<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa zawód - Świat Lekarza</title>
	<atom:link href="https://swiatlekarza.pl/tag/zawod/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://swiatlekarza.pl/tag/zawod/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 11 Feb 2019 22:20:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Klauzula sumienia</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/klauzula-sumienia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Stanisław Radowicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2017 16:27:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[zawód]]></category>
		<category><![CDATA[Klauzula sumienia]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[wskazania]]></category>
		<category><![CDATA[ustawa]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Lekarza 7 (51) 2016]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://swiatlekarza.pl/?p=3845</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Stanisław Radowicki" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" fetchpriority="high" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia.jpg 1200w" sizes="(max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>7 października 2015 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznał wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej o zbadanie zgodności z konstytucją części przepisów ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Zarzuty NRL sprowadzały się do zbadania konstytucyjności przepisu art. 39 wspomnianej ustawy, formułującego tzw. klauzulę sumienia. W wydanym orzeczeniu TK uznał, m.in., iż przepis art. 39 ustawy w zakresie, w [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/klauzula-sumienia/">Klauzula sumienia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Stanisław Radowicki" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/03/Stanislaw-Radowicki-sepia.jpg 1200w" sizes="(max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h2>7 października 2015 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznał wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej o zbadanie zgodności z konstytucją części przepisów ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Zarzuty NRL sprowadzały się do zbadania konstytucyjności przepisu art. 39 wspomnianej ustawy, formułującego tzw. klauzulę sumienia.</h2>
<p>W wydanym orzeczeniu TK uznał, m.in., iż przepis art. 39 ustawy w zakresie, w jakim nakłada na lekarza obowiązek wykonania niezgodnego z jego sumieniem świadczenia zdrowotnego w ?innych przypadkach niecierpiących zwłoki?, jest niezgodny z zasadą prawidłowej legislacji oraz narusza konstytucyjną wolność sumienia i religii. Za niezgodny z tymi wolnościami konstytucyjnymi Trybunał uznał także obowiązek lekarza powstrzymującego się od wykonania świadczenia zdrowotnego niezgodnego z jego sumieniem wskazania realnych możliwości uzyskania takiego świadczenia u innego lekarza lub w innym podmiocie leczniczym. Natomiast za zgodne z konstytucją uznano obowiązek lekarza wykonującego zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby, korzystającego z prawa do odmowy wykonania świadczenia zdrowotnego niezgodnego z jego sumieniem do uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego oraz zobowiązanie lekarza korzystającego z prawa do odmowy wykonania świadczenia zdrowotnego niezgodnego z jego sumieniem do uzasadnienia i odnotowania tego faktu w dokumentacji medycznej.</p>
<h3>Uzasadnienie wyroku</h3>
<p>Trybunał w obszernym uzasadnieniu wyroku wskazał, iż zgodnie z art. 30 u.z.l., ?Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki?. Przepisy nakładają zatem obowiązek ustawowy, którego wykonanie jest niezależne od istnienia jakiegokolwiek zobowiązania (natury umownej czy administracyjnej) wobec konkretnej osoby potrzebującej pomocy. Naruszenie obowiązku udzielenia pomocy przez lekarza osobie w stanie zagrożenia życia lub zdrowia rodzi odpowiedzialność prawną, a nawet karną. W uzasadnieniu podkreślono, że klauzula sumienia w demokratycznym państwie prawnym jest wyrazem prawa do postępowania zgodnie z własnym sumieniem, a w konsekwencji także wyrazem wolności od przymusu postępowania wbrew własnemu sumieniu. Jak zaznaczył TK z zestawienia art. 39 z art. 30 u.z.l. wynika, że lekarz nie może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, jeżeli zwłoka w ich udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty przez pacjenta życia, ciężkiego uszkodzenia jego ciała lub ciężkiego rozstroju jego zdrowia oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki. NRL kwestionowała obowiązek wykonania świadczenia zdrowotnego, sprzecznego z sumieniem lekarza, tylko w takim zakresie, w jakim obejmuje on ?inne przypadki niecierpiące zwłoki?. W tym kontekście TK uznał, że ?inne przypadki niecierpiące zwłoki? odnoszą się do sytuacji związanych ze stanem zdrowia pacjenta, któremu wprawdzie nie grozi śmierć, ciężkie uszkodzenie ciała lub ciężki rozstrój zdrowia, ale który jednak wymaga niezwłocznej pomocy medycznej. W ocenie TK ustawodawca nadał art. 39 u.z.l. brzmienie wskazujące na rozszerzenie zakresu obowiązków lekarza (wynikających z art. 30 u.z.l.) w taki sposób, że obejmują one wykonywanie wszystkich świadczeń zdrowotnych. Użyta w przepisie o obowiązku udzielenia pomocy lekarskiej (art. 30 u.z.l.) formuła: ?inne przypadki niecierpiące zwłoki?, powtórzona w innej jednostce redakcyjnej, obejmującej swym zakresem ogół świadczeń zdrowotnych (art. 39 u.z.l.), całkowicie traci klarowność. W konsekwencji na tle art. 39 zdanie pierwsze u.z.l. nie jest możliwe ustalenie, w jakich konkretnych sytuacjach ?niecierpiących zwłoki? lekarz miałby obowiązek wykonania świadczenia zdrowotnego wbrew swemu sumieniu. Podsumowując, TK stwierdził, że posłużenie się w art. 39 zdanie pierwsze u.z.l. odesłaniem do innego przepisu (art. 30 u.z.l.), zawierającego sformułowanie niedookreślone, prowadzi do niedających się usunąć wątpliwości co do zakresu, w jakim ustawodawca ogranicza wolność sumienia lekarzy, a przez to uzasadniony jest zatem zarzut naruszenia zasady prawidłowej legislacji wywodzonej z art. 2 konstytucji. Jednocześnie TK przyjął, że wyrażona w art. 53 ust. 1 konstytucji wolność sumienia może podlegać ograniczeniom, które jednak muszą być odpowiednio proporcjonalne. Za zbyt ogólne uznano sformułowanie ?w innych przypadkach niecierpiących zwłoki?. Podkreślono, że nie chodzi o to, by lekarz ? w konkretnym stanie faktycznym ? dokonywał oceny, czy przyczyna, dla której pacjent chce uzyskać natychmiast świadczenie zdrowotne, w świetle konstytucji wymaga od niego poświęcenia własnego sumienia, lecz o to, by na podstawie przepisu możliwe było ustalenie praw konstytucyjnych, dla których ma być poświęcona wolność sumienia lekarza. W ocenie TK, w praktyce taka sytuacja może prowadzić do faktycznego zakwestionowania możliwości powołania się przez lekarza na klauzulę sumienia, zwłaszcza w świetle subiektywistycznej interpretacji ?przypadku niecierpiącego zwłoki?, dokonywanej z perspektywy pacjenta. Poświęcenie wolności sumienia lekarza okazuje się wtedy pozbawione podstaw, a w każdym razie ? konstytucyjnie całkowicie nieuzasadnione i w związku z tym niedopuszczalne.</p>
<h3>Udzielenie informacji</h3>
<p>W odniesieniu do zarzutu NRL dotyczącego art. 39 zdanie pierwsze u.z.l. w zakresie, w jakim nakłada na lekarza odmawiającego świadczenia zdrowotnego obowiązek wskazania ?realnych możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym?, TK zaznaczył, że unormowanie, zgodnie z którym to indywidualny lekarz jest podmiotem zobowiązanym do udzielenia pacjentowi informacji o realnych możliwościach uzyskania świadczenia medycznego, jest narzędziem nieadekwatnym do osiągnięcia celu założonego przez ustawodawcę ? zapewnienia pacjentowi jak najszybszego uzyskania świadczenia gwarantowanego przez finansowaną ze środków publicznych służbę zdrowia. Lekarz nie posiada, a w każdym razie nie musi posiadać, wiedzy niezbędnej do udzielenia informacji; jej uzyskanie w wielu wypadkach wymagałoby od lekarza naruszenia obowiązującego prawa.</p>
<p>W takim przypadku ustawodawca mógł i powinien zastosować alternatywne, bardziej efektywne sposoby informowania pacjenta o realnej możliwości uzyskania świadczenia zdrowotnego. Trybunał przyjął, że jeżeli dany cel (w tej sytuacji zapewnienie pacjentowi świadczenia zdrowotnego) jest możliwy do osiągnięcia z zastosowaniem innego środka, nakładającego mniejsze ograniczenia na prawa i wolności, to zastosowanie przez ustawodawcę środka bardziej uciążliwego wykracza poza to, co jest konieczne, a zatem narusza konstytucję.</p>
<h3>Ochrona interesu podmiotu</h3>
<p>Badając zgodność z konstytucją art. 39 UZL zdanie drugie, zobowiązującego lekarza wykonującego zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby, korzystającego z prawa do odmowy wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, do uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego, TK podkreślił, że ustawa nie rozstrzyga czy oświadczenie takie ma mieć charakter generalny i uprzedni, zawierać stwierdzenie, że lekarz określonych świadczeń zdrowotnych w ogóle wykonywać nie będzie (na przyszłość), czy też ma być to oświadczenie związane z odmową wykonaniem świadczenia wobec konkretnego pacjenta. Zdaniem Trybunału należy uznać, że chodzi raczej o powiadomienie aprioryczne, adresowane do przełożonego w zasadzie w chwili nawiązywania stosunku pracy lub służby, ewentualnie ? w czasie jego trwania ? gdy lekarz na skutek zmiany zapatrywań chce się powstrzymać od wykonywania świadczeń, które wcześniej w zgodzie z własnym sumieniem mógł wykonywać. Zdaniem TK przepis ten ma na celu konieczną ochronę interesu podmiotu zawierającego kontrakty z NFZ na finansowanie świadczeń zdrowotnych. Podmiot taki na etapie zawierania umowy z oczywistych względów posiadać musi wiedzę odnośnie możliwości (zdolności) realizacji świadczeń, w szczególności świadczeń gwarantowanych. Ta zdolność z kolei jest uzależniona od zakresu świadczeń wykonywanych przez zatrudnionych lekarzy. W ocenie Trybunału cel ustawodawcy, jakim jest zapewnienie dostępności świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, nie może być zrealizowany bez nałożenia na lekarzy-pracowników kwestionowanego przez NRL obowiązku powiadamiania przełożonego. Zdaniem Trybunału powiadomienie przełożonego o tym, że zatrudniany lekarz określonych świadczeń nie będzie wykonywał, nie narusza istoty wolności sumienia. Za akceptowalny TK uznał także, wskazany w art. 39 zdanie pierwsze UZL, obowiązek odnotowania i uzasadnienia przez lekarza faktu powstrzymania się od wykonania świadczenia medycznego z powodu sprzeciwu sumienia. TK uznał bowiem, że jest to czynność wyłącznie techniczna i odwzorowująca na piśmie wyrażony wcześniej sprzeciw (odmowę). Wobec omówionego wyżej rozstrzygnięcia TK czterech sędziów Trybunału złożyło tzw. zdania odrębne, nie zgadzając się z przyjętym rozstrzygnięciem.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/klauzula-sumienia/">Klauzula sumienia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Trzeba myśleć już o najmłodszym  pokoleniu</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/trzeba-myslec-juz-o-najmlodszym-pokoleniu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Pinkosz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Dec 2016 01:09:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Lekarza 7 (51) 2016]]></category>
		<category><![CDATA[NFZ]]></category>
		<category><![CDATA[zawód]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[kardiolog]]></category>
		<category><![CDATA[onkolog]]></category>
		<category><![CDATA[prewencja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://swiatlekarza.pl/?p=3799</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4.jpg 1200w" sizes="(max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Rozmowa z Waldemarem Kraską, szefem senackiej Komisji Zdrowia. Skąd pomysł zorganizowania w Senacie konferencji na temat stanu polskiej kardiologii i zagrożeń chorobami układu krążenia w perspektywie 30 lat? W Senacie cyklicznie odbywają się konferencje poświęcone zdrowiu. Pomysł zorganizowania tego spotkania wyszedł bezpośrednio od prof. Piotra Jankowskiego, który jest przewodniczącym Komisji Promocji Zdrowia Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Temat jest bardzo istotny, dotyczy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/trzeba-myslec-juz-o-najmlodszym-pokoleniu/">Trzeba myśleć już o najmłodszym  pokoleniu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/12/kraska_4.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h2>Rozmowa z Waldemarem Kraską, szefem senackiej Komisji Zdrowia.</h2>
<h3>Skąd pomysł zorganizowania w Senacie konferencji na temat stanu polskiej kardiologii i zagrożeń chorobami układu krążenia w perspektywie 30 lat?</h3>
<p>W Senacie cyklicznie odbywają się konferencje poświęcone zdrowiu. Pomysł zorganizowania tego spotkania wyszedł bezpośrednio od prof. Piotra Jankowskiego, który jest przewodniczącym Komisji Promocji Zdrowia Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Temat jest bardzo istotny, dotyczy większości polskiego społeczeństwa. Bardzo ważny jest problem dostępu do specjalistów kardiologów, do kardiologii interwencyjnej, jak również prewencja. Większość osób, które zapytamy, czy w rodzinie są problemy kardiologiczne, odpowie twierdząco. Doszliśmy do wniosku, że dobrze by było zorganizować konferencję poświęconą nie tylko problemowi obecnego leczenia choroby wieńcowej, nadciśnienia, czy skutkom niewydolności serca, ale przede wszystkim popatrzeć, jaka jest prognoza na przyszłość. Wiemy, że chorób układu krążenia nie będzie ubywało, ale chcieliśmy odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy w stanie ? inwestując pieniądze, bo bez tego nie da się nic zrobić ? zintensyfikować działania w kierunku zmniejszenia zachorowalności na choroby kardiologiczne i zmniejszenia umieralności. Na konferencji postawiliśmy przede wszystkim pytanie: jak unikać chorób układu krążenia.</p>
<h3>Zatrzymanie epidemii chorób układu krążenia jest możliwe?</h3>
<p>Powinniśmy myśleć już o najmłodszym pokoleniu, nawet nie o dzieciach szkolnych czy przedszkolnych, tylko jeszcze wcześniej. Bardzo ważna jest też potem edukacja w szkole. Z doświadczenia wiem, że jeżeli dziecko w szkole nauczy się pewnych nawyków prozdrowotnych, to potem w domu zwróci uwagę rodzicom, jak nie powinni się zachowywać, powie: ?Tato, nie rób tego?, czy: ?Mamo, przestań palić?.</p>
<h3>W Senacie udało się zgromadzić znakomite grono ekspertów: byli profesorowie medycyny, wiceministrowie zdrowia, przedstawiciele NFZ, posłowie z różnych opcji politycznych?</h3>
<p>Senat rzeczywiście jest takim miejscem, gdzie staramy się, żeby dyskusje toczyły się ponad podziałami. Chcieliśmy na tej konferencji połączyć trzy światy: polityki, medycyny i mediów, bo bez tego nikt nie wyobraża sobie, że można coś poprawić w kardiologii czy ogólnie w medycynie. Jeśli chodzi o media, to mogą odegrać ogromną rolę w propagowaniu zachowań prozdrowotnych. Nie muszą to być ?pogadanki?, wiele rzeczy można ?przemycić? np. w serialach. Wielka jest też rola celebrytów, propagujących zachowania prozdrowotne.</p>
<p>Świat medyczny też nie może być zapatrzony tylko na pieniądze: ile dostaniemy za daną procedurę, jak nas wycenią, czy to się opłaca, czy nie. Lekarze mają do spełnienia pewną misję. Oczywiście, musimy zarabiać pieniądze, jednak decydując się na zawód lekarza, pielęgniarki, czy będąc przedstawicielem innego zawodu związanego z medycyną, musimy myśleć o osobach, dla których tę pracę wykonujemy.</p>
<p>Oczywistym jest, że bez właściwego systemu opieki zdrowotnej dobra opieka medyczna nie będzie istnieć. Bardzo ważnym jest, że parlament i Ministerstwo Zdrowia kreują politykę zdrowotną. Wielokrotnie podkreśla się, że potrzebne są większe pieniądze na służbę zdrowia. Ja w czasie prac komisji często spotykam się z przedstawicielami różnych specjalizacji, takich jak onkologia, chirurgia dziecięca czy kardiologia. Każda specjalizacja widzi swój odcinek, a tu trzeba spojrzeć całościowo ? i taka właśnie jest rola ministra zdrowia.</p>
<p>To dobrze, że inwestujemy w kardiologię, że mamy lepsze efekty niż np. w onkologii, ale z drugiej strony nie można powiedzieć pacjentowi, że nie będzie dla niego leczenia, bo jego choroby nie opłaca się leczyć, gdyż szanse na wyzdrowienie są mniejsze niż w przypadku chorób układu krążenia.</p>
<h3>Pan minister Zembala podkreślał, że kardiologia stała się wręcz wizytówką polskiej medycyny, dlatego warto było i nadal warto inwestować w jej rozwój.</h3>
<p>Tak, to prawda, kardiologia, zwłaszcza interwencyjna, jest w Polsce na bardzo dobrym poziomie. Na bardzo dobrym poziomie jest ratownictwo, pacjent z podejrzeniem zawału od razu jest transportowany do szpitala, w którym otrzyma specjalistyczną pomoc. To zdecydowanie skraca czas i zwiększa szanse na wyzdrowienie. Powstało bardzo wiele ośrodków kardiologii interwencyjnej z bardzo dobrym finansowaniem. Tylko trzeba przeanalizować, czy nie powstało ich za dużo, ponieważ w pewnym momencie każdy ośrodek chciał mieć kardiologię interwencyjną, bo procedury były dobrze finansowane.</p>
<h3>Co dla Pana dziś było największym zaskoczeniem podczas wykładów?</h3>
<p>Zasmuciły mnie złe nawyki u młodzieży. Nie sądziłem, że obecnie dziewczęta wyprzedzają chłopców w częstości sięgania po papierosy. Zawsze to dziewczęta były postrzegane jako bardziejprozdrowotne, a teraz się okazuje, że w tych niekorzystnych statystykach zaczynają przodować. Jest to na pewno złe, bo to są przyszłe matki.</p>
<p>Przykrą sprawą jest też mała aktywność fizyczna. Jeśli nie wyrobi się nawyku aktywności fizycznej w dzieciństwie, to trudno wyrobić go potem. W mojej młodości największą karą było to, gdy nie można było wyjść na podwórko, do kolegów, pobiegać na boisku. A teraz jest odwrotnie. Wydaje mi się, że jeśli dzieciom zorganizuje się atrakcyjne zajęcia ruchowe i do nich zachęci, to będą w nich uczestniczyć. Z kolei, gdy te zajęcia są bardzo nudne i uciążliwe, to młodzież nie zechce na nie chodzić. Ważne jest więc właściwe podejście nauczycieli wychowania fizycznego.</p>
<h3>Czy uda się coś zrobić, by zatrzymać epidemię chorób układu krążenia?</h3>
<p>Nie ma innego wyjścia, jak kształtować zachowania prozdrowotne u dzieci i młodzieży. Jak nam się to uda, to efekt za 30 lat będzie dobry, bo nie będą to pacjenci oddziałów kardiologicznych. Rolą polityków nie jest myślenie tylko o ?dzisiaj?, o obecnej kadencji, powinni myśleć perspektywicznie o przyszłych pokoleniach. Bardzo dobrym przykładem jest tutaj Skandynawia, gdzie takie myślenie już przynosi efekty.</p>
<h3>Senat będzie starał się pomagać opanować epidemię chorób układu krążenia?</h3>
<p>Jestem przewodniczącym senackiej komisji zdrowia, pan marszałek Stanisław Karczewski jest także lekarzem i naszym dobrym duchem, nigdy nam nie odmawia patronatu nad tego typu konferencjami. Wydaje mi się, że dzięki tej konferencji wiemy więcej o problemach polskiej kardiologii, wymieniliśmy się doświadczeniami. Jako politycy i jako lekarze na pewno będziemy starać się propagować zdrowy styl życia i dbać o rozwój całej polskiej służby zdrowia, także kardiologii.</p>
<h3>Panie Senatorze, a jak Pan dba o swoje zdrowie?</h3>
<p>To zawsze najtrudniejsze pytanie, ale mogę powiedzieć, że się staram. Codziennie, systematycznie, rano i wieczorem, przejeżdżam 6 kilometrów na rowerze stacjonarnym. Nie palę też papierosów.</p>
<h3>A jak z odżywianiem?</h3>
<p>To jest najtrudniejsze, bo praca, którą wykonuję nie sprzyja dbaniu o zdrowe odżywianie. Oprócz pracy w Senacie, pracuję również w pogotowiu ratunkowym. Z tego też względu często nie mam czasu myśleć o jedzeniu. A to błąd. Byłem w tym roku na inauguracji roku akademickiego w Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku, gdzie podczas wykładu inauguracyjnego była mowa o związku między zapadalnością na choroby nowotworowe a odżywianiem się. Odżywianie jest bardzo ważne, powinniśmy zwracać uwagę jakość żywności, jakość produktów i regularność posiłków.</p>
<h3>Panie Senatorze, a serce ma pan zdrowe?</h3>
<p>Tak. Wykonuję badania okresowe i na razie mogę pochwalić się tym, że wszystko jest w porządku. Nawet nie mam nadciśnienia!</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/trzeba-myslec-juz-o-najmlodszym-pokoleniu/">Trzeba myśleć już o najmłodszym  pokoleniu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prof. dr hab. Józef Drzewoski &#8211; Lubię wyznaczać sobie cele</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/prof-dr-hab-jozef-drzewoski-lubie-wyznaczac-cele/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Pinkosz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Oct 2016 22:08:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie Medycyny]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>
		<category><![CDATA[laktoza]]></category>
		<category><![CDATA[cukrzyca]]></category>
		<category><![CDATA[aldoza]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[albuminuri]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[zawód]]></category>
		<category><![CDATA[diabetolog]]></category>
		<category><![CDATA[glukoza]]></category>
		<category><![CDATA[internista]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Lekarza 6 (50) 2016]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://swiatlekarza.pl/?p=3718</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Józef Drzeworski" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>O pasji do koszykówki, karteczce w drzwiach, która zadecydowała o wyborze drogi zawodowej, kieszonkowych książeczkach dla lekarzy na dyżurach i ?biblii? dla diabetologów ? opowiada prof. dr hab. Józef Drzewoski, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Diabetologii i Farmakologii Klinicznej UM w Łodzi. Panie Profesorze, jak to się stało, że został Pan lekarzem i skąd taki wybór specjalizacji: [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-dr-hab-jozef-drzewoski-lubie-wyznaczac-cele/">Prof. dr hab. Józef Drzewoski &#8211; Lubię wyznaczać sobie cele</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Józef Drzeworski" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/10/jozef-drzeworski1.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h2>O pasji do koszykówki, karteczce w drzwiach, która zadecydowała o wyborze drogi zawodowej, kieszonkowych książeczkach dla lekarzy na dyżurach i ?biblii? dla diabetologów ? opowiada prof. dr hab. Józef Drzewoski, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Diabetologii i Farmakologii Klinicznej UM w Łodzi.</h2>
<h3>Panie Profesorze, jak to się stało, że został Pan lekarzem i skąd taki wybór specjalizacji: farmakologia kliniczna, choroby wewnętrzne, diabetologia?</h3>
<p>Jeśli chodzi o wybór medycyny, to żadnego innego wyboru w życiu nie widziałem. Zawsze marzyłem o tym, żeby zostać lekarzem. Nie wiem, co tak naprawdę do tego mnie skłoniło ? myślę, że podziw dla człowieka, który niesie pomoc drugiemu człowiekowi. Nigdy nie marzyłem, by być strażakiem, lotnikiem czy marynarzem. Od początku byłem nakierowany na medycynę, jestem szczęśliwy, że ją skończyłem i płynę na tym statku aż do tej pory. Miałem sukcesy i porażki, ale najważniejsza jest satysfakcja, że można komuś pomóc. Z tego czerpie się radość.<br />
Lubię wyznaczać sobie cel, a jak uda mi się go zrealizować, to obieram następny. Łatwiej wejść na Mount Everest w etapach niż za jednym razem.</p>
<h3>Skoro mówi Pan o celach, to jakie sobie Pan stawiał?</h3>
<p>Najpierw zdać maturę, która pozwoliła mi przystąpić do egzaminów na medycynę, potem dostać się na medycynę z bardzo dobrym wynikiem, potem ją ukończyć. Nie było to takie proste, bo w tym czasie uprawiałem zawodowo sport. Grałem w koszykówkę ? w drugiej i w pierwszej lidze, byliśmy nawet mistrzami Polski. Jednak obie te pasje ? medycynę i koszykówkę ? udało mi się połączyć i ukończyłem studia lekarskie na bardzo wysokiej pozycji, co dało mi możliwość odbycia 2-letniego stażu w klinikach Akademii Medycznej.</p>
<h3>W Łodzi?</h3>
<p>Tak, całe swoje życie zawodowe jest związane z Łodzią. Na studiach moja mentorka, pani doktor Daniela Darżynkiewicz, zachęciła mnie do udziału w kole naukowym przy Katedrze Farmakologii. Pamiętam, badaliśmy z dwójką kolegów studentów (oboje zostali później profesorami) wpływ interakcji alkoholu z różnymi lekami, głównie z benzodiazepinami, na szczurach. Rezultaty tych badań stały się dla nas źródłem ogromnej satysfakcji, ponieważ wygraliśmy konkurs na najlepszą pracę studencką. Dzięki temu mogliśmy opublikować ją we wskazanym przez jurorów czasopiśmie naukowym. Byliśmy dumni jak pawie. Ten skromny sukces miał wpływ na naszą trójkę. Każdy z nas w kilka lat później poświęcił się pracy naukowej.</p>
<p>O tym, że trafiłem do Międzywydziałowej Katedry Farmakologii zadecydował przypadek i rada doktor Darżynkiwicz, abym złożył aplikację. Ponieważ sprawa była pilna, pani doktor próbowała skontaktować się ze mną, ale nie udawało się to jej przez kilka dni. Tuż po zakończeniu studiów ? jakby to powiedzieć ? prowadziłem intensywne życie towarzyskie świeżo upieczonego absolwenta wydziału lekarskiego. Nie mogąc się ze mną skontaktować, zostawiła kartkę w drzwiach mojego mieszkania z następującym tekstem: ?Próbuję się z Tobą skontaktować, gdzie się chłopie włóczysz, szybko skontaktuj się ze mną, bo jest szansa na ciekawą pracę!?. Ogromnemu sercu i fenomenalnemu dydaktycznemu talentowi pani doktor zawdzięczam więc, że poszedłem w stronę farmakologii. Umówiłem się na spotkanie z profesorem Mieczysławem Mazurem, który wrócił z Algierii, gdzie wykładał farmakologię. Przywiózł stamtąd ideę założenia zakładu farmakologii klinicznej w Łodzi ? ideę do której mnie entuzjastycznie przekonał. Z takiego wyzwania nie mogłem zrezygnować. Tym bardziej, że był to pierwszy, pionierski zakład tego typu w Polsce, budujący podwaliny pod rozwój farmakologii klinicznej w naszym kraju.</p>
<p>Początkowo myślałem: ?Nie, ta farmakologia to okropieństwo!?. Ale wkrótce okazało się, że stała się ona fascynującą, wieloletnią przygodą. Pracownię farmakologii klinicznej usytuowano w Klinice Chorób Wewnętrznych, którą kierowała profesor Aleksandra Mazurowa ? żona profesora Mazura. Stworzyło to możliwość leczenia hospitalizowanych chorych i jednocześnie prowadzenia badań farmakologiczno-klinicznych. Bardzo mi to odpowiadało. Pomyślałem: ?Cóż lekarzowi jest potrzebne do szczęścia zawodowego? Po pierwsze, mieć tzw. ?nosa diagnostycznego?, czyli umiejętność prawidłowego rozpoznania choroby. Po drugie, po prawidłowym zdiagnozowaniu, trzeba wiedzieć, jak ją optymalnie leczyć ? a tego uczy farmakologia?. Moim zdaniem, połączenie kliniki z farmakologią daje szansę, żeby zostać bardziej kompletnym lekarzem. Wydaje mi się, że to się sprawdziło także w przypadku moich kolegów, z którymi rozpocząłem pracę w tak celnie sprofilowanej przez państwa prof. Mazurów placówce.</p>
<p>Mówiąc o swojej karierze zawodowej, muszę podkreślić, że miałem szczęście trafić na wyjątkowych nauczycieli. Pierwszym był profesor Włodzimierz Musiał, wspaniały internista i założyciel łódzkiej szkoły kardiologii. Dzięki niemu poznałem podstawy tej dziedziny medycyny. Profesor Mazurowa nauczyła mnie interny. Z kolei profesor Euzebiusz Krykowski wprowadził mnie w tajniki hematologii. Przez wiele lat pracowałem pod jego kierunkiem w klinice, która zajmowała się diagnostyką i leczeniem chorób hematologicznych. To Ci wybitni lekarze i znakomici dydaktycy pozwolili mi się ukształtować jako specjaliście w dziedzinie chorób wewnętrznych. A potem na mojej drodze stanęła diabetologia, która stała się moją zawodową pasją.</p>
<h3>Kardiologia, hematologia? Skąd w takim razie wzięła się diabetologia? To był przypadek?</h3>
<p>Szansa stworzyła się na uczelni: ogłoszono konkurs na kierownictwo Kliniki Gastroenterologii i Chorób Metabolicznych. Wygrałem go i dzięki temu miałem okazję pogłębić swoją wiedzę w dziedzinie gastroenterologii. Ale nie kusiła mnie ona tak bardzo jak diabetologia, gdyż cukrzyca wydała mi się chorobą, która pozwoli mi wykorzystać to, co przekazali mi moi wspaniali nauczyciele interny, kardiologii i hematologii.</p>
<p>Cukrzyca sprzyja rozwojowi wielu innych chorób albo z nimi, w sposób niezależny, współwystępuje ? myślę między innymi o nadciśnieniu tętniczym, niewydolności serca, chorobie wieńcowej, chorobach hematologicznych i gastrologicznych oraz niewydolności nerek. Mając solidny background internistyczny, znalazłem jednostkę chorobową, która jest ?całą interną?. Wymaga wielokierunkowego postępowania diagnostycznego oraz doboru optymalnego leczenia nie tylko hiperglikemii, ale innych, współistniejących z nią patologii. Jestem przekonany, że w realizacji tego trudnego zadania pomaga doświadczenie lekarskie oraz szeroka wiedza farmakologiczno-kliniczna.</p>
<h3>To holistyczne spojrzenie jest pomocne w przypadku cukrzycy?</h3>
<p>Tak, jak zresztą w przypadku każdej innej choroby, zwłaszcza przewlekłej. Wiedzę w tym kluczowym elemencie postępowania lekarskiego starałem się przekazać moim współpracownikom i studentom w codziennej pracy klinicznej i działalności dydaktycznej.</p>
<p>Doświadczenie, które uzyskałem przez kilkadziesiąt lat swojej aktywności jako internista i diabetolog, starałem się przekazać w kilku monografiach i kilkudziesięciu artykułach opublikowanych w recenzowanych czasopismach naukowych.</p>
<p>Pierwsza z moich książek dotyczących cukrzycy to ?Wybrane zagadnienia z patofizjologii, diagnostyki i terapii cukrzycy typu 2?. Darzę ją wielkim sentymentem. Następnie zrealizowałem pomysł wydawania serii książeczek w formie kieszonkowej. Opisałem w nich wszystkie leki doustne przeciwcukrzycowe hipoglikemizujące oraz niektóre leki hipotensyjne i gastrologiczne. Cieszyły się one dużym zainteresowaniem lekarzy różnych specjalności. Mieściły się do kieszonki i gdy na dyżurze potrzebny był łyk wiedzy albo lekarz się nudził, to mógł szybko przeczytać i zapoznać się z podstawowymi właściwościami farmakologicznymi i skutecznością terapeutyczną określonego leku np. metforminy, gliklazydu, rozglitazonu, ramiprylu, koenzymu Q10 czy osmoperazolu.</p>
<h3>Dzięki połączeniu z farmakologią wie Pan wszystko o właściwościach leków?</h3>
<p>Nie, nie wszystko. To jest po prostu niemożliwe. Diabetologia jest rozległą, ciągle rozwijającą się dziedziną wiedzy. Wiem zatem może trochę więcej niż trochę.<br />
Ponieważ koncentrowałem się na farmakologii klinicznej leków przeciwcukrzycowych, powstał pomysł napisania książki, która przedstawiałaby moje przemyślenia w tym obszarze. Zatytułowałem ją ?Racjonalne podstawy stosowania doustnych leków przeciwcukrzycowych?.</p>
<p>Od 2006 roku prowadzę blog zajmujący się nowościami z diabetologii na stronie polpharma.pl. Gdy ukazuje się jakiś interesujący artykuł w renomowanych czasopismach, jak np. Diabetes Care, lub pojawia się nowe, ciekawe badanie naukowe, ja to opisuję, a następnie w komentarzu zajmuję stanowisko i zgadzam się z autorem lub nie. Staram się podejść do przedstawionej tematyki krytycznie ? ale nie krytykancko.</p>
<p>Po 10 latach prowadzenia bloga postanowiłem opublikować moje komentarze w formie książkowej. Ze względu na ogrom materiału musiałem dokonać wyboru najbardziej moim zdaniem interesujących i kontrowersyjnych. Myślałem, że to będzie łatwe zadanie, bo przecież wszystko mam w komputerze, tylko poskładam i książka gotowa. Ale gdy zacząłem czytać artykuły i zamieszczone do nich moje komentarze, które napisałem kilka lat temu, to złapałem się za głowę. Pomyślałem ?Co ja w niektórych z tych komentarzy napisałem. Przecież dzisiaj to już jest zupełnie nie tak!?.</p>
<h3>Wiedza naukowa aż tak się zmienia?</h3>
<p>Tak! To, co było przed jeszcze niewielu laty kontrowersyjne i niepewne, okazało się prawdą, a to, co wydawało się pewnikiem, wielokrotnie okazało się błędne. Nauka przypomina nieco karuzelę ? jakiś pogląd jest raz na górze, raz na dole. Dokumentują to między innymi wspomniane ?Komentarze diabetologiczne?. Muszę przyznać, że ta książka dała mi niezwykle dużo radości. Niedawno była wiosenna sesja egzaminacyjna z diabetologii. Tuż po jej zakończeniu otrzymałem najcudowniejszą recenzję mojej działalności dydaktycznej. Nie od profesorów, szacownych recenzentów, wybitnych specjalistów, ale od pani doktor (podała swoje imię i nazwisko) z Wrocławia. Napisała ona w mailu: ?Pan profesor mnie nie zna, ale ja Pana Profesora znam, słucham Pana wykładów, a Pana ?Komentarze Diabetologiczne? okazały się bardzo przydatne podczas egzaminu specjalizacyjnego z diabetologii?. Takiej opinii się nie spodziewałem! Do tej pory mam tego maila i chyba będę go miał zawsze.</p>
<p>Za ważne osiągnięcie dydaktyczne uważam ?Podręczny Leksykon Diabetologiczny? ? miałem okazję niedawno celebrować jego czwarte wydanie. Przed kilku laty, będąc na zjeździe ADA (Amerykańskiego Towarzystwa Diabetologicznego), zobaczyłem krótki informator dla pacjentów, w którym zdefiniowano bardzo prosto niektóre pojęcia np. co to jest cukrzyca, do czego służy glukometr itd. Pomyślałem: ?Może zrobię coś takiego dla lekarzy, na trochę wyższym poziomie. Leksykon składa się z trzech zasadniczych części. W pierwszej znalazły się hasła (definicje) ułożone alfabetycznie od A do Z, np. co to jest glukoza, laktoza, aldoza, hemoglobina glikowana, albuminuria itd. W drugiej umieściłem główne wyniki kluczowych badań klinicznych. Czytelnik nie musi czytać dużego artykułu, żeby znaleźć zasadnicze dane dotyczące interesującego go zagadnienia. W trzeciej opisałem najważniejsze odkrycia związane z cukrzycą oraz krótko opisałem wybitne postacie w historii diabetologii. Wiem, że wielu lekarzy, mając możliwość szybkiego powtórzenia wiedzy, korzysta z Leksykonu przed egzaminem specjalizacyjnym. Bardzo się z tego cieszę i skłania mnie to do ciągłego poszerzania jego zawartości. Czwarte wydanie od trzeciego różni się tym, że jest o 100 stron większe i liczy blisko 400 stron. Powstała więc, mówiąc żargonem studenckim, niezła ?knypa?.</p>
<h3>A co uważa Pan za swoje największe osiągnięcie jako lekarza?</h3>
<p>To, że mam ciągłą potrzebę niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. To we mnie było i jestem przekonany, że będzie. Choć czasami są chwile zwątpienia ? jak w każdym zawodzie. Nieraz przecież nie udało się pomóc choremu. A to bardzo boli.</p>
<p>Porusza mnie to, co często widzę w szpitalu: ludzkie cierpienie, beznadzieję ostatnich dni życia. Niestety, w klinice często z tym mamy do czynienia. Teraz na internie hospitalizujemy wiele osób w bardzo zaawansowanym wieku. Ostatnio, podczas obchodu, rozmawiałem o planowanych badaniach i leczeniu z 93-letnią staruszką. W pewnym momencie ta schorowana kobieta schwyciła mnie za rękę i powiedziała: ?Panie doktorze, ja to się już nażyłam, proszę nic nie robić?. Jak coś takiego usłyszę i potem wrócę do domu, to nasuwają mi się gorzkie refleksje na temat ludzkiego życia.</p>
<p>Powtarzam często moim asystentom: ?Pamiętajcie, że człowiek ma zamkniętą przestrzeń ? od urodzenia do śmierci. Szanujcie ten ostatni moment życia człowieka, nie róbcie niepotrzebnych badań, niekiedy bardzo uciążliwych, sprawiających ból i cierpienie, nie prowadźcie daremnej, uporczywej farmakoterapii. Uczcie się z tego, co przekazał Jan Paweł II. W pewnym momencie poprosił sztab opiekujących się nim osób, aby pozostawiły go w spokoju. Odmówił hospitalizacji. Bo życie to jest tak jak ta księga na trumnie papieża. Podmuchy wiatru przewracały kolejne jej strony, aż do ostatniej. Księga zamknęła się ? niczym odchodzące życie.</p>
<h3>Panie Profesorze, mówił Pan, że zawsze stawia sobie Pan cele. Jaki teraz przed Panem?</h3>
<p>Jaki mam cel? Czuję się trochę jak Adam Małysz, który w pewnym momencie powiedział: ?Jestem dwukrotnym mistrzem świata, czas odejść? i zająć się czymś innym, co da mi satysfakcję. I ja myślę, że jestem w takim momencie życia, że mogę z prawdziwą satysfakcją powiedzieć, że schodzę z pokładu z podniesioną głową i mam już plany na przyszłość.</p>
<h3>Ale jeszcze nie przestaje Pan pracować?</h3>
<p>Będę pracować, bo zawód lekarza ma to do siebie, że można pomagać chorym bardzo długo. Jest podobno lekarz, który ma 90 lat i nadal pracuje. W USA najstarszy aktywny lekarz ma 100 lat. Ja tak długo pewnie nie dam rady, ale dopóki będę mógł, to będę pracował. Żartuję, że jestem dopiero w połowie aktywności zawodowej.</p>
<h3>A co z drugą pasją, czyli sportem? Uprawia Pan jeszcze sport?</h3>
<p>Ćwiczę, bo gdybym nie ćwiczył, to już bym zgnuśniał. Sport zawsze lubiłem i kochałem. Lubię też czytać, oglądać sport, przede wszystkim kocham koszykówkę, bo w nią grałem, więc zachwycam się takimi osobami jak LeBron James, który jest absolutnym fenomenem koszykówki. Zdarzyło mi się kilka razy w Stanach Zjednoczonych być na meczu koszykówki zawodowej, to jest dopiero fantazja!</p>
<h3>Ale koszykówka nie jest lepsza niż zawód lekarza?</h3>
<p>Nothing is better?</p>
<p><em>Rozmawiała Katarzyna Pinkosz</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/prof-dr-hab-jozef-drzewoski-lubie-wyznaczac-cele/">Prof. dr hab. Józef Drzewoski &#8211; Lubię wyznaczać sobie cele</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Interna powinna być dziedziną priorytetową</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/interna-byc-dziedzina-priorytetowa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Stanisławska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Sep 2016 12:08:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[zawód]]></category>
		<category><![CDATA[interna]]></category>
		<category><![CDATA[matka]]></category>
		<category><![CDATA[zapalenia]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Lekarza 6 (50) 2016]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://swiatlekarza.pl/?p=3643</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Jacek Imiela" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Rozmowa z prof. dr. hab. med. Jackiem Imielą, konsultantem krajowym w dziedzinie chorób wewnętrznych, prezesem zarządu głównego Towarzystwa Internistów Polskich. Gdy dwa lata temu udzielał Pan profesor wywiadu ?Światowi Lekarza?, alarmował Pan, że interna jest w głębokim kryzysie. Czy widać jakieś symptomy poprawy? Niestety sytuacja z dnia na dzień się pogarsza. Katastrofa, przed którą wtedy ostrzegałem, jest [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/interna-byc-dziedzina-priorytetowa/">Interna powinna być dziedziną priorytetową</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Jacek Imiela" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/09/imiela.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h2>Rozmowa z prof. dr. hab. med. Jackiem Imielą, konsultantem krajowym w dziedzinie chorób wewnętrznych, prezesem zarządu głównego Towarzystwa Internistów Polskich.</h2>
<h3>Gdy dwa lata temu udzielał Pan profesor wywiadu ?Światowi Lekarza?, alarmował Pan, że interna jest w głębokim kryzysie. Czy widać jakieś symptomy poprawy?</h3>
<p>Niestety sytuacja z dnia na dzień się pogarsza. Katastrofa, przed którą wtedy ostrzegałem, jest coraz bliżej. Zamykanych jest wiele oddziałów wewnętrznych, część z nich przekształca się w oddziały specjalistyczne, ze zmniejszeniem ilości łóżek internistycznych. W szpitalach prywatnych czy spółkach prawa handlowego, w ogóle się ich nie tworzy, bo jest to nieopłacalne.</p>
<h3>Z czego to wynika?</h3>
<p>NFZ za nisko wycenia procedury internistyczne. Chory to zazwyczaj pacjent w podeszłym wieku i jeśli w szpitalu wylądował np. z powodu zapalenia płuc, to na ogół cierpi również na wiele innych schorzeń: niewydolność serca czy cukrzycę, i każda z nich musi być leczona. Tymczasem NFZ płaci tylko za jedną jednostkę chorobą.</p>
<h3>Jak rozwiązać ten problem?</h3>
<p>Finansowanie musi być  znacznie większe. Propozycji jest wiele, oczywiście nie da się wszystkiego sfinansować, ale musi zostać uwzględnione, że w postępowaniu w internie leczymy i diagnozujemy wiele jednostek chorobowych. Więc albo należy wyraźnie zwiększyć finansowanie głównych procedur albo niech NFZ płaci przynajmniej za dwie z nich. Trzeba także zwiększyć kontrakty internistyczne. Jeżeli nie dojdzie do zmian, szpitale, które utrzymują oddziały wewnętrzne, będą w dalszym ciągu się zadłużać. A pacjenci nie będą mieli gdzie się leczyć&#8230; Do wielu dociera to dopiero wtedy, kiedy ich matka albo ojciec trafia do szpitala i ląduje na korytarzu?</p>
<h3>Bo napływ pacjentów do interny, na co zwracał pan uwagę, jest większy niż kiedykolwiek wcześniej.</h3>
<p>Oddziały wewnętrzne w szpitalach są obciążone gigantyczną pracą, bo tam z izb przyjęć czy SOR-ów trafiają chorzy, których nie przyjmują oddziały specjalistyczne. Z bólem brzucha nie kieruje się ich na gastrologię czy chirurgię, ale najpierw są diagnozowani i leczeni na internie. Zwiększa się też napływ pacjentów z POZ&#8230;</p>
<h3>Wielokrotnie wskazywał Pan na to, jak złe warunki pracy internistów w POZ, rzutują na pogorszenie sytuacji w szpitalach.</h3>
<p>Lekarze w POZ mają kłopoty z dobrą diagnostyką chorych, dlatego wielu pacjentów, którzy mogliby tam być rozpoznawani i leczeni, trafia do szpitala. Uzdrawianie sytuacji należy rozpocząć od poprawienia warunków w POZ, a wiem, że prace w tej dziedzinie trwają. Wtedy do szpitali być może trafiałoby mniej chorych. Należałoby również coś zrobić z tym, że choć w POZ jest więcej internistów niż lekarzy rodzinnych, to lekarze rodzinni mają dominującą pozycję. Tymczasem między trzema grupami: internistami, lekarzami rodzinnymi i pediatrami w POZ nie powinno być konkurencji, ale pełna współpraca. Wszyscy powinni mieć te same prawa, by zapewnić dobrą ambulatoryjną opiekę chorym.</p>
<h3>Do tego wszystkiego coraz mniej lekarzy wybiera specjalizację z chorób wewnętrznych. Dlaczego?</h3>
<p>To równie niebezpieczny proces. Po wprowadzeniu nowego, modułowego systemu specjalizacji, lekarze rzadziej wybierają pełne, pięcioletnie szkolenie z chorób wewnętrznych. Wolą mieć przez trzy lata internę, a następnie kontynuować specjalizację szczegółową np. gastrologię. Poza tym w obecnie obowiązującym systemie, moduł internistyczny nie kończy się egzaminem, więc lekarze nie muszą porządnie uczyć się interny, wystarczy, że odbędą praktykę i staże, moduł internistyczny zalicza kierownik specjalizacji, a zdają dopiero egzamin specjalizacyjny. Efekt jest taki, że w oddziałach wewnętrznych jest coraz mniej internistów. Poza tym wielu młodych lekarzy wyjeżdża z Polska, bo zbyt mało zarabiają.</p>
<h3>Jest Pan rozczarowany postawą młodych?</h3>
<p>Przeciwnie! To w nich cała nadzieja! To wspaniałe pokolenie, ale ono jest trochę marnowane przez obecnie obowiązujący system. Niedawno w Warszawie na ulice wyszli rezydenci ze słusznymi postulatami podwyżek, przestrzegania kodeksu pracy i uregulowania czasu dyżurów. Im się po prostu należy godziwe wynagrodzenie za to, co robią! Młodzi Polacy są dobrze wyszkoleni, znają języki i są natychmiast przyjmowani w ośrodkach medycznych w Europie czy na świecie, tymczasem w kraju nie mogą liczyć na wiele.</p>
<h3>Czy zawód internisty stał się dziś zajęciem dla pasjonatów? Takie opinie zaczęły się pojawiać.</h3>
<p>To system sprawił, że niestety tak to zaczyna wyglądać. Przy tym nawale pracy i biurokracji, lekarzom coraz trudniej jest pamiętać o tym, że nie leczymy przypadku, tylko chorego człowieka. W medycynie jest coraz mniej humanizmu. Młodym nieraz bardziej się kalkuluje zajmować wyłącznie chorobami serca czy przewodu pokarmowego, niż wskoczyć w kocioł tej potężnej, wielokierunkowej pracy i obciążeń. Zajmują się więc interną ci, którzy albo to lubią, albo nie mają innego wyjścia. To jest postawione na głowie! System wymaga głębokiej reformy tak, by pracownicy służby zdrowia byli dowartościowani, opłacało się im pracować, ale także, by wiedzieli, dlaczego robią to, co robią. Medycyna to zawód, do którego dawniej trzeba było mieć powołanie, a dziś takie podejście staje się coraz rzadsze.</p>
<h3>To wszystko, o czym Pan mówi, daje bardzo czarny obraz. Czy jest jeszcze nadzieja dla interny?</h3>
<p>To prawda, sytuacja wygląda bardzo źle. Może nawet dojść do upadku interny, ale takiego scenariusza wolę sobie nawet nie wyobrażać! A jest jeszcze jeden problem, o którym dotąd nie wspomniałem: to kwestia obsady pielęgniarskiej, salowych i sanitariuszy. W oddziałach wewnętrznych ten personel jest niezwykle obciążony pracą, a przy tym bardzo mało zarabia. W efekcie, jeśli ma możliwość pracy w innym miejscu, gdzie otrzyma lepsze pieniądze, a ma mniej obowiązków, zawsze wybierze ten drugi wariant. Tak więc oprócz braku lekarzy, borykamy się również z ogromnymi niedoborami pielęgniarek i sanitariuszy. Dramat polega na tym, że te problemy narastają od wielu lat, a aktualna władza musi się z nimi zmierzyć, mimo że nie ona je spowodowała. Wierzę, że przy wspólnych staraniach, uda się przywrócić internie właściwą rangę.</p>
<h3>Uczestniczy Pan w licznych spotkaniach w ministerstwie, czy rządzący rozumieją problemy, z którymi borykają się interniści? Zaczną działać?</h3>
<p>Jesteśmy słuchani, natomiast rozwiązania muszą być kompleksowe. Doszliśmy do kresu, musi nastąpić zwiększenie finansowania opieki zdrowotnej w Polsce. Przedstawiliśmy nasze propozycje i czekamy, jakie będą dalsze kroki ze strony władzy. Bardzo by nam zależało, żeby interna stała się dziedziną priorytetową. Żeby namówić lekarzy do pracy w oddziałach wewnętrznych, trzeba móc im zaoferować głównie lepsze pieniądze. To bardzo trudne zagadnienie, ale trzeba się z tym zmierzyć. Mam nadzieję, że zrozumienie przez władzę naszych problemów przełoży się na konkretne działania.</p>
<h3>Jak przez ponad 40 lat praktyki Panu udaje się zachować wrażliwość na pacjenta?</h3>
<p>Niektórzy mówią mi: ty jesteś szalony, walczysz z wiatrakami. Ale medycyna to cudowny zawód, który w miarę upływu lat, cenię coraz bardziej. Kłopoty narastają, ale ja jestem przyzwyczajony do walki i nie odpuszczam. Uważam, że ludziom trzeba pomagać, a medycyna na tym właśnie polega. Dlatego tak ją lubię. Dałem temu wyraz m.in. w książce beletrystycznej ?Medycyna moja miłość?.</p>
<p><em>Rozmawiała Joanna Stanisławska</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/interna-byc-dziedzina-priorytetowa/">Interna powinna być dziedziną priorytetową</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Oko to zwierciadło duszy</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/oko-zwierciadlo-duszy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Pinkosz]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 04 Jul 2016 11:40:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Okulistyka]]></category>
		<category><![CDATA[Medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[zawód]]></category>
		<category><![CDATA[implant]]></category>
		<category><![CDATA[innowacje]]></category>
		<category><![CDATA[kliniczne]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[laser]]></category>
		<category><![CDATA[okulistyka]]></category>
		<category><![CDATA[program]]></category>
		<category><![CDATA[soczewki]]></category>
		<category><![CDATA[wzrok]]></category>
		<category><![CDATA[zabieg]]></category>
		<category><![CDATA[jaskra]]></category>
		<category><![CDATA[operacje]]></category>
		<category><![CDATA[anty-VEGF]]></category>
		<category><![CDATA[kontakt]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Lekarza 4 (48) 2016]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://swiatlekarza.pl/?p=3305</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Rozmowa z prof. Jerzym Szaflikiem, pomysłodawcą i dyrektorem Samodzielnego Publicznego Klinicznego Szpitala Okulistycznego i prof. Jackiem P. Szaflikiem, kierownikiem Katedry i Kliniki Okulistyki II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Ojciec: znany i szanowany profesor okulistyki, wieloletni konsultant krajowy, oraz syn: również znany i szanowany profesor okulistyki, obecnie kierownik katedry i kliniki, którą przez wiele lat kierował ojciec. Jak [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/oko-zwierciadlo-duszy/">Oko to zwierciadło duszy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/07/OTI_5412-copy.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h2>Rozmowa z prof. Jerzym Szaflikiem, pomysłodawcą i dyrektorem Samodzielnego Publicznego Klinicznego Szpitala Okulistycznego i prof. Jackiem P. Szaflikiem, kierownikiem Katedry i Kliniki Okulistyki II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.</h2>
<h3>Ojciec: znany i szanowany profesor okulistyki, wieloletni konsultant krajowy, oraz syn: również znany i szanowany profesor okulistyki, obecnie kierownik katedry i kliniki, którą przez wiele lat kierował ojciec. Jak to się stało, że syn poszedł w ślady ojca?</h3>
<p><strong>Prof. Jerzy Szaflik:</strong> Jest tradycją, która sięga czasów Babilonu i starożytnej Grecji, zgodnie z którą syn kowala był kowalem, a syn medyka ? medykiem. Oczywiście, w życiu bywa różnie, jednak nie można o tej tradycji zapominać. Moja żona, Hanna jest lekarzem. Kiedy syn był mały, słuchał naszych rozmów, które były poświęcone medycynie. W domu ciągle mówiło się o zabiegach, pacjentach. Wielu rzeczy często w ten sposób miał okazję się nauczyć. Jednak wybór studiów, a potem specjalności, choć wynikał z pewnej tradycji i pewnego zasłuchania w domu, był wyborem syna.</p>
<p>Gdy zdecydował się na okulistykę, wcale nie byłem przekonany, że to jest dobre rozwiązanie. Oczywiście, nie odradzałem mu tego, ale też nie rekomendowałem. Mówi się, że jak człowiek kocha to, co robi, to nie pracuje, bo ma taką satysfakcję, że praca przestaje być uciążliwa. Może jest pewna przesada w tej ocenie, jednak widzę, że Jacka fascynuje ta praca tak samo jak mnie. Obydwaj jesteśmy zadowoleni z tego, co robimy.</p>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Rodzice nie wywierali na mnie nacisku, uważali, że każdy zawód, wykonywany dobrze, jest wartościowy, ważne, by mieć do niego jak najwięcej serca i pasji. Na początku zastanawiałem się nawet nad wyborem innego rodzaju studiów, ale ponieważ obydwoje rodzice są lekarzami, to w pewnym momencie zrozumiałem, że trudno mi wyobrazić sobie, że nie będę miał niczego wspólnego z medycyną. Jeśli chodzi o wybór specjalizacji, to jeszcze zanim zacząłem studiować, już uważałem, że okulistyka jest królową medycyny. Podczas studiów żadna specjalność ? może poza neurochirurgią ? nie zafascynowała mnie tak bardzo jak okulistyka. To specjalność łącząca bardzo precyzyjne czynności chirurgiczne, mikrochirurgię, terapię farmakologiczną. Oko jest w pewnym sensie zwierciadłem duszy. Ale też stan dna oka jest w dużej mierze zwierciadłem stanu ogólnego organizmu. Okulistyka jest niezwykle fascynującą specjalnością, a wzrok ? najważniejszym zmysłem. Reszta medycyny wypadała bardzo szaro przy okulistyce. Na pewno na mój wybór miało wpływ to, że pierwszą moją operację okulistyczną widziałem nie na studiach, tylko znacznie wcześniej w domu, na filmie wideo, który przyniósł ojciec.</p>
<h3>Profesor nie zostawiał problemów okulistyki w szpitalu, opowiadał o nich w domu?</h3>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Był i jest tytanem pracy. Ojcu udało się zarazić mnie tą niezwykłą pasją do leczenia wzroku.</p>
<h3>Rodzice dużo rozmawiali w domu o medycynie?</h3>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Mama jest lekarzem chorób zakaźnych, hepatologiem. Przyznam, że nadal w różnych sytuacjach ogólnomedyczych zdarza mi się zasięgać jej opinii. I są to zawsze naprawdę trafne spostrzeżenia, rady, wynikające z wielu lat praktyki, w specjalności znacznie szerszej niż okulistka, zajmującej się całym pacjentem.</p>
<h3>Mieć znanego ojca-okulistę tu ułatwienie, utrudnienie, a może wyzwanie?</h3>
<p><strong>Prof. Jerzy Szaflik:</strong> Z jednej strony ułatwienie, z drugiej ? utrudnienie. Na pewno działa na Jacka pewna określona presja, potrzeba bycia dobrym specjalistą. Początkowo Jacek specjalizował się poza kliniką, jednak w tej chwili przejął dużą katedrę i klinikę, kieruje nią, ma swoje osiągnięcia. Jestem zadowolony i dumny z syna. Myślę, że jemu też dobrze się ze mną współpracuje. Oczywiście, nic nie jest wieczne, wiadomo, że trzeba dostrzec ten moment, kiedy zmienia się zakres odpowiedzialności.</p>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Ułatwienie, utrudnienie, wyzwanie ? wszystko to razem po trochu. Dużej części wiedzy, podejścia do pacjenta, etyki lekarskiej nauczyłem się od Ojca. Łatwiej to przyjąć, kiedy wynosi się to z domu. Druga sprawa: nazwisko zobowiązuje. Przez inne osoby szybciej byłem postrzegany jako poważny lekarz. Zawsze zdawałem sobie sprawę z tego, że moje poczynania zawodowe będą baczniej obserwowane przez innych.</p>
<h3>Mówi się, że w medycynie ważny jest mistrz. Ojciec jest dla Pana takim mistrzem?</h3>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Możliwość zapytania się przez cały okres życia zawodowego jest niezwykle ważna. Mogę powiedzieć, że miałem to szczęście, że zawsze mogłem ? i mogę ? poradzić się Ojca, który ma ponad kilkudziesięcioletnie doświadczenie i ogromną wiedzę. Muszę zresztą dodać, że w sensie zainteresowań okulistycznych rodzina nadal się powiększa, ponieważ moja żona Marta też jest okulistą. Choć zajmujemy się diagnostyką i leczeniem nieco innych części oka: moje zainteresowania to głównie leczenie rogówki, soczewki, jaskra oraz mikrochirurgia. Żonę najbardziej fascynują choroby siatkówki i jej części najważniejszej dla dobrego widzenia ? plamki.</p>
<h3>Syn stara się kontynuować to, co Pan robił?</h3>
<p><strong>Prof. Jerzy Szaflik:</strong> Okulistyka bardzo się zmienia, wiele rzeczy jest kontynuowanych, natomiast jest też wiele nowych, których pewnie ja bym już nie wprowadził, a wierzę w to, że Jackowi się uda. Postęp w okulistyce jest olbrzymi. Jacek jest typem naukowca, człowiekiem bardzo zaangażowanym w działalność naukową, w tworzenie nauki, budowanie warsztatu badawczego ? poza tym ma lepsze przygotowanie ? uzyskiwał szlify w tym zakresie w dobrych ośrodkach amerykańskich i europejskich, gdzie odbywał staże. Moje kontakty z okulistyką europejską były bardzo późne. Zaczynałem od kontaktów z ośrodkami radzieckimi, sporo czasu na początku swojej kariery spędziłem u prof. Fiodorowa. Na tamte czasy była to bardzo nowoczesna szkoła.</p>
<h3>W jaką stronę obecnie zmierza okulistyka? Gdzie widać największy postęp w ostatnich latach?</h3>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Ogromny postęp widać w technikach mikrochirurgicznych, coraz lepsze są implanty wewnątrzgałkowe, soczewki korygujące astygmatyzm czy soczewki wieloogniskowe, wszczepiane przy okazji operacji zaćmy. Przykładem coraz bardziej nowoczesnej techniki w trakcie operacji zaćmy jest laser femtosekundowy, dzięki któremu operacje zaćmy są coraz bezpieczniejsze. Pewne czynności wykonywane ręką chirurga mogą być zastąpione przez precyzyjne cięcia zaprogramowanego lasera femtosekundowego. Dzięki temu otwarcie soczewki i tzw. kapsuloreksja jest powtarzalna i zawsze dobrze scentrowana. Z zastosowaniem lasera zmiękczamy jądro soczewki przed jej upłynnieniem i dalszymi etapami fakoemulsyfikacji, dzięki czemu ilość energii dostarczanej do oka podczas operacji zostaje zredukowana o około 50 proc. Przekłada się to na większe bezpieczeństwo dla tkanek oka, śródbłonka rogówki i dla innych tkanek otaczających. Laser femtosekundowy ma szczególne zastosowanie w przypadkach trudnych, niestandardowych, kiedy jest np. osłabiony aparat więzadłowy soczewki, lub pacjent ma słabszy śródbłonek rogówki, tzw. dystrofię Fuchsa. Bardzo dobrze się on też sprawdza, gdy stosujemy soczewki typu premium, korygujące astygmatyzm czy soczewki wieloogniskowe.</p>
<p>Do ogromnej zmiany doszło w terapii zwyrodnienia plamki związanego z wiekiem (AMD). Dysponujemy terapią anty-VEGF, która jest w dużej mierze skuteczna, a w najbliższych latach możemy spodziewać się nowych leków o jeszcze większej skuteczności, które jeszcze uzupełnią działanie tamtych preparatów. Poprawia się też leczenie powikłań cukrzycy, np. retinopatii cukrzycowej. Zarówno w chirurgii, jak w farmakoterapii dokonał się znaczny postęp, a w kolejnych latach będzie on jeszcze większy.</p>
<h3>Przed okulistyką nadal jednak wielkie wyzwania, jak np. przywracanie wzroku osobom, które straciły wzrok lub nigdy nie widziały. Czy jest na to perspektywa w najbliższych latach?</h3>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> To jeszcze bardzo odległa perspektywa, ale coraz więcej mówi się o implantach bionicznych oka, protezowaniu narządu wzroku. To wielkie wyzwanie stojące przed okulistyką i w ogóle przed medycyną. Wciąż mamy choroby nieuleczalne, odbierające wzrok, na które nie mamy terapii. Myślę, że już za kilkadziesiąt lat może to się bardzo zmienić. Zastosowanie rozwijających się technologii może bardzo wspomóc, byśmy mogli niewidomym przywracać wzrok.</p>
<p>Wyzwaniem są jednak nie tylko choroby prowadzące do utraty wzroku, ale też do pogorszenia jakości życia, jak choćby fizjologicznie występująca z wiekiem prezbiopia. Mamy coraz lepsze soczewki wieloogniskowe ? okularowe, kontaktowe czy do wszczepiania wewnątrzgałkowego ? ale mimo to wciąż nie ma w pełni satysfakcjonującego rozwiązania dla osób, którym w ten sposób pogarsza się jakość życia. Nie wiem, co przyniosą następne lata, ale na pewno okulistyka jest specjalnością, w której dużo się dzieje. Poza tym jest to specjalność, w której często możemy efektywnie leczyć pacjenta, a to cieszy lekarza, bo widać efekty jego pracy.</p>
<h3>Polska okulistyka na tle okulistyki światowej: czy jesteśmy na tym samym poziomie?</h3>
<p><strong>Prof. Jerzy Szaflik:</strong> Tu jest poważny problem. Jest ogromny postęp w okulistyce, mikrochirurgii, wykonuje się zabiegi z użyciem aparatury pozwalającej na powiększenie obrazu operowanego, co stworzyło zupełnie nową jakość. W latach 1991-2012 polska okulistyka bardzo mocno się rozwijała. Natomiast ostatnie lata ? w mojej opinii ? przyniosły stagnację polskiej okulistyki, wynikającą ze złego jej rozumienia przez decydentów. Polska okulistyka w ostatnim czasie traci. Środki na nią są zaniżane, koszt procedur jest zaniżany, a to uderza przede wszystkim w pacjentów. Jeśli nic się nie zmieni, niedługo przestaniemy być porównywalni z okulistyką europejską, zaczniemy się cofać. Okulistyka, jak cała medycyna, wymaga nakładów. Jeśli będziemy obniżać wyceny procedur w okulistyce, to będzie konieczne oszczędzanie np. na oprzyrządowaniu, sprzęcie, na sztucznych soczewkach, płynach, aparatach ? będą one coraz gorszej jakości, coraz starsze, mniej nowoczesne. Nie będzie nas stać na innowacje. W ostatecznym rozrachunku straci pacjent.</p>
<h3>Kilka dni temu wiceminister Krzysztof Łanda powiedział, że obniżenie wycen procedur operacji zaćmy wyszło na dobre, gdyż wykonuje się obecnie więcej niż przedtem operacji zaćmy. Uznał to za sukces.</h3>
<p><strong>Prof. Jerzy Szaflik:</strong> Skutki obniżania wycen zaczną jednak z czasem coraz mocniej odczuwać pacjenci. Nie można obniżać wycen bez skutków. To nie jest prawda, że procedury okulistyczne są dobrze płatne.</p>
<h3>Ministerstwo szykuje zmianę polegającą na tym, że pacjent będzie mógł dopłacać np. do lepszych soczewek po operacji zaćmy. To dobra zmiana?</h3>
<p><strong>Prof. Jerzy Szaflik:</strong> Nie wiemy jeszcze, jak to będzie wyglądać, ale zapewne jest to ruch w dobrą stronę, który stworzy pewną dostępność do wyższej jakości soczewek. To jednak nie zmienia postaci rzeczy, że nakłady na okulistykę od 2012 r. z roku na rok się zmniejszają. To przyniesie negatywne skutki.</p>
<h3>Gdy rozmawialiśmy przed rokiem mówił Pan, że pacjenci długo czekają na leczenie AMD, a zbyt długie oczekiwanie może spowodować nawet utratę wzroku. Czy coś się poprawiło?</h3>
<p><strong>Prof. Jerzy Szaflik:</strong> Wprowadzono program lekowy leczenia AMD, na który bardzo oczekiwali zarówno lekarze, jak pacjenci. Jak na razie jego efektywność nie została jeszcze oceniona. Już niedługo jednak będziemy mogli ? w oparciu o dane ? wypowiadać się o jego pozytywnych i negatywnych skutkach. Na dziś nie wydaje się, by dostęp do leczenia iniekcjami doszklistkowymi istotnie się poprawił. Niewątpliwie kierunek był bardzo dobry, natomiast o skuteczności programu, w sensie poprawy dostępności do leczenia, trzeba będzie dopiero się przekonać.</p>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Niektóre nowoczesne metody lecznicze nie mogą być stosowane ze względu na ograniczenia finansowe. Przykładem są choroby neowaskularne, bo nie tylko AMD leczymy lekami przeciw nowotworzeniu naczyń, czyli inhibitorami czynnika wzrostu śródbłonka naczyń (anty-VEGF). Na takiej terapii mogłoby też zyskać wielu pacjentów np. z powikłaniami cukrzycy dotykającymi wzroku, którzy w tej chwili nie mogą być leczeni ze względu na niedostatki finansowania.</p>
<h3>A jeśli chodzi o oczekiwanie na przeszczepienie rogówki ? czy pod tym względem coś się poprawiło?</h3>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Kolejka jest coraz większa, coraz dłużej oczekuje się na przeszczepienie.</p>
<p><strong>Prof. Jerzy Szaflik:</strong> Z roku na rok tych zabiegów wykonuje się coraz mniej, a potrzeby są coraz większe. Dlatego kolejki zwiększają się, zamiast się skracać.</p>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Cały czas problemem jest brak dostatecznej liczby tkanek do przeszczepień. Brakuje systemowego rozwiązania, które wspierałoby pobranie tkanek.<br />
W dniach 2-4 czerwca w Mikołajkach odbywa się niezwykła konferencja: Katamarany 2016. Prof. Jerzy Szaflik jest przewodniczącym komitetu organizacyjnego, a prof. Jacek Szaflik ? komitetu naukowego. Czym ta konferencja będzie się różnić od innych?</p>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Chcieliśmy połączyć naukę z praktyką, by znaczącą część konferencji poświęcić prezentacjom przypadków klinicznych z różnych ośrodków Polski. Przypadki kliniczne są cennym uzupełnieniem EBM, którą najczęściej zajmujemy się podczas konferencji. Jednocześnie jedną z głównych sesji poświęcimy zagadnieniom postępów w medycynie, nie tylko w okulistyce. Chcemy oddać czas wybitnym autorytetom innych specjalności.</p>
