Marek Włodarczyk – ambasador akcji „SERVIER DLA SERCA”

ROZMOWA Z MARKIEM WŁODARCZYKIEM, AMBASADOREM XVI EDYCJI OGÓLNOPOLSKIEJ KAMPANII PROFILAKTYCZNO – EDUKACYJNEJ „SERVIER DLA SERCA”

Marek Włodarczyk − polski aktor telewizyjny, filmowy i teatralny.

Wystąpił w kilkudziesięciu polskich i niemieckich filmach i serialach. Znany m.in. z roli Adama Zawady w serialu „Kryminalni” − bezkompromisowego stróża prawa, uparcie dociekającego prawdy. W XVI edycji ogólnopolskiej kampanii profilaktyczno-edukacyjnej „Servier dla serca”, odbywającej się pod hasłem „Zabójczy duet”, pomaga wytropić i unieszkodliwić czynniki ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego, tym samym promując ideę życia w odpowiedzialności za zdrowie swojego serca.

Czy w kwestii zdrowia Marek Włodarczyk zawsze trzyma rękę na pulsie?

Staram się. Dbam o zdrową dietę, regularnie ćwiczę − oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Chociaż nie przepadam za gotowaniem, zdecydowanie wolę aktywność fizyczną. Uprawiam wiele sportów, bo po prostu sprawia mi to przyjemność. Dobra forma jest skutkiem ubocznym tych działań, który bardzo przydaje się w mojej codziennej pracy.

To serce pewnie zdrowe…

Jak dąb – Taką mam nadzieję. Przynajmniej na razie nie wysyła mi żadnych niepokojących sygnałów.

To skąd w takim razie pomysł na zostanie ambasadorem kampanii „Servier dla Serca”?

Nie trzeba chorować na serce, żeby być ambasadorem tej kampanii. W tym roku najmocniejszy akcent położony został na związek nadciśnienia tętniczego i podwyższonego cholesterolu – rzeczony „Zabójczy duet”. I o ile nadciśnieniu zazwyczaj towarzyszą różne dolegliwości, na przykład ból czy zawroty głowy, zmęczenie, zaburzenia snu, nerwowość, łomotanie serca czy duszność, które ułatwiają zdiagnozowanie schorzenia, o tyle w przypadku podwyższonego cholesterolu nie jest już tak łatwo. Hipercholesterolemia bardzo długo nie daje żadnych objawów, więc mnóstwo osób nawet nie wie, że choruje. A wykryć ją można za pomocą zwykłego badania krwi – lipidogramu. Powinien go rutynowo wykonać każdy mężczyzna po 40. roku życia, a to akurat moja grupa wiekowa. No i ten wątek kryminalny…

Zawada zawadza Markowi Włodarczykowi w pracy?

Nie, skądże. Dzięki udziałowi w tej kampanii społecznej mogę na chwilę wrócić do roli komisarza Zawady, przypomnieć sobie postać, którą nota bene bardzo lubię. To naturalne, że odbiorcy identyfikują aktora z jakąś rolą lub określonym typem bohatera. A postać Adama Zawady doskonale wpisuje się w motyw przewodni tegorocznej kampanii.

Bo jest on stróżem prawa?

Między innymi. Skoro celem kampanii „Servier dla serca” jest zachęcenie jak największej liczby osób do udziału w bezpłatnych badaniach i przypominanie społeczeństwu, że obowiązkiem każdego z nas jest wcielenie się w rolę policjanta, który stoi na straży własnego zdrowia, to dlaczego miałaby do tego nie zachęcać postać, która na co dzień śledzi, ściga, szpieguje, przesłuchuje, obserwuje i doszukuje się prawdy.

W większości niemieckich produkcji, w których Pan wystąpił, wcielał się Pan w postać gangsterów i czarnych charakterów, w Polsce – w policjantów i stróżów prawa, choć nie tylko. Czy z tego wynika Pana zamiłowanie do sportu?

Chyba nie, sport uprawiam od zawsze. Choć prawdą jest, że zawód, który wykonuję wymaga niesamowitej energii. Nie mam czasu na zmęczenie, a sport nie dość, że jest dla mnie przyjemnością, to jeszcze pomaga mi rozładować stres, którego w moim zawodzie nie brakuje, a który też nie służy sercu. Lubię pracować w terenie i brać udział w kaskaderskich scenach. Poza tym odpowiednio zbilansowana dieta i nawet niewielki, ale systematyczny wysiłek fizyczny to najkrótsza droga do zachowania zdrowego serca.

A którą dyscyplinę sportu lubi Pan najbardziej?

Trudno jest mi to określić, ponieważ sport w każdej formie pasjonował mnie od najmłodszych lat. Niewiele jest takich dyscyplin, których do tej pory nie próbowałem. Gram w siatkówkę, surfuję, jeżdżę na nartach. Robię to przede wszystkim dla przyjemności, ale moje zdrowie na tym zyskuje. Dzięki swoim pasjom mam 2 w 1. Z wnukiem gramy w piłkę, pływamy, jeździmy konno. Staram się zaszczepiać w nim zdrowe nawyki już od dziecka, tak jak zrobiłem to w przypadku swoich trzech synów, których od początku wychowywałem w sportowym duchu.

Czy prywatnie bierze Pan pod lupę elementy codziennej diety?

Tak, choć nie do przesady. Nie jestem radykałem, uważam, że umiar jest najwłaściwszy – we wszystkim, również w takich kwestiach jak dieta czy dbanie o zdrowie. Żyję normalnie, robię zalecane badania kontrolne. Nie tylko przesłuchuję serialowych złoczyńców, ale też przysłuchuję się sygnałom, które wysyła mój organizm. Jeśli coś mnie niepokoi, nie lekceważę tego i reaguję od razu – chcę cieszyć się zdrowiem tak długo, jak będzie to możliwe. Dla siebie i moich bliskich.

A co mógłby Pan powiedzieć społeczeństwu jako Ambasador kampanii „Servier dla serca”?

Przede wszystkim zapraszam do udziału w bezpłatnych badaniach profilaktycznych, które będzie można wykonać w Mobilnej Kardiologicznej Poradni Servier. Kardiobus wyruszy w trasę jesienią i odwiedzi 11 miast. Warto się zbadać i wyprzedzić rozwój wielu podstępnych chorób, które przez wiele lat potrafią działać w ukryciu, jak najwytrawniejsi złoczyńcy. A do wszystkich, którzy się wahają lub odkładają badania na później apeluję: nie spuszczajcie zdrowia z oczu i nie pozwólcie, by choroby deptały Wam po piętach.

Marek Włodarczyk – ambasador akcji „SERVIER DLA SERCA”
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza