Dr n. med. Leszek Kraj: Każda możliwość wydłużenia życia jest cenna

kraj leszek

Rak trzustki na tle innych to trudny nowotwór. W jego leczeniu odnotowujemy pasma niepowodzeń przeplatane pojedynczymi pozytywnymi wynikami badań. Gdy w tej sytuacji mamy terapię, która przedłuża życie nawet tylko o 2 miesiące, ma to zupełnie inną wartość niż w raku piersi czy prostaty, gdzie leków jest wiele – mówi dr n. med. Leszek Kraj z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Hematologii i Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Wziął Pan udział w kampanii „Gdzie jest trzustka?”, w której dr Leszek Kraj pomaga detektyw Lisieckiej odnaleźć zaginioną trzustkę, ale też opowiada o tym jednym z najtrudniejszych do leczenia nowotworów. Trudnym także do zdiagnozowania?

Trzustka to narząd, którego anatomia nie jest powszechnie znana. Zwykle dopiero gdy pojawia się choroba trzustki, pacjenci o nią pytają. Poprzez kampanię chcemy mówić – w nieco nietypowy sposób – o chorobach trzustki, a są nimi m.in. cukrzyca, zapalenia i nowotwór trzustki, jeden z najtrudniejszych w leczeniu. Rak trzustki zwykle jest późno diagnozowany, gdyż jego objawy są niecharakterystyczne: np. bóle w nadbrzuszu, bóle opasujące, które promieniują od kręgosłupa, problemy z żołądkiem, biegunki. Gdy pacjent ma takie objawy, często zwleka z wizytą u lekarza. Diagnostyka jest trudna, długo trwa, zanim chory trafi do specjalisty. Nie ma testu, który wcześnie diagnozowałby raka trzustki, nie zawsze jest to możliwe nawet dzięki USG. Badaniem wykrywającym jest tomografia komputerowa. Dzięki tej kampanii chcemy edukować, ale też pokazać, że nowotwór trzustki nie jest jedną chorobą.

Nowotwór trzustki jest wykrywany wcześnie u ok. 20% pacjentów. Tylko u nich jest możliwe leczenie chirurgiczne?

Tak, niestety przez „dług covidowy” dziś jest to mniej niż 20%. Opóźnienia w diagnostyce spowodowały, że jeszcze mniejszy odsetek pacjentów kwalifikuje się do leczenia operacyjnego. Widzę to w codziennej praktyce. W tym nowotworze czas jest szczególnie ważny. Wiele nowotworów rozwija się powoli, można poczekać miesiąc czy dwa i nadal jest możliwe leczenie radykalne i wyleczenie. Rak trzustki nie poczeka.

W przypadku osób, u których leczenie chirurgiczne nie ma już szans powodzenia, stosuje się chemioterapię. Nowotwór jednak zwykle szybko wraca. Pojawił się pierwszy lek w drugiej linii leczenia, co go wyróżnia?

Większość pacjentów musi być leczona w sposób skojarzony: nawet jeśli nowotwór jest zdiagnozowany wcześnie, samo postępowanie chirurgiczne nie wystarcza. Kiedy chirurgia jest niemożliwa, pozostaje leczenie systemowe. W tym zakresie postęp nie jest spektakularny, nowe leki nie oznaczają wydłużania życia o kilkanaście miesięcy. Dziś mamy do dyspozycji kilka schematów chemioterapii. W drugiej linii: liposomalny irynotekan. Połączenie go z 5-fluorouracylem pozwoliło na wydłużenie przeżycia całkowitego o 45% – mniej więcej 2 miesiące. Dla osób ze śmiertelną chorobą nowotworową każda potencjalna możliwość wydłużenia życia jest cenna.

Dużym problemem, jeśli chodzi o biologię tego nowotworu, jest dostępność terapii. To nowotwór, w którym dużą rolę odgrywa podścielisko – przestrzeń pomiędzy komórkami nowotworowymi, która „chroni” komórki nowotworowe przed dostępem leków. Koncepcją leczenia, które ma przełamywać tę oporność, jest zapakowanie klasycznego chemioterapeutyku – jakim jest irynotekan, czyli lek, który znamy od dziesiątek lat – w liposomy. Zwiększamy w ten sposób biodostępność substancji wewnątrz guza: przełamując oporność m.in. podścieliska. Leczenie stosuje się co kilka tygodni tak długo, jak jest ono skuteczne lub dopóki pacjent jest w stanie je tolerować.

Czy miał Pan możliwość stosowania tego leku? Jakie są Pana doświadczenia?

Mieliśmy możliwość stosowania leczenia w ramach programów rozszerzonego dostępu. Nasze doświadczenia były podobne jak w badaniach klinicznych. Efekt działania irynotekanu nie był dla nas zaskoczeniem, jeśli chodzi o toksyczność (jego profil bezpieczeństwa jest dobrze znany) czy efektywność. Pamiętajmy, że wydłużenie mediany przeżycia o 2 miesiące to wyniki badania klinicznego, nikt jednak nie wie, w jaki sposób dana terapia wpłynie na przeżycie konkretnego pacjenta. Dla kogoś będą to 2 miesiące, dla innego pacjenta – 8 miesięcy. W badaniu klinicznym, po 12 miesiącach terapii nadal żyło 26% pacjentów stosujących terapię opartą na Onivyde (vs 16% grupa porównywana). Zastosowanie tej terapii pozwoliło pacjentom na wydłużenie przeżycia całkowitego o 45%, co było istotne klinicznie i statystycznie.

Mamy twarde wyniki badań klinicznych, które znalazły odzwierciedlenie w wytycznych międzynarodowych towarzystw. Jeśli będziemy kwalifikować pacjentów zgodnie z kryteriami kwalifikacji do badań klinicznych, to możemy spodziewać się podobnych wyników. Onkologia jest liderem w medycynie, jeśli chodzi o badania nad nowymi lekami; prowadzi się je też w raku trzustki, który jest liderem niezaspokojonych potrzeb. Przeżyliśmy zawód z immunoterapią, która w innych nowotworach odnosi sukcesy, jednak nie zrewolucjonizowała leczenia raka trzustki. Nadzieję wiążemy z lepszym poznaniem biologii choroby i wyodrębnianiem grup pacjentów, u których moglibyśmy stosować leczenie spersonalizowane, podobnie jak w przypadku innych nowotworów. Na tle innych to trudny nowotwór. Jeśli chodzi o jego leczenie, odnotowujemy pasma niepowodzeń przeplatane pojedynczymi pozytywnymi wynikami badań. Gdy w tej sytuacji mamy terapię, która przedłuża życie nawet tylko o 2 miesiące, ma to zupełnie inną wartość niż w raku piersi czy prostaty, gdzie leków jest wiele.