prof. Iwona Grabska-Liberek
fot. Tomasz Adamaszek

Nowe opcje terapeutyczne w okulistyce wciąż czekają na refundację

ROZMOWA Z PROF. DR HAB. N. MED. IWONĄ GRABSKĄ-LIBEREK, KIEROWNIKIEM KLINIKI OKULISTYKI CMKP W WARSZAWIE, PREZESEM POLSKIEGO TOWARZYSTWA OKULISTYCZNEGO.

Podobno okulistyka jest jedną z tych nielicznych dziedzin medycyny, w których w ostatnich latach dokonał się ogromny postęp. Tymczasem, jeśli chodzi o dostępność innowacyjnych terapii dla polskich pacjentów, to wciąż jesteśmy w ogonie Europy. To jak to jest z tym postępem?

Z jednej strony, istotnie, ten postęp jest widoczny – w postaci nowych technologii, nowych terapii. Z drugiej strony, polscy pacjenci, ze względu na brak refundacji tych najnowocześniejszych, nie mają do nich dostępu albo ten dostęp jest obwarowany różnymi utrudnieniami. I na dodatek, ku zdumieniu naszego środowiska, dotyczy to nie tylko terapii, które pojawiły się dopiero co, ale tych, które były przez pewien czas dostępne, a potem straciły refundację.

Jak np. jeden lek – analog prostaglandyn, stosowany w leczeniu jaskry, niezwykle skuteczny, chwalony przez pacjentów, którzy mieli możliwość stosowania go.

Właśnie. Prostaglandyny w kroplach, ułatwiające odpływ cieczy wodnistej z oka i wpływające na obniżenie ciśnienia wewnątrzgałkowego, są od lat wykorzystywane jako lek pierwszego rzutu w terapii jaskry. Ale są one różne. Te starszej generacji mają, z racji zawartości konserwantów, sporo niepożądanych działań, z tego powodu niektórzy pacjenci ich nie tolerują i nie chcą ich stosować lub stosują nieregularnie, co oczywiście negatywnie wpływa na rezultaty leczenia. Bo choć jaskry, na dziś, wyleczyć się nie da, to dzięki odpowiednim terapiom można ją zaleczyć i nie dopuścić do utraty wzroku albo przynajmniej znacznie ten proces opóźnić. Lek, któremu nie przedłużono refundacji, który w badaniach klinicznych uzyskał wysoką skuteczność. Wykazuje silne działanie obniżania ciśnienia wewnątrzgałkowego, nie zawiera konserwantów, co ma ogromne znaczenie, bo konserwanty zawarte w innych prostaglandynach mogły powodować uszkodzenia rogówki, siatkówki. To jedyna na rynku najnowsza molekuła prostaglandyny, całkowicie pozbawiona konserwantów. I, co nie bez znaczenia, wymaga dawkowania tylko raz na dobę, w przeciwieństwie do innych grup leków.

A jakie mogą być konsekwencje dla pacjentów, jeśli teraz będą musieli aplikować inne leki, obarczone zagrożeniem zaistnienia skutków niepożądanych?

Chciałabym jednak zwrócić uwagę, że to nie jest tak, że każdy pacjent z jaskrą będzie źle reagował na inne krople, z innymi prostaglandynami. Są tacy, którzy dobrze je tolerowali i będą dobrze tolerować. Ale niewątpliwie jest spora grupa takich pacjentów, którzy je źle znosili i jeśli teraz będą musieli przejść na inne krople, to skutki mogą być poważne, np. może dojść do nasilenia alergii, nietolerancji leków. Dobór odpowiedniego, najbardziej skutecznego leku często odbywa się metodą wielu prób. Ja sama miałam takich pacjentów, którzy nic nie tolerowali do czasu, gdy mogłam im podać omawiany preparat.

Biorąc pod uwagę, że na jaskrę choruje już ok. miliona Polaków, i to nie tylko tych w starszym wieku, a prognozy są takie, że będzie ich coraz więcej, że jaskra prowadzi do ślepoty, a operacje należy wykonywać wcześniej, tym bardziej ważne jest, aby pacjenci mieli dostęp do tych nowoczesnych terapii.

W Polsce nadal wykorzystujemy za mało operacji przeciwjaskrowych w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Pewne procedury są refundowane, ale wiele innych się nie refunduje. Jaskra wymaga wieloletniego, systematycznego leczenia, dlatego powinny to być krople jak najlepszej jakości, jak najbardziej skuteczne, wykazujące się jak najwyższą tolerancją i operacje jak najmniej obciążające.

A jeśli chodzi o mikroinwazyjne operacje jaskry, to mam nadzieję, że uda się wypracować wspólnie z Narodowym Funduszem Zdrowia konsensus w tej sprawie.

Mówimy o zmniejszeniu dostępu do innowacyjnych molekuł w jaskrze, ale podobnie się dzieje także w przypadku innych schorzeń oczu, prawda? Np. w ciężkich zapaleniach rogówki, które również dotykają wielu osób.

To prawda, ciężkie nieinfekcyjne zapalenia rogówki mogą wynikać z wielu przyczyn, najczęściej są konsekwencją zespołu suchego oka, a to bardzo częsty problem. Można powiedzieć, już schorzenie cywilizacyjne. I niestety często się zdarza, że zwykłe krople nawilżające, tzw. preparaty sztucznych łez, nie pomagają, nie wystarcza też zamknięcie punktu łzowego. Wówczas należy sięgnąć po silniejszy lek. Takim jest lek z grupy leków immunosupresyjnych, z substancją czynną cyklosporyną, w postaci emulsji kationowej, przeznaczony do długotrwałego leczenia ciężkiego nieinfekcyjnego zapalenia rogówki. To jedyny lek zarejestrowany do leczenia takich stanów. I również u nas nierefundowany. Ministerstwo Zdrowia zaproponowało rozwiązanie, żeby apteki sporządzały u siebie taki lek! Niestety taki preparat ma bardzo krótki czas przydatności. Możliwe jest także zakażenie takich kropli. Niestety nie wiemy też, czy udaje się utrzymać stałe stężenie leku, czy nie dochodzi do jego rozpadu. I efektem może być zupełnie nieprzewidywalne działanie takich kropli.

Szkoda, że ten postęp w okulistyce jest na razie w większości przypadków mało lub nieosiągalny dla polskich pacjentów: zabiegi mikroinwazyjne w jaskrze, zaawansowane terapie przeszczepienia komórek macierzystych rąbka rogówki czy immunosupresyjne leczenie rogówki.

Miejmy nadzieję, że to się zmieni. W każdym razie będziemy, jako Polskie Towarzystwo Okulistyczne, o to zabiegać.

Rozmawiała Bożena Stasiak
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza