DOŁĄCZ DO SUBSKRYBENTÓW

NEWSLETTERA

Lekarka kontra ZnanyLekarz.pl – przełomowy wyrok, który może zmienić internetowe recenzje

Podziel się treścią:

Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał prawomocny wyrok zobowiązujący portal ZnanyLekarz.pl do zapłaty 10 tys. zł zadośćuczynienia lekarce, której dobra osobiste zostały naruszone przez negatywny komentarz użytkownika o pseudonimie „Grażyna”. Orzeczenie to podkreśla odpowiedzialność serwisów opiniotwórczych za treści publikowane przez użytkowników oraz ich obowiązek reakcji na zgłoszenia dotyczące potencjalnych naruszeń.

Perspektywa lekarki

Sprawa rozpoczęła się w 2022 roku, kiedy użytkowniczka „Grażyna” opublikowała opinię dotyczącą lekarza i personelu placówki medycznej. W komentarzu opisała nieprzyjemne doświadczenia związane z rejestratorką oraz samą lekarką, mimo że – jak wykazało postępowanie – nigdy nie zgłosiła swoich uwag bezpośrednio lekarce.

Lekarka, uznając wpis za naruszający jej dobre imię, zwróciła się do administracji portalu z prośbą o jego usunięcie. Platforma odmówiła, argumentując, że komentarz przeszedł ich wewnętrzny proces weryfikacji. Z tego powodu lekarka zdecydowała się na drogę sądową.

W trakcie procesu podkreślała, że wykonywanie zawodu lekarza wiąże się z dużą odpowiedzialnością oraz że negatywne komentarze, szczególnie te niesprawdzone i mogące wprowadzać w błąd, mają realny wpływ na jej reputację zawodową. Dodatkowo wpis „Grażyny” spowodował lawinę kolejnych negatywnych komentarzy, co – zdaniem powódki – miało wpływ na jej sytuację zawodową i psychologiczną.

Stanowisko pacjentki

Pacjentka, której komentarz stał się przedmiotem sporu, utrzymywała, że jej doświadczenie było autentyczne, a wpis jedynie odzwierciedlał jej subiektywne odczucia. W jej opinii portal powinien być miejscem, gdzie pacjenci mogą swobodnie dzielić się swoimi doświadczeniami, zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi, bez obawy o cenzurę.

Portal ZnanyLekarz.pl umożliwia użytkownikom zamieszczanie recenzji na temat lekarzy, jednakże – jak zaznaczył sąd – nie zwalnia go to z odpowiedzialności za publikowane treści. W ocenie sądu negatywna opinia nie była wyłącznie wyrazem subiektywnego niezadowolenia pacjentki, lecz zawierała niezweryfikowane informacje, które mogły naruszać dobre imię lekarza.

Odpowiedź portalu ZnanyLekarz.pl

Przedstawiciele portalu ZnanyLekarz.pl nie zgadzają się z decyzją sądu, argumentując, że serwis stara się znaleźć równowagę między wolnością słowa a ochroną specjalistów przed hejtem. „Każdy lekarz ma prawo do ochrony swoich osobistych interesów, ale także każdy pacjent ma prawo do wyrażania swojej opinii w sposób pełen szacunku” – napisano w oficjalnym oświadczeniu.

Portal podkreślił, że nie jest w stanie jednoznacznie rozstrzygać, kto ma rację w sporach między pacjentami a lekarzami. „Nie prowadzimy przesłuchań ani nie wzywamy świadków. Naszym celem nie jest rozstrzyganie sporów, lecz zapewnienie przestrzeni do dzielenia się doświadczeniami” – zaznaczono w oświadczeniu.

ZnanyLekarz.pl argumentował również, że jego proces weryfikacji wpisów polega na sprawdzaniu, czy recenzja pochodzi od osoby, która faktycznie skorzystała z usług lekarza. Portal nie usuwa opinii na żądanie lekarzy, chyba że naruszają one prawo lub zasady platformy.

– Sąd nie zgodził się z naszą oceną i uznał, że recenzja naruszała dobra osobiste lekarza. Choć nasza wewnętrzna ocena doprowadziła do innego wniosku, szanujemy decyzję sądu, jednocześnie mając pełną świadomość konieczności przestrzegania europejskich i krajowych regulacji dotyczących wolności wypowiedzi w internecie – komentuje Piotr Radecki, CEO ZnanyLekarz.pl.

Wyrok i jego konsekwencje

Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał wcześniejszy wyrok, uznając, że serwis powinien był zablokować wpis albo zweryfikować jego prawdziwość. Podkreślił, że portal, który udostępnia przestrzeń do wyrażania opinii, ma obowiązek reagować na zgłoszenia dotyczące naruszenia dóbr osobistych i nie może uchylać się od odpowiedzialności za publikowane treści.

– 20 marca zapadł istotny wyrok w kwestii ochrony praw lekarza. Wygraliśmy przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie, sprawę o naruszenie dóbr osobistych lekarza przez znany portal internetowy. To przełom – sąd potwierdził, że publikacja przez portal obrażających komentarzy, powoduje, że odpowiedzialność również za jej treść ponosi portal – komentuje dr n. pr. Sebastian Stykowski.

To orzeczenie może mieć dalekosiężne skutki dla funkcjonowania podobnych platform opiniotwórczych w Polsce. Wskazuje bowiem, że serwisy internetowe nie mogą przenosić całkowitej odpowiedzialności za treści na użytkowników i muszą podejmować działania, jeśli otrzymają wiarygodne informacje o potencjalnych naruszeniach praw osób trzecich.

Chociaż wyrok nie nakazuje usunięcia wpisu, to stanowi jasny sygnał dla podobnych platform, że ich obowiązkiem jest ochrona dóbr osobistych osób ocenianych, a nie jedynie zapewnienie swobody wypowiedzi użytkownikom. Czy sprawi to, że opinie na temat lekarzy będą podlegały bardziej rygorystycznej kontroli? Czas pokaże.

– Jest to istotny sygnał świadczący o tym, że jesteśmy w stanie jako Izba Lekarska ochronić lekarza przed hejtem i jest to nasze wspólne zwycięstwo, zarówno Izby Lekarskiej, jak i lekarza, ponieważ Izba występowała w tej sprawie jako interwenient uboczny – dodaje Rzecznik Praw Lekarza Monika Potocka.

Więcej od autora

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

ŚWIAT LEKARZA i ŚWIAT LEKARZA 3D w Twojej skrzynce mailowej: