prof. Iwona Niedzielska
fot. A. Larisz

Dać pacjentom nowe życie

ROZMOWA Z PROF. DR HAB. N. MED. IWONĄ NIEDZIELSKĄ, KIEROWNIKIEM KATEDRY I KLINIKI CHIRURGII CZASZKOWO-SZCZĘKOWO-TWARZOWEJ I CHIRURGII STOMATOLOGICZNEJ, ORDYNATOREM ODDZIAŁU CHIRURGII SZCZĘKOWO-TWARZOWEJ SZPITALA IM. MIELĘCKIEGO W KATOWICACH.

W roku 2018 odniosła Pani Profesor wiele spektakularnych sukcesów w leczeniu swoich pacjentów. Jednym z szerzej komentowanych osiągnięć było przeprowadzenie operacji z użyciem pierwszego wykonanego w Polsce złożonego implantu 3D wykonanego na podstawie odbicia zwierciadlanego strony zdrowej. Na czym polega jego wyjątkowość?

To faktycznie był pierwszy w Polsce tak złożony implant. Zastępował aż trzy utracone struktury części twarzowej czaszki: trzy ściany oczodołu, kość jarzmową i szczękę. Pacjent czekał na zabieg aż dwa lata. Miał podwójne widzenie, stracił pracę i chęć do życia. Niestety, tradycyjne metody leczenia w tym wypadku by zawiodły.

Zaletą tego implantu było to, że został wykonany z polietylenu, materiału, który można przycinać i modelować w trakcie zabiegu. To było o tyle korzystne, że implant był zrobiony z naddatkiem i mogliśmy go dostosować do warunków śródoperacyjnych przez jego docięcie, aby uniknąć groźnych dla życia powikłań przy jego oryginalnych rozmiarach. Uzyskaliśmy imponujący wynik. Po tradycyjnych zabiegach u pacjentów, którzy mają podwójne widzenie, ustępuje ono dopiero po jakimś czasie od zabiegu. Nasz pacjent od razu ocenił, że widzi idealnie i czuje się na tyle dobrze, iż podjął starania o powrót do pracy. To było wyjątkowe. Ale tak naprawdę wyjątkowy był każdy wykonywany przez nas implant, który ze względu na rodzaj utraconych czy zdeformowanych tkanek twarzy pochłaniał wiele czasu w procesie jego projektowania i z tego powodu wiele firm odmawiało nam współpracy.

Pierwszy implant 3D, który zaprojektowaliśmy i wykonaliśmy – również w 2018 r. – był bardzo trudny, ponieważ dotyczył pacjentki po urazie wielonarządowym twarzy i kilku zabiegach operacyjnych, z których efektu
pacjentka nie była zadowolona. Kobieta przeszła kilka zabiegów w różnych klinikach, a jej twarz była bardzo zdeformowana – właściwie nie miała stawu skroniowo-żuchwowego; nie było nawet wiadomo, gdzie się zaczyna
podstawa czaszki, a gdzie gałąź żuchwy. Przeszkadzała jej nie tylko rażąca deformacja twarzy, ale przede wszystkim brak możliwości odwodzenia żuchwy. Trudno było w obrazie tomografii komputerowej ocenić, gdzie
zaczyna się podstawa czaszki. Zaprojektowaliśmy endoprotezę stawu żuchwowo-skroniowego wykonaną z różnych materiałów, która miała zastąpić każdą strukturę stawu łącznie z panewką mocowaną do podstawy czaszki w dole stawowym. I tu pojawił się problem – gdzie jest miejsce panewki w konglomeracie tkankowym. Pomogła mi w tym praca na stole anatomicznym w centrum symulacji, gdzie mogłam, posługując się tomografią komputerową pacjentki, zorientować się co do ważnych struktur anatomicznych i przygotować się do zabiegu. O tym, jak skomplikowany był to zabieg, świadczył czas jego trwania – dziewięć godzin.

Później zrobiliśmy jeszcze kilka spersonalizowanych implantów żuchwy. Wiemy, że idziemy dobrą drogą. Jesteśmy w trackie planowania bardzo skomplikowanych implantów.

Jak powstaje taki implant?

Idea projektowania implantów 3D zrodziła się w mojej głowie kilka lat emu, gdy zostałam zaproszona do Bionanoparku w Łodzi. Miałam tam przyjemność podziwiać osiągnięcia prof. Marcina Kozakiewicza, który robił wtedy indywidualne implanty dla pacjentów z ubytkiem dolnej ściany oczodołu z polietylenu. Pomyślałam wówczas, że można wykonać krok dalej. Dlaczego nie odtwarzać każdej utraconej struktury kostnej w ten sposób? Tak zaczęła się nasza współpraca z zespołem z Bionanoparku. Zawsze musimy dysponować dobrą tomografią komputerową 3D oraz programem komputerowym, który wykorzystuje odbicie zwierciadlane strony zdrowej.

Projektowanie implantu zaczyna się w klinice po zbadaniu pacjenta i analizie tomografii komputerowej. Pozostając w stałym kontakcie z Bionanoparkiem, projektujemy wspólnie zakres implantu i jego zakotwiczenia. Wszystkie informacje są wprowadzane do programu, w którym tworzona jest przestrzenna struktura implantu. Gdy wszystko jest już dopracowane, implant jest albo drukowany, albo frezowany zależnie od tego, czy chcemy lekki implant, czy zbliżony wagą do utraconej kości.

Dla kogo wykonywane są te implanty? Czy są to głównie pacjenci po urazach, czy po leczeniu nowotworów?

Dla wszystkich pacjentów, którzy w wyniku urazu czy zabiegu utracili struktury kostne części twarzowej czaszki. Na razie nie wykonujemy tego u chorych, którzy mają zaawansowaną chorobę nowotworową, gdyż nie wiemy, jak może się zachować tytan w tak dużej objętości w strefie
naświetlanej promieniami rentgenowskimi.

Udało się też Pani Profesor wyleczyć dziecko z ogromnym guzem żuchwy, bez konieczności wykonania operacji. Jak do tego doszło?

To był 13-letni chłopiec z naciekającą postacią guza olbrzymiokomórkowego żuchwy, który deformował pacjentowi twarz i dno jamy ustnej z tkwiącymi w masie guza zębami. Zmiana miała ok. 10 cm średnicy. Standardowo wykonuje się wtedy operację, która polega na resekcji odcinkowej żuchwy z usunięciem wszystkich tkwiących w nim zębów. Zabieg taki wiąże się z dużym okaleczeniem chorego i pozbawieniem go w wieku rozwojowym wielu zębów. Oczywiście jeśli jest konieczny, nie podlega dyskusji. W przypadku guza olbrzymiokomórkowego można było spotkać w literaturze pojedyncze doniesienia o skuteczności jego leczenia poprzez ostrzykiwanie sterydami, ale dane te dotyczyły małych guzów, duże najczęściej słabo reagowały, ulegając tylko zmniejszeniu, a często trzeba było wykonać dodatkowo zabieg operacyjny.

W przypadku naszego pacjenta tuż przed przywiezieniem go na blok operacyjny i wykonaniem zabiegu podjęłam decyzję o ostrzykiwaniu guza sterydami pod warunkiem dużego reżimu wizyt leczniczych i kontrolnych.
Zabieg wykonywałam dwa razy w tygodniu. Po półrocznym okresie leczenia uzyskaliśmy pełny sukces. Na kontrolnym zdjęciu dostrzegliśmy pełną regenerację kości, co więcej, wszystkie zęby tkwiące w masie guza pozostały zdrowe. W trakcie modelowania zdeformowanej procesem chorobowym kości mogłam przekonać się, że kość wygląda prawidłowo i potwierdzić to badaniem histopatologicznym. Dzisiaj upłynęło już 5 lat od zakończonego leczenia bez cech wznowy.

Innowacje, które Pani Profesor wprowadza na swoim oddziale, ratują pacjentom życie.

Przede wszystkim przywracają ich do życia, umożliwiają
funkcjonowanie. Dbamy o to na wiele sposobów. Stworzyliśmy pierwszą w Polsce pracownię fizjo- i fizykoterapii, w której pracują głównie wolontariusze. Dzięki temu skróciliśmy czas powrotu chorych do pełnej sprawności po ciężkich zabiegach, minimalizując tym samym koszty samego leczenia. Uprzyjemniamy pacjentom pobyt na oddziale poprzez muzykoterapię w okresie okołooperacyjnym.

Jako pierwsi w Polsce wprowadziliśmy terapię podciśnieniową do przyspieszenia gojenia ran. Metoda jest bardziej znana i stosowana w innych dyscyplinach medycznych, w tym ortopedii, chirurgii plastycznej czy chirurgii ogólnej. Mało kto chciał jej użyć w chirurgii szczękowo-twarzowej, ze względu na brak możliwości wytworzenia podciśnienia w najczęstszych sytuacjach przetok komunikujących środowisko jamy ustnej ze światem zewnętrznym. Pokonaliśmy ten problem autorską metodą.

Nasz najważniejszy sukces to tworzony od kilku lat algorytm ludzkich zachowań, który sprawia, że pacjent zapomina, że przebywa w szpitalu.

Rozmawiała Urszula Piasecka



Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza