Więcej

    Mec. Edyta Wasilewska: procesy przeciwko lekarzom nie są łatwe do wygrania

    O dziwo, pacjentowi przed sądem znacznie łatwiej jest wykazać przesłanki odpowiedzialności karnej niż cywilnej. W procesie cywilnym znaczenie ma realnie doznana przez pacjenta szkoda (np. trwała utrata zdrowia), w sprawie karnej zaś – w niektórych wypadkach wystarczy udowodnić bezpośrednie niebezpieczeństwo narażenia pacjenta na utratę życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

    W procesie cywilnym najwyższa kwota zadośćuczynienia zasądzona na rzecz pacjenta w Polsce wyniosła już 1 mln 700 tys. zł. W procesach karnych najczęściej są wydawane wyroki pozbawienia wolności do roku, w większości w zawieszeniu.

    Liczba powództw pacjentów przeciwko lekarzom stale rośnie, środowisko lekarskie coraz częściej mówi o roszczeniowości. W procesach cywilnych pacjenci muszą udowodnić wszystkie przesłanki uzasadniające odpowiedzialność odszkodowawczą lekarza, np. błędy w leczeniu, wynikającą z nich krzywdę oraz związek przyczynowo-skutkowy między nimi, a także winę lekarza. Ciężarem udowodnienia faktu obarczony jest bowiem ten, kto wywodzi z niego skutki prawne (art. 6 Kodeksu cywilnego).

    Samo stwierdzenie, że lekarz dopuścił się naruszenia obowiązujących przepisów prawa, reguł wynikających z zasad wiedzy medycznej lub doświadczenia i deontologii zawodowej (np. nie skierował pacjenta na badania USG, co doprowadziło do opóźnionego rozpoznania nowotworu, rozwoju choroby i utraty możliwości nieinwazyjnego leczenia), nie wystarczy. W procesie cywilnym pacjent musi dodatkowo udowodnić, że postępowanie lekarza było zawinione i spowodowało powstałe następstwa zdrowotne.

    Lekarz może się łatwo uwolnić od zarzutu winy, wykazując dołożenie należytej staranności, tj. że dokonał wszystkiego, co było w danych okolicznościach wymagane i możliwe. W naszym przykładzie lekarz może przekonać sąd, że objawy występujące u pacjenta nie były jednoznaczne i nie uzasadniały podejrzenia istnienia nowotworu. Ponadto, że typ nowotworu występujący u pacjenta nie rozwija się w tak szybkim tempie i w chwili diagnozy mógł być w tym samym lub bardzo podobnym stadium jak w momencie jego rozpoznania. Zatem lekarz nie może ponosić odpowiedzialności za rozwój choroby.

    Podobnie rzecz się ma w przypadku uszkodzenia innego narządu w trakcie operacji. Jeśli nastąpiło ono wskutek okoliczności, na które lekarz nie miał wpływu i nie mógł ich przewidzieć, to uszczerbek na zdrowiu wyrządzony w ten sposób jest przez lekarza niezawiniony i nie podlega jego odpowiedzialności.

    Kolejna trudność, którą pacjent napotyka na swojej drodze w procesie przeciwko lekarzowi, wynika z treści artykułu 361 § 1 Kodeksu cywilnego, wymagającego udowodnienia, że krzywda, jakiej doznał, jest wynikiem działania lub zaniechania lekarza.

    Podczas oceny związku przyczynowego i jego rodzaju sąd kieruje się zasadami nauki (tak orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z 2.6.1956 r., III CR 515/56, OSNCK 1957 Nr 1poz. 24). To utrudnienie dla pacjenta, ponieważ najczęściej nie posiada on wiedzy specjalistycznej z zakresu wchodzących w grę skomplikowanych procesów leczniczych i swoje powództwo opiera na ogół na przeczuciu, że doszło do zawinionego naruszenia prawidłowości postępowania medycznego.

    Nierzadko prowadzi to do sytuacji, że dopiero na sali sądowej pacjenci odnajdują w opinii biegłego specjalisty odpowiedzi na nurtujące ich pytania. W Polsce obowiązuje zasada, iż biegły lekarz nie pochodzi z obszaru, gdzie sądzony lekarz wykonuje działalność zawodową. Warto też wiedzieć, że biegły odpowiadający na pytania sądu musi podać wszystkie możliwe scenariusze zdarzenia. W praktyce najczęściej sąd akceptuje opinie biegłych lekarzy dysponujących wiedzą specjalistyczną i doświadczeniem zawodowym.

    Kryteria odpowiedzialności cywilnej lekarza za błąd w sztuce częściowo pokrywają się z zasadami odpowiedzialności karnej. Z Kodeksu karnego wynika, że powstałe skutki mogą występować w postaci śmierci, ciężkiego, średniego lub lekkiego uszkodzenia ciała, a także uszkodzenia prenatalnego. Z tą jednak różnicą, że za znamię skutku uważa się również samo narażenie pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nie musi zatem wystąpić realny skutek w postaci naruszenia życia lub zdrowia pacjenta. Narażenie na niebezpieczeństwo ma być jednak konkretne, a więc bezpośrednie. Jako przykład takiego zdarzenia można podać nie-przeprowadzenie przez lekarza czynności diagnostycznych pozwalających na ustalenie, czy występuje stan zagrożenia dla życia lub zdrowia pacjenta oraz niepodjęcie stosownych czynności terapeutycznych zmniejszających to zagrożenie.

    Edyta Wasilewska

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3D

    Najnowsze artykuły

    „Badaj Się i Lecz” – bo samo nie minie!

    Właśnie rusza kampania edukacyjna „Badaj Się i Lecz!”. Jej celem jest uświadomienie Polakom, że kontynuacja terapii chorób przewlekłych, jak również wczesne rozpoznanie...

    Przełomowa technologia mapowania serca 3D: CARTOPRIME™

    Pierwsze polskie ośrodki korzystają z innowacyjnego modułu do trójwymiarowego mapowania serca CARTOPRIME™. W opinii kardiologów system pomaga w bezpieczniejszym, efektywniejszym i bardziej...

    Prof. Adam Witkowski, prof. Tomasz Hryniewiecki, prof. Piotr Jankowski, wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, poseł Tomasz Latos w debacie Świata Lekarza: Jak skrócić kolejki do...

    Kilka miesięcy: tyle średnio trzeba czekać na wizytę do kardiologa. W niektórych ośrodkach trwa to jeszcze dłużej, choć są też miejsca, gdzie...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D