
<p>System Smart MDI idzie o krok dalej – integruje te dane z aplikacją sterującą insulinoterapią penową. Dzięki takiej integracji dane z CGM trafiają do dedykowanej aplikacji, która analizuje je w kontekście indywidualnego profilu pacjenta, jego aktywności oraz czynników zewnętrznych, takich jak posiłki czy aktywność fizyczna. Proces ten odbywa się przy użyciu połączenia Bluetooth oraz specjalnej chmury obliczeniowej, dzięki której system jest w stanie generować precyzyjne powiadomienia oraz wskazówki dotyczące dawkowania insuliny. W praktyce oznacza to, że pacjent otrzymuje nie tylko surowe dane, ale także gotowe sugestie, jak postępować, by bezpiecznie i skutecznie sterować poziomem cukru. To połączenie precyzyjnego pomiaru z inteligentną analizą stanowi istotną przewagę nad tradycyjnym podejściem opartym wyłącznie na monitorowaniu.</p>
<h4><strong>Czy pacjenci stosujący już CGM mogą korzystać z systemu Smart MDI? Jakie są korzyści wynikające z takiej integracji?</strong></h4>
<p>System Smart MDI został zaprojektowany tak, aby pacjenci, którzy już korzystają z CGM, mogli czerpać dodatkowe korzyści ze swojej codziennej terapii. Integracja tych dwóch rozwiązań umożliwia dynamiczną analizę danych, a co za tym idzie – precyzyjne ustalanie dawek insuliny. Pacjenci, którzy wcześniej ograniczali się do samodzielnego wyliczania dawek, dzięki inteligentnemu systemowi otrzymują wskazówki dotyczące zarówno dawek planowych, jak i korekcyjnych. W praktyce oznacza to m.in. możliwość szybkiego reagowania, gdy system wykryje wzrost glukozy bez odpowiadającego mu podania insuliny.</p>
<p>Smart MDI umożliwia wysyłanie powiadomień przypominających o konieczności wykonania iniekcji lub podania dawki korekcyjnej. Takie rozwiązanie nie tylko zwiększa bezpieczeństwo, minimalizując ryzyko nagłych epizodów hiperglikemii, ale także podnosi komfort pacjenta, pozwalając mu na bardziej świadome i precyzyjne leczenie. Zintegrowane raporty, generowane przez system, dostarczają szczegółowych informacji o sposobie podawania insuliny, co umożliwia lekarzom lepsze monitorowanie i dostosowywanie terapii.</p>
<h4><strong>Dla kogo przeznaczone jest to rozwiązanie?</strong></h4>
<p>To narzędzie jest idealne dla pacjentów, którzy w tej chwili korzystają z penów, ale chcą „leczyć się lepiej” oraz dla tych, którzy świadomie rezygnują z pomp, z różnych względów, takich jak obawy przed ciągłym podłączeniem do urządzenia czy kwestie finansowe. Smart MDI pozwala im korzystać z zaawansowanych technologii dostępnych dotąd wyłącznie dla użytkowników pomp dzięki integracji aplikacji monitorujących i urządzeń insulinowych.</p>
<p>System umożliwia precyzyjne, kontrolowane podawanie insuliny za pomocą penów, co oznacza, że pacjent otrzymuje wsparcie zarówno podczas codziennego dawkowania, jak i przy korektach – wszystko to w przejrzysty sposób, z możliwością bieżącej analizy wyników. Dla wielu pacjentów, którzy przez lata prowadzą terapię penową, jest to rozwiązanie dające większą autonomię oraz lepszą kontrolę nad własnym zdrowiem, bez konieczności przechodzenia na całkowicie inny tryb leczenia.</p>
<h4><strong>Jakie są obecnie przyjmowane wartości poziomu glukozy u pacjentów z cukrzycą typu 1 i czy Smart MDI pomaga je utrzymać?</strong></h4>
<p>Obecnie kluczowym parametrem przy ocenie kontroli glikemii jest tzw. czas w zakresie (ang. Time In Range – TIR). Dla większości pacjentów – z wyłączeniem szczególnych przypadków, takich jak ciąża – zalecany zakres poziomu glukozy wynosi 70–180 mg/dl. Idealnie pacjent powinien spędzać w tym przedziale co najmniej 70 proc. czasu.</p>
<p>Korzystając z systemu Smart MDI, możliwe staje się nie tylko monitorowanie tego czasu, ale także szczegółowa analiza zachowania pacjenta. System generuje precyzyjne raporty, które pokazują zarówno momenty, gdy pacjent mieści się w docelowym zakresie, jak i sytuacje, kiedy następuje przekroczenie górnej lub dolnej granicy. Dzięki temu lekarze mają pełny obraz efektów leczenia, mogą ocenić skuteczność stosowanej terapii oraz wprowadzić ewentualne korekty. Dla pacjenta oznacza to większą kontrolę nad własnym stanem zdrowia – zintegrowany system, dzięki analizie i wyliczeniom, pozwala na precyzyjne ustalenie, kiedy i jakie dawki insuliny należy podać, aby utrzymać poziom cukru w optymalnym zakresie. Takie wsparcie przekłada się na lepsze wyniki terapeutyczne i minimalizuje ryzyko powikłań</p>
<h4><strong>Jakie nowoczesne funkcje w zakresie alarmów i powiadomień oferuje system Smart MDI?</strong></h4>
<p>Nowoczesne systemy monitorujące glikemię zawsze kładły nacisk na alarmy i powiadomienia – jednak system Smart MDI wprowadza zupełnie nową jakość w tym zakresie. Kluczową innowacją są dwa rodzaje powiadomień. Pierwszy dotyczy sytuacji, gdy pacjent pomija dawkę insuliny. System analizuje dane z CGM i jeśli zauważy wzrost poziomu glukozy, przy jednoczesnym braku zarejestrowanego wstrzyknięcia, natychmiast wysyła powiadomienie przypominające o konieczności wykonania iniekcji. W praktyce oznacza to, że pacjent jest informowany o zagrożeniu, zanim sytuacja zdąży się pogorszyć. Drugi rodzaj powiadomienia dotyczy konieczności wykonania dawki korekcyjnej – system monitoruje ilość aktywnej insuliny w organizmie, analizuje ostatnie podania i na tej podstawie rekomenduje wykonanie korekty, jeśli aktualny poziom insuliny nie jest wystarczający, aby skompensować wzrost glikemii.</p>
<p>Takie podejście pozwala uniknąć błędów związanych z opóźnionym reagowaniem na zmiany poziomu cukru, co jest szczególnie istotne w codziennej terapii. Dzięki inteligentnym i precyzyjnym powiadomieniom pacjent nie tylko otrzymuje informację o zagrożeniu, ale również konkretne wskazówki, jakie kroki należy podjąć – co znacząco podnosi bezpieczeństwo terapii i komfort życia.</p>
<p><em><strong>Rozmawiała: Luiza Łuniewska</strong></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/pomost-miedzy-penami-a-pompami/">Pomost między penami a pompami</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowoczesne leczenie flozynami nie może być luksusem tylko dla wybranych pacjentów z cukrzycą typu 2</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/nowoczesne-leczenie-flozynami-nie-moze-byc-luksusem-tylko-dla-wybranych-pacjentow-z-cukrzyca-typu-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 09 May 2025 09:48:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[flozyny]]></category>
		<category><![CDATA[glikemia]]></category>
		<category><![CDATA[cukrzyca typu 2]]></category>
		<category><![CDATA[diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Grzegorz Dzida]]></category>
		<category><![CDATA[inhibitory SGLT-2]]></category>
		<category><![CDATA[PTD]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=24357</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Grzegorz Dzida" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Grzegorzem Dzidą Czy pacjenci z cukrzycą typu 2 mają w Polsce odpowiedni dostęp do nowoczesnych terapii? Niestety nie. Chociaż coraz więcej nowoczesnych terapii jest dostępnych na rynku, ich refundacja pozostaje bardzo ograniczona. W praktyce oznacza to, że wielu pacjentów nie ma szansy na leczenie zgodne z najnowszymi standardami [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/nowoczesne-leczenie-flozynami-nie-moze-byc-luksusem-tylko-dla-wybranych-pacjentow-z-cukrzyca-typu-2/">Nowoczesne leczenie flozynami nie może być luksusem tylko dla wybranych pacjentów z cukrzycą typu 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Grzegorz Dzida" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2018/12/Grzegorz-Dzida.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Grzegorzem Dzidą</h1>
<h4><strong>Czy pacjenci z cukrzycą typu 2 mają w Polsce odpowiedni dostęp do nowoczesnych terapii?</strong></h4>
<p>Niestety nie. Chociaż coraz więcej nowoczesnych terapii jest dostępnych na rynku, ich refundacja pozostaje bardzo ograniczona. W praktyce oznacza to, że wielu pacjentów nie ma szansy na leczenie zgodne z najnowszymi standardami medycznymi, ponieważ koszty nowoczesnych leków, takich jak flozyny, są poza ich zasięgiem finansowym. To duży problem, szczególnie dla osób z wysokim ryzykiem powikłań sercowo-naczyniowych, dla których te terapie mogłyby być przełomowe. Niestety, obecna polityka refundacyjna nie nadąża za postępem wiedzy medycznej.</p>
<h4><strong>Które leki są obecnie najtrudniej dostępne dla pacjentów?</strong></h4>
<p>Największe ograniczenia dotyczą flozyn, czyli inhibitorów SGLT-2 oraz agonistów receptora GLP-1. Flozyny są lekami, które mają wyjątkowo szerokie zastosowanie – nie tylko w leczeniu cukrzycy typu 2, ale także w przypadku niewydolności serca czy przewlekłej choroby nerek, niezależnie od obecności cukrzycy. Ich skuteczność w tych obszarach została potwierdzona w licznych badaniach klinicznych, dlatego w większości krajów Unii Europejskiej są one refundowane już w pierwszej lub drugiej linii leczenia. Niestety, w Polsce refundacja przysługuje dopiero w trzeciej linii, czyli dopiero wtedy, gdy dwa inne leki przeciwcukrzycowe okażą się nieskuteczne.</p>
<h4><strong>Dlaczego właśnie te terapie są tak ważne z punktu widzenia zdrowia publicznego?</strong></h4>
<p>Nowoczesne terapie, takie jak flozyny czy agoniści receptora GLP-1, nie tylko skutecznie regulują poziom glukozy we krwi, ale także wywierają pozytywny wpływ na funkcje serca i nerek. To leki, które dają pacjentowi więcej niż tylko wyrównanie cukrzycy – zapewniają tzw. protekcję narządową. Chronią przed zawałami, udarami, niewydolnością serca i przed postępującą utratą funkcji nerek. To jest właśnie ten dodatkowy benefit, który w przypadku tradycyjnych terapii nie występuje. Dodatkowo ich profil bezpieczeństwa jest bardzo dobry, co sprawia, że mogą być bez obaw stosowane nawet u pacjentów starszych, obciążonych innymi chorobami. W skali populacyjnej to potencjalnie tysiące uratowanych pacjentów i miliony złotych oszczędności dla systemu ochrony zdrowia.</p>
<h4><strong>Obecnie refundacja obejmuje jedynie trzecią linię leczenia. Jakie są skutki takiego ograniczenia?</strong></h4>
<p>To podejście stoi w sprzeczności z aktualną wiedzą medyczną i światowymi rekomendacjami. Im wcześniej wdrożymy skuteczną terapię, tym większe mamy szanse na zapobieżenie poważnym powikłaniom. Czekanie aż pacjent nie zareaguje na dwie inne terapie, by dopiero wtedy zastosować <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-dr-hab-n-med-dorota-zozulinska-ziolkiewicz-flozyny-nie-powiedzialy-jeszcze-ostatniego-slowa/">flozyny</a>, to narażanie go na niepotrzebne ryzyko. Mamy dowody, że wcześniejsze zastosowanie flozyn znacząco zmniejsza ryzyko hospitalizacji i śmierci z powodów sercowo-naczyniowych. W praktyce oznacza to mniej cierpienia dla pacjenta i mniej obciążeń dla szpitali.</p>
<h4><strong>Jakie mechanizmy stoją za działaniem flozyn?</strong></h4>
<p>Flozyny działają na kilka sposobów. Po pierwsze, powodują wydalanie glukozy z moczem, czyli cukromocz. Wraz z glukozą z organizmu usuwane są również jony sodu, co prowadzi do tzw. natriurezy. Dodatkowo przez działanie osmotyczne zwiększa się ilość wydalanego moczu, co odciąża układ krążenia. Ale to nie wszystko. Flozyny poprawiają metabolizm serca – zwiększają produkcję tzw. łagodnych ciał ketonowych, które serce może łatwo wykorzystać jako źródło energii. Zmniejszają też ciśnienie w kłębuszkach nerkowych i redukują stres oksydacyjny, co jest szczególnie ważne dla ochrony nerek. To kompleksowe działanie sprawia, że są to jedne z najbardziej obiecujących leków we współczesnej diabetologii.</p>
<h4><strong>Czy są prowadzone działania mające na celu zmianę obowiązujących zasad refundacji?</strong></h4>
<p>Tak – i są one bardzo intensywne. Polskie Towarzystwo Diabetologiczne, we współpracy z organizacjami pacjenckimi, od lat apeluje o rozszerzenie refundacji flozyn. W 2025 roku złożona została konkretna propozycja – objęcie refundacją już drugiej linii leczenia oraz obniżenie progu hemoglobiny glikowanej do poziomu 7 proc. Taki krok byłby nie tylko zgodny z aktualnymi wytycznymi klinicznymi, ale także realnie poprawiłby sytuację tysięcy pacjentów. Co ważne, propozycja ta uzyskała pozytywną opinię Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, co pokazuje, że jest merytorycznie uzasadniona. Teraz wszystko zależy od decyzji Ministerstwa Zdrowia, a więc od kwestii ekonomicznych i politycznych.</p>
<h4><strong>Czy inwestycja w refundację flozyn może przynieść korzyści ekonomiczne?</strong></h4>
<p>Zdecydowanie tak. Hospitalizacje związane z niewydolnością serca, udarami czy przewlekłą chorobą nerek to ogromne koszty dla systemu zdrowia. Flozyny mają potencjał, aby znacząco te koszty obniżyć. Już po miesiącu stosowania widać redukcję liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca. To nie są dane teoretyczne — to efekt potwierdzony badaniami klinicznymi. Koszt terapii rocznej dla jednego pacjenta wynosi mniej niż 1000 zł, a efektywność kosztowa tej terapii jest blisko dziesięciokrotnie niższa niż obowiązujący próg akceptowalności kosztów w Polsce. To oznacza, że refundacja flozyn to nie wydatek, lecz inwestycja, która przynosi szybki i mierzalny zwrot finansowy.</p>
<h4><strong>W ostatnim raporcie Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków aż 45 proc. pacjentów wskazało brak dostępu do nowoczesnego leczenia jako najpilniejszy problem. Czy lekarze słyszą ten głos?</strong></h4>
<p>Zdecydowanie tak. My, jako środowisko medyczne, nie tylko słyszymy, ale i podzielamy te obawy. Raport ten doskonale obrazuje, jak duża jest skala problemu. Nowoczesne leczenie nie może być luksusem dostępnym tylko dla wybranych. Jako lekarze jesteśmy świadomi frustracji i obaw pacjentów, którzy widzą, że na Zachodzie te same leki są dostępne dużo wcześniej. Dlatego też PTD regularnie publikuje zalecenia kliniczne, w których rekomenduje stosowanie flozyn i agonistów GLP-1 nie tylko jako leków obniżających poziom glukozy, ale także jako środków chroniących układ sercowo-naczyniowy i nerki. Niestety, wciąż spotykamy się z tzw. inercją terapeutyczną — nawet lekarze, mimo wskazań, nie zawsze sięgają po nowoczesne leki, a jednocześnie system nie wspiera ich wystarczająco poprzez odpowiednie finansowanie terapii.</p>
<h4><strong>Czy w leczeniu cukrzycy typu 2 pojawiły się jeszcze inne istotne innowacje poza farmakologią?</strong></h4>
<p>Zdecydowanie tak. Diabetologia to jedna z dziedzin medycyny, która rozwija się wyjątkowo dynamicznie, nie tylko pod względem farmakoterapii, ale również technologii. Jedną z największych innowacji ostatnich lat są systemy ciągłego monitorowania glikemii (CGM), które początkowo były stosowane głównie u pacjentów z cukrzycą typu 1, ale obecnie coraz częściej znajdują zastosowanie również u osób z typem 2, zwłaszcza świeżo zdiagnozowanych. Systemy te pozwalają pacjentowi na bieżąco obserwować poziom cukru widziany na ekranie smartfona. Urządzenie wskazuje nie tylko bieżący poziom glikemii, ale również kierunek zmian – czy poziom cukru rośnie, spada, czy jest stabilny. Taka wiedza umożliwia pacjentowi lepsze zrozumienie reakcji swojego organizmu na różne sytuacje, np. posiłki, wysiłek fizyczny czy stres. To ogromna wartość edukacyjna i motywacyjna.</p>
<h4><strong>Czyli samo leczenie to dziś nie tylko tabletki i zastrzyki?</strong></h4>
<p>Dokładnie tak. Leczenie cukrzycy to złożony proces, który obejmuje farmakoterapię, edukację, psychologiczne wsparcie oraz technologię. Pacjent musi być zaangażowany, świadomy i aktywny. Dlatego tak duże znaczenie mają proste schematy terapeutyczne, np. jedna tabletka raz dziennie albo zastrzyk raz w tygodniu. Ułatwiają one przestrzeganie zaleceń, co jest kluczowe w chorobach przewlekłych. Mówimy tu o tzw. adherencji, czyli stopniu, w jakim pacjent stosuje się do zaleceń lekarskich. Z badań wynika, że w cukrzycy typu 2 zła adherencja może zwiększyć ryzyko zgonu z jakiejkolwiek przyczyny aż o 28 proc. Dlatego musimy robić wszystko, by ułatwić pacjentom leczenie, a nie je komplikować.</p>
<h4><strong>Jesteśmy w stanie zatrzymać epidemię cukrzycy typu 2?</strong></h4>
<p>To bardzo trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Kluczem jest edukacja zdrowotna, zwłaszcza u dzieci i młodzieży. To właśnie tam musimy zacząć, ucząc zdrowych nawyków żywieniowych, zachęcając do aktywności fizycznej i profilaktycznych badań. Dlatego osobiście jestem gorącym zwolennikiem wprowadzenia do szkół przedmiotu „edukacja zdrowotna”, który byłby obowiązkowy i dawał młodym ludziom podstawową wiedzę o funkcjonowaniu organizmu, chorobach cywilizacyjnych i zdrowym stylu życia. Musimy zbudować świadomość, że zdrowie to nie jest coś oczywistego, ale wartość, o którą trzeba dbać każdego dnia. Jeśli nie zmienimy nawyków żywieniowych i nie zaczniemy promować profilaktyki, cukrzyca typu 2 nadal będzie rosła w zatrważającym tempie.</p>
<h4><strong>Czy coś jeszcze powinniśmy poruszyć w kontekście nowoczesnych terapii?</strong></h4>
<p>Warto dodać, że mimo dostępności wiedzy i danych naukowych nadal istnieją bariery społeczne i psychologiczne. W social media pojawiają się niesprawdzone informacje i obawy dotyczące nowoczesnych terapii, np. o zakażenia, nowotwory czy inne powikłania. Musimy reagować na takie fałszywe narracje, edukować społeczeństwo i zapewniać, że nowoczesne leki są bezpieczne, oczywiście pod warunkiem stosowania ich zgodnie z zaleceniami lekarskimi. Współczesna medycyna daje nam potężne narzędzia, ale to od systemu i od nas wszystkich zależy, czy zostaną one właściwie wykorzystane.</p>
<p><em><strong>Prof. dr hab. n. med. Grzegorz Dzida</strong>, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie</em></p>
<p><em><strong>Rozmawiała: Luiza Łuniewska</strong></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/nowoczesne-leczenie-flozynami-nie-moze-byc-luksusem-tylko-dla-wybranych-pacjentow-z-cukrzyca-typu-2/">Nowoczesne leczenie flozynami nie może być luksusem tylko dla wybranych pacjentów z cukrzycą typu 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sztuka insulinoterapii</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/sztuka-insulinoterapii/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 08 May 2025 12:32:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[personalizacja leczenia]]></category>
		<category><![CDATA[cukrzyca]]></category>
		<category><![CDATA[insulina]]></category>
		<category><![CDATA[cukrzyca typu 2]]></category>
		<category><![CDATA[diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[cukrzyca typu 1]]></category>
		<category><![CDATA[insulinoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Grzegorz Dzida]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=24285</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-1024x682.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Grzegorz Dzida" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-1024x682.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Prof. dr hab. n. med. Grzegorz Dzida, diabetolog, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, w rozmowie z Luizą Łuniewską Panie profesorze, cofniemy się na chwilę w czasie. Jak wielkim przełomem było odkrycie insuliny? To rzeczywiście był jeden z najbardziej przełomowych momentów w historii medycyny. W 1921 roku po raz pierwszy wyizolowano [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/sztuka-insulinoterapii/">Sztuka insulinoterapii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-1024x682.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Grzegorz Dzida" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-1024x682.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/12/Grzegorz-Dzida.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Prof. dr hab. n. med. Grzegorz Dzida, diabetolog, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, w rozmowie z Luizą Łuniewską</h1>
<h4><strong>Panie profesorze, cofniemy się na chwilę w czasie. Jak wielkim przełomem było odkrycie insuliny?</strong></h4>
<p>To rzeczywiście był jeden z najbardziej przełomowych momentów w historii medycyny. W 1921 roku po raz pierwszy wyizolowano insulinę, a już w styczniu 1922 podano ją człowiekowi. Dla chorych na cukrzycę, skazanych wcześniej na nieuchronną śmierć, był to prawdziwy cud. Filmowcy, pokazując to wydarzenie jako wzruszający moment, wcale nie przesadzają – śmiało można powiedzieć, że to było wydarzenie zmieniające bieg historii ludzkości, porównywalne z odkryciem antybiotyków.</p>
<h4><strong>Jak wyglądały pierwsze insuliny stosowane w praktyce?</strong></h4>
<p>Pozyskiwano je z trzustek zwierzęcych, głównie świń i bydła, ponieważ miały aminokwasowy skład najbardziej zbliżony do insuliny ludzkiej. Wówczas mówiło się po prostu o „insulinie” – dopiero później, gdy poznano szczegółowy skład ludzkiej insuliny w 1964 roku, zaczęto świadomie odróżniać insulinę zwierzęcą od ludzkiej. Przełom nastąpił w latach 80., kiedy dzięki inżynierii genetycznej uzyskano możliwość przemysłowej produkcji insuliny identycznej z ludzką. Bakterie lub drożdże, zmodyfikowane genetycznie, zaczęły wytwarzać hormon identyczny jak ten produkowany naturalnie przez trzustkę człowieka. To zmieniło wszystko.</p>
<h4><strong>Czym zmieniła praktykę kliniczną insulina ludzka?</strong></h4>
<p>Przede wszystkim wyeliminowano problem odpowiedzi immunologicznych na obce białka. Insulina ludzka była lepiej tolerowana, bezpieczniejsza, skuteczniejsza. Umożliwiła prowadzenie insulinoterapii na dużą skalę, bez obawy o powikłania immunologiczne. Wprowadzenie jej do terapii zmniejszyło liczbę powikłań, poprawiło komfort pacjentów i znacząco zmieniło standardy leczenia cukrzycy.</p>
<h4><strong>W świetle dzisiejszych możliwości terapeutycznych – czy insulina nadal ma swoje miejsce w medycynie?</strong></h4>
<p>Jak najbardziej. W cukrzycy typu 1 insulina jest niezbędna do przeżycia. W cukrzycy typu 3 – pacjenci z mukowiscydozą i po resekcji trzustki się bez niej nie obędą. W cukrzycy typu 2 szacuje się, że mniej więcej co czwarty pacjent będzie w pewnym momencie potrzebował insulinoterapii. Nawet przy nowoczesnych lekach przewlekła natura choroby sprawia, że insulina często staje się koniecznością. Insulina ludzka, choć często ustępuje miejsca analogom, wciąż pozostaje ważnym narzędziem terapeutycznym, szczególnie tam, gdzie liczy się skuteczność i dostępność.</p>
<h4><strong>Jakie znaczenie w nowoczesnej diabetologii ma personalizacja leczenia?</strong></h4>
<p>Personalizacja leczenia to dzisiaj absolutna podstawa. Każdy pacjent ma inny przebieg choroby, różne potrzeby i możliwości. Insuliny ludzkie pozostają ważnym elementem tego zindywidualizowanego podejścia. Dzięki różnym profilom działania możemy dobrać preparat najbardziej odpowiadający sytuacji klinicznej pacjenta, jego stylowi życia oraz możliwościom ekonomicznym.</p>
<h4><strong>Powiedzmy jeszcze, czym się różni insulina ludzka od analogów.</strong></h4>
<p>Insuliny ludzkie odpowiadają naturalnemu składowi hormonów, ale ich profil działania nie naśladuje idealnie fizjologii. Analogi powstały, aby lepiej odwzorować naturalne wydzielanie insuliny – szybkie uwalnianie przed posiłkiem i stabilne podstawowe wydzielanie przez całą dobę. Są bezpieczniejsze i zmniejszają ryzyko hipoglikemii, dlatego preferuje się je dziś w praktyce klinicznej. Niemniej jednak insuliny ludzkie pozostają fundamentalnym elementem naszego terapeutycznego arsenału – symbolizują przełom, który na zawsze zmienił historię leczenia cukrzycy, i do dziś mają niepodważalną wartość.</p>
<h4><strong>Czy w leczeniu szpitalnym insulina również odgrywa kluczową rolę?</strong></h4>
<p>Bez wątpienia. W stanach ciężkich, kiedy glikemia przekracza bezpieczne wartości, insulina pozostaje najskuteczniejszym narzędziem do stabilizacji stężenia glukozy. W intensywnej terapii jest niezastąpiona i codziennie ratuje życie pacjentów.</p>
<h4><strong>Często mówi się, że insulina to ostateczność w leczeniu cukrzycy typu 2. Czy rzeczywiście tak jest?</strong></h4>
<p>To mit. Insulina jest jedną z wielu opcji terapeutycznych. Czasami stosujemy ją przejściowo, aby poprawić kontrolę glikemii, a następnie wracamy do leków doustnych. Decyzja zależy od sytuacji klinicznej konkretnego pacjenta, jego stylu życia i preferencji.</p>
<h4><strong>Dlaczego więc część pacjentów oraz lekarzy stara się unikać insulinoterapii?</strong></h4>
<p>Insulina wymaga dobrej edukacji, dyscypliny, codziennej samokontroli. Wprowadza też pewne utrudnienia w życiu codziennym. Dlatego jeśli mamy skuteczne, prostsze opcje terapeutyczne, sięgamy po nie w pierwszej kolejności. Jednak w wielu przypadkach insulina pozostaje niezastąpiona.</p>
<h4><strong>Czy insuliny ludzkie mogą być korzystniejszą opcją w niektórych sytuacjach?</strong></h4>
<p>Zdecydowanie tak. Insuliny ludzkie, dzięki swojemu profilowi farmakokinetycznemu, wciąż są optymalnym wyborem dla niektórych pacjentów. Są też bardziej dostępne ekonomicznie, co ma znaczenie w systemach opieki zdrowotnej oraz w krajach o ograniczonych zasobach.</p>
<h4><strong>Jak wygląda sytuacja dostępności insuliny w skali świata?</strong></h4>
<p>Niestety, dostęp do insuliny w krajach rozwijających się jest ogromnym problemem. Choroba demokratyzuje się – dotyka zarówno bogatych, jak i biednych. Tymczasem w wielu regionach świata insulina jest trudno dostępna lub za droga. W USA jeszcze niedawno pacjenci organizowali wyjazdy do Kanady czy Meksyku, by kupić insulinę po rozsądnej cenie. Dopiero regulacje rządowe zaczęły to zmieniać. W dobie pandemii cukrzycy kwestią strategiczną staje się też to, by przemysł farmaceutyczny zdołał zapewnić do niej stały dostęp.</p>
<h4><strong>Jakie innowacje związane z insuliną możemy przewidywać na przyszłość?</strong></h4>
<p>Pracuje się nad bioniczną trzustką – systemami łączącymi pompę insulinową z czujnikiem glikemii automatycznie dozującymi insulinę. Prowadzone są również prace nad podaniami doustnymi, inhalacyjnymi oraz insulinami o przedłużonym działaniu – np. podawanymi raz w tygodniu. Jednakże całkowite zastąpienie insuliny wydaje się mało prawdopodobne, zwłaszcza w cukrzycy typu 1.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/sztuka-insulinoterapii/">Sztuka insulinoterapii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wyzwania psychodiabetologii</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/wyzwania-psychodiabetologii/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 08 May 2025 12:18:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[stres cukrzycowy]]></category>
		<category><![CDATA[diabulimia]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[diabetologia]]></category>
		<category><![CDATA[dr Katarzyna Cyranka]]></category>
		<category><![CDATA[psychodiabetologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=24278</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="609" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-1024x896.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się dr hab. Katarzyna Cyranka" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-1024x896.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-300x262.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-768x672.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-1536x1343.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-150x131.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-696x609.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-1068x934.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520.jpg 1707w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Rozmowa Luizy Łuniewskiej z dr hab. n. med. Katarzyną Cyranką Diagnoza cukrzycy to dla pacjenta potężny wstrząs. Jak z perspektywy psychologa wygląda ten pierwszy okres? W przypadku rozpoznania cukrzycy typu 1 fazy reakcji na diagnozę są często bardzo wyraźnie zauważalne. Najpierw pojawia się zaprzeczenie – osoba podważa diagnozę, szuka potwierdzenia, że wyniki są błędne – [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/wyzwania-psychodiabetologii/">Wyzwania psychodiabetologii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="609" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-1024x896.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się dr hab. Katarzyna Cyranka" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-1024x896.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-300x262.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-768x672.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-1536x1343.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-150x131.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-696x609.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520-1068x934.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/05/Katarzyna-Cyranka-scaled-e1746706699520.jpg 1707w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Rozmowa Luizy Łuniewskiej z dr hab. n. med. Katarzyną Cyranką</h1>
<h4><strong>Diagnoza cukrzycy to dla pacjenta potężny wstrząs. Jak z perspektywy psychologa wygląda ten pierwszy okres?</strong></h4>
<p>W przypadku rozpoznania cukrzycy typu 1 fazy reakcji na diagnozę są często bardzo wyraźnie zauważalne. Najpierw pojawia się zaprzeczenie – osoba podważa diagnozę, szuka potwierdzenia, że wyniki są błędne – a zaraz potem złość i rozpacz, poczucie niesprawiedliwości. Kiedy zapotrzebowanie na insulinę zaczyna spadać podczas fazy remisji, często pojawia się faza negocjacji: pacjent próbuje „diet cud”, medycyny alternatywnej, targuje się z losem. Ten pozornie dobry moment kończy się nieuchronnie powrotem konieczności wdrożenia intensywnej insulinoterapii; wtedy często dochodzi do epizodu depresyjnego, w którym splatają się czynniki biologiczne – prozapalne cytokiny – i emocjonalny ciężar choroby. Często dopiero po tym ciągu reakcji może nadejść realna akceptacja. Nie mylmy jej z zachowaniem pozornej dyscypliny, bo podporządkowanie się zaleceniom bez wewnętrznej zgody oznacza tylko cichy bunt odsunięty w czasie.</p>
<h4><strong>Czy osobowość lub wcześniejsza kondycja psychiczna wpływają na przebieg cukrzycy?</strong></h4>
<p>Cukrzyca nie wybiera na podstawie temperamentu, nie możemy powiedzieć, że osoba „emocjonalna” zachoruje na cukrzycę, a „stabilna” – nie. Cukrzyca typu 1 jest chorobą autoimmunologiczną i jej wystąpienie nie zależy od dobrostanu psychicznego. Stres może jednak zadziałać jako czynnik spustowy – objawy ujawniają się często w sytuacjach kryzysowych. W późniejszym przebiegu choroby obserwujemy wyraźny związek między emocjami a glikemią. U osób z zaburzeniami psychicznymi (ADHD, CHAD, borderline) wyrównanie cukrzycy jest szczególnie trudne ze względu na nadreaktywność emocjonalną i dysregulację neurohormonalną. Ale także u osób bez zaburzeń psychicznych stres, kryzysy życiowe, problemy w relacjach wpływają na zmienność glikemii, czas w zakresie normy (TIR) i ogólne wyrównanie choroby.</p>
<h4><strong>Jakie zaburzenia psychiczne najczęściej współistnieją z cukrzycą?</strong></h4>
<p>Najczęściej są to depresja i zaburzenia lękowe. Depresja może być zarówno skutkiem biologicznym (działanie cytokin prozapalnych), jak i psychologicznym – reakcją na przewlekłą chorobę. Szacuje się, że nawet 40 proc. pacjentów z cukrzycą doświadcza objawów depresyjnych. Widzimy również lęk uogólniony, napady paniki czy fobię hipoglikemiczną, a po ciężkiej hipoglikemii – także zespoły stresu pourazowego. Te zaburzenia znacząco pogarszają jakość życia i wymagają interwencji psychoterapeutycznej. Skierowanie do psychodiabetologa czy psychiatry działa tu trochę jak konsultacja kardiologiczna przy bólu w klatce piersiowej – może zapobiec katastrofie.</p>
<h4><strong>Kiedy u pacjentów z cukrzycą trzeba włączyć psychoterapię, a kiedy wystarczy krótka konsultacja?</strong></h4>
<p>Mamy dwa poziomy działania. Pierwszy to typowe leczenie zaburzeń psychicznych: psychoterapia poznawczo‑behawioralna, psychodynamiczna, ACT (terapia akceptacji i zaangażowania) czy inne modele terapeutyczne adekwatnie dobrane do potrzeb pacjenta, a czasem farmakologia. Drugi to psychologia zdrowia, czyli krótsze spotkania wspierające adaptację, redukcję stresu, planowanie dnia czy pracę nad samoakceptacją. Międzynarodowe rekomendacje sugerują, żeby każdy świeżo zdiagnozowany pacjent miał zapewnioną choć jedną taką wizytę. Ok. połowa potrzebuje później głębszej interwencji, ale krótkie wsparcie przydaje się wszystkim i zmniejsza odsetek powikłań.</p>
<h4><strong>Jedzenie w przypadku osób chorych na cukrzycę bywa szczególnie trudnym tematem. Jakie mechanizmy pani obserwuje u chorych?</strong></h4>
<p>W cukrzycy typu 2 często mamy do czynienia z błędnie ukształtowanymi nawykami żywieniowymi, jedzeniem emocjonalnym, wstydem i poczuciem winy, które napędzają błędne koło. Z kolei w cukrzycy typu 1 jedzenie przestaje być tylko pożywieniem – staje się lekiem, narzędziem regulacji glikemii. To rodzi bardzo specyficzną relację emocjonalną z jedzeniem. W cukrzycy typu 2 trzeba odwracać wieloletnie wzorce. W typie 1 sytuacja jest odwrotna: to choroba narzuca czasem „obsesję liczenia węglowodanów” i trzeba nauczyć pacjenta racjonalnego podejścia w tym zakresie. Posiłek raz ratuje życie przy hipoglikemii, a raz staje się zagrożeniem podczas hiperglikemii. W takiej atmosferze rodzą się zaburzenia odżywiania typowe właśnie dla cukrzycy. Diabulimia to szerokie pojęcie odnoszące się do szeregu objawów związanych z zaburzeniami odżywiania u osoby z cukrzycą, często polega na celowej manipulacji dawkami insuliny po napadach objadania się, a insulinoreksja – na zminimalizowaniu dawek w lęku przed przyrostem masy ciała. Oba zjawiska nie figurują jeszcze w oficjalnych klasyfikacjach, ale na oddziałach chorób metabolicznych widzimy ich konsekwencje zdecydowanie zbyt często. Literatura wskazuje, że osoby z cukrzycą typu 1 są 2–3 razy bardziej narażone na zaburzenia odżywiania niż populacja ogólna.</p>
<h4><strong>Czy przewlekły stres ma bezpośredni wpływ na poziom cukru we krwi?</strong></h4>
<p>Tak. Każdy stres – nawet pozytywny – aktywuje oś podwzgórze–przysadka–nadnercza (HPA), co prowadzi do wzrostu poziomu kortyzolu i adrenaliny (katecholamin). Mechanizm jest prosty: kortyzol i katecholaminy mobilizują zapasy energetyczne organizmu, powodując uwalnianie glukozy do krwi, aby zasilić mięśnie w sytuacji „walki lub ucieczki”. U osób zdrowych wzrost glikemii jest chwilowy i szybko regulowany przez wydzielanie insuliny. W cukrzycy mechanizm ten jest zaburzony – poziom glukozy we krwi rośnie, ale organizm nie reaguje automatycznie odpowiednią ilością insuliny. Konieczna jest świadoma korekta: dodatkowa dawka insuliny lub inna interwencja terapeutyczna.</p>
<p>Sama cukrzyca jest też źródłem unikalnego stresu – tzw. stresu cukrzycowego – związanego z ciągłą kontrolą, lękiem przed hipo- i hiperglikemią, presją otoczenia, ryzykiem powikłań. To może prowadzić do wypalenia cukrzycowego i depresji, szczególnie gdy pacjent czuje się bezsilny wobec codziennych wyzwań. Poza stresem związanym z codziennymi wyzwaniami pacjent dodatkowo może doświadczać przewlekłego stresu cukrzycowego (diabetes distress) boi się niedocukrzeń, doświadcza zmęczenia alarmami (alarm fatigue), kalkuluje wymienniki podczas rodzinnej kolacji. Wielu chorych doświadcza nawet kilkuset takich mikrostresów każdego dnia. „Nie mogę się wyłączyć – mój mózg cały czas skanuje poziom cukru”, mówią czasem pacjenci. Jeśli nie otrzymają narzędzi psychologicznych, przewlekły stres i podwyższony kortyzol zamienią ich dobę w metaboliczną sinusoidę. Na szczęście technologie – systemy ciągłego monitorowania glikemii i hybrydowe pętle zamknięte – potrafią znacząco odciążyć pacjenta psychicznie i fizjologicznie; mówimy nawet o „psychoterapeutycznym” efekcie zastosowania nowoczesnych technologii.</p>
<h4><strong>Jak powinna wyglądać współpraca w zespole diabetologicznym?</strong></h4>
<p>W dużych ośrodkach psychodiabetolog powinien być członkiem stałego zespołu, uczestniczyć w odprawach i znać parametry wyrównania metabolicznego swoich pacjentów. W mniejszej poradni lekarz powinien mieć pod ręką bazę sprawdzonych specjalistów; w Sekcji Psychodiabetologii PTD stworzyliśmy interaktywną mapę takich miejsc. Trwają obecnie rozmowy w Ministerstwie Zdrowia nad refundacją konsultacji psychologicznej w ramach standardowej opieki diabetologicznej; gdy wejdzie to w życie, będzie to milowy krok do systemowego wsparcia psychicznego pacjentów diabetologicznych. Międzynarodowe standardy zakładają, że każdy pacjent powinien mieć możliwość konsultacji psychologicznej. To nie przywilej, a element kompleksowej opieki.</p>
<h4><strong>Jakie czerwone flagi w kontekście zdrowia psychicznego powinien dostrzec lekarz podczas rozmowy z pacjentem z cukrzycą?</strong></h4>
<p>Wysoki poziom HbA1c, pomimo dobrej edukacji, duża zmienność glikemii, nagła rezygnacja z dotychczasowych aktywności, radykalna zmiana masy ciała, celowe pomijanie bolusów, deklaracje zniechęcenia czy wypalenia – wszystkie te sygnały wymagają oceny psychologicznej równie pilnej jak diagnostyka powikłań narządowych. Każdy lekarz – POZ czy diabetolog – powinien rozważyć skierowanie do psychologa klinicznego lub lekarza psychiatry w przypadku trudności w akceptacji choroby, braku współpracy, epizodów depresyjnych, silnych lęków czy objawów wypalenia.</p>
<h4><strong>Co lekarz może powiedzieć osobie, która dopiero usłyszała diagnozę?</strong></h4>
<p>Cukrzyca to wyzwanie – ale nie wyrok! Pacjent ma prawo doświadczać różnych emocji, ale nie musi iść tą drogą sam. Mamy nowoczesne sensory, inteligentne pompy i zespoły ludzi, którzy potrafią pomóc. Cukrzyca to podróż długoterminowa – liczy się strategia, wytrwałość i towarzystwo na trasie. Będą chwile zmęczenia i zwątpienia, ale będą też punkty wsparcia, przystanki na oddech, a przede wszystkim – ludzie, którzy biegną obok. A kiedy pacjent patrzy na chorobę z tej perspektywy, sensor przestaje być surowym sędzią. Staje się osobistym trenerem – uważnym, wyrozumiałym i gotowym, by pomóc mu dotrzeć do mety silniejszym, niż kiedykolwiek przypuszczał.</p>
<p><em><strong>Dr hab. n. med. Katarzyna Cyranka</strong>, kierownik Pracowni Psychodiabetologii Katedry Chorób Metabolicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum i Poradni Psychologicznej Dorosłych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, przewodnicząca Sekcji Psychodiabetologii Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/wyzwania-psychodiabetologii/">Wyzwania psychodiabetologii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tysiące schorzeń rzadkich wymagają wspólnego systemu</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/tysiace-schorzen-rzadkich-wymagaja-wspolnego-systemu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Mar 2025 13:33:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Choroby rzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[choroby rzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[Parlamentarny Zespół ds. Chorób Rzadkich]]></category>
		<category><![CDATA[Prof. Alicja Chybicka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=23576</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="797" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-894x1024.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Alicja Chybicka" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-894x1024.jpg 894w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-262x300.jpg 262w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-768x880.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-150x172.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-300x344.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-696x797.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-1068x1223.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka.jpg 1212w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Z prof. dr hab. n. med. Alicją Chybicką, przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Rzadkich, pediatrą i hematoonkologiem, rozmawia Luiza Łuniewska Jakie są priorytety systemowych zmian dla pacjentów z chorobami rzadkimi? W ostatnim roku nastąpił znaczący przełom w podejściu do chorób rzadkich w Polsce. Rząd przyjął uchwałę, która uwzględnia najważniejsze działania skierowane do tej grupy pacjentów. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/tysiace-schorzen-rzadkich-wymagaja-wspolnego-systemu/">Tysiące schorzeń rzadkich wymagają wspólnego systemu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="797" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-894x1024.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Alicja Chybicka" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-894x1024.jpg 894w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-262x300.jpg 262w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-768x880.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-150x172.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-300x344.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-696x797.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka-1068x1223.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Alicja-Chybicka.jpg 1212w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Z prof. dr hab. n. med. Alicją Chybicką, przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Rzadkich, pediatrą i hematoonkologiem, rozmawia Luiza Łuniewska</h1>
<h4><strong>Jakie są priorytety systemowych zmian dla pacjentów z chorobami rzadkimi?</strong></h4>
<p>W ostatnim roku nastąpił znaczący przełom w podejściu do chorób rzadkich w Polsce. Rząd przyjął uchwałę, która uwzględnia najważniejsze działania skierowane do tej grupy pacjentów. Przewiduje ona opracowanie rozwiązań gwarantujących lepszą diagnostykę i leczenie oraz utworzenie rejestru osób z chorobami rzadkimi. Tych najważniejszych zadań jest aż 37. Warto zaznaczyć, że w Polsce szacuje się liczbę pacjentów z chorobami rzadkimi na ok. 3,5 miliona osób. Ponad 80 proc. zdiagnozowanych przypadków ma podłoże genetyczne, co stanowi jedno z zasadniczych wyzwań dla całego systemu opieki medycznej. Rozpoznań jest ok. 10 tys. W praktyce jednak brakuje dokładnych statystyk, ponieważ wciąż nie doczekaliśmy się w pełni funkcjonalnego, ogólnokrajowego rejestru obejmującego zarówno dzieci, jak i dorosłych. Rzeczywista skala problemu jest więc znana jedynie w przybliżeniu, dokładniejsze dane będziemy mieli, gdy plan wejdzie w życie.</p>
<h4><strong>Jakie są elementy tego planu, które powinny być jak najszybciej wdrożone?</strong></h4>
<p>Zgodnie z założeniami rządowej uchwały najistotniejsze zmiany dotyczą m.in. utworzenia i usprawnienia ośrodków eksperckich, które mają w założeniu gwarantować fachową diagnostykę i leczenie. Mamy w tej chwili 42 ośrodki eksperckie. Za wstępny wzór posłużyły jednostki włączone do europejskiej sieci centrów referencyjnych dla chorób rzadkich, ale żeby działanie było kompletne, powstaje również krajowy system akredytacji. Taki system ma umożliwić wszystkim placówkom spełniającym kryteria dołączenie do sieci i korzystanie z najnowszych osiągnięć medycyny w zakresie diagnostyki i terapii. Lekarze i personel medyczny, którzy codziennie stykają się z problemem rzadko występujących schorzeń, będą mogli w ten sposób szybciej konsultować się z kolegami z zagranicy oraz pobierać dane z międzynarodowych baz wiedzy.</p>
<h4><strong>Co zaplanowano w kwestii diagnostyki chorób rzadkich?</strong></h4>
<p>Diagnozowanie rzadkich schorzeń jest niezwykle trudne i wymaga dostępu do zaawansowanych badań genetycznych oraz do specjalistów w wąskich dziedzinach. Uchwała przewiduje dofinansowanie nowych typów analiz, co już od zeszłego roku staje się realne w wybranych ośrodkach. Największą nadzieję na przełom daje refundacja testów WES Trio (sekwencjonowanie egzomu dla całej rodziny), które pozwalają na kompleksowe sprawdzenie informacji genetycznej rodziców i dziecka, a tym samym na precyzyjne określenie mutacji odpowiedzialnej za wystąpienie danej choroby. Postęp w zakresie diagnostyki molekularnej otwiera drzwi do spersonalizowanych form leczenia obejmujących zarówno tradycyjne metody farmakologiczne, jak i innowacyjne terapie genowe.</p>
<h4><strong>Kiedy powstanie rejestr chorób rzadkich?</strong></h4>
<p>Do końca tego roku powinien powstać – to jeden z priorytetów, gdyż te 3,5 mln pacjentów z chorobami rzadkimi jest rozrzuconych po wszystkich specjalnościach. W onkologii i hematologii dziecięcej od lat funkcjonuje taki rejestr – fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” zaoferowała ten program jako pierwszy, modelowy do wprowadzenia dla chorób rzadkich. Bez takiej bazy trudno będzie ocenić, jak często występują konkretne schorzenia i jakie są rzeczywiste potrzeby w zakresie rozwoju infrastruktury medycznej.</p>
<p>W ramach planu uwzględniono również opracowanie karty pacjenta z chorobą rzadką. Ma ona umożliwić lekarzowi w dowolnym miejscu w Polsce, niezależnie od specjalizacji i miejsca zatrudnienia, dostęp do podstawowych informacji na temat stanu zdrowia chorego, jego objawów, historii przyjmowanych leków oraz wskazówek, jak postępować w sytuacjach kryzysowych. Specjaliści podkreślają, że taka dokumentacja może uratować życie w sytuacji zagrożenia i zdecydowanie usprawnić konsultacje między różnymi jednostkami medycznymi, zwłaszcza gdy pacjent trafia do szpitala w innym regionie kraju.</p>
<p>Wprowadzenie karty w wersji elektronicznej jest priorytetem, jednak wzięto pod uwagę także osoby wykluczone cyfrowo lub starsze, dla których przewidziano wariant papierowy. Przedstawiciele środowiska lekarskiego i pacjentów wskazują, że rejestr to jedyny sposób, by w przyszłości podejmować racjonalne decyzje refundacyjne, programować badania przesiewowe i planować kampanie edukacyjne.</p>
<h4><strong>Jakie kampanie?</strong></h4>
<p>Niezbędna jest ogólnopolska kampania społeczna o chorobach rzadkich. Zostało to wpisane m.in. w „godzinę dla zdrowia”, która w szkołach będzie, ale, niestety, jako nieobowiązkowa. Informacje z rejestru posłużą też stworzeniu kolejnego planu dla chorób rzadkich, bo obecny przewidziany jest tylko do 2025 roku, więc na kolejne lata trzeba opracować nowy harmonogram działań. Wśród priorytetów pozostają: dalsza poprawa diagnostyki, zapewnienie odpowiednich warunków leczenia (dostępność nowoczesnych terapii), wzmocnienie opieki koordynowanej. Może należy też opracować kolejny program np. w formie pięcioletniego planu czy nawet skupić się na dłuższej, dziesięcioletniej strategii. W tle pojawiają się też oczekiwania ze strony organizacji pacjenckich, które liczą na to, że wdrożenie konkretnych rozwiązań systemowych ostatecznie wyeliminuje problem często chaotycznego „tułania” się od ośrodka do ośrodka w poszukiwaniu specjalistycznej pomocy.</p>
<h4><strong>Czy polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej otwiera dodatkowe możliwości propagowania tematyki chorób rzadkich na forum międzynarodowym?</strong></h4>
<p>Choć choroby rzadkie nie zostały włączone do listy głównych priorytetów, wiadomo, że zaplanowano kilka wydarzeń i spotkań poświęconych tej dziedzinie, a jedno z nich ma się odbyć już wiosną, 10–11 kwietnia w Polsce. Istnieje szansa, że wymiana doświadczeń pomiędzy państwami członkowskimi i wspólna strategia na poziomie unijnym jeszcze bardziej przyśpieszą zmiany, które już teraz zachodzą w Polsce. Onkologia dziecięca w Polsce jest wzorowym przykładem łączenia placówek w ogólnopolską i europejską sieć – dzięki temu każde dziecko z nowotworem ma dostęp do nowoczesnego leczenia w standardzie europejskim. W chorobach rzadkich powinno być podobnie: tysiące jednostkowych schorzeń wymagają wspólnego systemu, bo żadna pojedyncza placówka, a nawet jeden kraj, nie poradzi sobie sama z taką różnorodnością i niską liczbą pacjentów na daną chorobę.</p>
<h4><strong>Rozmawiając o chorobach rzadkich, nie można pominąć kwestii refundacji i kosztów leczenia…</strong></h4>
<p>Trwają prace nad zmianami w ustawie refundacyjnej, ponieważ brakuje w niej konkretnej definicji choroby rzadkiej i odrębnej ścieżki dla leków sierocych, które często ratują życie, a z uwagi na wysokie koszty i małą liczbę potencjalnych pacjentów nie mieszczą się w standardowych kryteriach refundacji. W tym kontekście szczególnie istotne są terapie genowe, które dają jednorazową możliwość leczenia przyczynowego u pacjentów z ciężkimi wadami genetycznymi. Pomimo wysokiej ceny wprowadzenie takich leków do refundacji może być bardziej opłacalne długoterminowo, a przede wszystkim zapobiega ogromnemu cierpieniu i tragedii, jaką jest przedwczesna śmierć dziecka czy pogłębiająca się niepełnosprawność osoby dorosłej. Konieczna jest krótka ścieżka: jest chory, któremu trzeba ratować życie, są pieniądze z budżetu.</p>
<p>Choć cena tych terapii zazwyczaj jest bardzo wysoka, to one często działają na przyczynę choroby, przez co pacjenci nie potrzebują wieloletniego leczenia objawowego. Korzyści zarówno w wymiarze medycznym, jak i długoterminowym odciążeniu finansowym dla systemu mogą być ogromne. Dotychczas pacjenci nierzadko byli zmuszeni do prowadzenia zbiórek publicznych, by w odpowiednim momencie skorzystać z leczenia dostępnego w innych krajach.</p>
<h4><strong>Pacjenci i ich rodzice zwracają uwagę, że choroby rzadkie są traktowane nierówno. Jedne, jak SMA, są dobrze zaopiekowane, inne pozostają rzeczywiście sieroce.</strong></h4>
<p>Dużą rolę odgrywają organizacje pacjenckie i fundacje, które podejmują działania mające na celu wsparcie osób z chorobami rzadkimi – zarówno finansowo, jak i w wymiarze prawnym czy społecznym. Przykładem są stowarzyszenia zajmujące się SMA czy mukopolisacharydozą, które dzięki intensywnym kampaniom potrafią przyciągnąć uwagę mediów i wywrzeć realny wpływ na decyzje decydentów. Problem pojawia się przy schorzeniach dotykających znikomej liczby pacjentów w skali kraju, kiedy organizacja nie ma wystarczającej siły przebicia, a bez wsparcia systemowego rodziny pozostają właściwie same z ogromnymi wyzwaniami zdrowotnymi i finansowymi. Dlatego tak istotne jest stworzenie powszechnego systemu koordynacji, w którym wysoce specjalistyczny ośrodek diagnostyczny i terapeutyczny byłby w stanie szybko przyjąć zgłoszenie i zająć się pacjentem, niezależnie od tego, gdzie mieszka i czy istnieje lokalna organizacja pacjencka.</p>
<h4><strong>To na koniec spytam o dotychczasowe sukcesy…</strong></h4>
<p>Obecnie w Polsce, tuż po urodzeniu dziecka, standardowo wykonywanych jest ok. 30 testów pozwalających wykryć różne wrodzone nieprawidłowości metaboliczne i genetyczne. Jesteśmy w tej dziedzinie w czołówce Unii Europejskiej. A że możliwości technologiczne są znacznie większe i dzięki nim można by wykrywać jeszcze więcej schorzeń na bardzo wczesnym etapie, trwają prace, by ten katalog skriningowy poszerzyć.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/tysiace-schorzen-rzadkich-wymagaja-wspolnego-systemu/">Tysiące schorzeń rzadkich wymagają wspólnego systemu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sukcesy i potrzeby oddziału leczącego choroby rzadkie</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/sukcesy-i-potrzeby-oddzialu-leczacego-choroby-rzadkie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Mar 2025 09:51:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Choroby rzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[choroby rzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[Prof. Jerzy Konstantynowicz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=23563</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="451" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Jerzy Konstantynowicz" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz.jpg 774w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz-300x195.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz-768x498.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz-150x97.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz-696x451.jpg 696w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Rozmowa prof. dr. hab. Jerzym Konstantynowiczem, kierownikiem Kliniki Pediatrii, Reumatologii, Immunologii i Chorób Metabolicznych Kości Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, członkiem zespołu ekspertów Medical Advisory Board organizacji Osteogenesis Imperfecta Federation Europe (OIFE) Na czym polega specyfika oddziału leczącego choroby rzadkie? Choroby rzadkie są kategorią niejednolitą. To spektrum problemów zdrowotnych, często obejmujących różne układy i narządy oraz [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/sukcesy-i-potrzeby-oddzialu-leczacego-choroby-rzadkie/">Sukcesy i potrzeby oddziału leczącego choroby rzadkie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="451" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Jerzy Konstantynowicz" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz.jpg 774w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz-300x195.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz-768x498.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz-150x97.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2024/03/prof.-Jerzy-Konstantynowicz-696x451.jpg 696w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Rozmowa prof. dr. hab. Jerzym Konstantynowiczem, kierownikiem Kliniki Pediatrii, Reumatologii, Immunologii i Chorób Metabolicznych Kości Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, członkiem zespołu ekspertów Medical Advisory Board organizacji Osteogenesis Imperfecta Federation Europe (OIFE)</h1>
<h4><strong>Na czym polega specyfika oddziału leczącego choroby rzadkie?</strong></h4>
<p>Choroby rzadkie są kategorią niejednolitą. To spektrum problemów zdrowotnych, często obejmujących różne układy i narządy oraz w zasadzie każdą grupę wiekową, a przy tym – każdy pacjent bywa inny.</p>
<p>W naszej klinice leczymy choroby reumatyczne, które u dzieci są przecież uznawane za choroby rzadkie (jak twardzina i toczeń), wrodzone deficyty odporności, ale również wczesną łamliwość szkieletową, rzadkie zaburzenia mineralne i choroby metaboliczne kości. Zajmujemy się wrodzoną łamliwością kości, hipofosfatemią sprzężoną z chromosomem X, mamy pod opieką dzieci z mukopolisacharydozą, gdzie proces leczenia jest długi, zaś efekty wciąż nie w pełni satysfakcjonujące. Lista chorób jest długa, ale są one tak rzadkie, że mamy czasem po kilku pacjentów z tymi jednostkami. Ale każdy z nich wymaga skupienia, a zarazem osobnego podejścia. W leczeniu chorób rzadkich – oprócz dostępu do nowoczesnej diagnostyki – ważne jest szerokie spojrzenie, niekonwencjonalne i dalekie od stereotypów. Trzeba kłaść nacisk na wnikliwą diagnostykę oraz kreatywne, ambitne, nieschematyczne myślenie.</p>
<p>Chociaż nazwy oddziałów wskazują konkretne specjalizacje (reumatologię, endokrynologię, immunologię itd.), pacjent z chorobą rzadką może wymagać konsultacji i leczenia w kilku obszarach jednocześnie. Przy tego typu schorzeniach objawy bywają wielonarządowe. Dlatego niezbędna jest mądra i sprawna współpraca między specjalistami, nierzadko również z ekspertami z renomowanych ośrodków za granicą. Szczerze mówiąc, nie ma jednej spójnej definicji albo typowej charakterystyki oddziału leczenia chorób rzadkich, zwłaszcza że realia bywają różne od zakładanych celów.</p>
<h4><strong>Czy wskazując na przykład chorób rzadkich można mówić o spektakularnych sukcesach medycyny?</strong></h4>
<p>I tak, i nie. W niektórych dziedzinach obserwuje się wyraźny postęp, głównie dzięki większej świadomości problemu, zmianie paradygmatów i biologii molekularnej. Pojawiają się też nowe rewolucyjne terapie. Badania przesiewowe noworodków w kierunku wrodzonych błędów metabolizmu umożliwiają wczesne wykrycie i szybkie wdrożenie leczenia. Zmniejsza to ryzyko nieodwracalnych powikłań i poprawia rokowanie. Z drugiej strony wciąż wiele jest chorób, w których brakuje rekomendacji lub metod wykrywania. Nawet opisy ultrarzadkich chorób w literaturze medycznej bywają tylko sporadyczne. Ważne są zawodowa ambicja i intuicja oraz aktywne poszukiwanie. Ale jeżeli nie mamy zdefiniowanej diagnozy, trudno zaoferować konkretne przyczynowe leczenie.</p>
<p>W przypadku chorób rzadkich bywa, że pacjenci przez wiele lat nie dostają właściwej diagnozy i jest to swoista odyseja. Otrzymują sprzeczne lub niepełne opinie, aż w końcu trafiają na zespół, który potrafi spojrzeć szerzej, połączyć objawy w jedną całość i umie pomóc. Wielu chorych przechodzi niezamierzone pomyłki diagnostyczne, zanim ktoś ustali prawidłowe rozpoznanie.</p>
<p>Szczególną trudność stanowią schorzenia metaboliczne ujawniające się dopiero w wieku dorosłym albo niedające się uchwycić standardowymi badaniami. Bywa, że nawet w dużych ośrodkach pacjenci są „diagnozowani w nieskończoność”, bo choroba ma nietypowy przebieg lub jest bardzo rzadka w skali świata. Tak zdarza się np. z chorobą Fabry’ego lub hipofosfatazją. Nie bez powodu choroby rzadkie są nazywane sierocymi, ale może bardziej stosownym określeniem byłoby „osierocone”. Na szczęście postęp w diagnostyce molekularnej – w tym sekwencjonowanie całoeksomowe (whole-exome sequencing, WES) i badanie całego genomu – daje coraz większe szanse na wykrycie przyczyny.</p>
<h4><strong>Czy czas do uzyskania diagnozy ma dla tych pacjentów decydujące znaczenie?</strong></h4>
<p>W chorobach rzadkich czas gra kluczową rolę, zwłaszcza w pediatrii. Wiele z nich ma bowiem charakter postępujący, a okno możliwości bywa wąskie. Jeśli odpowiednio wcześnie nie wdroży się właściwego leczenia, dochodzi do progresji choroby i nieodwracalnych zmian. Przykładem są mukopolisacharydozy – lizosomalne choroby spichrzeniowe, w których niezbędne jest wczesne rozpoczęcie enzymatycznej terapii zastępczej, aby zapobiec poważnym uszkodzeniom wielonarządowym i opóźnić degradację psychoneurologiczną. Im wcześniej, tym skuteczniej.</p>
<p>Z uwagi na złożony charakter wielu chorób rzadkich pacjenci zawsze potrzebują interdyscyplinarnej opieki, ale ktoś powinien to postępowanie koordynować jako kompetentny lider. Ważne jest wczesne leczenie dietetyczne (w fenyloketonurii, deficycie LCHAD czy glikogenozie 1B stanowi ono niezbędną część terapii) oraz wsparcie psychologiczne pacjentów i ich rodzin, zwłaszcza gdy diagnoza wiąże się z nieuchronnym pogarszaniem jakości życia i niepełnosprawnością, a także rehabilitacja i korekty ortopedyczne (np. w osteogenesis imperfecta). Istnieje jeszcze inny kontekst czasu w chorobach rzadkich. Dzieci wymagają wieloletniej opieki, regularnej oceny dynamiki choroby, monitorowania efektów terapii. Leczenie nie kończy się na jednym pobycie w szpitalu – często trwa całe życie.</p>
<h4><strong>W polskim systemie mają to leczenie zapewnione?</strong></h4>
<p>System próbuje radzić sobie z tym wyzwaniem, jest coraz więcej programów lekowych i dostępności do terapii. W wieku rozwojowym, gdzie wykrywa się ogromną większość genetycznych chorób rzadkich, system opieki gwarantuje możliwości terapii. Ale formalnie pacjent pediatryczny kończy leczenie w oddziale dziecięcym w wieku 18 lat. Dla osób z chorobami rzadkimi stanowi to problem. Wiele osób po przekroczeniu tej granicy wieku nie ma gdzie kontynuować terapii ze względu na niewystarczającą liczbę kompetentnych oddziałów dorosłych zajmujących się rzadkimi jednostkami. Bywa, że pacjenci wchodzący w dorosłość muszą stać się niejako „sami dla siebie lekarzami”. Szukają specjalistów we własnym zakresie, chociaż ich choroba nadal wymaga kompleksowego podejścia, a problemy zdrowotne kumulują się z wiekiem. Niektórzy radzą sobie z tym świetnie, jak np. ludzie z osteogenesis imperfecta, inni są narażeni na wiele przeszkód.</p>
<p>Przejście z pediatrii w dorosłą opiekę zazwyczaj nie jest zorganizowane systemowo. Są oczywiście wyjątki, np. w hematoonkologii lub reumatologii dziecięcej. Jednak w przypadku wielu schorzeń sierocych przekazanie pacjenta do dorosłego systemu skutkuje luką w opiece i nomen omen pewnym osieroceniem. Nie ukrywam, że zespoły pediatryczne – mniej bądź bardziej formalnie – są proszone w tej kwestii o pomoc i wskazówki. Słowem: system to ludzie i ich umiejętności.</p>
<h4><strong>Czy fakt, że leczenie chorób rzadkich bywa bardzo kosztowne też jakoś wpływa na specyfikę ośrodków?</strong></h4>
<p>Niektóre terapie stosowane w chorobach rzadkich bywają kosztowne i nierzadko określa się je mianem „najdroższych leków świata”. Inny problem to rejestracja leku, która oznacza po prostu dostępność do terapii. Z perspektywy lekarza najważniejsze jest dobro pacjenta i zaoferowanie mu leczenia, jeżeli takie istnieje. Jednak o refundacji decydują krajowe urzędy i ministerstwo, co wiąże się z analizami efektywności kosztowej i uzasadnionymi ograniczeniami budżetowymi.</p>
<p>Zdarza się, że firmy farmaceutyczne uruchamiają programy wczesnego dostępu do leczenia, oferując je bezpłatnie lub ze znacznym udogodnieniem. Bywa też, że pomimo istnienia skutecznego leku dla rzadkiej choroby pacjenci przez pewien czas nie mogą z niego korzystać ze względu na przeszkody formalne, negocjacje lub brak rejestracji. Wtedy pomaga kontakt z uznanymi ośrodkami zagranicznymi. Istnieją więc nierówności w dostępie do terapii: jedne choroby – bardziej nagłośnione i lepiej poznane – mogą mieć finansowanie, inne nadal pozostają bez dostępu do innowacyjnego leczenia.</p>
<p>Choroby rzadkie to obszar, w którym system opieki zdrowotnej nadal się kształtuje, a oczekiwania społeczności są duże. Mimo że w wielu obszarach (kardiologia, reumatologia, neurologia dziecięca) stworzono już specjalne programy lekowe i ścieżki diagnostyczno-terapeutyczne, to w mniej popularnych schorzeniach wciąż brakuje rozwiązań.</p>
<h4><strong>Jak widzi pan przyszłość leczenia chorób rzadkich?</strong></h4>
<p>Współczesna medycyna coraz częściej dostrzega wagę chorób rzadkich i rozumie to wyzwanie cywilizacyjne. Powstają sieci współpracy między ośrodkami (Europejska Sieć Referencyjna, ERN) wymieniające informacje o badaniach, rozpoznaniach i metodach leczenia. Zwiększa się rola badań molekularnych i genetycznych, a także rejestrów gromadzących dane o pacjentach z rzadkimi schorzeniami.</p>
<p>Postępy i nadzieję widać choćby we wprowadzaniu nowych leków sierocych (orphan drugs), zastępczych terapii enzymatycznych i leków biologicznych. W połączeniu z coraz lepszą diagnostyką daje to realną szansę na poprawę jakości życia pacjentów, którzy wcześniej skazani byli na pozostawanie w cieniu.</p>
<p>Mimo barier – finansowych i organizacyjnych – widać zmianę w podejściu do chorób rzadkich. Dla lekarzy stanowią one często wyzwanie intelektualne wymagające odwagi w sięganiu po nieszablonowe rozwiązania. Właśnie to „poszerzone spojrzenie” pozwala ratować zdrowie ludzi zmagających się z chorobami rzadkimi. Zainteresowania chorobami rzadkimi nie można zredukować do naukowej ciekawości. Za każdą taką jednostką „o dziwnej nazwie” stoi pacjent, któremu mamy obowiązek pomóc – my, lekarze i my, społeczeństwo.</p>
<p><em><strong>Rozmawiała: Luiza Łuniewska</strong></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/sukcesy-i-potrzeby-oddzialu-leczacego-choroby-rzadkie/">Sukcesy i potrzeby oddziału leczącego choroby rzadkie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mamy nowoczesne leki dla dzieci z hemofilią</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/mamy-nowoczesne-leki-dla-dzieci-z-hemofilia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Feb 2025 12:48:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowe Terapie]]></category>
		<category><![CDATA[Choroby rzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[hemofilia]]></category>
		<category><![CDATA[Prof. Wojciech Młynarski]]></category>
		<category><![CDATA[hemofilia dziecięca]]></category>
		<category><![CDATA[emicizumab]]></category>
		<category><![CDATA[choroby rzadkie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=23556</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="511" height="611" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Wojciech Młynarski" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964.jpg 511w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964-251x300.jpg 251w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964-150x179.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964-300x359.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 511px) 100vw, 511px" /></div>
<p>– mówi Luizie Łuniewskiej prof. dr hab. n. med. Wojciech Młynarski, kierownik Kliniki Pediatrii, Onkologii i Hematologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej Hemofilia jest chorobą dość znaną – czy mimo to należy do chorób rzadkich? Hemofilia jest zaliczana do chorób rzadkich, a niektórzy określają ją nawet mianem ultrarzadkiej. Choć [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/mamy-nowoczesne-leki-dla-dzieci-z-hemofilia/">Mamy nowoczesne leki dla dzieci z hemofilią</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="511" height="611" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Wojciech Młynarski" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964.jpg 511w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964-251x300.jpg 251w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964-150x179.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2022/03/prof.-Wojciech-Mlynarski-1-e1646778918964-300x359.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 511px) 100vw, 511px" /></div><h1>– mówi Luizie Łuniewskiej prof. dr hab. n. med. Wojciech Młynarski, kierownik Kliniki Pediatrii, Onkologii i Hematologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej</h1>
<p><strong>Hemofilia jest chorobą dość znaną – czy mimo to należy do chorób rzadkich?</strong></p>
<p>Hemofilia jest zaliczana do chorób rzadkich, a niektórzy określają ją nawet mianem ultrarzadkiej. Choć wśród wszystkich schorzeń sierocych występuje stosunkowo często, to wśród skaz krwotocznych jest rzadka. Na przeciwnym biegunie jest o wiele mniej znana również genetycznie uwarunkowana choroba von Willebranda, na którą choruje 1 proc. naszej populacji, tylko że często nie jest ona zdiagnozowana. Choroba von Willebranda u wielu osób objawia się tylko nieznaczną skłonnością do krwawień, np. w postaci obfitych miesiączek. Pacjenci dowiadują się o niej zwykle, gdy trafiają na diagnostykę koagulologiczną przy innej okazji.</p>
<p>Objawów hemofilii nie sposób nie zauważyć. W Polsce liczbę pacjentów z hemofilią A i B szacuje się łącznie na kilka tysięcy osób, przy czym kilkaset to chore dzieci. Jest to choroba genetyczna, zwykle dziedziczona w sposób sprzężony z chromosomem X, dlatego to chłopcy najczęściej chorują, podczas gdy dziewczęta są najczęściej nosicielkami zmutowanego genu. Zdarzają się jednak sytuacje, w których rodzinna historia schorzenia w ogóle nie występuje, a mutacja pojawia się po raz pierwszy – wówczas uświadomienie sobie, że mamy do czynienia z hemofilią, może dłużej potrwać i wymagać szeregu badań.<br />
Z punktu widzenia pacjenta oraz jego rodziny najważniejsze jest, by możliwie najwcześniej postawić właściwą diagnozę i rozpocząć profilaktykę krwawień.</p>
<p>W rodzinach z historią choroby świadomość jest wysoka, ale zdarzają się też przypadki nowych mutacji, przez co hemofilia pojawia się niespodziewanie. Szybkie wyłapanie objawów krwawień i natychmiastowe wdrożenie odpowiedniego leczenia może zapobiec najcięższym powikłaniom – zarówno stawowym, jak i neurologicznym.</p>
<p><strong>Co medycyna oferuje pacjentowi, który został już zdiagnozowany?<br />
</strong><br />
Tradycyjnie leczenie hemofilii opierało się przez długi czas na dwóch głównych podejściach. Pierwsze z nich, zwane leczeniem na żądanie, polegało na podawaniu koncentratu czynnika krzepnięcia w momencie wystąpienia krwawienia lub tuż przed planowanym zabiegiem chirurgicznym. Drugie to profilaktyka, czyli regularne, najczęściej kilkukrotne w tygodniu dożylne iniekcje czynnika VIII (dla hemofilii A) albo IX (dla hemofilii B) mające na celu utrzymanie w organizmie takiego stężenia czynnika, które chroniłoby stawy i inne tkanki przed wylewami krwi. Profilaktyka stała się przełomem, gdy w 2008 roku w Polsce zaczęto ją stosować szerzej u dzieci – od tego momentu przestał być regułą dramatyczny obraz młodych ludzi z już nieodwracalnie uszkodzonymi stawami. Jednakże profilaktyka dożylna bywa dla wielu rodzin znacznym wyzwaniem organizacyjnym i psychologicznym.</p>
<p>Rodzice muszą nabrać wprawy w wykonaniu wkłucia dożylnego, dziecko wymaga regularnej kontroli, a cała procedura powtarzana jest nawet kilka razy na tydzień. Ponadto u pewnej grupy chorych mogą się rozwinąć przeciwciała neutralizujące czynnik VIII czy IX, tak zwany inhibitor, co stanowi trudną do obejścia barierę w leczeniu.</p>
<p>W samych koncentratach nastąpił co prawda istotny postęp: powstały czynniki krzepnięcia o tzw. przedłużonym czasie działania. Niestety, tego rodzaju czynniki krzepnięcia, choć formalnie refundowane, wciąż nie są tak łatwo osiągalne dla dzieci w Polsce. I to przekłada się na większą liczbę iniekcji dożylnych u wielu pacjentów, a więc i na wyższe ryzyko powikłań związanych z wkłuciem takich jak uszkodzenia żył czy infekcje oraz na gorszą jakość codziennego funkcjonowania.</p>
<p><strong>Ale dla profilaktyki czynnikami krzepnięcia jest alternatywa?</strong></p>
<p>Od 10 lat na świecie mamy dostępną nową opcję terapeutyczną w hemofilii typu A, czyli <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-wojciech-mlynarski-nowy-prezes-ptohd-priorytet-to-umiedzynarodowienie/" target="_blank" rel="noopener">emicizumab</a>. Przeciwciało bispecyficzne, które pełni funkcję czynnika VIII, spinając czynnik IX z czynnikiem X, aktywując ten ostatni. Czyli przeciwciało staje się elementem kaskady krzepnięcia, przez co jest wysoce skuteczne w zapobieganiu krwawieniom. Lek jednocześnie jest bardzo bezpieczny i chyba to, co najważniejsze, niesamowicie poprawia komfort życia dzieci z hemofilią ze względu na to, że podanie odbywa się podskórnie i można go podawać raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie, a czasami nawet wystarcza raz na cztery tygodnie. Od zeszłego roku rozszerzono dostępność tej terapii, czyli leczenia podskórnego, dla dzieci, które mają tzw. hemofilię bez inhibitora. Głównie skorzystają małe dzieci, które wymagały wkłuć dożylnych przy standardowej opcji terapeutycznej profilaktycznego leczenia czynnikami krzepnięcia.</p>
<p><strong>Czy w leczeniu hemofilii są jakieś terapie przyszłości?</strong></p>
<p>W ostatnich latach pojawiły się co najmniej trzy zarejestrowane w Europie i USA terapie genowe skierowane na hemofilię A i B. Są one jednak przeznaczone wyłącznie dla dorosłych pacjentów, a ich efekt nie zawsze okazuje się długotrwały w oczekiwanym stopniu.</p>
<p>Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że wektorem w terapii genowej bywa rodzaj wirusa AAV, na który wielu ludzi wytwarza przeciwciała już po pierwszych infekcjach górnych dróg oddechowych, co może wykluczać część chorych z podania tej formy leczenia. Wciąż nie wiemy też, jak długo utrzyma się wytwarzanie czynnika na odpowiednim poziomie; niektórzy eksperci przewidują, że po kilkunastu latach leczenie należałoby powtórzyć. Mimo to nadzieje związane z terapią genową są ogromne, bo potencjalnie pozwala ona odtworzyć aktywność brakującego białka i uchronić pacjentów przed powikłaniami choroby.<br />
Na świecie trwają intensywne prace badawcze nad kolejnymi terapiami, także nad preparatami doustnymi, niektóre z nich są już udostępnione.</p>
<p><strong>Polscy chorzy mają do nich dostęp? Czy można powiedzieć, że są „zaopiekowani” przez system?</strong></p>
<p>Na szczęście coraz więcej opcji terapeutycznych jest dostępnych, choć nie wszystkie w pełnym zakresie refundacji. W Polsce – jako kraju rozwiniętym – istnieje ogólny dostęp do podstawowego leczenia, choć zawsze można go jeszcze poprawić. Wybór leku – czy będzie to tradycyjny czynnik krzepnięcia, jego długo działający odpowiednik, przeciwciało w postaci zastrzyku podskórnego, czy może w przyszłości terapie doustne lub terapia genowa – powinien zależeć przede wszystkim od indywidualnej sytuacji pacjenta, a nie od ograniczeń regulacyjnych. Umożliwiłoby to jeszcze lepszą opiekę i pełniejsze zapobieganie krwawieniom, co dla chorych na hemofilię i inne skazy krwotoczne wciąż pozostaje kwestią kluczową.</p>
<p>W idealnej sytuacji chciałoby się, żeby każde dziecko z hemofilią mogło wybrać najwygodniejszy i najskuteczniejszy wariant leczenia zależnie od swoich potrzeb, rodzaju aktywności oraz prowadzonego trybu życia, tak aby upodobnić się jak najbardziej do rówieśników bez tego obciążenia zdrowotnego. Szczególnie istotne jest to w przypadku dzieci, które są często bardzo aktywne fizycznie, biorą udział w zajęciach sportowych, mają duże ryzyko urazów – wymagają one wyjątkowo stabilnego i wysokiego poziomu brakującego czynnika krzepnięcia, aby zminimalizować ryzyko krwawienia.</p>
<p><strong>Co można uznać za sukces w walce z hemofilią?</strong></p>
<p>Dzięki upowszechnieniu profilaktyki i stosowaniu czynników krzepnięcia u dzieci znacznie spadła liczba powikłań typowych dla czasów, gdy pacjenci leczeni byli wyłącznie doraźnie. Dawniej nieuniknione były częste wylewy krwi do stawów, co prowadziło do ciężkich uszkodzeń narządu ruchu i trwałej niepełnosprawności. Teraz, w przypadku dzieci urodzonych po 2008 roku, które od początku mają dostęp do profilaktyki, ryzyko takich komplikacji radykalnie zmalało. Dorośli pacjenci, którzy dorastali bez profilaktyki, często zmagają się z problemami ortopedycznymi i neurologicznymi, zwłaszcza jeśli dochodziło kiedyś do krwawień wewnątrzczaszkowych. Obserwuje się więc wyraźny podział na młodsze pokolenie, chronione właściwym leczeniem, i osoby starsze, które musiały borykać się z niedostatkami dawnego systemu.</p>
<p><em>Prof. Wojciech Młynarski otrzymał w 2022 roku <a href="https://zlotyotis.pl/laureaci-nagrody-zaufania-zloty-otis-2022/" target="_blank" rel="noopener nofollow">Nagrodę Zaufania Złoty OTIS Semper Idem: za niezłomność w sytuacjach nadzwyczajnych</a></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/mamy-nowoczesne-leki-dla-dzieci-z-hemofilia/">Mamy nowoczesne leki dla dzieci z hemofilią</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prof. Wojciech Zegarski: Mniej, ale z wysoką jakością</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/prof-wojciech-zegarski-mniej-ale-z-wysoka-jakoscia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Feb 2025 10:04:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Onkologia]]></category>
		<category><![CDATA[onkologia]]></category>
		<category><![CDATA[nowotwory]]></category>
		<category><![CDATA[Choroba nowotworowa]]></category>
		<category><![CDATA[chirurgia robotyczna]]></category>
		<category><![CDATA[AI w onkologii]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Wojciech Zegarski]]></category>
		<category><![CDATA[chirurgia onkologiczna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=23409</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="928" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-768x1024.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Wojciech Zegarski" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-768x1024.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-225x300.jpg 225w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-1152x1536.jpg 1152w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-150x200.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-300x400.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-696x928.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-1068x1424.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Z prof. dr. hab. n. med. Wojciechem Zegarskim, konsultantem krajowym w dziedzinie chirurgii onkologicznej i członkiem Krajowej Rady Onkologicznej, kierownikiem Katedry Chirurgii Onkologicznej CM UMK w Centrum Onkologii w Bydgoszczy, rozmawia Luiza Łuniewska Czy teraz jest dobry czas dla chirurgii onkologicznej? Zważywszy na to, że krok po kroku próbujemy podnosić poziom leczenia onkologicznego, w tym [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-wojciech-zegarski-mniej-ale-z-wysoka-jakoscia/">Prof. Wojciech Zegarski: Mniej, ale z wysoką jakością</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="928" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-768x1024.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Wojciech Zegarski" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-768x1024.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-225x300.jpg 225w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-1152x1536.jpg 1152w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-150x200.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-300x400.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-696x928.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2-1068x1424.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Wojciech-Zegarski-2.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Z prof. dr. hab. n. med. Wojciechem Zegarskim, konsultantem krajowym w dziedzinie chirurgii onkologicznej i członkiem Krajowej Rady Onkologicznej, kierownikiem Katedry Chirurgii Onkologicznej CM UMK w Centrum Onkologii w Bydgoszczy, rozmawia Luiza Łuniewska</h1>
<h4><strong>Czy teraz jest dobry czas dla chirurgii onkologicznej?</strong></h4>
<p>Zważywszy na to, że krok po kroku próbujemy podnosić poziom leczenia onkologicznego, w tym chirurgicznego – i powoli to się udaje – można powiedzieć, że jest to dobry czas. Chirurgia onkologiczna jest podstawą uzyskania dobrego wyniku leczenia, chirurg ma szansę wyleczyć pacjenta z chorobą nowotworową całkowicie, radioterapia i chemioterapia – tylko w pewnym procencie. Jako konsultant krajowy w tej dziedzinie jestem zaangażowany w te działania, które mają wpływ na organizację ochrony zdrowia w Polsce. Chodzi przede wszystkim o to, żeby – na wzór innych krajów Europy i cywilizowanego świata – tworzyć w Polsce wyspecjalizowane ośrodki kompetencji dla poszczególnych typów nowotworów. Staramy się do tej koncepcji przekonywać osoby i instytucje, które mają wpływ na kształt lecznictwa w Polsce – NFZ, Ministerstwo Zdrowia i akademickie ośrodki onkologiczne.</p>
<h4><strong>I to się udaje?</strong></h4>
<p>Odnotowaliśmy dalszy wzrost liczby operowanych pacjentów w dużych ośrodkach posiadających odpowiednie doświadczenie. Możemy to również monitorować dzięki wprowadzeniu Krajowej Sieci Onkologicznej. Od 1 kwietnia będziemy sprawdzać m.in. kluczowe wskaźniki leczenia. W sieci uwzględnione są np. ośrodki leczenia raka piersi, raka jelita grubego, a także placówki zajmujące się chirurgią hepatobiliarną (wątrobowo-trzustkową) i leczeniem chorób tarczycy.</p>
<p>W skali kraju ubywa małych szpitali operujących zaledwie pojedyncze przypadki tych nowotworów. Na przykład w raku jelita grubego w 2020 roku mieliśmy ponad 400 oddziałów chirurgicznych operujących takie nowotwory. Potem liczba ta spadła do 350, a teraz jest poniżej 300. Za to przybywa placówek, które wykonują powyżej 100 operacji rocznie, a nawet takich, które przekraczają pułap 150–200 zabiegów. Mamy już ok. 12–14 ośrodków z wynikiem ponad 200 operacji raka jelita grubego rocznie i cztery, które przekraczają liczbę 300. Istnieje także jeden ośrodek (nasz!), który osiąga powyżej 500 operacji – to jeden z największych w Europie.</p>
<h4><strong>To jest ten dobry trend?</strong></h4>
<p>Od 1 stycznia zasiadam w 10-osobowej Krajowej Radzie Onkologicznej i zależy nam na tym, aby takich placówek było jak najwięcej. Takie placówki zatrudniają tzw. chirurgów „high-volume”, którzy dzięki dużemu doświadczeniu wpływają na wyższą przeżywalność pacjentów; statystyki światowe pokazują, że operowanie przez chirurga z dużą liczbą zabiegów w roku zwiększa 5-letnie przeżycie nawet o kilka procent.</p>
<p>Od kilku lat pracujemy też nad wprowadzeniem wskaźników, które będą promować i monitorować ten model. W Krajowej Sieci Onkologicznej chcemy sprawdzić, czy liczba wykonywanych operacji faktycznie przekłada się na poprawę wyników leczenia. Dodatkowo w ostatnim roku wprowadzono finansowanie zabiegów robotycznych z budżetu państwa – dotyczy to m.in. procedur w chirurgii kolorektalnej. Dzięki temu notujemy wzrost zabiegów małoinwazyjnych: oprócz laparoskopii coraz częściej korzysta się z chirurgii robotycznej. Mamy już kilkanaście ośrodków, które w ubiegłym roku przeprowadziły w sumie ok. tysiąca operacji z wykorzystaniem robotów. W naszym ośrodku było to blisko 300 operacji wykonanych w ciągu niespełna 20 miesięcy, co stawia nas w czołówce także w porównaniu z placówkami niemieckimi czy holenderskimi. W kontekście chirurgii robotycznej Polska nie ma się czego wstydzić – naprawdę szybko się rozwijamy.</p>
<h4><strong>A pan wciąż operuje?</strong></h4>
<p>Mimo że jestem konsultantem krajowym i pomimo innych zajęć wykonuję rocznie ok. 200 zabiegów. W tym roku, tylko w styczniu, przeprowadziłem już ponad 20 operacji z użyciem robota.</p>
<h4><strong>Spytam więc pana jako chirurga: czy przy stole operacyjnym można już zauważyć efekty reform w onkologii?</strong></h4>
<p>Można zauważyć efekty szybszej ścieżki leczenia – pacjenci trafiają do odpowiednich specjalistów wcześniej, choć nie jest to jeszcze powszechna tendencja. Wiele zależy od zaangażowania zarządów szpitali i lekarzy. W naszym ośrodku staramy się nie czekać na centralne regulacje. Przykładem może być kwestia badania określającego niestabilność mikrosatelitarną (MSI), wystawiamy na nie skierowanie już na etapie diagnostyki endoskopowej, co potem pozwala pacjentom uniknąć opóźnień w doborze chemioterapii.<br />
Niemniej jednak istnieje kilka wąskich gardeł w systemie, np. ograniczenia prawne co do tego, jakie badania może zlecać lekarz POZ, a jakie specjalista. Przykładem jest skierowanie na tomografię jamy brzusznej. O ile lekarz pierwszego kontaktu może zlecić tomografię klatki piersiowej, to po skierowanie na tomografię jamy brzusznej pacjent musi przyjść do chirurga onkologa.</p>
<h4><strong>Pańską specjalizację wyróżnia to, że kompetencje i technika chirurga onkologa są wskazywane jako czynnik rokowniczy dla pacjenta. Muszę więc spytać, jak wygląda kwestia kształcenia młodych chirurgów onkologicznych?</strong></h4>
<p>Jako konsultant krajowy pilnuję, aby w trakcie specjalizacji z chirurgii onkologicznej młodzi lekarze mieli do wykonania odpowiednią liczbę zabiegów i to w różnych obszarach. Specjalizacja trwa w sumie 6 lat i obejmuje m.in. szkolenie w ośrodkach skupiających się na określonych narządach – np. tylko na chirurgii piersi czy górnego odcinka przewodu pokarmowego. Ważne jest, by w czasie specjalizacji młodzi lekarze odwiedzali inne niż macierzysty ośrodki – mają taką możliwość. I by dopiero po ukończeniu specjalizacji koncentrowali się na tym, co chcą robić w praktyce – np. na operacjach jelita grubego, wątroby, trzustki czy piersi.</p>
<p>Ważne jest też, by chirurg wykonał samodzielnie odpowiednią liczbę operacji – standardy mówią o minimum 25–30 rocznie w danym zakresie, ale my dążymy do tego, by docelowo były to liczby większe, bo tylko wtedy można utrwalić wysokie kompetencje. Myślę, że młody chirurg podczas rezydentury powinien wykonać ok. 200 operacji samodzielnie i przy 200 asystować, w różnych zakresach. I na szczęście jest coraz więcej chirurgów, którzy przychodzą z takim portfolio, a nie jak kiedyś, nieprzygotowani do zawodu.</p>
<h4><strong>Czyli powinni szkolić się w tych najlepszych, największych ośrodkach?</strong></h4>
<p>Dokładnie. W naszym ośrodku jest 6 czy 7 chirurgów, z których każdy operuje co na mniej 50–70 pacjentów. Najczęściej jest tak, że chirurdzy kolorektalni operują 5–8 pacjentów tygodniowo. Gdyby to było 20 czy 30 rocznie – operowaliby raz na dwa tygodnie, a to dla operatora stanowczo za mało. Wysoka liczba operacji przekłada się na wyniki. Mamy tylko 4–5 proc. nieszczelności, wskaźnik readmisji 2 proc., a czas pobytu – 4,8. Czyli nasze leczenie jest lepsze, nie tylko wykorzystanie łóżka jest właściwe, ale też 5-letnie przeżycie jest wyższe, co oznacza niższe wskaźniki wznowy czy rozsiewu.</p>
<p>Dlatego potrzebne są ośrodki kompetencji narządowej. Chcę zrobić wszystko, by efektem sieci onkologicznej było ich powstanie. Moim marzeniem jest, aby w Polsce powstała spójna sieć np. kilkunastu silnych ośrodków leczących raka jelita grubego czy kilku zajmujących się leczeniem raka trzustki. Nie chodzi o „eliminowanie” mniejszych szpitali, ale o poprawę wyników w skali całego kraju. Wpisujemy się tym samym w unijne standardy, w których bezpieczeństwo i jakość leczenia są kluczowe.</p>
<h4><strong>Jakie nowoczesne techniki i metody pojawiły się w chirurgii onkologicznej w ostatnim czasie?</strong></h4>
<p>Jeżeli chodzi o nowe techniki zabiegowe, to w ostatnich miesiącach 90 proc. operacji w moim ośrodku wykonałem już robotycznie – to prawdziwa rewolucja w chirurgii, zwłaszcza w leczeniu raka jelita grubego. Dostrzegamy znaczące korzyści: skrócenie czasu hospitalizacji, zmniejszenie liczby powikłań, mniejsze zapotrzebowanie na środki przeciwbólowe, a także większą precyzję podczas usuwania węzłów chłonnych. Wykonałem dotąd ponad 200 takich zabiegów i zdecydowanie widzę zalety chirurgii robotycznej. Uważam, że obok terapii celowanych genetycznie i immunoterapii to jeden z największych postępów we współczesnej onkologii.</p>
<p>Coraz większą rolę zaczynają też odgrywać metody obrazowania 3D czy znaczniki fluorescencyjne (np. zieleń indocyjaninowa) w wykrywaniu węzłów chłonnych albo przerzutów w wątrobie. Wkracza również sztuczna inteligencja, która może wspomagać analizę tomografii czy rezonansu, ułatwiając planowanie zabiegów i tworzenie wirtualnych modeli pacjentów przed operacją. Z czasem, przy połączeniu z robotyką, może to prowadzić do coraz bardziej zautomatyzowanych etapów operacji, gdzie chirurg będzie czuwał nad kluczowymi momentami, a resztę wykona niezwykle precyzyjny robot.</p>
<h4><strong>Czy uważa pan, że sztuczna inteligencja to przyszłość chirurgii?</strong></h4>
<p>Tak! Sztuczna inteligencja już wkracza na sale operacyjne, choć nie wiadomo czy i kiedy zacznie na nich „rządzić”. Za to technologie rzeczywistości wirtualnej już dziś wykorzystuje się w szkoleniu przyszłych chirurgów – możliwe jest wielokrotne „ćwiczenie” operacji w wirtualnym środowisku przed podjęciem się realnego zabiegu. To ogromny przełom i dodatkowe bezpieczeństwo dla pacjentów.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-wojciech-zegarski-mniej-ale-z-wysoka-jakoscia/">Prof. Wojciech Zegarski: Mniej, ale z wysoką jakością</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prof. Mariusz Bidziński: Szansa dla pacjentek z rakiem jajnika</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/prof-mariusz-bidzinski-szansa-dla-pacjentek-z-rakiem-jajnika/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Luiza Łuniewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Feb 2025 09:08:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowe Terapie]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Onkologia]]></category>
		<category><![CDATA[rak jajnika]]></category>
		<category><![CDATA[mutacja BRCA1]]></category>
		<category><![CDATA[Prof. Mariusz Bidziński]]></category>
		<category><![CDATA[BRCA1]]></category>
		<category><![CDATA[BRCA2]]></category>
		<category><![CDATA[mirwetuksymab]]></category>
		<category><![CDATA[platynooporny rak jajnika]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://swiatlekarza.pl/?p=23359</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="616" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-1024x907.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Mariusz Bidziński" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-1024x907.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-300x266.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-768x680.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-1536x1360.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-150x133.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-696x616.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-1068x946.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990.jpg 1705w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Prof. dr hab. n. med. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej i kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, w rozmowie z Luizą Łuniewską Panie profesorze, dlaczego pomimo wielu lat zaawansowanych badań wobec raka jajnika lekarze wciąż często są bezradni? Niestety większość kobiet, nie tylko w Polsce, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-mariusz-bidzinski-szansa-dla-pacjentek-z-rakiem-jajnika/">Prof. Mariusz Bidziński: Szansa dla pacjentek z rakiem jajnika</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="616" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-1024x907.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="na zdjęciu znajduje się prof. Mariusz Bidziński" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-1024x907.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-300x266.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-768x680.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-1536x1360.jpg 1536w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-150x133.jpg 150w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-696x616.jpg 696w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990-1068x946.jpg 1068w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2025/02/Prof.-Bidzinski-scaled-e1738660276990.jpg 1705w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h1>Prof. dr hab. n. med. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej i kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, w rozmowie z Luizą Łuniewską</h1>
<p><strong>Panie profesorze, dlaczego pomimo wielu lat zaawansowanych badań wobec raka jajnika lekarze wciąż często są bezradni?</strong></p>
<p>Niestety większość kobiet, nie tylko w Polsce, ale i na świecie, otrzymuje rozpoznanie raka jajnika w stadium zaawansowanym. Dzieje się tak, ponieważ ten nowotwór rozwija się w sposób „cichy” – daje objawy niespecyficzne, głównie ze strony przewodu pokarmowego. W rezultacie pacjentki często miesiącami chodzą do różnych lekarzy, wykonują wiele badań, podczas gdy choroba systematycznie się rozwija. Niestety, profilaktyka w przypadku tego nowotworu, w porównaniu do innych jak np. rak piersi, praktycznie nie istnieje. Są grupy wysokiego ryzyka, rodziny z mutacjami genu BRCA1 czy BRCA2, i tylko one właściwie mogą być dokładniej monitorowane.</p>
<p>W przypadku większości kobiet szansą jest tylko regularna kontrola ginekologiczna. Wiele pań uważa, że skoro nie miesiączkuje, nie musi odwiedzać ginekologa – to błąd. Ważna jest tutaj nasza, lekarzy, rola dydaktyczna, uświadomienie, że w okresie menopauzy ilość nowotworów, a szczególnie nowotworów ginekologicznych, rośnie. Istotne jest też, by pacjentka znała historię zdrowotną swojej rodziny. Jeśli zdarzały się w niej nowotwory (np. piersi, jajnika), powinna być bardziej czujna i poinformować o tym lekarza. I wtedy on powinien wykazać się czujnością – taką osobę zakwalifikować do ściślejszego nadzoru, gdyż jest w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na nowotwory. Przy obecnym stanie wiedzy medycznej umożliwia to wcześniejszą diagnostykę, a tym samym zwiększa szanse na skuteczne leczenie.</p>
<h4><strong>Jak duże są te szanse?</strong></h4>
<p>Niestety, liczba zaawansowanych przypadków jest tak duża, że mimo wprowadzenia nowych metod leczenia i technologii, wyniki leczenia raka jajnika wciąż nie są satysfakcjonujące. W Polsce 5-letnia przeżywalność wynosi ok. 40 proc.<br />
To też wynika trochę z kwestii organizacyjnych. W ostatnich latach doszło do rozproszenia ośrodków onkologicznych, dla przykładu – w województwie mazowieckim działa niemal 30 ośrodków, które leczą raka jajnika. A takie pacjentki powinny trafiać do wyspecjalizowanych ośrodków, a nie do takich, w których lekarze mają po 2–3 przypadki raka jajnika w roku.</p>
<p>W <a href="https://nio.gov.pl/" target="_blank" rel="noopener nofollow">Narodowym Instytucie Onkologii</a> operujemy średnio 70–80 przypadków nowo rozpoznanego raka jajnika rocznie. Powinniśmy 2–3 razy więcej takich chorych leczyć chirurgicznie w związku z dużym potencjałem zarówno doświadczonej kadry, jak i kompleksowej infrastruktury. Rozproszony system organizacji leczenia prowadzi do tego, że kobiety trafiają do ośrodków, które nie mają wystarczającego doświadczenia ani odpowiednich zasobów. Jest to poważny problem, który wymaga rozwiązania na poziomie organizacyjnym. Przede wszystkim dla dobra pacjentek, ale także dlatego, że leczenie nieefektywne jest dużo droższe.</p>
<h4><strong>A więc jak leczyć raka jajnika efektywnie?</strong></h4>
<p>W Polsce mamy kilka ośrodków chirurgii onkologicznej, które mają europejskie certyfikaty na leczenie zaawansowanych raków jajnika. W tym Narodowy Instytut Onkologii – Klinika Ginekologii Onkologicznej ma taki certyfikat jako jeden z 53 ośrodków w Europie. Oprócz niego jest jeszcze kilka placówek w Polsce, które leczą na europejskim poziomie.</p>
<p>Dobra jest też sytuacja, jeśli chodzi o dostęp do leków i terapii celowanych. Mamy wszystko to, co jest na świecie i żadnych powodów do kompleksów. Jeśli powstaje jakaś nowa substancja, to mamy właściwie pewność, że szybko będzie dostępna także w Polsce. Pytanie brzmi, czy te wszystkie technologie są stosowane we wszystkich jednostkach? Bo przy aktualnym rozproszeniu onkologii wiadomo, że to niemożliwe, ponieważ w wielu przypadkach ich użycie wymaga całego wyspecjalizowanego zespołu.</p>
<h4><strong>Czy w najbliższym czasie pojawią się jakieś nowe terapie?</strong></h4>
<p>Powstała taka nowa cząsteczka, która się nazywa mirwetuksymab i działa na receptory folianowe. To są specyficzne receptory, które ma 80 proc. przypadków raka jajnika. Okazała się ona szczególnie skuteczna w platynoopornym raku jajnika. Program lekowy już został przekazany przez firmę do ministerstwa i trwają prace, by pojawił się w naszym receptariuszu. Zapewne w najbliższym czasie tak się stanie. Koledzy patomorfolodzy robią już szkolenia, by wykrywać receptory kwasu folianowego. W części placówek histopatologicznych już się to robi, w Narodowym Instytucie Onkologii nawet od 2–3 lat.</p>
<h4><strong>Czyli diagnostyką wyprzedziliście terapię?</strong></h4>
<p>W każdym przypadku raka jajnika, aby prawidłowo leczyć, trzeba zrobić badania. Przede wszystkim genetyczne. Te badania są refinansowane przez NFZ i możemy je wykonywać, ale nie wszystkie jednostki chcą kontraktować takie badania, bo np. dyrekcja mówi, że jej się nie opłaca. Ale to się opłaca, przede wszystkim pacjentkom. Genetyka zrobiła przełom w onkologii, bo dzięki niej wiemy, co jest niesprawne i co można naprawić poprzez leki celowane. Ale żeby o tym rozmawiać, trzeba zrobić badania. Niezrobienie tego to nieetyczne zaniechanie. Zwłaszcza że nie chodzi tylko o te pacjentki, ale także o ich rodziny – bo te mutacje oznaczają możliwe predyspozycje do innych nowotworów np. raka trzustki czy gruczołu krokowego.</p>
<h4><strong>Co jeszcze dają takie badania?</strong></h4>
<p>Wiedzę, że np. przy mutacji BRCA1 skuteczniej działa cisplatyna czy karboplatyna, która nie działa przy nowotworach platynoopornych. Mamy też inhibitory PARP, które celują w szlaki naprawy DNA. Działają przede wszystkim u pacjentek z mutacjami. W tej chwili są stosowane także u tych, które nie mają mutacji – obie grupy pacjentek dostają podobne cząsteczki (olaparyb przy mutacji i niraparib bez) różniące się tylko profilem toksyczności.</p>
<h4><strong>Co można jeszcze zrobić, by zwiększyć szanse kobiet z rakiem jajnika?</strong></h4>
<p>W diagnostyce raka jajnika istotne jest, by pacjentki szybko otrzymywały kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego, co przyśpiesza cały proces leczenia. System diagnostyczny musi być spójny, aby pacjentka nie musiała błąkać się po różnych instytucjach. Kluczowe jest również, by diagnoza była precyzyjna – tylko wtedy można skutecznie określić, jaki proces nowotworowy zachodzi w organizmie i skierować pacjentkę do odpowiedniego ośrodka.</p>
<h4><strong>Jest pan jednym z patronów koalicji diagnostyczno-klinicznej na rzecz nowotworów kobiecych. Czym się ona zajmuje?</strong></h4>
<p>W ramach <a href="https://koalicjadiagnostyczna.pl/" target="_blank" rel="noopener nofollow">koalicji</a> przygotowaliśmy nowe algorytmy postępowania, cały nowy zestaw standardów dotyczących raka jajnika, szyjki macicy, trzonu macicy, by lekarze mieli najnowszą wiedzę, co jest najbardziej efektywne. Robimy szkolenia, propagujemy wiedzę. Poza tym zajmujemy się współpracą z organizacjami pacjentów i lobbowaniem, czy to w sejmie czy w ministerstwie, by w Polsce było dostępne najnowocześniejsze i najskuteczniejsze leczenie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-mariusz-bidzinski-szansa-dla-pacjentek-z-rakiem-jajnika/">Prof. Mariusz Bidziński: Szansa dla pacjentek z rakiem jajnika</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
