Rzecznik Praw Pacjenta poinformował, iż zamierza wprowadzić przepisy, które będą karały kwotą do 500 tys. zł podmioty lecznicze, a także osoby i firmy, które leczą niezgodnie z wiedzą naukową.
Na pierwszy rzut oka przepisy takie nie wydają się być niczym złym, jednakże budzi pewien niepokój to, jakie procedury lecznicze zostaną zakwalifikowane do grupy niezgodnych z wiedzą naukową. Istnieje grupa terapii, które Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) określa jako medycynę tradycyjną. Wiele z tych terapii jest empirycznie skuteczne i jak twierdzi Sekretarz Generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus, stanowią one zasób ludzkości i należy je implementować do powszechnie używanych procedur leczniczych.
Jednakże często są to metody, które nie spełniają rygorystycznych standardów medycyny opartej o dowody (EBM). Zatem co się stanie z lekarzami, którzy będą takie metody stosować zgodnie z rekomendacją WHO zawartą między innymi w Światowej Strategii Rozwoju Medycyny Tradycyjnej? WHO za takie metody uważa między innymi: fitoterapię, akupunkturę, medycynę ajurwedyjską, chiropraktykę, homeopatię, naturopatię, osteopatię, tradycyjną medycynę chińską. WHO dostrzega rolę tych metod terapeutycznych i zamierza weryfikować ich skuteczność w poszczególnych jednostkach chorobowych. Dlatego też z inicjatywy tej organizacji powstało w Indiach Światowe Centrum Medycyny Tradycyjnej, w którym to odbyła w 2023 roku konferencja inauguracyjna. Również w naszym kraju, który wedle raportów przesłanych do WHO realizował w latach 2014–2023 tę strategię. Mocnym głosem podkreśliła ten fakt dyrektor polskiego biura WHO dr Paloma Cuchi. Stało się to w czasie obrad Zespołu Parlamentarnego ds. Polskiego Zielarstwa 15 maja 2019 roku w sejmie RP.
Dlatego apelujemy do twórców nowego prawa, aby nie traktowali metod zalecanych przez WHO jako metod nienaukowych, ponieważ gdyby do tego doszło, byłoby to w rażącej sprzeczności z trendami światowej medycyny. Mogłoby to również prowadzić do tego, iż pacjenci straciliby dostęp do cennych i skutecznych metod terapeutycznych, które oferują im lekarze. Lekarze powinni mieć możliwość korzystania z metod medycyny tradycyjnej, gdyż ich wiedza pozwala na rozeznanie, czy metoda przynosi korzyść pacjentowi czy też nie.
Jak powszechnie wiadomo, rynek nie znosi pustki, zatem w przypadku braku lekarzy stosujących promowane przez WHO metody pojawią się osoby niebędące lekarzami, a stosujące te metody. Nie będzie się to wtedy nazywało leczeniem, ale np. wyrównywaniem energii, wspomaganiem zdrowia bądź też wykorzystany zostanie inny eufemizm. Pacjenci nie będą nazywani pacjentami, będą to po prostu klienci.
Dr n. med. Krzysztof Błecha
W-ce Prezes Sekcji Fitoterapii Polskiego Towarzystwa Lekarskiego