<p>Taki pomysł przyszedł mi do głowy kilka lat temu, gdy byłem członkiem jury festiwalu Filmów Medycznych na Zamku w Rynie. Miałem możliwość zapoznania się z filmami dotyczącymi różnych dziedzin medycyny. Wyszedłem z festiwalu z poczuciem, że od czasu, gdy skończyłem studia, wiele się zmieniło, jeśli chodzi o inne dziedziny medycyny, a ja o tym nie wiem. Stąd przekonanie, że warto koleżankom i kolegom okulistom przybliżyć zmiany, jakie dokonały się w innych specjalnościach. Na Katamaranach będzie np. wykład prof. Henryka Skarżyńkiego na temat postępów w leczeniu zaburzeń słuchu i implantów ślimakowych, wykład doc. Izabeli Domitrz, neurologa, dr. Lubomira Lembasa chirurga plastycznego, dr. Marcina Ambroziaka, specjalisty medycyny estetycznej. Motywem przewodnim jest to, że medycyna to nie tylko okulistyka, a głowa to nie tylko oko.</p>
<h3>Spełnia się marzenie pacjentów: lekarze będą patrzeć na nich całościowo?</h3>
<p><strong>Prof. Jacek Szaflik:</strong> Chcieliśmy dać lekarzom okulistom szerszą perspektywę. Mieliśmy wiele zgłoszeń do programu naukowego, jak również wiele zgłoszeń uczestników. Zainteresowanie jest duże, a program wydaje się atrakcyjny i inspirujący. Ciekawa też będzie wideokonferencja, podczas której chirurdzy będą pokazywali kilkuminutowe filmy z komentarzami. Prezentacje mają pokazać, jak wygląda współczesna chirurgia okulistyczna.</p>
<p><strong>Prof. Jerzy Szaflik:</strong> Cieszę się, że udaje się nam tę konferencję zorganizować. Mam nadzieję, że lekarzom okulistom sprawi ona nie tylko przyjemność, ale też bardzo na tym zyskają.</p>
<p><em>Rozmawiała Katarzyna Pinkosz</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/oko-zwierciadlo-duszy/">Oko to zwierciadło duszy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Przełom w leczeniu ran przewlekłych</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/przelom-leczeniu-ran-przewleklych/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Dariusz Deville]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Apr 2016 06:54:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[prewencja]]></category>
		<category><![CDATA[diagnostyka]]></category>
		<category><![CDATA[amputacja]]></category>
		<category><![CDATA[stopa cukrzycowa]]></category>
		<category><![CDATA[operacja]]></category>
		<category><![CDATA[standard]]></category>
		<category><![CDATA[przyczyny]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[kardiolog]]></category>
		<category><![CDATA[miażdżyca]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Lekarza 2 (46) 2016]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[angiologia]]></category>
		<category><![CDATA[zawód]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://swiatlekarza.pl/?p=3138</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Prof. dr hab. med. Aleksander Sieroń dr h.c. multi" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Aleksandrem Sieroniem, kierownikiem Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Wewnętrznych, Angiologii i Medycyny Fizykalnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Bytomiu, krajowym konsultantem w dziedzinie angiologii. Media wiele uwagi poświęcają chorobom serca, zapominając o chorobach obwodowych naczyń krwionośnych. Czy słusznie? W mojej ocenie 90 proc. Polaków kojarzy choroby naczyń tylko z chorobami [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/przelom-leczeniu-ran-przewleklych/">Przełom w leczeniu ran przewlekłych</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Prof. dr hab. med. Aleksander Sieroń dr h.c. multi" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-768x512.jpg 768w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2016/04/sieron.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h2 class="Rozmowa_Pytanie">Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Aleksandrem Sieroniem, kierownikiem Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Wewnętrznych, Angiologii i Medycyny Fizykalnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Bytomiu,<br />
krajowym konsultantem w dziedzinie angiologii.</h2>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Media wiele uwagi poświęcają chorobom serca, zapominając o chorobach obwodowych naczyń krwionośnych. Czy słusznie?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">W mojej ocenie 90 proc. Polaków kojarzy choroby naczyń tylko z chorobami serca. Większość społeczeństwa sądzi, że chorują tylko naczynia wieńcowe. Choroby innych naczyń są mniej znane. W innych krajach jest podobnie. Zwłaszcza media, podstawowy współcześnie edukator społeczny, dzięki aktywności kardiologów, skupiły się głównie na diagnostyce i terapii tętnic serca, zapominając o tym, co się dzieje na prawie 30 tys. kilometrów naczyń obwodowych. Naczynia te tworzy wychodząca z lewej komory serca aorta, następnie tętnice obwodowe, naczynia włosowate, naczynia limfatyczne i żyły, które zamykając obwód wchodzą do prawego przedsionka. Jak każda część naszego ciała, te naczynia są tak samo narażone na zmiany chorobowe. Należą do nich zmiany miażdżycowe tętnic obwodowych rozwijające się tak samo jak w tętnicach wieńcowych. Dotyczy to w sposób szczególny diabetyków, bo u nich miażdżyca rozwija się nawet sześciokrotnie szybciej niż u osób nie chorujących na cukrzycę.</p>
<p class="MAIN_Body">Najbardziej widocznym, chociaż niekoniecznie najpoważniejszym schorzeniem, są żylaki. Schorzenia naczyń obwodowych w kończynach dolnych nierzadko prowadzą do ich amputacji. Patologie mogą obejmować także układ naczyń włosowatych w przebiegu wielu chorób ? jako objaw Raynauda. Manifestuje się on pod postacią obrazowo opisywanych przez pacjentów zimnych i czerwonych rąk. Chorować może też układ limfatyczny: skutkiem jego patologii są m.in. obrzęki limfatyczne kończyn dolnych, które mogą w swojej krańcowej postaci prowadzić do słoniowacizny. Opisane patologie układu naczyń obwodowych są domeną lekarzy kilku specjalności, zwłaszcza angiologów, czyli lekarzy chorób naczyń.</p>
<p class="MAIN_Body">Unia Europejska rozumie konieczność upowszechnienia wiedzy o chorobach naczyń obwodowych, dlatego co roku organizuje Europejskie Dni Naczyniowe. W Polsce trzecia edycja odbędzie się w marcu podczas organizowanego w Zgorzelcu przez prof. Śliwińskiego XXII Międzynarodowego Dnia Inwalidy. Tegoroczne Dni Naczyniowe odbędą pod hasłem ?No more vascular amputations?.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Dlaczego akurat takie hasło?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Polska przoduje w Unii Europejskiej pod względem amputacji kończyn dolnych, w tym niestety dużych amputacji sięgających podudzia, a nawet uda. Amputacje w sporej części spowodowane są stopą cukrzycową. Inne przyczyny amputacji to nietowarzyszące cukrzycy izolowane lub rozsiane zmiany miażdżycowe i żylna choroba zakrzepowo-zatorowa. Stopa cukrzycowa i inne opisane choroby skutkujące przewlekłymi ranami kończyn dolnych dotykają w Polsce setek tysięcy osób. To istotny medyczny problem ? organizacyjny i finansowy. Według ostrożnych szacunków w Europie choruje około 3 mln osób, a na świecie nawet 300 mln.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Dlaczego nie mówi się o tym?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Powód jest prosty: nie mówi się, ponieważ większość chorych z przewlekłymi ranami kończyn dolnych to ludzie starsi albo wręcz starzy i w związku z tym mało medialni. Starość w mediach to problem trochę wstydliwy, chyba że pokazuje się dziarskiego stulatka. Wprawdzie w ostatnim czasie problem starych, chorych ludzi zaczyna być zauważany, jednak niestety dopiero ?zaczyna być?. W mediach inaczej postrzega się problemy zdrowia osób relatywnie młodych. Jeżeli na zawał lub chorobę nowotworową zachoruje czterdziestolatek, dyrektor, prezes, aktor ? to o tym się mówi i pisze. Jeżeli chory ma ponad 80 lat, to dla mediów jest w strefie informacyjnego cienia. A to właśnie tę grupę ludzi w sporym procencie dotykają schorzenia kończyn dolnych i amputacje.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Jakie są przyczyny amputacji kończyn?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Najogólniej należy powiedzieć, że amputacje mogą dotyczyć pacjentów po wypadkach lub być efektem nieskutecznej, czasem wieloletniej terapii owrzodzenia goleni pochodzenia naczyniowego. Pacjenci cierpią nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Czasem wręcz proszą o to dramatyczne rozwiązanie. Trzeba też powiedzieć, że koszty leczenia pacjentów z przewlekłymi ranami podudzi (goleni) są wysokie i korzystniejsza z ekonomicznego punktu widzenia jest amputacja. Inną sprawą jest brak dostatecznej liczby lekarzy, pielęgniarek i fizjoterapeutów, którzy mają dostateczną wiedzę na temat leczenia ran przewlekłych kończyn dolnych, w tym także stopy cukrzycowej. Nie bez winy są także pacjenci bagatelizujący zwłaszcza początki choroby. Kolejnym problemem jest niewielka wiedza na temat odległych skutków stopy cukrzycowej oraz innych przewlekłych owrzodzeń kończyn dolnych u pacjentów. To w sporej części wyjaśnia, dlaczego liczba amputacji utrzymuje się na tak wysokim poziomie.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Z czego to wynika?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">W mediach, zwłaszcza w telewizji, wszyscy mówią o narodzinach bliźniąt syjamskich i finansowaniu ich rozdzielenia przez arabskiego szejka. Nie przypominam sobie natomiast, żeby ktoś w przystępny sposób tłumaczył, że ludzie chorzy na cukrzycę powinni kupować buty określonego typu: miękkie, niepowodujące uciskania stóp.</p>
<p class="MAIN_Body">Pamiętam, jak jedna z prezenterek telewizyjnych, która robiła reportaż z Wystawy Brukselskiej, na moją prośbę, by pokazać zdjęcia stopy cukrzycowej w różnych stadiach zaawansowania, zabierając kamerzystę, odwróciła się ze wstrętem i powiedziała: ?Nie będę na to patrzeć?. Miała około 30 lat, była ładna i zdrowa&#8230;</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Dlaczego dobre buty są tak ważne?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Większość społeczeństwa kojarzy cukrzycę tylko z wysokim poziomem glukozy we krwi. Gdy zapytamy, kto kojarzy otarcie naskórka na stopie diabetyka z ewentualną amputacją, to okazuje się, że niewiele osób. Tymczasem otarcie naskórka z powodu niewłaściwego obuwia to w wielu przypadkach stworzenie optymalnych warunków do miejscowej infekcji, powstania rany, a potem rany przewlekłej, która może skończyć się amputacją.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Co robić, aby sytuacja w Polsce się poprawiła?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">W Polsce jest zbyt mało lekarzy angiologów. Część z nich, którzy mają specjalizację z angiologii jest jednocześnie ? zwykle znakomitymi ? chirurgami naczyniowymi, czyli lekarzami, których głównym celem jest operacja. W Europie istnieją specjalizacje z angiologii, lekarze angiolodzy nie są chirurgami. Istotą angiologii, wyrosłej z interny, jest diagnostyka schorzeń naczyniowych, ewentualnie doprowadzenie do operacji wykonanej przez chirurga naczyniowego, a potem dalsze prowadzenie pacjenta po operacji. Świetnie rozwiązali to Niemcy. W Dreźnie, gdzie powstał Instytut Chorób Naczyń, pracują angiolodzy, chirurdzy naczyniowi oraz radiolodzy interwencyjni. Współpraca specjalistów z tych trzech dziedzin doprowadziła do zmniejszenia kosztów terapii, skrócenia czasu pobytu w szpitalu oraz zmniejszania liczby powikłań. W sumie to proste. Jest to uzasadniony medycznie i ekonomicznie podział ról.</p>
