Grecja powiedziała: „Nie”

Co doprowadziło Grecję do bankructwa? Przyczyn jest wiele, a zdecydowana większość obciąża konta kolejnych greckich rządów.

Grecja nie chce planu pomocy, który przedstawiły jej Unia Europejska oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Ta pomoc miała polegać na kolejnych transzach nisko oprocentowanych pożyczek, rozłożeniu w czasie greckiego zadłużenia i umorzeniu części długu. W zamian UE i MFW oczekiwały, że grecki rząd przeprowadzi reformy, niezbędne do poprawy sytuacji gospodarczej oraz likwidacji deficytu budżetowego. Bez likwidacji przyczyn greckiej katastrofy dawanie temu krajowi kolejnych pożyczek byłoby wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Te pieniądze wypracowały głównie najbogatsze i najlepiej zorganizowane kraje europejskie. Największe sumy greckich pożyczek pochodzą z budżetu Niemiec. A paradoksalnie to do Niemców greccy populiści mają największe pretensje.

Co doprowadziło Grecję do bankructwa? Przyczyn jest wiele, a zdecydowana większość obciąża konta kolejnych greckich rządów. To one, korzystając z wiarygodności, jaką dało Grecji przyjęcie euro, zaczęły zadłużać kraj bez opamiętania. W greckim prawie nie ma takich ograniczeń jak u nas. Cały świat chętnie pożyczał Grecji (głównie kupując greckie obligacje), bo przecież niemożliwe, żeby członek elitarnej grupy euro mógł zbankrutować. A tymczasem w greckiej historii od odzyskania niepodległości w XIX wieku zawsze były bankructwa i nieoddawanie pożyczonych pieniędzy. Jak mówi porzekadło: „kto nie zna historii, jest skazany na jej powtarzanie…”. A Grecy z historii nauczyli się wrogiego podejścia do państwa. Oszukiwanie państwa, niepłacenie podatków – to w Grecji przejawy patriotyzmu, a płacenie podatków to frajerstwo.

Za pożyczane bez opamiętania pieniądze kolejne rządowe ekipy kupowały sobie poparcie w wyborach, dając elektoratowi hojną ręką socjalne przywileje, na które nie stać najbogatszych. Trzynaste, czternaste, a niekiedy nawet piętnaste i szesnaste pensje… Dodatkowe kilkaset euro miesięcznie za mycie rąk, za niespóźnianie się do pracy, za deklarowaną znajomość języka obcego, za uciążliwe warunki pracy; dodatkowa pensja na pokrycie kosztów urlopu, trzynaste i czternaste emerytury itd. Minimalna pensja od kilku lat wynosi w Grecji prawie trzy tysiące złotych. Na emerytury można przechodzić w niektórych branżach mając niewiele ponad 50 lat. Do tego należy dodać dziurawy system podatkowy, który pozwala zamożnym ludziom na deklarowanie niskich dochodów, dzięki czemu nie muszą płacić podatków. Powszechny brak kas fiskalnych w usługach, restauracjach, turystyce itp. Potężny sektor publiczny, który pochłania gros dochodów państwa. Populistyczne zabiegi, które blokują prywatyzację i utrzymują wiele sektorów gospodarki w nieudolnych i skorumpowanych rękach polityków.

Grecka korupcja ma nie tylko polityczny charakter. Ten kraj jest od dziesięcioleci podzielony na strefy wpływów kilku rodzinnych klanów, które są w stanie sparaliżować każdy rząd. Mówiąc „nie” Grecy nie zgadzają się na ograniczenie im wymienionych powyżej i wielu innych przywilejów. Politycy rządzącej Syrizy namawiając do głosowania na nie, mówili o odzyskiwaniu godności. Teraz pora na tak lub nie UE oraz MFW. Od ich godności, a przede wszystkim rozsądku, zależy także nasz los. Grecka choroba populizmu jest bardzo zaraźliwa. Zwłaszcza tam, gdzie ludzie nie mają zaufania do własnego państwa.

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza