Partner
Partner
Więcej
    Partner
    Partner

    Dr Andrzej Ossowski: Przywracanie tożsamości

    I w antropologii sądowej, i w kryminalistyce osią jest genetyka. W pracy doktorskiej zająłem się tematem, który w tamtym czasie nie był poruszany – badaniami genetycznymi w materiale kostnym. Gdy zaczynałem pracę, odnalezione szkielety identyfikowano na podstawie badań antropologicznych i medyczno-sądowych – mówi dr hab. n. med. Andrzej Ossowski, kierownik Zakładu Genetyki Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, laureat Nagrody Zaufania Złoty OTIS w kategorii: osiągnięcia w medycynie w 2021 r.

    Przedstawia się Pan jako genetyk, kryminalistyk i antropolog sądowy. Studiował Pan biologię, domyślam się więc, że pierwsza była genetyka.

    Tak, pracę magisterską pisałem z immunologii, ale ta dziedzina jest mocno powiązana z genetyką, która zawsze była mi bliska. Po studiach trafiłem na studia doktoranckie do Zakładu Medycyny Sądowej i tu już zająłem się genetyką.

    A skoro Zakład Medycyny Sądowej, to nie trzeba było daleko szukać innych specjalności?

    I w antropologii sądowej, i w kryminalistyce osią jest genetyka. W pracy doktorskiej zająłem się tematem, który w tamtym czasie nie był poruszany – badaniami genetycznymi w materiale kostnym. Gdy zaczynałem pracę, odnalezione szkielety identyfikowano na podstawie badań antropologicznych i medyczno-sądowych. Było bardzo trudno izolować DNA z materiału kostnego, zwłaszcza z kości odkrytych po kilku latach. Było to trudne zadanie i dlatego się tym zająłem. A ponieważ chodziło o materiał kostny, to antropologia niejako automatycznie stała mi się bliska. Kryminalistyka zaś wynika z pracy zawodowej, z oględzin miejsca zdarzenia, analizy katastrof masowych.

    Brał Pan udział w identyfikacji ofiar samolotu CASA w 2008 r.

    Tak, byłem odpowiedzialny za identyfikację ofiar. Kompleksowo wykonywaliśmy analizy materiału, który był silnie rozfragmentowany. Później byłem też odpowiedzialny za identyfikację genetyczną ofiar pożaru budynku socjalnego w Kamieniu Pomorskim. W obu wypadkach, o których wspomniałem, bez badań genetycznych nie udałoby się tych osób zidentyfikować.

    A jak zrodził się pomysł Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów? Za prace z tym związane został Pan odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Ten temat pojawiał się cały czas w tle. W naszym regionie prowadzone były duże prace budowlane, podczas których natrafiano często na szczątki ludzkie z okresu II wojny światowej. W takich sytuacjach jako biegli sądowi uczestniczymy w procedurach policyjnych. Chodzi o stwierdzenie, z jakiego okresu są to szczątki, czy doszło do działania przestępczego. Później próbujemy je zidentyfikować. Pochodzę z rodziny o tradycjach związanych z Armią Krajową. Wielu kolegów mojego dziadka zginęło. Wielu z tych, którzy przeżyli wojnę, straciło życie w wyniku terroru komunistycznego. Temat wrócił w roku 2009 za sprawą prac poszukiwawczych żołnierzy AK na Cmentarzu Centralnym. Te prace zainicjował ówczesny dyrektor oddziału IPN dr Marcin Stefaniak. Wtedy właśnie pojawił się pomysł, że warto byłoby stworzyć projekt, który pozwalałby na identyfikację genetyczną ofiar. Jeśli zgromadzimy materiał genetyczny pochodzący od ich rodzin, to w przyszłości, gdy odnajdziemy szczątki, być może będziemy w stanie je zidentyfikować. Chodziło o wdrożenie współczesnych metod badań genetycznych, które wtedy były na świeżo stosowane wobec takich zdarzeń, jak np. zbrodnie w Bośni i Hercegowinie, ale zastosowanie ich do nieporównywalnie trudniejszych spraw, bo pochodzących sprzed kilkudziesięciu lat. Chcieliśmy stworzyć projekt, który pozwoliłby na masową identyfikację, czyli każde odnalezione szczątki profilujemy, wprowadzamy do bazy, porównujemy profile ze sobą. Udało się to zrobić w 2012 r. Projekt okazał się wielkim sukcesem, bo do dziś udało się nam zidentyfikować przeszło 120 ofiar zbrodni niemieckich i komunistycznych.

    Jako pierwszy ośrodek w Polsce i jeden z niewielu w Europie rozpoczęliśmy badania całych genomów DNA mitochondrialnego właśnie w przypadku ofiar zbrodni komunistycznych i niemieckich. Jako pierwszy zespół na świecie razem z naszymi kolegami z Innsbrucka przeprowadziliśmy takie badania szczątków ofiar Holocaustu odnalezionych w Sobiborze. To są pionierskie badania, dzięki którym możemy zidentyfikować ofiary, czego jeszcze 10-15 lat temu nie bylibyśmy w stanie zrobić.

    Współpracuje więc Pan i z historykami, i archeologami.

    Obecnie potrzebujemy dużych zespołów badawczych, ścisłej i dobrej współpracy naukowców z różnych dziedzin. Dzisiaj singli w nauce nie ma i chyba już nie będzie. Mamy wąskie specjalizacje, dlatego tak ważne jest działanie zespołowe i interdyscyplinarne.

    Rozmawiał: Andrzej Dziurdzikowski

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Polską pediatrię czekają rewolucyjne zmiany

    – To jeden z najważniejszych zespołów parlamentarnych i można się tylko dziwić, że nie było go wcześniej. Bardzo dobrze więc się stało, że powstał...

    Nowoczesna diabetologia szansą dla pacjenta z cukrzycą

    Ponad 300 uczestników, liczne warsztaty, ciekawe sesje, a przede wszystkim prezentacja nowoczesnych rozwiązań w leczeniu cukrzycy to główny cel jaki przyświecał kolejnej już piątej...

    Świąteczny koncert z aukcją

    „Spotykamy się, bo wierzymy w potencjał naukowy polskiej młodzieży medycznej. Wierzymy w nich. Nam też kiedyś ktoś uwierzył i podał rękę” – mówił Paweł...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D