Więcej

    Migrena przewlekła – możliwości leczenia

    Na migrenę epizodyczną w Polsce cierpi około 11 proc. osób, natomiast migrena przewlekła dotyczy 2 proc. całego społeczeństwa. Ta odmiana choroby znacznie pogarsza jakość życia pacjenta.

    W debacie „Nowe terapie w leczeniu migreny przewlekłej” udział wzięli:

    prof. Wojciech Kozubski – kierownik Katedry i Kliniki Neurologii UM w Poznaniu, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego
    dr hab. n. med. Jacek Rożniecki – z Katedry i Kliniki Neurologii UM w Łodzi, prezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy
    dr n. med. Wojciech Matusewicz – prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych
    posłanki Sejmowej Komisji Zdrowia:
    Barbara Czaplicka, Alicja Dąbrowska, Janina Okrągły
    oraz ze strony redakcji:
    dr n. med. Waldemar Wierzba (red. naczelny)
    red. Paweł Kruś (wydawca)
    red. Katarzyna Pinkosz (moderator)

     

    Red. Katarzyna Pinkosz:

    Migrena często jest chorobą lekceważoną, nie tyle przez pacjentów, co przez ich otoczenie, a także przez lekarzy: to przecież „tylko” ból głowy. Czy rzeczywiście można ją lekceważyć? Jaka jest różnica między migreną epizodyczną a przewlekłą?

    Doc. Jacek Rożniecki:

    Migrena epizodyczna, klasycznie rozumiana, dotyczy 10-11 proc. populacji, ale u większości zdarza się rzadko i nie u każdego musi być bardzo istotnym problemem. To napadowe bóle głowy, z reguły 1-5 na miesiąc, trwające od 4 do 72 godzin. Ból jest zwykle połowiczny, przynajmniej na początku, ma charakter pulsujący, nasila się przy wysiłku fizycznym. Często towarzyszą mu nudności, wymioty, nadwrażliwość na hałas, światło, zapach. Może być poprzedzony aurą. Rzadkie napady migreny, które dobrze i szybko poddają się leczeniu doraźnemu, nie są jednak dla pacjenta bardzo kłopotliwe.

    Zupełnie innym problemem jest migrena chroniczna, przewlekła, która bierze się z transformacji migreny epizodycznej. Cierpi na nią około 1-2 proc. osób. Im ktoś ma więcej napadów migreny epizodycznej i im są one cięższe, tym większe ryzyko, że przekształci się ona w migrenę chroniczną. W przypadku migreny przewlekłej, z definicji ból głowy występuje co najmniej 15 dni w miesiącu, z czego przez co najmniej 8 dni spełnia kryteria bólu migrenowego. Bywa, iż taka osoba cierpi na ból głowy 20-25 razy w miesiącu, lub nawet codziennie, a przez 10-12 dni ból ma wszystkie cechy i objawy towarzyszące atakowi migreny.

    Pacjenci, którzy często mają napady migrenowe, używają ogromne ilości leków przeciwbólowych, jak aspiryna (kwas acetylosalicylowy), paracetamol, ibuprofen, tryptany, a nawet leki z pogranicza opiatów. Nadużywanie leków może sprzyjać transformacji migreny epizodycznej w przewlekłą. U pacjentów z częstymi bólami głowy o typie migreny z aurą po pewnym czasie pojawiają się zmiany organiczne w mózgu: w rezonansie magnetycznym widać hyperintensywne zmiany w istocie białej (w T2, PD i FLAIR), które mogą naśladować zmiany niedokrwienne związane z mikrozatorowością lub zmiany w SM. Pozornie pacjenci czują się dobrze (pomiędzy napadami) i w badaniu neurologicznym nie mają odchyleń od normy. W badaniu rezonansowym widać jednak zmiany w mózgu. Coraz częściej mówi się też o znacząco zwiększonym ryzyku udaru niedokrwiennego mózgu u pacjentów z migreną z aurą – podnoszono tę kwestię podczas Amerykańskiej Akademii Neurologicznej. U młodych pacjentek, przed 55. rokiem życia, częste migreny z aurą są głównym czynnikiem ryzyka udaru niedokrwiennego. Dotyczy to przede wszystkim kobiet z migreną z aurą przyjmujących środki hormonalne zawierające estrogeny oraz palących papierosy.

    Migrena przewlekła jest chorobą niedodiagnozowaną: lekarze pierwszego kontaktu, a nawet neurolodzy, często nie wiedzą o tej jednostce chorobowej, nie znają kryteriów jej rozpoznawania. Nie wiedzą też, jak ją leczyć.

    Red. Katarzyna Pinkosz:

    Jaki wpływ na codzienne życie mają częste napady migreny?

    Doc. Jacek Rożniecki:

    Znacznie pogarszają jakość życia. Badania z Włoch, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec wykazały, że pacjenci z migreną przewlekłą dwa razy częściej niż osoby z migreną epizodyczną szukali pomocy u specjalistów, mieli 2-4 razy większą absencję w pracy i w szkole. W USA roczny koszt leczenia migreny epizodycznej wyliczono na 1533 USD, a przewlekłej na 4144 USD. Podobne proporcje: 3-4 razy wyższe koszty migreny przewlekłej niż epizodycznej odnotowano w Kanadzie, Francji, Włoszech, Hiszpanii.

    Pacjenci z migreną przewlekłą znacznie częściej cierpią na choroby współistniejące: alergię, zapalenie zatok, rozwija się u nich depresja, zaburzenia lękowe. Migrena przewlekła znacznie pogarsza jakość życia. Jest bardzo trudna do prowadzenia przez lekarzy, pacjenci źle reagują na leczenie. Migrena jest u nich potęgowana przez coraz większą liczbę przyjmowanych leków. Może wręcz dojść do niezależnego typu bólów głowy, jakim jest ból głowy z nadużywania leków. Z tym wszystkim wiąże się dużo częstsza absencja w szkole i w pracy, nieefektywność w pracy, większe zagrożenie bezrobociem. Koszt osobowy i społeczny migreny przewlekłej jest bardzo wysoki.

    Red. Katarzyna Pinkosz:

    Amerykanie, Brytyjczycy świetnie policzyli koszty migreny. Mamy jednak także dane z Polski…

    Dr n. med. Waldemar Wierzba:

    Poprosiliśmy oddział ZUS, obejmujący zasięgiem 400-tysięczne miasto, o przekazanie danych, ile jest wypisywanych zwolnień lekarskich z rozpoznaniem migreny. W ciągu 10 dni było ponad 7370 nowych zwolnień z powodu migreny, a z powodu innych bólów głowy — dodatkowo ponad 8 tys. zwolnień. Przy średniej płacy 3808 zł jest to dziennie strata 126 zł i 95 gr na osobę. Jeśli przemnożymy tę sumę przez 7370 zwolnień, daje nam to na dzień stratę 935 tys. 621 zł. Tylko w 400-tysięcznym mieście!

    Prof. Wojciech Kozubski:

    Trudno aproksymować te dane na całą Polskę, dałoby to bardzo znaczne koszty. Jeżeli jest to próbka na 400 tysiącach osób, to liczba zwolnień jest bardzo duża.

    Red. Paweł Kruś:

    To były dane z pierwszych dziesięciu dni 2013 roku. Poprosiliśmy o dane z okresu letniego. Okazało się, że liczba zwolnień w sierpniu spadła tylko o tysiąc. Niewiele.

    Poseł Alicja Dąbrowska:

    Czy rozpoznania podawane do ZUS rzeczywiście były trafne? Możliwa jest tak duża liczba zwolnień?

    Dr n. med. Waldemar Wierzba:

    Rozpoznania nie były błędne. Dostaliśmy rozpoznania G 43 – migrena i G 44 – inne bóle głowy. Być może część spośród „innych bólów głowy” to też migrena. Chcemy poprosić ZUS o dane z całego kraju. Ale już to, co otrzymaliśmy, potwierdza liczby, które podawał doc. Rożniecki. Nie myśleliśmy jednak, że koszty są tak ogromne.

    Doc. Jacek Rożniecki:

    Ja też jestem zaskoczony tak dużą liczbą zwolnień. Co prawda, na podstawie tylko tych danych, nie można wyciągać wniosków o migrenie przewlekłej, jednak można domniemywać, że znaczna część tych zwolnień jest spowodowana migreną przewlekłą albo częstą migreną epizodyczną. Osoby, które mają rzadkie bóle głowy, i które są dobrze leczone skutecznymi u nich lekami doraźnymi, z reguły nie potrzebują zwolnienia z pracy.

    Red. Paweł Kruś:

    Panie profesorze, czy jest to prawdopodobne, żeby w 400-tysięcznym mieście w ciągu dziesięciu dni było wystawianych ponad 7 tys. zwolnień z powodu migreny?

    Prof. Wojciech Kozubski:

    To fakt, skoro takie są dane z ZUS-u. Częstość migreny przewlekłej jest chyba jednak nieco wyższa niż przedstawiał doc. Rożniecki, bardziej zbliżona do 2 proc. – tak wynika z danych europejskich. Mamy dobre dane dotyczące migreny epizodycznej: występuje ona w Polsce częściej niż w krajach ościennych – u ponad 11 proc. osób. Jeśli przyjmiemy, że migrena przewlekła to około 1/5 migreny epizodycznej, będzie to 2 proc. całego społeczeństwa.

    Doc. Jacek Rożniecki:

    Wykrywalność migreny przewlekłej w Polsce to jednak ułamek procenta. Wielu lekarzy, nawet neurologów, w ogóle nie wie, że taka migrena istnieje. Znajomość tego problemu jest znacznie mniejsza wśród polskich lekarzy niż wśród zachodnioeuropejskich czy amerykańskich. Tak więc mimo że około 2 proc. osób ma migrenę przewlekłą, pacjenci cierpią, idą do lekarza po zwolnienie, kupują leki, to wykrywalność migreny przewlekłej jest bardzo niska. Jednak fakty podane przez państwa co do ilości zwolnień są odzwierciedleniem rzeczywistej sytuacji.

    Red. Katarzyna Pinkosz:

    W jaki sposób powinna być leczona migrena przewlekła?

    Doc. Jacek Rożniecki:

    W przypadku migreny mamy trzy podejścia terapeutyczne: odpowiedni styl życia, zapobiegający napadom, leczenie doraźne oraz leczenie profilaktyczne. Doraźnie leczymy napad migreny prostymi lekami przeciwbólowymi: dużymi dawkami kwasu acetylosalicylowego, paracetamolu lub niesteroidowych leków przeciwbólowych, albo lekami złożonymi z paracetamolu lub niesteroidowych leków przeciwzapalnych wzmocnionych kofeiną. W średniociężkich i silnych bólach migrenowych lekiem z wyboru są tryptany: 80 proc. pacjentów reaguje na nie w ciągu 1-2 godzin ustąpieniem bólów głowy.

    Jeśli migrena epizodyczna jest częstsza, występuje 5-6 razy w miesiącu, to warto myśleć o leczeniu profilaktycznym. Stosuje się beta-blokery, blokery kanału wapniowego, leki przeciwdepresyjne, niektóre leki przeciwpadaczkowe: szczególnie dobrze działa topiramatkwas walproinowy.

    W migrenie przewlekłej wspomniane terapie profilaktyczne nie są tak skuteczne. Przyjmowanie leków doraźnych zamiast pomagać, pogarsza sytuację – co prawda ból można doraźnie zmniejszyć, jednak pojawia się on następnego dnia. Większość leków profilaktycznych stosowanych w częstej migrenie epizodycznej w tym przypadku nie jest skuteczna. Na niektórych pacjentów działają jedynie leki przeciwpadaczkowe, zwłaszcza topiramat i kwas walproinowy, jednak mają one szereg działań niepożądanych – topiramat może wywoływać zaburzenia koncentracji, pamięci, dużą utratę wagi. Kwas walproinowy pogarsza kondycję skóry, włosów, paznokci, powoduje tycie, uszkadza wątrobę, działa teratogennie na płód.

    W latach 90. pojawiły się pierwsze doniesienia, że u pacjentek, które z powodów kosmetycznych miały wykonywane iniekcje toksyną botulinową, a cierpiały na migrenę, spadała częstość napadów migrenowych. Zaczęto więc próbować podawać iniek­cje z toksyną botulinową także i z tego wskazania. Okazało się, że nie działa ona w migrenie epizodycznej ani przy bólu głowy typu napięciowego, jednak jej zastosowanie przynosi poprawę w migrenie przewlekłej. Im większa częstotliwość napadów, tym lepsze efekty zastosowania botuliny.

    Porównano efekty zastosowania kwasu walproinowego i toksyny botulinowej: obydwa leki przynosiły poprawę, ale trend był bardziej korzystny w przypadku toksyny botulinowej, a przede wszystkim nie miała ona tych działań niepożądanych, co kwas walproinowy. Porównywano również topiramat i toksynę botulinową, co także wykazało porównywalną skuteczność, ale lepszą tolerancję w przypadku toksyny botulinowej.

    Z kolei w przypadku doustnych leków profilaktycznie stosowanych w migrenie przewlekłej, po 2-3 miesiącach terapii liczba pacjentów stosujących to leczenie dramatycznie spadała, co świadczy o tym, że pacjenci nie oceniali tego leczenia jako korzystne.

    Poseł Janina Okrągły:

    Dlaczego pacjenci przerywali terapię doustną?

    Doc. Jacek Rożniecki:

    Przyczyną była słaba skuteczność leczenia oraz dużo działań niepożądanych.

    Poseł Barbara Czaplicka:

    Jak wygląda profilaktyka transformacji migreny epizodycznej w migrenę chroniczną?

    Doc. Jacek Rożniecki:

    Metodą jest ograniczanie liczby napadów bólowych, czyli higieniczny tryb życia i leczenie profilaktyczne. Nie zawsze jednak jest ono skuteczne, poza tym może powodować działania niepożądane. Warto też ograniczyć masę ciała: migrena przewlekła częściej występuje u osób otyłych i z nadwagą.

    Red. Katarzyna Pinkosz:

    Jaka jest skuteczność leczenia toksyną botulinową, jak często trzeba dokonywać wstrzyknięć i ile płaci za to pacjent?

    Doc. Jacek Rożniecki:

    W badaniu, które stało się podstawą rejestracji leku przez FDA i EMEA, iniekcje podawano co trzy miesiące. Badanie trwało 1,5 roku. Część pacjentów może nie wymagać półtorarocznego leczenia, być może wystarczy pół roku czy rok. Trudno przewidzieć, kiedy u konkretnego pacjenta migrena przewlekła cofnie się do epizodycznej. Rejestracja leku opiera się na warunkach badania: jest konkretny paradygmat wstrzyknięć, są ściśle określone miejsca iniekcji i dawki.

    Obecnie w Polsce toksyna botulinowa jest zarejestrowana, ale nierefundowana, ceny dla pacjenta różnią się, w zależności od apteki, najniższa to około 605 zł za ampułkę, a konieczne są dwie na sesję. Efekty leczenia zwykle są już widoczne po pierwszym miesiącu. Migrena przewlekła może się cofnąć do epizodycznej, która jest znacznie mniejszym problemem. Po pewnym czasie pacjent nie potrzebuje już kolejnych iniekcji.

    Poseł Janina Okrągły:

    Toksyna botulinowa jest stosowana w kosmetologii. Jakie są miejsca wstrzyknięć w przypadku migreny i jakie mogą być działania niepożądane tej terapii?

    Doc. Jacek Rożniecki:

    Iniekcje wykonuje się w mięśnie czoła, skroni, potylicy i szyi. Pewnym widocznym „powikłaniem” może być…. wygładzenie czoła i redukcja zmarszczek. Jednak stosowanie toksyny botulinowej w migrenie to zupełnie coś innego niż w kosmetologii. W przypadku migreny przewlekłej dawka toksyny jest podawana w ściśle określone wystandaryzowane i zgodne z protokołem badania rejestracyjnego punkty/ mięśnie na głowie i szyi.

    Poseł Barbara Czaplicka:

    Czy jeśli migrena przewlekła cofnie się do epizodycznej, to leczenie klasyczne jest skuteczne?

    Doc. Jacek Rożniecki:

    Tak, w migrenie epizodycznej jest bardzo dobra skuteczność tanich, klasycznych leków profilaktycznych, np. beta-blokerów czy blokerów kanałów wapniowych.

    Red. Katarzyna Pinkosz:

    Czy potencjalnie toksyną botulinową powinni być leczeni wszyscy pacjenci z migreną przewlekłą?

