Jesienne zamyślenie

Przez Europę migrują setki tysięcy osób, mających inną kulturę, religię, zwyczaje. Niech więc będzie mi wolno, by moje myśli „pomigrowały” sobie całkiem prywatnie, subiektywnie, bez żądania, by ktokolwiek się z nimi zgadzał i akceptował.

Nauki głoszone przez chrześcijaństwo od ponad 2000 lat utrwalają niezbitą prawdę, że zdrowie i życie ludzkie są wartościami najwyższymi, a między medycyną i moralnością istnieje ścisły związek. Wiara, w której mnie wychowano, nakazuje dostrzegać w chorym człowieku obraz Boga i brata, którego „należy miłować jak siebie samego”, co jest szczególnie istotne dla lekarzy. Od dawna zadawane jest pytanie: jaki winien być dobry lekarz? Chciałbym zwrócić uwagę na kilka aspektów pracy lekarza.

Sumienie

Lekarzy różni nie tylko stan wiedzy, zwykle uzupełnianej przez całe życie, ale wartości wyższe i najwyższe, czyli summum bonum.

Wartości te to najwyższy szacunek dla zdrowia i życia ludzkiego, uczciwość, poświęcenie, życzliwość, wrażliwość, cierpliwość, chęć służenia i oddania drugiemu człowiekowi, szacunek dla ludzkiego cierpienia, dbanie o najwyższą jakość usług, czy widzenie w drugim człowieku swego bliźniego, a nie tylko przypadku chorobowego. Dyrygentem tych wartości jest ludzkie sumienie, a mieszczą się one nie w granicach wiedzy, którą zdobywa się przy użyciu podręczników, wykładów, czy komputera, ale w wartościach aksjologicznych decydujących o wartości człowieka, o wartości lekarza. To one właśnie decydują, czy lekarz przejawia postawę humanitarną wobec pacjenta i czy jest lekarzem o którym się mówi, „że ma powołanie”. Maksyma łacińska mówi: conscientia mille testes (sumienie to tysiąc świadków), a mieć sumienie to znaczy mieć poczucie swoistej kompetencji moralnej, która upoważnia do podjęcia decyzji o podstawowym znaczeniu dla życia i zdrowia człowieka.

Chwasty medycyny

Olbrzymia większość lekarzy pracuje z powołaniem, zgodnie z etyką, stale uzupełnianą wiedzą, benedyktyńską cierpliwością, doświadczeniem, z charyzmą w służbie chorym od złożenia Przysięgi Hipokratesa po kres życia. Całe społeczeństwo chce, by byli to ludzie idealni, choć często są tacy, jak całe społeczeństwo. Zdarzają się, podobnie jak w polu pszenicy – na szczęście rzadko – chwasty… chwasty medycyny. Zgodnie z nakazem „chorych pocieszać”, nie wolno ludziom cierpiącym zabierać nadziei. Mój pacjent, znany aktor snujący plany na przyszłość, poskarżył się w czasie konsultacji w pewnym ośrodku, że źle się czuje. „Jak pan się ma dobrze czuć, skoro ma pan wszędzie przerzuty” – powiedziała mu lekarka. Chory zmarł trzy dni później w okropnym stanie psychicznym. Gdy nic nie pomaga, jest jeszcze lek, który podaje się przez ucho. Ten lek to NADZIEJA.

Pokora

Lekarz winien być pokornym… Praca lekarza jest służebna. Nie można być zarozumiałym, pysznić się. Nie wolno zaczynać zdania od JA… Nie wolno podważać zaufania do drugiego lekarza. Mówiąc np. „to niezły lekarz, ale ja bym odradzał stosowanie jego zaleceń, bo to aferzysta”.

Serce

Na rolę serca lekarza zwracał uwagę Bolesław Górnicki mówiąc: „akty superregacyjne, jak poświęcenie, wyrzeczenie, a przekraczające ramy praw pacjenta, są aktami ponadczasowych, szlachetnych intencji opartych o ofiarę własnego serca, co stanowi o ich szczególnej wartości”. Dzięki nowym technikom obrazującym ciało ludzkie nigdy nie było tak otwarte dla oczu lekarza. Nie zawsze dla jego serca. Postęp medycyny daje lekarzowi wielkie możliwości w leczeniu i przedłużaniu życia, oby temu postępowi dorównywało sumienie, etykaserce lekarza.

Rolę serca lekarza podkreślał przed wiekiem Rafał Czerwiakowski mówiąc: „chirurg powinien starać się o uformowanie swojego serca i obyczajów, równie mu do tego jak same wiadomości potrzebnych. Potrzeba, więc, aby miał serce przeniknione miłością ludzi”. Wtedy jak mówił Seneka „ludzie będą płacić lekarzowi za wiedzę, za serce zostają mu winni”.

Obserwując, jak inne, obce wartości zdobywają zwolenników w Europie pozwoliłem sobie przedstawić te, które przyświecały mi w życiu, w czasie mojej pracy lekarskiej. Najlepszej wiedzy, godnych warunków pracy i „serca przenikniętego miłością ludzi” życzę sobie i wszystkim lekarzom, bo będąc lekarzem, czyli wykonując i zawód i sztukę leczenia i powołanie w służeniu innym tylko swoją wiedzę możemy sprzedać. Serce tylko podarować. A wtedy zgodnie z hinduską maksymą: „gdy nie możesz zostać królem, zostań lekarzem” sztuka leczenia w połączeniu z darem serca będzie prawdziwie królewskim darem.