Więcej

    Prof. Adam Witkowski: Warsztaty kardiologii interwencyjnej w edukacji lekarzy

    Chciałbym, aby warsztaty WCCI przełożyły na stronę praktyczną, czyli żeby wreszcie były finansowane – tak jak powinny – metody kardiologii interwencyjnej, które są w Polsce niedofinansowane albo w ogóle niefinansowane, choć udowodniono, że są bezpieczne i skuteczne – mówi prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Warszawie.

    W dniach 20-22.04.2022 r. odbywa się konferencja Warsaw Course on Cardiovascular Interventions (WCCI) organizowana przez Fundację Wspierania Kardiologii Interwencyjnej pod auspicjami Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych PTK we współpracy z najważniejszymi europejskimi instytucjami zrzeszającymi środowisko specjalistów sercowo-naczyniowych. Czego lekarze dowiadują się na warsztatach, które pan współorganizuje?

    Najważniejsze jest zaprezentowanie nowych metod leczenia albo zastosowania metod już uznanych u specyficznych grup chorych. Chodzi nam o zabiegi przezcewnikowe i przezskórne na tętnicach wieńcowych w chorobach strukturalnych serca, czyli na zastawkach serca. Oprócz tego organizujemy sesje dotyczące leczenia nie tylko interwencyjnego, ale również leczenia szczególnie ważnych grup chorych, jak pacjenci z niewydolnością serca, których jest bardzo wielu w Polsce i którym są aplikowane nowe leki. Chcemy także poinformować kolegów i koleżanki o leczeniu hiperlipidemii, która stanowi ważny problem, jest potężnym ryzykiem rozwoju miażdżycy tętnic, w tym tętnic wieńcowych. Mamy odpowiednie leki, program ministerialny i nowe terapie, które może zostaną objęte refundacją. Słowem, chcemy powiedzieć o tym, co będzie nas czekało w niedalekiej przyszłości.

    Jednym z tematów jest rola i miejsce urządzeń mechanicznego wspomagania serca w kardiologii inwazyjnej. Czy w dalszym ciągu zwapnienia tętnic wieńcowych są największym wrogiem kardiologa interwencyjnego?

    Mamy urządzenia wspomagające pracę lewej komory, które stosujemy w zabiegach przezskórnych angioplastyki tętnic wieńcowych. Stosuje się je u chorych z uszkodzeniem serca, a szczególnie z bardzo złą kurczliwością serca, przede wszystkim jego lewej komory. Ci chorzy, zwłaszcza z dużym uszkodzeniem serca, w trakcie zabiegu angioplastyki wieńcowej, gdzie na krótko zamyka się tętnicę wieńcową, a potem ją poszerza, mogą to bardzo źle tolerować, grozi im wstrząs kardiogenny lub obrzęk płuc. Mamy więc specjalne pompy zewnętrzne, które są podłączone do cewnika. Wprowadza się je do lewej komory serca, wspomagają jej pracę. I nawet jak u chorego – na skutek niedokrwienia przy zabiegu – obniży się znacznie kurczliwość mięśnia sercowego lub będzie pojawi się jakieś groźne zaburzenia rytmu wywołane niedokrwieniem, to ta pompa utrzyma go przy życiu.

    W jakich jeszcze przypadkach stosowane są te pompy?

    Drugim wskazaniem do użycia takiej pompy są przypadki chorych, którzy nawet w przebiegu ostrego zespołu wieńcowego serca są we wstrząsie kardiogennym. Wtedy też zastosowanie takiego urządzenia wspomagającego pracę lewej komory pozwala na bezpieczne wykonanie zabiegu angioplastyki wieńcowej – otwarcia tętnicy, której zamknięcie jest odpowiedzialne za zawał. Chory ma dodatkowo pompowaną krew, dlatego że pompa wymusza jakby wyrzut krwi z lewej komory, niezależnie od pracy serca. W związku z tym nawet jak serce na chwilę stanie, to ona i tak będzie pompować krew i chory będzie nadal żył. Tak więc mamy pompy zewnętrzne do czasowego wspomagania pracy lewej komory serca, które stosuje się przy zabiegach wysokiego ryzyka przezskórnej angioplastyki wieńcowej. Te zabiegi są refundowane na indywidualne zgłoszenie do NFZ, ale fundusz nie robi z tym ostatnio problemów i zwykle przyznaje refundację. Jest to zasługą wiceministra Macieja Miłkowskiego, który odpowiedział na naszą prośbę w tym zakresie.

    A w przypadku zwapnienia tętnic wieńcowych: jak sobie radzi kardiologia interwencyjna?

    Zwapnienia w ścianie tętnic wieńcowych, jeżeli są duże, bardzo ograniczają możliwość poszerzenia ich przy pomocy balonu czy stentu. Dlatego są urządzenia jak rotablator, takie jakby wiertło z oliwką na końcu, co powoduje zabranie części zwapnienia i umożliwia poszerzenie tętnicy w tym miejscu, poprzez balon czy wszczepienie stentu. Innym rozwiązaniem jest metoda ultradźwiękowa – wprowadza się balon, przez który emitowane są ze źródła zewnętrznego ultradźwięki kruszące zwapnienia, powodując, że ściana tętnicy staje się podatna na poszerzenie. Pierwsza metoda jest starsza i dość powszechnie stosowana w Polsce. Drugą, nowszą metodę, stosuje jeszcze niewiele ośrodków, z uwagi na wysokie koszty, a nie jest ona na razie refundowana.

    Która z tych metod jest lepsza?