    Doc. Jacek Rożniecki:

    Leczenie botuliną powinno dotyczyć najciężej chorych pacjentów, którzy spełniają kryteria migreny przewlekłej. Niemieckie kasy chorych refundują toksynę pod warunkiem, że pacjent jest najpierw przeleczony dwoma lekami profilaktycznymi – przez trzy miesiące każdym. Myślę, że to racjonalne podejście, u niektórych pacjentów te leki działają i są dobrze tolerowane.

    Żeby określić grupę pacjentów, która powinna być leczona toksyną botulinową, trzeba ich najpierw zdiagnozować. Niestety, niewielu lekarzy w Polsce może postawić rozpoznanie migreny przewlekłej. Jest 5-6 ośrodków, które można uznać ze referencyjne, które potrafią rozpoznać migrenę przewlekłą, znają jej definicje, kryteria rozpoznania, umieją ją różnicować z innymi typami „przewlekłego codziennego bólu głowy”, i potrafią leczyć.

    Warto by było, żeby lekarze, którzy będą zajmować się tym problemem, mieli np. akredytację Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy. Organizujemy szkolenia na temat migreny przewlekłej. Możliwości diagnozowania i leczenia na dzisiaj pozwalają określić, że liczba osób, które mogłyby być leczone toksyną botulinową, jest mocno ograniczona. Wydaje się, że 300 osób w Polsce na rok jest rozsądną liczbą potencjalnych pacjentów.

    Prof. Wojciech Kozubski:

    Nie mamy w tej chwili innej opcji terapeutycznej niż toksyna botulinowa, żaden inny lek nie ma udowodnionej skuteczności i jego stosowanie jest w istocie marnotrawieniem pieniędzy pacjenta lub podatnika. W pewnej mierze jesteśmy skazani na stosowanie toksyny botulinowej, co niestety będzie generowało koszty. Musimy być tego świadomi.

    Leczenie migreny przewlekłej toksyną botulinową w świetle wskazań jest postępowaniem terapeutycznym „którymś z rzędu”. Moja 33-letnia praktyka w neurologii podpowiada mi, że te kroki pośrednie w istocie przynoszą bardzo niewiele. Krokiem skutecznym terapeutycznie jest stosowanie toksyny botulinowej. Jeżeli chcielibyśmy spojrzeć w oczy faktom – choć może są one nieprzyjemnie ekonomicznie – to innego dobrego wyjścia nie ma.

    Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na objawy niepożądane przy stosowaniu dotychczasowych leków doustnych w migrenie przewlekłej. Kwas walproinowy, poza wymienionymi działaniami niepożądanymi, ma jeszcze jedno: może ujawnić objawy kliniczne zespołu Gilberta. Kolejna rzecz, która faworyzuje toksynę botulinową w stosunku do terapii farmakologicznych doustnych, to moduł czasowy leczenia. Pacjenci rezygnują z terapii doustnej ze względu na jej nieskuteczność, objawy niepożądane, a także koniec efektu placebo, który może się utrzymywać w migrenie stosunkowo długo i jest częsty. W przypadku toksyny botulinowej sprawa wygląda inaczej: pacjent co pewien czas przychodzi do gabinetu, jest ostrzykiwany, zwykle skutecznie. Każde przyjście do gabinetu jest pewnego rodzaju novum, a nie stałym przyjmowaniem leku, który traci na skuteczności, a pojawiają się skumulowane działania niepożądane. Ponadto kwas walproinowy w przypadku uszkodzenia wątroby – jawnego, ukrytego, bądź przeszłego – kumuluje działania niepożądane. W populacji mężczyzn często ujawnia nie w pełni wyrażone klinicznie zakażenie wirusem wątroby typu C, które jest czynnikiem ryzyka zapalenia wątroby typu C.

    Red. Paweł Kruś:

    Jako redakcja zwróciliśmy uwagę na program lekowy, który został złożony do Ministerstwa Zdrowia. Dotyczy refundacji toksyny botulinowej dla 300 osób w ciągu roku. Wartość samej botuliny w tym programie to 1 mln 300 tys. zł, do tego dochodzą koszty diagnostyki. Koszt wprowadzenia programu to w sumie około 2 mln zł. Niewiele, jeśli spojrzeć na koszty zwolnień lekarskich, o których mówiliśmy. Czy liczba 300 osób, zdaniem państwa, jest właściwa, czy jesteście państwo w stanie taką grupę rocznie zdiagnozować oraz leczyć? I czy taki program lekowy może stać się okazją do stworzenia bazy osób diagnozujących migrenę przewlekłą?

