Więcej

    Dermatologia jest mocno niedofinansowana, a skutki takiej polityki już widać

    ROZMOWA Z PROF. DR. HAB. N. MED. WALDEMAREM PLACKIEM
    Z KATEDRY I KLINIKI DERMATOLOGII, CHORÓB PRZENOSZONYCH DROGĄ
    PŁCIOWĄ I IMMUNOLOGII W MIEJSKIM SZPITALU ZESPOLONYM W OLSZTYNIE.

    Dermatolog, wenerolog, immunolog, patomorfolog… Sądząc po tym, w czym się Pan wyspecjalizował, jakie dziedziny medycyny znajdują się w obszarze Pańskich zainteresowań i po Pana osiągnięciach, jest Pan medycznym Leonardem da Vinci…

    Przede wszystkim jestem dermatologiem, a te inne dziedziny wcale nie są inne, bo ściśle ze sobą związane i dotyczą schorzeń skóry. Także patomorfologią czy immunologią zajmuję się w zakresie chorób skóry, a więc jak najbardziej jest to dermatologia.

    I jeszcze dermatologia estetyczna. Stworzył Pan poradnik, „Dermatologia estetyczna”, choć słuszniej byłoby go określić jako dzieło. To pierwsze opracowanie, tak całościowo przedstawiające przegląd metod zabiegowych stosowanych w kosmetologii i medycynie estetycznej. Można w nim znaleźć nie tylko rzetelne, wszechstronne informacje medyczne, ale także informacje z zakresu historii, prawa, psychologii, anatomii, jak również informacje o lekach i suplementach diety. To ogromna praca!

    Jeśli chodzi o dermatologię estetyczną, to mogę powiedzieć, że stanowi ona nie więcej niż 5 proc. mojej praktyki, natomiast pozostałe 95 proc. to pacjenci dermatologiczni.

    I właśnie z myślą o takich pacjentach w 2012 roku na Wydziale Nauk Medycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego utworzył Pan Klinikę Dermatologii.

    A dokładnie – Katedrę i Klinikę Dermatologii, Chorób Przenoszonych Drogą Płciową i Immunologii Klinicznej.Dziś w klinice przeprowadzamy szerokie spektrum zabiegów. Poza oddziałem posiadamy gabinet dermatochirurgiczny, pracownie diagnostyki fotodermatologicznej i fototerapii, pracownię dermatoskopii, alergologii. Mamy też pracownię immunodermatologii, która pozwala nam na pełną diagnostykę chorób immunologicznych skóry. Jesteśmy jednym z trzech ośrodków w Polsce, które rozwinęły terapię fotodynamiczną. To nowoczesna, mało inwazyjna metoda m.in. leczenia zmian przedrakowych i nowotworów skóry. W klinice wykonywane są ponadto m.in. zabiegi krioterapii i lektrokoagulacji,
    leczenie laserem CO2 oraz leczenie biologiczne łuszczycy. O tym, jak potrzebne było stworzenie takiej placówki i o tym, jak ważną spełnia ona rolę, świadczy rosnąca liczba pacjentów, nie tylko z naszego województwa, ale też pomorskiego, kujawsko-pomorskiego, podlaskiego, a nawet mazowieckiego.

    A skoro już mowa o roli, powiedział Pan kiedyś, że dziś dermatologia nie jest od wypisywania recepty na maść. To od czego jest, jak można by to najkrócej określić?

    Dziś diagnozujemy i leczymy pacjentów całościowo, patrząc nie tylko na skórę, ale na cały organizm. A przy okazji niejednokrotnie wpływamy na inne choroby ogólnoustrojowe. Jeśli mamy podejrzenie, że choroba dotyczy
    nie tylko skóry, kierujemy do innych specjalistów, z którymi się kontaktujemy. Traktujemy pacjenta holistycznie, takiego traktowania uczymy też naszych studentów.

    Co jeszcze, poza podejściem do chorego, co dotyczyć powinno nie tylko dermatologii, zmieniło się w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat
    konkretnie w dermatologii? Czy możemy mówić o jakichś przełomach?

    Wiele zmieniło się w podejściu samych lekarzy. Np. kiedyś bielactwo uważano za problem głównie estetyczny i pozostawiano bez żadnej terapii. Dziś wiadomo, że to schorzenie całego organizmu, o podłożu autozapalnym,
    podobnie jak łuszczyca, i wymaga leczenia. Większa jest też świadomość w społeczeństwie, co m.in. wynika z różnych akcji i kampanii, np. dotyczących czerniaka czy łuszczycy. Natomiast jeśli chodzi o przełomy w dermatologii, to niewątpliwie za taki można uznać wprowadzenie do terapii sterydów w latach 70., retinoidów z początkiem lat 80., fototerapii, cyklosporyn, inhibitorów, a teraz mamy leki biologiczne.