    W niektórych przypadkach stosujemy jedną, w innych – drugą; po prostu w zależności od rodzaju zwapnienia wybiera się jedną z nich, rotablator zapewne będzie korzystniejszym rozwiązaniem w przypadku super-ciasnych zwężeń tętnicy, a także mocno zwapniałych, natomiast metoda kruszenia zwapnień przy pomocy ultradźwięków emitowanych z balonika jest bardziej przydatna przy zwężeniach tętnic nie tak ciasnych, za to długich, wtedy można osiągnąć w bezpieczny sposób to samo, co w przypadku zastosowania rotablatorów.

    Czy kardiologia interwencyjna powinna iść w parze z kardiochirurgią, czy też być kontra tej dziedzinie i praktyce lekarskiej?

    Musimy ściśle współpracować, bo mamy tych samych pacjentów – zarówno z chorobą wieńcową, jak i z chorobami zastawek, i wiele rzeczy załatwiamy w obrębie tzw. hard teamu. Kardiolodzy interwencyjni spotykają się z kardiochirurgami i wspólnie omawiają pacjentów, decydując, czy mają być oni kierowani do leczenia kardiochirurgicznego czy raczej metodami przezskórnymi. Okres przeciwstawiania kardiochirurgii kardiologii interwencyjnej mamy szczęśliwie za sobą, a teraz jesteśmy nastawieni na jak najdalej idącą współpracę. Te metody zaczęły bowiem wzajemnie się przenikać, co najlepiej widać po leczeniu zastawek serca.

    Warsztaty są organizowane od lat. Czy mamy obecnie do czynienia z jakimiś nowościami w zakresie kardiologii interwencyjnej?

    Powiem tak, nic przełomowego się nie wydarzyło, a stale wchodzą nowe technologie, przede wszystkim, jeśli chodzi o przezcewnikowe przezskórne leczenie zastawek serca. Z drugiej strony, to wszystko dość powoli trwa w badaniach klinicznych. O tym, co nas czeka w przyszłości. Będziemy właśnie mówić na konferencji, jakie nowe metody mogą się pojawić, a które rozszerzą krąg pacjentów, jakim będziemy w stanie pomóc.

    Jaką widzi Pan przyszłość kardiologii interwencyjnej? Co nas czeka?

    Przyszłość jest bardzo obiecująca, wchodzą właśnie nowe metody leczenia, które stosują sami kardiolodzy interwencyjni, albo współpracując z kardiochirurgami, np. przy zastawkach serca. Coraz więcej jest koncepcji nowych urządzeń, ale to wszystko potrwa, zanim wejdzie do praktyki klinicznej. Najlepsze metody muszą być najpierw sprawdzone w badaniach – czy są bezpieczne i czy dają dodaną wartość w stosunku do obecnie stosowanych. Myślę, że te nowe metody leczenia, które są już sprawdzone i mają rekomendację Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, musimy koniecznie promować, rozmawiać z Ministerstwem Zdrowia i Narodowym Funduszem Zdrowia w sprawie ich refundacji. Zwłaszcza, że Polska trochę odstaje od innych krajów europejskich pod względem stosowanych metod leczenia w kardiologii interwencyjnej, a umieralność z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego jest ciągle wysoka i zajmuje pierwsze miejsce.

    Oprócz leczenia ważna jest prewencja, o czym przekonaliśmy się, wprowadzając prewencję wtórną po zawale, gdzie w ramach Programu Ostry Zawał chorzy przez rok mają zaplanowane wizyty u lekarza, co dało znaczący spadek umieralności.

    Mamy też coraz starszych pacjentów, którym można pomóc.

    Tak, żyjemy coraz dłużej, dzięki podniesieniu stopy życiowej, możemy przeprowadzać zabiegi lecznicze w coraz późniejszym wieku. Chociaż w ostatnich 4-5 latach wydłużanie życia się zahamowało.

    Dlaczego?

    Ponieważ umierają pacjenci z tzw. przyczyn możliwych do uniknięcia, gdzie można by zastosować jakieś leczenie, ale go nie wdrożono, np. chorzy się nie zgłosili na czas, lekarz ich nie skierował, gdzie trzeba; także okres pandemii zebrał żniwa.

    Chciałbym, aby warsztaty były udanym wydarzeniem, ciekawym, żeby pokazały jak najwięcej nowych metod leczenia, a także, by odbyły się na nich interesujące dyskusje. Chciałbym też, żeby wszystko to przełożyło na stronę praktyczną, czyli żeby wreszcie były finansowane tak jak powinny metody kardiologii interwencyjnej, które są w Polsce niedofinansowane albo w ogóle niefinansowane, ale udowodniono, że są bezpieczne i skuteczne.

    Rozmawiała: Barbara Jagas

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Pierwsze Muzyczne Spotkania Mistrzów Medycyny: Uzyskaliśmy 6 600 zł na stypendia dla młodych naukowców!

    Podczas koncertu Muzyczne Spotkania Mistrzów Medycyny miała miejsce niezwykła aukcja na rzecz II stypendium naukowego Nagrody Zaufania Złoty OTIS. Gości oczarowały pięknie arie w...

    Szkoła, gmina, system – partnerstwo przeciw epidemii otyłości i cukrzycy

    Podczas konferencji prasowej, która odbyła się 22 czerwca br., zaprezentowany został raport Cities Changing Diabetes (CCD). To tzw. raport otwarcia programu w Polsce. Szkoła,...

    Koniec roku szkolnego. Zbadaj wzrok dziecka

    Końcówka czerwca to dla dzieci koniec roku szkolnego i długo wyczekiwany początek wakacji. Zanim jednak na dobre rozpoczniemy błogie lenistwo, warto sprawdzić kondycję wzroku...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D