    Prof. Wojciech Kozubski:

    Na palcach jednej ręki mogę wymienić lekarzy, którzy dziś znają problem migreny przewlekłej, potrafią ją zdiagnozować i zalecić terapię. Potrzebna byłaby bardzo duża praca wśród lekarzy, którzy są zainteresowani leczeniem migreny przewlekłej. Możliwości diagnostyczne na pewno poprawiłyby się ze względu na same szkolenia. Nawet, jeśli tylko pewien procent lekarzy zajmie się tym problemem w sposób czynny, będzie to znacznym sukcesem. To duże zadanie, jednak wydaje się, że bardzo opłacalne.

    Liczba 300 pacjentów w skali roku w Polsce jest bardzo realna. Nie przypuszczam, żeby było więcej pacjentów zdiagnozowanych, którzy mogliby być w ten sposób leczeni. Bylibyśmy bardzo zadowoleni, gdybyśmy mieli dopuszczalny taki limit osób leczonych.

    Doc. Jacek Rożniecki:

    To dość duża liczba, ale tylu pacjentów jesteśmy w stanie zdiagnozować i leczyć.

    Red. Paweł Kruś:

    Panie prezesie, jak pan widzi możliwość zastosowania tego typu programu dla 300 pacjentów?

    Dr n. med. Wojciech Matusewicz:

    Od lat 60., kiedy toksynę botulinową zastosowano w okulistyce, ilość wskazań do jej stosowania wzrasta w postępie geometrycznym. Rzeczywiście, jednym z ostatnich wskazań dopisanych przez EMA do ChPL, ale tylko w przypadku Botoxu, jest przewlekła migrena. Badania wykazały 80 proc. regresji napadów bólowych u pacjentów. Ich wyniki były bardzo przekonywujące.

    W Polsce jest obecnie zarejestrowanych kilka preparatów toksyny botulinowej, ale tylko jeden ma wskazania do leczenia migreny przewlekłej. Nie ulega wątpliwości, że ten lek jest skuteczny w przewlekłej migrenie. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to, że kilka lat temu firmy produkujące toksynę botulinową wydały informację, zwracając uwagę na to, że toksyna botulinowa jest nadużywana przez kosmetologów. Z punktu widzenia społecznego to, co dziś dzieje się w gabinetach kosmetycznych, jest zatrważające: przy okazji zabiegów kosmetologicznych proponują one leczenie migreny.

    Druga sprawa: migrena przewlekła dotyczy 1-2 proc. społeczeństwa, nie jest więc chorobą rzadką. Liczą się dane epidemiologiczne. Chorych nie jest więc 300, tylko 300 tysięcy…

    Doc. Jacek Rożniecki:

    To nie jest choroba rzadka, jest jednak rzadko wykrywalna. Nikt nie postawi takiej diagnozy u tylu osób.

    Dr n. med. Wojciech Matusewicz:

    Tak, ale jednak takie są dane epidemiologiczne, a wszelkie analizy HTA opierają się na danych epidemiologicznych. Myślę, że pierwszym krokiem, który należałoby wykonać – nawet równocześnie z wprowadzeniem programu lekowego – jest wprowadzenie rejestru chorych na migrenę przewlekłą.

    Jeśli chodzi o leczenie toksyną botulinową migreny przewlekłej, to jest ona w różny sposób refundowana w poszczególnych krajach. USA, Anglia dokładnie opisują kryteria włączenia pacjentów do programu – w USA są to pacjenci, którzy mają 15 dni z bólem trwającym co najmniej 4 dni lub dłużej (w Anglii 8 dni lub dłużej). Takie same są kryteria na Malcie. Z krajów europejskich toksyna jest refundowana w Estonii, Słowacji, warunkowa refundacja jest w Niemczech. W Polsce są już programy lekowe terapii toksyną botulinową dla mózgowego porażenia dziecięcego, a obecnie jest oceniany w AOTM program leczenia spastyczności kończyn górnych po udarze. Jeśli wszedłby kolejny program lekowy dla migreny – a ja jestem absolutnie zwolennikiem programów lekowych – to na pewno dokładnie musiałyby zostać sprecyzowane kryteria włączające do programu.

    Jeśli chodzi o HTA, to oceniamy tylko koszty bezpośrednie – z perspektywy usług płatnika, czyli NFZ. Tak jest w większości krajów, tylko w niektórych – np. w Finlandii, Szwecji, Holandii, Francji – podstawą jest też perspektywa społeczna. Badania potwierdzają, że w migrenie koszty pośrednie są bardzo wysokie – w Wielkiej Brytanii oszacowano je na prawie 90 proc., w Holandii na 80 proc., w USA na 75 proc. Już te dane wskazują, jak duże są to koszty. Nie możemy posiłkować się tylko danymi z ZUS, rentą czy zwolnieniem lekarskim. Licząc koszty pośrednie, bierze się pod uwagę to, że pacjent idzie na zwolnienie lekarskie czy na rentę i nie wytwarza PKB.

    W migrenie, padaczce są bardzo wysokie koszty pośrednie, dlatego całym sercem jestem za tym, by w tych chorobach było jak najwięcej leków refundowanych, pomimo tego, że są one drogie. Koszty pośrednie tych chorób są kolosalne. Czy w programie dla migreny przewlekłej powinno się znaleźć 300 osób? Jak popatrzymy na procenty, może to być dużo więcej, dlatego program lekowy musi być dedykowany określonej populacji i powinien być tak napisany, by do tej grupy nie dostawali się pacjenci z migreną epizodyczną.

    Dr n. med. Waldemar Wierzba:

    Program został złożony 27 lipca do Ministerstwa Zdrowia, jego kryteria są oparte na wytycznych NICE.

    Red. Paweł Kruś:

    Mamy do czynienia nie tyle z chorobą rzadką, co z rzadką specjalizacją wśród neurologów. Chcielibyśmy, by to się zmieniło, by specjalizacja lekarzy diagnozujących migrenę przewlekłą stała się bardziej popularna. To byłaby korzyść społeczna z wprowadzenia programu.

    Zwróćmy jednak uwagę na te szczątkowe przecież dane, które uzyskaliśmy: prawie milion złotych za zwolnienia lekarskie w ciągu dziesięciu dni w 400-tysięcznym mieście… Ktoś za nie zapłacił: ZUS, pracodawcy. Te pieniądze są tracone.

    Dr n. med. Wojciech Matusewicz:

    Liczenie kosztów pośrednich nie jest popularne, gdyż efekty wprowadzenia nowych leków możemy zobaczyć dopiero za kilka lat, a pieniądze musimy wydać teraz. To są zawsze trudne decyzje polityczne. Jednak w takich chorobach, jak migrena czy padaczka, koszty pośrednie są tak wysokie, że powinno się je brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.

    Red. Katarzyna Pinkosz:

    Miejmy nadzieję, że program lekowy będzie miał szansę wejść w życie, co spowoduje, że migrena przewlekła stanie się chorobą lepiej znaną wśród lekarzy, lepiej diagnozowaną i leczoną. A pacjenci, którzy cierpią na bóle głowy przez połowę dni w miesiącu, nie będą – tak jak dziś – pozostawieni sami sobie.

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Pierwsze Muzyczne Spotkania Mistrzów Medycyny: Uzyskaliśmy 6 600 zł na stypendia dla młodych naukowców!

    Podczas koncertu Muzyczne Spotkania Mistrzów Medycyny miała miejsce niezwykła aukcja na rzecz II stypendium naukowego Nagrody Zaufania Złoty OTIS. Gości oczarowały pięknie arie w...

    Szkoła, gmina, system – partnerstwo przeciw epidemii otyłości i cukrzycy

    Podczas konferencji prasowej, która odbyła się 22 czerwca br., zaprezentowany został raport Cities Changing Diabetes (CCD). To tzw. raport otwarcia programu w Polsce. Szkoła,...

    Koniec roku szkolnego. Zbadaj wzrok dziecka

    Końcówka czerwca to dla dzieci koniec roku szkolnego i długo wyczekiwany początek wakacji. Zanim jednak na dobre rozpoczniemy błogie lenistwo, warto sprawdzić kondycję wzroku...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D