    Tylko że dostęp do tych ostatnich w Polsce jest bardzo utrudniony ze względu na brak refundacji…

    I nie tylko z tego powodu. Bardzo restrykcyjne są programy lekowe, leki biologiczne odstawia się pacjentowi po roku, bo tylko na tyle zezwalają urzędnicy. Tak jest np. w przypadku łuszczycy. A kiedy pacjentowi po tym
    roku się pogarsza, musi starać się o ponowną terapię, co nie jest łatwe. W innych krajach chorego leczy się tak długo, jak długo jest to potrzebne, jak długo wymaga tego choroba. O tym powinni decydować lekarze, a nie
    urzędnicy, którzy nie biorą pod uwagę również skutków ekonomicznych takich decyzji, świadczących o ich głupocie i arogancji.

    Wiele uwagi w swoich pracach poświęca Pan wenerologii, jako jeden z nielicznych głośno domaga się Pan reaktywacji poradni wenerologicznych. To konieczne?

    Choroby przenoszone drogą płciową wcale nie zginęły, a dziś jest ich z każdym rokiem coraz więcej, stąd konieczność przywrócenia poradni, które mogłyby się zajmować tylko nimi. Dermatolodzy nie potrafią ich dobrze
    diagnozować, w laboratoriach, nieprzygotowanych na rozpoznawanie chorób wenerycznych, uzyskuje się nieprawidłowe wyniki, dlatego do nas trafiają osoby z fałszywymi wynikami. I to jest naprawdę duży procent!
    A o tym, jak duża jest skala problemu, może świadczyć fakt, że mieliśmy nawet zgon noworodka z powodu kiły wrodzonej.

    Jakie schorzenia dermatologiczne, Pana zdaniem, stanowią dziś największe wyzwania w dermatologii?

    To niewątpliwie schorzenia, z którymi nie możemy sobie poradzić, dziś jeszcze nieuleczalne, jak atopowe zapalenie skóry czy łuszczyca. Dziś możemy te choroby jedynie zaleczać, wydłużając okresy remisji.

    A co jest do zrobienia w medycynie estetycznej? Co prawda popyt rodzi podaż, ale ta podaż, biorąc pod uwagę powstające jak grzyby po deszczu gabinety upiększania urody, niekoniecznie profesjonalne, stanowi problem.

    Ja, jako dermatolog, mogę mówić o zabiegach wykonywanych na twarzy. A to, co jest najważniejsze – zabiegami estetycznymi na twarzy powinni zajmować się wyłącznie dermatolodzy. Nie ma u nas specjalizacji medycyna estetyczna i właściwie niemożliwe jest stworzenie takiej, bo każdy lekarz musiałby przejść przez wszystkie specjalizacje, co trwałoby i 40 lat. Dlatego zabiegami na twarzy powinni zajmować się dermatolodzy, zabiegami w obrębie oczu – okuliści, domena chirurgów to chirurgia plastyczna, a ginekologów – zabiegi w obrębie miejsc intymnych.

    O tym, że za medycynę estetyczną biorą się niefachowcy, świadczy liczba procesów sądowych. Jak mógłby Pan określić dobrze wykonany zabieg np. na twarzy?

    Idealny zabieg to taki, po którym teściowa pacjentki powie: Mówisz, że jesteś zmęczona, a w ogóle tego po tobie nie widać…

    Rozmawiała Bożena Stasiak

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    Najnowsze artykuły

    O globalnych wyzwaniach związanych z pandemią COVID-19 na II Międzynarodowej Konferencji Adamedu

    Pokonanie wirusa SARS-CoV2 i zakończenie pandemii COVID-19 – to najważniejsze, globalne wyzwanie z jakim od ponad roku mierzy się cały światowy system opieki zdrowotnej....

    Lekarskie „powikłania” COVID-19

    Dramatyczne skutki pandemii COVID-19 ponoszą wszyscy: nasi pacjenci; my, lekarzy jako pacjenci; ale także wielu z nas ciężko pracujących na chleb dzięki dumnie brzmiącej...

    Eksperci: Leczenie hemofilii poprawia się. Konieczne są jednak ośrodki kompleksowego leczenia, dostawy domowe, szkolenia personelu SOR

    Polskie Stowarzyszenie Chorych na Hemofilię (PSCH) apeluje o zwrócenie uwagi na problemy tej grupy chorych, szczególnie w czasie pandemii COVID-19. Szczególnie "kuleje" opieka nad dorosłymi...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D