<p class="MAIN_Body">W Polsce takich kompleksowych ośrodków nie mamy. W jednych ośrodkach pracują angiolodzy, w innych chirurdzy naczyniowi, jeszcze w innych radiolodzy interwencyjni. Oczywiście współpracują oni ze sobą. Chcemy dorównać do standardów europejskich także poprzez uznanie polskiego egzaminu z angiologii jako egzaminu europejskiego. Starają się o to polscy lekarze działający aktywnie w Zespole Lekarzy Specjalistów Unii Europejskiej. W tej grupie jestem wraz z prof. Andrzejem Szubą oraz doc. Agatą Stanek.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Czy to się powiedzie?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Nie wiem, ale brak starań zawsze powoduje brak sukcesu.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Jak wygląda leczenie chorób naczyń?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Odpowiedź zajęłaby wiele stron tekstu i rycin. Ale spróbuję krótko. Po pierwsze, to prewencja, więc ruch, właściwe odżywianie się, wspomniana wcześniej obserwacja stanu zdrowia, chociażby poprzez ocenę wskaźnika kostka-ramię, który jest informacją o miażdżycy tętniczych naczyń obwodowych. Po drugie, działania mające na celu odtworzenie światła zwężonych naczyń, bądź to metodami endowaskularnymi, bądź przy pomocy omijających zwężenie by-passów. Po trzecie, leczenie farmakologiczne, zwłaszcza w chorobach układu mikrokrążenia oraz w stanach zapalnych naczyń. W terapii ran przewlekłych podudzi stosuje się tzw. system TIME. Uwzględnia on opracowanie tkanek celem usunięcia ropy, zwalczanie infekcji, utrzymanie odpowiedniej wilgotności rany oraz ocenę naskórkowania, czyli epidermizacji. ?Nowym-starym? sposobem jest poprawa utlenowania miejscowego przy pomocy hyperbarii, a więc poddanie rany działaniu tlenu o wyższym niż atmosferyczne ciśnieniu, działającego przeciwbakteryjnie ozonu, a także wykorzystanie przeciwbólowego działania zmiennych pól magnetycznych oraz sprzyjającej epidermizacji niskoenergetycznej laseroterapii.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Ostatnio wymyślił pan i opatentował urządzenie, zwane laserobarią. Łączy ono wymienione metody medycyny fizykalnej z angiologią. Za to i inne urządzenia został pan odznaczony m.in. belgijskim Krzyżem Oficerskim Orderu Wynalazczości. Czy to urządzenie do laserobarii przeznaczone do terapii ran przewlekłych jest już w produkcji seryjnej?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Nie. Proces przejścia do produkcji seryjnej to koszt około 600 tys. zł. Trwa wiele miesięcy. Liczę, że w ciągu 3-4 miesięcy będziemy mogli powiedzieć, czy i na ile mamy do czynienia z nową możliwością leczenia owrzodzeń podudzi. Ta mobilna aparatura, którą może przenieść nawet jedna osoba, jest niezwykle prosta w obsłudze i tania. Dla porównania typowa komora hiperbaryczna kosztuje 5,5 mln zł, a moje urządzenie kosztuje maksimum 80 tys. zł. Jest ono więc w zasięgu możliwości wielu państwowych i prywatnych placówek medycznych. Myślę, że warto także wspomnieć o innym moim wynalazku. W 2014 roku Oksybaria S przeznaczona do leczenia stopy cukrzycowej zastała uznana za najlepszy europejski wynalazek roku i dostała główną nagrodę na wystawie Innova-Eureka w Brukseli.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Czy zabiegi wykorzystujące laserobarię i oksybarię będą refundowane?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Nie wiem, ale mogę zapewnić, że będę się o to starał. Jak wcześniej powiedziałem, czas wdrożenia do produkcji wymaga spełnienia określonych przepisów i pieniędzy. Ja zainwestowałem pieniądze w prototyp.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Czy pana wynalazek oznacza przełom w leczeniu stopy cukrzycowej?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Na takie stwierdzenie jest jeszcze za wcześnie. Potrzebne są dokładniejsze badania, których wyniki muszą być opublikowane. Ale są już pacjenci, których udało się uratować od amputacji.</p>
<h3 class="Rozmowa_Pytanie">Jaka jest przyszłość angiologii?</h3>
<p class="MAIN_Body-First">Angiologia to wspaniała nauka i zawód, coraz bardziej doceniany na świecie i w Polsce. Jestem przekonany, że wiedza na temat chorób naczyń obwodowych będzie większa, nie tylko wśród lekarzy, ale także w społeczeństwie. A jednym z głównych celów angiologii w Polsce jest zmniejszenie liczby amputacji kończyn dolnych. Powinna ona być na takim poziomie, jaki jest krajach Europy Zachodniej.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/przelom-leczeniu-ran-przewleklych/">Przełom w leczeniu ran przewlekłych</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jesienne  zamyślenie</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/jesienne-zamyslenie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jerzy Woy-Wojciechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Dec 2015 10:33:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[etyka]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[zawód]]></category>
		<category><![CDATA[chirurg]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Lekarza 7 (43) 2015]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://swiatlekarza.pl/?p=2883</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Przez Europę migrują setki tysięcy osób, mających inną kulturę, religię, zwyczaje. Niech więc będzie mi wolno, by moje myśli ?pomigrowały? sobie całkiem prywatnie, subiektywnie, bez żądania, by ktokolwiek się z nimi zgadzał i akceptował. Nauki głoszone przez chrześcijaństwo od ponad 2000 lat utrwalają niezbitą prawdę, że zdrowie i życie ludzkie są wartościami najwyższymi, a między medycyną i moralnością [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/jesienne-zamyslenie/">Jesienne  zamyślenie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/12/jesienne-zamyslenie.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h2>Przez Europę migrują setki tysięcy osób, mających inną kulturę, religię, zwyczaje. Niech więc będzie mi wolno, by moje myśli ?pomigrowały? sobie całkiem prywatnie, subiektywnie, bez żądania, by ktokolwiek się z nimi zgadzał i akceptował.</h2>
<p>Nauki głoszone przez chrześcijaństwo od ponad 2000 lat utrwalają niezbitą prawdę, że zdrowie i życie ludzkie są wartościami najwyższymi, a między medycyną i moralnością istnieje ścisły związek. Wiara, w której mnie wychowano, nakazuje dostrzegać w chorym człowieku obraz Boga i brata, którego ?należy miłować jak siebie samego?, co jest szczególnie istotne dla lekarzy. Od dawna zadawane jest pytanie: jaki winien być dobry lekarz? Chciałbym zwrócić uwagę na kilka aspektów pracy lekarza.</p>
<h3>Sumienie</h3>
<p>Lekarzy różni nie tylko stan wiedzy, zwykle uzupełnianej przez całe życie, ale wartości wyższe i najwyższe, czyli summum bonum.</p>
<p>Wartości te to najwyższy szacunek dla zdrowia i życia ludzkiego, uczciwość, poświęcenie, życzliwość, wrażliwość, cierpliwość, chęć służenia i oddania drugiemu człowiekowi, szacunek dla ludzkiego cierpienia, dbanie o najwyższą jakość usług, czy widzenie w drugim człowieku swego bliźniego, a nie tylko przypadku chorobowego. Dyrygentem tych wartości jest ludzkie sumienie, a mieszczą się one nie w granicach wiedzy, którą zdobywa się przy użyciu podręczników, wykładów, czy komputera, ale w wartościach aksjologicznych decydujących o wartości człowieka, o wartości lekarza. To one właśnie decydują, czy lekarz przejawia postawę humanitarną wobec pacjenta i czy jest lekarzem o którym się mówi, ?że ma powołanie?. Maksyma łacińska mówi: conscientia mille testes (sumienie to tysiąc świadków), a mieć sumienie to znaczy mieć poczucie swoistej kompetencji moralnej, która upoważnia do podjęcia decyzji o podstawowym znaczeniu dla życia i zdrowia człowieka.</p>
<h3>Chwasty medycyny</h3>
<p>Olbrzymia większość lekarzy pracuje z powołaniem, zgodnie z etyką, stale uzupełnianą wiedzą, benedyktyńską cierpliwością, doświadczeniem, z charyzmą w służbie chorym od złożenia Przysięgi Hipokratesa po kres życia. Całe społeczeństwo chce, by byli to ludzie idealni, choć często są tacy, jak całe społeczeństwo. Zdarzają się, podobnie jak w polu pszenicy ? na szczęście rzadko ? chwasty&#8230; chwasty medycyny. Zgodnie z nakazem ?chorych pocieszać?, nie wolno ludziom cierpiącym zabierać nadziei. Mój pacjent, znany aktor snujący plany na przyszłość, poskarżył się w czasie konsultacji w pewnym ośrodku, że źle się czuje. ?Jak pan się ma dobrze czuć, skoro ma pan wszędzie przerzuty? ? powiedziała mu lekarka. Chory zmarł trzy dni później w okropnym stanie psychicznym. Gdy nic nie pomaga, jest jeszcze lek, który podaje się przez ucho. Ten lek to NADZIEJA.</p>
<h3>Pokora</h3>
<p>Lekarz winien być pokornym&#8230; Praca lekarza jest służebna. Nie można być zarozumiałym, pysznić się. Nie wolno zaczynać zdania od JA&#8230; Nie wolno podważać zaufania do drugiego lekarza. Mówiąc np. ?to niezły lekarz, ale ja bym odradzał stosowanie jego zaleceń, bo to aferzysta?.</p>
<h3>Serce</h3>
<p>Na rolę serca lekarza zwracał uwagę Bolesław Górnicki mówiąc: ?akty superregacyjne, jak poświęcenie, wyrzeczenie, a przekraczające ramy praw pacjenta, są aktami ponadczasowych, szlachetnych intencji opartych o ofiarę własnego serca, co stanowi o ich szczególnej wartości?. Dzięki nowym technikom obrazującym ciało ludzkie nigdy nie było tak otwarte dla oczu lekarza. Nie zawsze dla jego serca. Postęp medycyny daje lekarzowi wielkie możliwości w leczeniu i przedłużaniu życia, oby temu postępowi dorównywało sumienie, etyka i serce lekarza.</p>
<p>Rolę serca lekarza podkreślał przed wiekiem Rafał Czerwiakowski mówiąc: ?chirurg powinien starać się o uformowanie swojego serca i obyczajów, równie mu do tego jak same wiadomości potrzebnych. Potrzeba, więc, aby miał serce przeniknione miłością ludzi?. Wtedy jak mówił Seneka ?ludzie będą płacić lekarzowi za wiedzę, za serce zostają mu winni?.</p>
<p>Obserwując, jak inne, obce wartości zdobywają zwolenników w Europie pozwoliłem sobie przedstawić te, które przyświecały mi w życiu, w czasie mojej pracy lekarskiej. Najlepszej wiedzy, godnych warunków pracy i ?serca przenikniętego miłością ludzi? życzę sobie i wszystkim lekarzom, bo będąc lekarzem, czyli wykonując i zawód i sztukę leczenia i powołanie w służeniu innym tylko swoją wiedzę możemy sprzedać. Serce tylko podarować. A wtedy zgodnie z hinduską maksymą: ?gdy nie możesz zostać królem, zostań lekarzem? sztuka leczenia w połączeniu z darem serca będzie prawdziwie królewskim darem.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/jesienne-zamyslenie/">Jesienne  zamyślenie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Profesor Longin Marianowski</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/profesor-longin-marianowski/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Michalik-jaworska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2015 21:39:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[Ginekologia]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[hot news]]></category>
		<category><![CDATA[zawód]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Lekarza 5 (41) 2015]]></category>
		<category><![CDATA[ginekolog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://swiatlekarza.pl/?p=2681</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Longin Marianowski" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Profesor Longin Marianowski sam o sobie mówi, że jest lekarzem kobiet, a narodziny to jego specjalność. Urodził się 1 stycznia 1934 roku. A przynajmniej tak ma podane w dowodzie. Nie jest to bowiem do końca oczywiste. Mama ? Bronisława z Kłosiewiczów, ojciec ? Stefan Marianowski pobrali się dość młodo, w roku 1933. Dwanaście miesięcy po ślubie na świat przyszło dziecko płci [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/profesor-longin-marianowski/">Profesor Longin Marianowski</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Longin Marianowski" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-1024x683.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-600x400.jpg 600w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2015/09/Longin-Marianowski.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h2>Profesor Longin Marianowski sam o sobie mówi, że jest lekarzem kobiet, a narodziny to jego specjalność.</h2>
<p>Urodził się 1 stycznia 1934 roku. A przynajmniej tak ma podane w dowodzie. Nie jest to bowiem do końca oczywiste. Mama ? Bronisława z Kłosiewiczów, ojciec<br />
? Stefan Marianowski pobrali się dość młodo, w roku 1933. Dwanaście miesięcy po ślubie na świat przyszło dziecko płci męskiej.</p>
<h3>Longin zamiast Leonard</h3>
<p>Dla syna wybrano imię Leonard, jednak dziadek przy zapisywaniu w księgach zapomniał, jakie imię miał podać i tak mu ten Longin przyszedł na myśl. Data narodzin także jest zbiegiem okoliczności. Choć może trafniej byłoby powiedzieć, że pewnej obyczajowości. W tym czasie, a nawet później ? do lat 50. XX wieku, dzieci urodzone pod koniec roku (zwłaszcza chłopców), przepisywano na styczeń, aby opóźnić nieco służbę wojskową. Trudno więc przyjąć ją za pewnik.</p>
<p>Longin wychował się w domu otwartym na życie towarzyskie, ale także pełnym pracy, zasad i pewnej systematyczności. Od najmłodszych lat pomagał, stosownie do wieku, rodzicom w gospodarstwie. Gospodarstwo mieściło się w osadzie Nowy Służew, która składała się z trzech domów. Położona była w połowie drogi między Służewcem a Ursynowem, gdzie znajdowała się szkoła podstawowa. Sam mówi o sobie: ?jestem człowiekiem systematycznym, zorganizowanym i w takim też domu wyrosłem, rytm dobowy mojego życia był zawsze wyrazisty?.</p>
<p>Ślub wziął młodo ? na trzecim roku studiów medycznych. Zresztą dla obojga był to wczesny ślub ? małżonka miała zaledwie siedemnaście lat. Razem dorośleli. Ze związku przyszło na świat troje dzieci. Pierwsza córka Małgosia zmarła na białaczkę w wieku 6 lat. Po jakimś czasie Marianowscy zdecydowali się zostać rodzicami: Agnieszka i Piotr, tak jak ojciec związani są z medycyną.</p>
<h3>Studia i profesura</h3>
<p>W 1958 roku ukończył studia medyczne w Akademii Medycznej w Warszawie. Dziesięć lat później uzyskał stopień doktora nauk medycznych, w 1974 roku habilitował się, w 1982 roku uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego, w 1996 roku ? profesora zwyczajnego, w 2002 roku ? doktora honoris causa Uniwersytetu w Łodzi.</p>
<p>W latach 1958-1962 pracował jako asystent w III Klinice Położnictwa i Ginekologii SDL (Studium Doskonalenia Lekarzy) w szpitalu przy ul. Madalińskiego. W 1962 roku pracował w I Klinice Położnictwa i Ginekologii AM w Warszawie (pl. Starynkiewicza). W 1977 roku został detaszowany do Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w Szpitalu Bielańskim, który w roku 1981 uzyskał status II Kliniki Położniczo-Ginekologicznej II Wydziału Lekarskiego AM w Warszawie. W latach 1977-1992 był kierownikiem, zaś w 1992-2004 kierownikiem I Katedry i Kliniki Położnictwa i Ginekologii AM przy pl. Starynkiewicza.</p>
<p>Uznanie środowiska naukowego wyrażone zostało w powołaniu Longina Marianowskiego do władz uczelni: prodziekan II Wydziału Lekarskiego AM w Warszawie (1984-1987), dziekan II Wydziału Lekarskiego (1987-1994), dziekan Wydziału Nauki o Zdrowiu AM w Warszawie (1999-2002).</p>
<h3>Osiągnięcia i odznaczenia</h3>
<p>Osiągnięć naukowych profesora nie sposób wymienić. Znaleźć je można w około 350 publikacjach (z których 50 ukazało się w czasopismach zagranicznych), wielu rozdziałach podręczników, w redagowanych pod jego kierunkiem monografiach. Podobnie z listą pełnionych przez niego funkcji czy działalności w towarzystwach naukowych. To tylko niektóre z nich: sekretarz, wiceprezes i prezes Zarządu Głównego PTG (1970-1994), redaktor naczelny ?Ginekologia Polska?, redaktor ?Nowa Medycyna ? Ginekologia i Położnictwo, redaktor naczelny ?Medipress? Ginekologia i Położnictwo, Członek Komitetu Redakcyjnego ?Medical Science?, Członek Rady Naukowej ?BMJ? ? British Medical Journal ? wydanie polskie, Członek Europejskiego Towarzystwa Medycyny Perinatalnej, Koordynator Programy Poprawy Opieki Perinatalnej w regionie warszawskim, Członek Zarządu Światowego Towarzystwa Medycyny Perinatalnej, Przewodniczący Rady Naukowej Instytutu Położnictwa i Ginekologii Akademii Medycznej w Łodzi, V-ce Przewodniczący Rady Naukowej Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, V-ce Prezes Fundacji Polsko-Niemieckiej Edukacja w Położnictwie i Ginekologii, członek towarzystw naukowych: niemieckiego, czeskiego i amerykańskiego w zakresie położnictwa i ginekologii.</p>
<p>Spod profesorskiej ręki Longina Marianowskiego wyszło 130 specjalistów pierwszego i drugiego stopnia, 30 doktorów nauk medycznych, pięciu doktorów habilitowanych, jeden profesor zwyczajny.</p>
<p>W 2003 roku w uznaniu osiągnięć naukowych i dydaktycznych profesor Longin Marianowski odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, który zwieńczył poczet przyznanych mu orderów i odznaczeń.</p>
<h3>Szczęście do ludzi</h3>
<p>W 2011 roku na rynek wydawniczy trafiła książka autorstwa prof. dr. hab. n. med. Longina Marianowskiego ?Narodziny to moja specjalność?. Autobiografia będąca zapisem wspomnień lekarza kobiet, jak sam się określił prof. Marianowski, w której zawarta jest ?opowieść o dumie, rozpaczy, ciężkiej pracy, radości i nadziei warszawiaka, lekarza i nauczyciela, męża i ojca?. Książka jest również podsumowaniem i oceną dokonań zawodowych w Szpitalu Bielańskim, przy pl. Starynkiewicza, w pracy dydaktycznej i naukowej w Warszawskiej Akademii Medycznej. ?Narodziny to moja specjalność? to także bardzo prywatne wspomnienia profesora i sylwetki osób, z którymi się zetknął.</p>
<p>A miał szczęście do ludzi. Już od początku swojej kariery pracował z najznamienitszymi osobistościami polskiej medycyny: prof. Marcin Kacprzak (rektor Akademii Medycznej w Warszawie), prof. Adam Ferdynand Czyżewicz (jeden z twórców tak zwanej Warszawskiej Szkoły Ginekologii), profesorskie małżeństwo: prof. Tadeusz Bulski i jego żona, prof. Małgorzata Serini-Bulska. Profesor Edmund Waszyński w zapisanej rozmowie z profesorem Marianowskim stwierdził: ?Miałeś szczęście do dobrych ludzi?. Marianowski odparł: ?Uświadamiam sobie, że tym samym w życiu nikt mnie nie skrzywdził?.</p>
<p>Także podlegli mu współpracownicy mówią o nim z dużym szacunkiem. Profesor Mirosław Wielgoś wspomina: ?Przez te lata współpracy, na wszystkich jej etapach, starałem się być bacznym obserwatorem sposobu pracy i cennych umiejętności Profesora, np. balansowania, w kierowaniu zespołem, między przysłowiowym kijem a marchewką. Wyciąganie konsekwencji, ale i docenianie, nagradzanie, pozytywna stymulacja ? umiejętność wyważenia tego ? tak, jest to sztuka, którą staram się uprawiać, naśladując nierzadko mojego Mistrza. Dzięki Niemu wiem, jak ważny jest Zespół i ludzie, którzy go tworzą. (?) W najtrudniejszych sytuacjach, jako szef Kliniki, Profesor potra?ł opanować emocje i spokojnie, z klasą, w białych rękawiczkach, stawiać czoło wyzwaniom. A to decyduje, że ma się charyzmę i szacunek. Gdybym, wspominając wspólne czasy, miał posłużyć się obrazem, byłaby to fotogra?a, jak omawiając poważny problem Profesor przykładał rękę do twarzy, przymykał oczy, jakby szukał wewnętrznej inspiracji, a także mądrości i siły do rozwiązywania trudnych sytuacji, potem ukrywał twarz w dłoniach, cały czas mówiąc. Taki właśnie mam jego obraz?.</p>
<h3>Powołanie wymaga wyrzeczeń</h3>
<p>Na taki szacunek pracuje się latami. Jednak misja, czy też powołanie ? jak sam zwykł mawiać, wymaga wielu poświęceń. Będąc niezwykle pracowitym, nie szczędząc czasu i wiedzy dla innych, nie potrafiąc jednak rozciągać czasu w nieskończoność, musiał tym samym uszczuplić go dla rodziny. ?Powołanie wymaga wyrzeczeń, bo nie ma nic za darmo ? napisał. ? Często, tak jak w moim przypadku, ucierpi rodzina, gdyż czas, który powinienem jej poświęcić, przeznaczałem na leczenie. Ale taka bywa kolej rzeczy, nie da się wszystkiego osiągnąć, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę także konieczność ciągłego uczenia się, co pozwoliło mi przejść kolejne szczeble, do profesury włącznie. Medycyna dała mi wszystko, dzięki niej czułem się potrzebny. Niczego nie żałuję. Jestem przekonany, że poza popełnionymi błędami, które nazwałbym pozamedycznymi, osiągnąłem w życiu to, co mogłem?.</p>
<p>Jako posłowie w swojej książce profesor zamieścił przesłanie do młodych lekarzy, jakże znamienne w kontekście jego osoby. ?Powiem dobitnie, kardynalną cechą lekarza jest chęć uprawiania zawodu, wynikająca z empatii, nie z nadmiaru ambicji czy przyczyn komercyjnych. Jest różnica między wykonywaniem pracy lekarza a traktowaniem tego jako powołania. Lekarzem może zostać każdy, kto zda egzaminy i przejdzie przez studia, aż wreszcie zacznie wykonywać ten zawód. Ale lata świetlne będą go dzielić od misji, jaką jest odpowiedzialność za zdrowie drugiego człowieka. I udźwignięcie jego bezgranicznego zaufania?.</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/profesor-longin-marianowski/">Profesor Longin Marianowski</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zawód: lekarz. Być albo nie być&#8230;</title>
		<link>https://swiatlekarza.pl/zawod-lekarz-byc-albo-nie-byc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Świat Lekarza]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 05 Jul 2014 07:47:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[zawód zaufania publicznego]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Lekarza 3 (33) 2014]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[zawód]]></category>
		<category><![CDATA[studia medyczne]]></category>
		<category><![CDATA[uniwersytety medyczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://swiatlekarza.pl/?p=1416</guid>

					<description><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron-1024x682.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Aleksander Sieroń" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron-1024x682.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div>
<p>Liczba kandydatów starających się o indeks studiów medycznych jest relatywnie, medialnie, jeszcze duża, ale liczby podawane przez mass media są częściowo zafałszowane. Kim będzie lekarz w Polsce za kilka lat? Parę lat temu, ku mojemu zaskoczeniu, podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych, dowiedziałem się, że zmniejszyła się liczba uczelni kształcących lekarzy. Na pytanie dlaczego, padło wypunktowane i precyzyjne, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/zawod-lekarz-byc-albo-nie-byc/">Zawód: lekarz. Być albo nie być&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div><img width="696" height="464" src="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron-1024x682.jpg" class="attachment-large size-large wp-post-image" alt="Aleksander Sieroń" style="margin-bottom: 15px;" decoding="async" loading="lazy" srcset="https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron-1024x682.jpg 1024w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron-300x200.jpg 300w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron-284x190.jpg 284w, https://swiatlekarza.pl/wp-content/uploads/2014/04/Aleksander-Sieron.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 696px) 100vw, 696px" /></div><h2>Liczba kandydatów starających się o indeks studiów medycznych jest relatywnie, medialnie, jeszcze duża, ale liczby podawane przez mass media są częściowo zafałszowane. Kim będzie lekarz w Polsce za kilka lat?</h2>
<p>Parę lat temu, ku mojemu zaskoczeniu, podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych, dowiedziałem się, że zmniejszyła się liczba uczelni kształcących lekarzy. Na pytanie dlaczego, padło wypunktowane i precyzyjne, po amerykańsku, wyjaśnienie. Po pierwsze, studia są drogie, a nawet bardzo drogie. Po drugie, zanim lekarz zaczyna zarabiać godziwe pieniądze, od zakończenia studiów musi minąć co najmniej kilka lat, zwykle nie mniej, niż pięć. W tym czasie jego zarobki uznać można ? jak na standard ludzi z pozycją ? za prawie głodowe. W tym samym czasie rówieśnik lekarza, lecz po innych studiach, zarabia już znacznie więcej. Po trzecie, ubezpieczenia lekarzy są w Stanach bardzo wysokie. Na przykład ubezpieczenie położnika, w zależności od stanu, sięga czasem rocznie nawet dwustu tysięcy dolarów. Dlatego w Stanach do medycyny garną się głównie tzw. nowi emigranci, którzy widzą w niej szansę na lepsze życie. W podobny sposób zaczyna wyglądać problem lekarzy w Europie Zachodniej.</p>
<p>A co w Polsce? Artykuł opatrzyłam powyższym tytułem patrząc oczywiście na nasze warunki. Niestety, nie jest najlepiej. Wprawdzie liczba kandydatów starających się o indeks studiów medycznych jest relatywnie, medialnie, jeszcze duża, ale liczby podawane przez mass media są częściowo zafałszowane. Wynika to choćby z faktu, że kandydat po maturze może zgłosić swój akces na medycynę nie tylko na jednym uniwersytecie. Dodatkowo, w Polsce dzięki kolejnym ?reformom? szkolnictwa średniego, istnieje konieczność zdecydowania się na określony kierunek studiów, tak naprawdę już w pierwszej klasie liceum. A więc o swoich studiach decyduje gimnazjalista! A jeśli już wybierze i zacznie studiować, to na pytanie o specjalizację (mówię tu o studentach ostatniego roku wydziału lekarskiego) najczęściej pada odpowiedź: wyjazd za granicę. Dlaczego?</p>
<p>Ano w Polsce, podobnie jak w Stanach, pensje młodych lekarzy przed specjalizacją, która trwa minimum pięć lat, są podobnie jak w Stanach i nie tylko, niewystarczające do godziwego życia. Niestety, po specjalizacji problem zostaje. Chyba że, tak jak w mojej klinice, młoda pani docent pracuje non stop 56 (!) godzin. W związku z tym polscy lekarze, zwracając się do młodych kolegów, dają często odpowiedź na zawarte w tytule pytanie: ?not to be a doctor?. Myślę, że wszystko to razem powoduje, że mamy jedno z trzech ostatnich miejsc w Europie, jeśli chodzi o liczbę lekarzy przypadających na liczbę mieszkańców. I wiele wskazuje na to, że uda nam się ten wynik ?poprawić? ? niestety, w dół.</p>
<p>Podsumowując, może za kilka lat będą nas leczyć lekarze z Ukrainy i Kazachstanu. Co oczywiście nie oznacza, że będą to źli lekarze. ?</p>
<p>Artykuł <a href="https://swiatlekarza.pl/zawod-lekarz-byc-albo-nie-byc/">Zawód: lekarz. Być albo nie być&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://swiatlekarza.pl">Świat Lekarza</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
