Państwo prawa a rzeczywistość

Słusznie buntujemy się i manifestujemy, gdy naszym zdaniem podważane są zapisy konstytucji. Jednak częściej jesteśmy bierni i bezczynnie spoglądamy na łamanie prawa.

Nasza konstytucja mówi wyraźnie, bez niedomówień i żadnych możliwości manipulowania, że Polska jest państwem prawa. Nigdy nie słyszałem żadnego ważnego polityka, który mówiłby, że lepiej byłoby, żeby nasz kraj był dyktaturą. Jednak w praktyce ten konstytucyjny zapis bywa pustą deklaracją, obietnicą bez pokrycia, w wielu przypadkach tylko zbitką miło brzmiących wyrazów. Rzeczywistość uczy nas codziennie, że solennie wypowiadane zapewnienia o praworządności – to tylko słowa. Na przykład w polskich miastach obowiązuje zakaz przekraczania określonej prędkości, a większość kierowców na co dzień jeździ dużo szybciej. Tłumaczą, że takie ograniczenia są nieżyciowe i gdyby się do nich stosować – miasta stanęłyby w korkach. Każdy więc stara się tylko nie dać się złapać drogówce i zwalnia tam, gdzie są radary, a na co dzień jeździ szybciej, niż pozwala obowiązujące prawo drogowe.

A to prawo obowiązuje i czasem nawet skutecznie działa. Głównie wtedy, gdy dojdzie do wypadku. Po każdym długim weekendzie policja informuje, że zatrzymano ponad tysiąc nietrzeźwych kierowców. To częściowo efekt niskiego dopuszczalnego prawnie poziomu alkoholu w wydychanym powietrzu. W Rosji za kierownicą nie można mieć nawet jednego promila, a pijani kierowcy są tam jeszcze większą plagą niż u nas. Tam ten przepis jest jeszcze większą fikcją i służy jedynie kultywowaniu innej plagi, jaką jest łapownictwo. W Niemczech tabela jest tak skalibrowana, żeby można było do obiadu wypić kieliszek wódki, wina albo piwo. To przepis, który nie jest martwy, bo jest życiowy. W Niemczech wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców jest oczywiście dużo mniej niż w Polsce czy w Rosji.

Polska konstytucja gwarantuje każdemu obywatelowi sprawiedliwy i sprawny sąd. W praktyce są liczne sprawy, które ciągną się w nieskończoność, bo każda instancja może wydać radykalnie różny wyrok, a rozprawy są odwoływane lub przesuwane z byle powodu. Absurdalne przypadki można mnożyć w nieskończoność. Nieprzestrzeganych albo codziennie ignorowanych zapisów konstytucji jest wiele. Szkolnictwo, publiczna ochrona zdrowia, media publiczne – to wszystko dziedziny, w których według konstytucji mają obowiązywać sprawiedliwe i demokratyczne normy. Jak jest w rzeczywistości – nikomu w Polsce nie trzeba mówić. Każdy u nas wie doskonale, co w tych i innych dziedzinach praktyka robi z teorią. Słusznie buntujemy się i manifestujemy, gdy naszym zdaniem podważane są zapisy konstytucji. Jednak częściej jesteśmy bierni i bezczynnie spoglądamy na łamanie prawa. Dzieje się tak, dopóki sytuacja nie zacznie dotyczyć bezpośrednio naszych spraw. Przekonanie, że sprawy państwa nas bezpośrednio nie dotyczą, jest u nas bardzo rozpowszechnione. Widać to choćby po niskiej frekwencji wyborczej. Dlatego gdy przez Polskę przetacza się kolejna fala protestów przeciwko osłabianiu państwa prawa myślę sobie, że to dziwne, bo na co dzień tego rodzaju sprawy nam nie przeszkadzają… Wojciech Młynarski kiedyś tak to ujął: „W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma; w tygodniu to nam wszystko wisi aż do cna…”, dopiero gdy przyjdzie koniec tygodnia „W Polskę idziemy drodzy panowie, w Polskę idziemy!”. A po weekendzie policja znowu ogłosi, że zatrzymano ponad tysiąc nietrzeźwych kierowców… I wyjdzie na to, że znowu będziemy cisi jak ta ćma…

Państwo prawa a rzeczywistość
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza