Mateusz Hołda
Fot. Archiwum Prywatne

Bijące serce jest fascynujące

Rozmowa z dr. n. med. Mateuszem Hołdą, laureatem V edycji KONKURSU DIAMENTOWY GRANT.

Jako pierwszy w Polsce zakończył Pan przewód doktorski przed ukończeniem studiów magisterskich. W chwili obrony doktoratu był Pan studentem VI roku. Gratuluję! Pomógł w tym Diamentowy Grant 2016?

Pomógł to zdecydowanie za małe słowo, Diamentowy Grant mi to po prostu umożliwił. Droga do doktoratu w Polsce wygląda dość prosto, najpierw studia magisterskie, potem doktorat. Na szczęście Diamentowy Grant zapewnia nie tylko finansowanie projektu badawczego, ale otwiera też swojego rodzaju boczną furtkę, z której mogą skorzystać najbardziej wyróżniający się młodzi naukowcy. Dzięki temu można ominąć wymóg posiadania kwalifikacji drugiego stopnia, czyli stopnia magistra lub równorzędnego, a w moim przypadku lekarza. Nie znaczy to jednak, że przygotowanie mojego doktoratu, egzaminy doktorskie czy finalnie obrona pracy wyglądały jakoś inaczej niż w standardowych przypadkach – wszystko odbywało się zgodnie z regulaminowymi procedurami i surowymi wymaganiami. Nie było żadnej taryfy ulgowej w związku z tą niecodzienną sytuacją. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że będąc pierwszym w Polsce doktorantem bez ukończonych studiów, wzbudzałem pewną ciekawość wśród członków komisji doktorskiej, co przejawiało się w doskonałej frekwencji zasiadających w niej profesorów, zarówno podczas mojego egzaminu doktorskiego, jak i samej obrony.

To właśnie nie finansowanie badań, ale możliwość znacznego przyspieszenia kariery uważam za największą wartość Diamentowego Grantu. Środki na badania można zdobyć z wielu różnych źródeł, choćby z Narodowego Centrum Nauki, jednak żaden inny program nie umożliwia tak drastycznego przyspieszenia uzyskania stopnia doktora. Bez Diamentowego Grantu znajdowałbym się zapewne teraz dopiero w punkcie przygotowywania mojej rozprawy doktorskiej, tymczasem mogę myśleć już o kompletowaniu dokumentów do habilitacji. To jest ogromna różnica!

Na jakim etapie są prace nad Pana projektem (Zmiana ekspresji genów apoptycznych oraz profilu białkowego komór serca w szczurzym, monokrotalinowym modelu nadciśnienia płucnego) zgłoszonym do V edycji Diamentowego Grantu?

Zakończyliśmy już prace w zwierzętarni. Mamy pobrany i zabezpieczony materiał do badań, który obecnie poddawany jest ocenie histologicznej. Kolejnym etapem będą badania genomiczne i proteomiczne. Na szczęście wraz z Prof. Grzegorzem Kopciem, który jest moim opiekunem naukowym w Diamentowym Grancie, udało mi się pozyskać również dodatkowe środki z Narodowego Centrum Nauki w ramach grantu Preludium, dzięki czemu uda nam się zbadać nie tylko ścieżkę apoptozy, ale także autofagii oraz ubikwitynacji. Wstępne wyniki badań oparte na pomiarach morfometrycznych wskazują na znaczny zanik lewej komory w przebiegu nadciśnienia płucnego. Teraz będziemy chcieli uchwycić mechanizm molekularny, który jest odpowiedzialny za te zmiany.

Promotor Pana pracy doktorskiej – prof. Jerzy A. Walocha, kierownik Katedry Anatomii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum – twierdzi, że wybrał Pan pionierskie zagadnienie. Temat zaskoczył jednego z recenzentów – prof. Franciszka Burdana z Lublina, który przed przeczytaniem tej pracy myślał, że wie o sercu wszystko.

Kliniczna anatomia mięśnia sercowego jest stosunkowo nową nauką. Nigdy wcześniej nie było bowiem potrzeby tak dokładnego poznania budowy serca. Jednak wprowadzenie i coraz szersze wykorzystywanie przezcewnikowych technik inwazyjnych w kardiologii odnowiło to zainteresowanie.

Struktury, na których skupiłem się w swoim doktoracie, a więc cieśń trójdzielno-żylna i cieśń mitralna zostały zdefiniowane zupełnie niedawno. Są nawet młodsze niż ja sam. Co więcej, zostały one najpierw scharakteryzowane klinicznie i były celem interwencji na długo zanim dokonano ich opisu anatomicznego. Anatomowie trochę więc nie nadążyli za kardiologami – my staramy się nadrobić te zaległości. Drugim powodem jest to, że anatomia serca na takim poziomie szczegółowości, na jakim ją badam, jest bardzo ekskluzywną działką nauki – obecnie na świecie zajmuje się nią zaledwie 5 czy 6 zespołów, wliczając w to nasz krakowski.

Skąd u Pana ta pasja do kardiologii?

Chyba nie jest to pasja do kardiologii jako nauki klinicznej, bo z tą wciąż mam niewiele wspólnego. Jeszcze nie zacząłem swojego szkolenia specjalistycznego, choć nie ukrywam, że moim celem jest właśnie kardiologia. Pasją na pewno można nazwać zainteresowanie układem sercowo-naczyniowym i zaciekawienie nauką samą w sobie. Zainteresowanie sercem i naczyniami przyszło chyba jeszcze przed rozpoczęciem studiów medycznych. Wiedziałem, że jest to coś, co mnie w pewnym sensie pociąga – nie umiem jednak powiedzieć, dlaczego. Potem jedynie umacniałem się w przekonaniu, że układ krwionośny jest działką, z którą zwiążę swoją przyszłość. Bijące serce jest fascynującym organem, perfekcyjną maszyną. Niewielu lekarzy, nawet kardiologów, miało możliwość trzymania w ręce bijące ludzkie serce – ja robiłem to kilkakrotnie w ciągu ostatniego miesiąca. Według mnie nie ma drugiego takiego organu, który byłby takmiałby tak wysublimowaną budowę.

Jest Pan współzałożycielem, razem z dr hab. Wiesławą Klimek-Piotrowską, niezależnego zespołu naukowego HEART (Heart Embryology and Anatomy Research Team) przy Katedrze Anatomii CM UJ. Czym zajmuje się ten zespół?

Misją naszego zespołu jest głębsze poznanie klinicznie istotnej morfologii układu sercowo-naczyniowego. Bazujemy głównie na materiale pobieranym od zdrowych dawców – obecnie dysponujemy największą na świecie kolekcją ludzkich serc, która jest udostępniona do badań. Jednak w naszej pracy wykorzystujemy także modele zwierzęce, m.in. szczurze i świńskie. Liczby serc, które do tej pory, przez ponad cztery lata działalności naszego zespołu, przeszły przez moje ręce, nie sposób zliczyć. Szacuję, że jest to około 500 serc ludzkich, kilkaset serc świńskich, 100 serc owczych i pojedyncze egzemplarze innych gatunków zaliczanych do dużych ssaków czy nawet gadów.

Zajmujemy się architekturą mięśnia sercowego na wszystkich jego poziomach: od makroskopowego, widzianego gołym okiem, do poziomu molekularnego. Wyniki obserwacji makroskopowych i morfometrycznych skierowane są głównie do lekarzy praktyków: kardiologów inwazyjnych i elektrokardiologów, wyniki analiz genomicznych czy proteomicznych leżą w zainteresowaniu fizjologów i farmakologów. Ostatnim naszym sukcesem w tym obszarze jest choćby przedstawienie profilu proteomicznego węzła zatokowo-przedsionkowego i jego porównanie z profilem mięśniówki roboczej – jest to pierwsze tego typu opracowanie na świecie.

We współpracy ze Szpitalem Uniwersyteckim w Krakowie, szczególnie II Oddziałem Klinicznym Kardiologii oraz Interwencji Sercowo-Naczyniowych, którym kieruje prof. Dariusz Dudek, skupiamy się także na badaniach obrazowych, głównie echokardiografii przezprzełykowej i tomografii komputerowej.

Pojawia się Pan na wielu sympozjach i kongresach, ale nie jako słuchacz, tylko prelegent…

To prawda. Co więcej, wraz z dr hab. med. Wiesławą Klimek-Piotrowską, która jest współzałożycielką i współprowadzącą zespół HEART, organizujemy też unikatowe sesje szkoleniowe z klinicznej anatomii serca i układu naczyniowego. Podobne szkolenia można odbyć tylko w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Założenie takich warsztatów jest proste – przywozimy ze sobą 20 do 40 preparatów ukazujących najczęstsze zmienności anatomiczne i na żywo omawiamy ich anatomię. Całość jest transmitowana w powiększeniu na telebimie. Towarzyszy temu także komentarz kliniczny, czy wyniki badań obrazowych. Po około godzinnej prezentacji istnieje nielimitowana możliwość samodzielnego oglądania preparatów i zadawania pytań. Jest to naprawdę unikalna okazja dla kardiologów, by jeszcze raz zobaczyć szczegółową anatomię serca, uzmysłowić sobie najczęstsze wariacje czy też stosunki pomiędzy strukturami. Większość z nich robiła to na pierwszym roku studiów, więc kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu!

Ostatnio prowadziliśmy taką sesję w maju tego roku w Rzeszowie podczas Konferencji Sekcji Rytmu Serca PTK POLSTIM 2017. Cieszyła się ona chyba największym zainteresowaniem wśród uczestników tego kongresu. Myślę, że nie tylko ze względu na tematykę naszych prezentacji, możliwość obejrzenia, a nawet wzięcia do ręki wielu preparatów serca, ale też przyjazną atmosferę i prosty sposób przedstawiania skomplikowanych zagadnień. Sala była pełna – nie było mowy nie tylko o wolnych miejscach siedzących, ale też stojących. Doszło nawet do tego, że poważni kardiolodzy siedzieli na podłodze tuż przed naszym stołem prezenterskim, by być jak najbliżej omawianych preparatów. Jesteśmy otwarci na organizację tego typu warsztatów podczas innych kongresów czy nawet dla pracowników konkretnych oddziałów szpitalnych – serdecznie zapraszam do kontaktu (www.heart.cm.uj.edu.pl).

Jakie są Pana plany i marzenia związane z nauką?

Obecnie przygotowuję kilka projektów i propozycji grantowych. Mogę jedynie powiedzieć, że obejmują one wykorzystanie technik obrazowania, głównie mikrotomografię komputerową, do trójwymiarowego mapowania układu bodźcotwórczo-przewodzącego. Pracujemy także nad automatyzacją procesu pomiarów mięśnia sercowego w tomografii komputerowej z kontrastem. Chciałbym też uruchomić pracownię druku 3D przy naszym zespole, która oprócz prowadzenia działalności naukowej pomagałaby także kardiochirurgom i kardiologom interwencyjnym w najtrudniejszych przypadkach klinicznych.

Planuję także wieloośrodkowe badanie mające na celu wyjaśnienie roli kieszonki przegrodowej w patogenezie udaru niedokrwiennego. Fascynujące jest, że w XXI wieku anatomia ma jeszcze tak dużo do powiedzenia – w 2010 roku dokonano opisu nowej struktury anatomicznej w obrębie przegrody międzyprzedsionkowej – septal pouch, czyli kieszonki przegrodowej. Ta mała struktura, która powstaje w wyniku niepełnego zamknięcia się kanału przetrwałego otworu owalnego, może leżeć zarówno po lewej, jak i prawej stronie przegrody. Istnieje teoria, poparta licznymi opisami przypadków i kilkoma badaniami retrospektywnymi, że kieszonka położona po lewej stronie przegrody może zachowywać się podobnie do uszka lewego przedsionka, będąc źródłem materiału zakrzepowo-zatorowego. Konieczne są jednak badania prospektywne potwierdzające tą zależność. Zespół HEART bardzo intensywnie zajmuje się tą strukturą, opublikowaliśmy już dwie prace oryginalne na ten temat. W pierwszej z nich przedstawiliśmy szczegółową anatomię i histologię kieszonek, w drugiej udowodniliśmy jej związek z migotaniem przedsionków. Kolejne sześć dotyczące między innymi metod obrazowania kieszonki, czy jej występowania u innych gatunków, znajduje się na etapie recenzji lub w druku i ukaże się niebawem – jest to więc niemal połowa doniesień oryginalnych w tym temacie.

Na swoim koncie ma Pan wiele prac naukowych, bierze Pan udział w konferencjach. Czy znajduje Pan czas na swoje pasje pozanaukowe?

Pasje pozanaukowe są związane z moją pracą naukową. Moją wielką miłością są podróże i to właśnie praca naukowa – wyjazdy na konferencje, sympozja czy staże badawcze – pozwala mi w dużym stopniu realizować tę pasję. Drugą pasją jest kino, teatr i muzyka, i tu też z pomocą przychodzą wyjazdy służbowe, podczas których zawsze można znaleźć kilka godzin, by wyskoczyć do opery w Sydney, czy do jednego z niezliczonych teatrów na Broadwayu lub West Endzie.

A czasem po prostu mam ochotę położyć się na hamaku w ogrodzie mojego rodzinnego domu i nie myśleć o niczym – chociaż to właśnie wtedy przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły na kolejne badania…

Rozmawiała Anna Rogala

Mateusz Krystian Hołda

Urodził się w 1992 roku w Tarnowie. Absolwent Liceum Ogólnokształcącego Zakonu Pijarów w Krakowie (2011) oraz Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum (UJ CM) (2017). W czasie studiów pełnił m.in. funkcję wiceprzewodniczącego zarządu Studenckiego Towarzystwa Naukowego UJ CM oraz przewodniczącego Studenckiego Koła Anatomicznego UJ CM. Współzałożyciel niezależnego zespołu naukowego HEART – Heart Embryology and Anatomy Research Team przy Katedrze Anatomii UJ CM. Adiunkt Katedry Anatomii i pracownik naukowy Kliniki Chorób Serca i Naczyń UJ CM.

Laureat Studenckiego Nobla (2016), nagrody Laur Medyczny im. dr. Wacława Mayzla przyznawanej przez Wydział Nauk Medycznych Polskiej Akademii Nauk (2015), nagrody ProJuvenes (jako członek zespołu HEART, 2015). Stypendysta Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (START 2017). Laureat V edycji Diamentowego Grantu. 9 marca 2017 r. zdał egzaminy doktorskie z oceną celującą, a 10 kwietnia tego samego roku obronił uznaną za wyróżniającą się pracę doktorską pt. „Cieśń mitralna oraz cieśń trójdzielno-żylna – anatomiczne podłoże dla zabiegów ablacji substratu arytmogennego”, której promotorem był prof. Jerzy Walocha. Mateusz Hołda jako pierwszy w Polsce zakończył przewód doktorski przed ukończeniem studiów magisterskich (bez posiadania tytułu magistra lub równorzędnego) – w chwili obrony doktoratu był studentem VI roku. Jest autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych (2017).

Bijące serce jest fascynujące
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza