Fot. BARTOSZ KRUPA/EAST NEWS

Bierzmy przykład z Japonii

…tam misją państwa było to, żeby wszyscy pracowali. W ten sposób Japonii udało się osiągnąć sukces gospodarczy.

Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Bolesławem Samolińskim z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodniczącym Koalicji na Rzecz Zdrowego Starzenia się, specjalistą zdrowia publicznego.

Coraz częściej podkreśla się, że osoby niepełnosprawne powinny pracować. Dlaczego tak ważna jest ich aktywizacja zawodowa?

Aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych ma kluczowe znaczenie – zarówno dla nich, jak dla nas wszystkich. Upodmiotawia je, ponieważ przestają mieć poczucie, że są niepotrzebne dla otoczenia. Stają się produktywne, mają swoją misję, zadanie do spełnienia. Wykazały to badania, które realizowaliśmy jako Fundacja na Rzecz Zdrowego Starzenia się. Przez 2 lata prowadziliśmy projekt „Konstruktywni. Zdrowi – Aktywni – Konstruktywni”, w ramach którego stworzyliśmy bazę wiedzy na temat problemów rynku pracy osób niepełnosprawnych.

Nasze badania pokazały, że u osób niepełnosprawnych, które pracują, poprawia się nie tylko stan psychofizyczny, ale też stan zdrowia. Mają motywację do tego, by przezwyciężać swoje problemy, a doskonale wiemy, że nasz organizm ma pewien zasób możliwości, by w sposób niefarmakologiczny wpływać na przebieg choroby. Dzięki temu, że te osoby pracują i zarabiają, stać ich na więcej rzeczy, mają większe poczucie bezpieczeństwa. Z ekonomicznego punktu widzenia zdecydowanie korzystniej jest aktywizować te osoby zawodowo.

Nasze badania wyraźnie pokazywały, że osoby, które przestają pracować, przyzwyczajają się do tego, nie szukają już potem pracy, uciekają w rentę. Jeśli minie pewien okres i nie zaczną pracować, to potem jest im bardzo trudno wrócić do pracy. Dlatego zapobieganie poczuciu niepełnosprawności, które eliminuje z rynku pracy, jest jednym z najważniejszych zadań dla ochrony zdrowia, pracodawców i dla osób wpadających w chorobę czy niepełnosprawnych.

Powinno się więc zrobić wszystko, by osoby, które zaczynają przewlekle chorować czy popadają w niepełnoprawność, nie musiały przechodzić na rentę?

Trzeba im stworzyć takie warunki, żeby nie musiały przechodzić na rentę, jeśli nie jest to konieczne z powodów zdrowotnych.

Problem pojawia się na bardzo wczesnym etapie – już wtedy, gdy przewlekła choroba zaczyna eliminować z rynku pracy. Bardzo ważne jest, by już wtedy zbudować system wczesnego reagowania – tzw. zintegrowaną opiekę nad pacjentem. Niektórzy mówią: „skoordynowaną”. To jednak oznacza coś innego. Mnie jednak lepszy wydaje się termin: „opieka zintegrowana”. Powinny istnieć zespoły terapeutyczne, które zadbałyby o to, by pacjent, który znalazł się w tej sytuacji, przeszedł maksymalnie efektywne działania prozdrowotne.

Kto powinien wchodzić w skład takiego zespołu terapeutycznego?

Wszystko zależy od rodzaju schorzenia czy niepełnosprawności. W badaniu „Konstruktywni” brały udział głównie osoby z chorobami autoimmunologicznymi, jak reumatoidalne zapalenie stawów, łuszczyca, choroba Leśniewskiego-Crohna. Jednak podobna sytuacja eliminowania osób z rynku pracy będzie w chorobach płuc, depresji, chorobach narządu ruchu. W zależności od choroby, zespół terapeutyczny powinien mieć inny skład. Na pewno jego trzonem powinien być lekarz i pielęgniarka, a oprócz nich, w zależności od problemu, w jego skład powinien wchodzić fizjoterapeuta, a często też psycholog, dietetyk, pracownik socjalny.

Dam przykład: w jednym z miasteczek pięćdziesięciokilkuletnia kobieta złamała nogę. Mieszka sama, na piątym piętrze, bez windy. Pogotowie przywiozło ją na ostry dyżur, ortopeda zaopatrzył nogę, odesłał do domu karetką. Jaką ona ma perspektywę? Jeśli nie zbudujemy dla niej systemu wsparcia, który pozwoli na odpowiednią rehabilitację, to ona pozostanie osobą niepełnosprawną do końca życia. Przejdzie na rentę, nie będzie pracować. Jeżeli natomiast stworzymy dla niej wsparcie socjalne, które ją zabezpieczy po wypadku w domu, a następnie będzie rehabilitowana, to po trzech miesiącach wróci do pracy.

W innych krajach są takie systemy wsparcia?

Oczywiście, w Europie jest to standardem. Nie do pomyślenia jest, żeby zostawić człowieka w takiej sytuacji. Uruchamia się wszystkie procedury. Tylko tam cały system opieki socjalnej jest zintegrowany z opieką zdrowotną. U nas kiedyś było jedno Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej, a potem zostało rozdzielone, jest osobno Ministerstwo Zdrowia, a opieka społeczna znajduje się w innym resorcie.

Te dwa systemy powinny ściśle współpracować?

Bardzo ściśle. To jest właśnie zintegrowana opieka. Ona powinna być inna, w zależności od rodzaju niepełnosprawności oraz stopnia jej zaawansowania. Uważam, że w tę stronę powinien iść nasz system.

W wielu przypadkach z powodu niepełnosprawności czy choroby przewlekłej, jak RZS, depresja czy schizofrenia, z rynku pracy wypadają bardzo młode osoby…

Dokładnie tak. Podam jeszcze inny przykład, mojego znajomego, zawodowego kierowcy. Miał pewne problemy zdrowotne, ale sprawnie funkcjonował, pracował. Został jednak zwolniony. Żeby się utrzymać, w młodym wieku zdecydował się na rentę. Do dziś jest osobą w miarę sprawną, ale już tak uciekł psychicznie w rentę, że nie potrafi wrócić na rynek pracy. Jego losy tak by się nie potoczyły, gdyby na początku ktoś mu pomógł.

Można się zastanawiać, czy nasz rynek pracy jest dostosowany do takich osób. Oczywiście, często trzeba dostosować miejsce pracy do osoby niepełnosprawnej. Można się zastanawiać, czy to się opłaca. Przykład Japonii pokazuje, że tak. Tam misją państwa było to, żeby wszyscy pracowali. W ten sposób Japonii udało się osiągnąć sukces gospodarczy. Jeśli nie będziemy walczyć o to, by każdy obywatel był produktywny, to będziemy budować nieefektywny system gospodarczy.

Badania, które wykonaliśmy w ramach projektu „Konstruktywni”, pokazały, jak dużo osób w wieku produkcyjnym wypada z rynku pracy. Spośród osób powyżej 15. roku życia w Polsce tylko 56 proc. jest aktywnych zawodowo, a aż 44 proc. – zawodowo biernych. To 6 mln osób, z czego 24 proc. stanowią osoby niepełnosprawne. Półtora miliona osób, z których zdecydowana większość mogłaby pracować.

Te dane rzeczywiście wręcz porażają. Czy widzi Pan w najbliższym czasie szansę na jakąkolwiek zmianę?

Trudno powiedzieć, bo to zależy od strategii dwóch resortów: Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwa Zdrowia. To one będą decydowały, co będzie się działo w tej sprawie. Było spotkanie na ten temat zorganizowane w Senacie przez pana Marszałka Stanisława Karczewskiego. Uczestniczyli w nim przedstawiciele obydwu resortów i padały deklaracje, że ten problem będzie rozwiązywany. Jednak trudno powiedzieć, jak to ma wyglądać. Na pewno konieczne jest finansowanie takiego systemu.

Ja uważam, że my nie mamy alternatywy. Musimy coś z tym problemem zrobić, bo inaczej zginiemy ekonomicznie. Mamy rosnącą populację osób w wieku poprodukcyjnym. W Warszawie co czwarta osoba jest już na emeryturze. To, co wydało się nam, że stanie się w 2030 roku, w Warszawie stało się już dziś. Jeśli do tego dołączymy liczbę osób niepełnosprawnych, to pojawia się pytanie: kto ma te osoby utrzymać? Kurczy nam się populacja osób wchodzących w wiek produkcyjny – już wiemy, że w pespektywie 20 lat wejdzie w wiek produkcyjny o 2 mln osób mniej niż powinno, gdyż mamy kryzys demograficzny. A populacja osób w wieku poprodukcyjnym będzie rosła. Kto ich utrzyma?

Na podstawie wstępnych analiz wiemy, że grozi nam ekonomiczny krach ze względów demograficznych. Dlatego walka o to, by osoby w wieku produkcyjnym były produktywne, ma dla polskiej gospodarki wymiar ekonomiczny. Trzeba wziąć to pod uwagę. Ze strony rządu myślenie perspektywiczne w tej kwestii jest koniecznością. My, jako eksperci, pokazujemy zagrożenia – taka jest nasza rola. Nie mamy jednak możliwości realizowania polityki społecznej.

Rozmawiała Katarzyna Pinkosz

Bierzmy przykład z Japonii
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza