Więcej

    Prof. Marcin Czech: Kwarantanna, kwarantanna…

    Postanowiłem skorzystać z przywileju ozdrowieńca  (opierając  się  na  naturalnie  naprodukowanych przeciwciałach anty-COVID-19, bo zaszczepić mi się w grupie 0 jeszcze nie udało, a talenty aktorskie mam marne) i wyrwać się na ukochane nurki. Przeanalizowałem przepisy, oceniłem sytuację epidemiologiczną, systemy zabezpieczeń, ryzyka zdrowotne, ograniczenia w poruszaniu się oraz wyzwania po powrocie. Po czym wraz z 16-letnim synem wskoczyłem do samolotu, a po tygodniu znalazłem się z powrotem na lotnisku Okęcie, powracając transportem zorganizowanym. A tu – zgodnie z przepisami – kwarantanna! Liczyłem się z taką sytuacją (w końcu można zachorować 2 razy, choć jest to mało prawdopodobne). Odprawa przedłuża się, powracający z zagranicy obywatele tłumnie negocjowali ze Strażą Graniczną fakt oraz warunki poddania się kwarantannie, która (akurat w tamtym tygodniu, ale nie wcześniej) nakładana była dość masowo, w restrykcyjnym podejściu. Najbardziej zainteresowały mnie rozmowy powracających rodzin lotem po raz drugi w tym samym stanie prawnym. Za pierwszym razem Straż nie kierowała ich na kwarantannę, tym razem tak. Dla pełnego obrazu dodam, że przepisy nie zmieniły się. Negocjacje, interpretacja zapisów prawa, nakreślanie wyjątkowej sytuacji swojej i rodziny, która akurat miała odzwierciedlenie w przepisach, kierowanie się do wyższej instancji, wszystko to przedłużało odprawę. W końcu podszedłem do okienka, podałem paszport i pokazałem swoje (jednoznaczne) badania przeciwciał anty-COVID-19 w klasie IgG bezsprzecznie dowodzące przebytej infekcji, dodałem, że jestem lekarzem epidemiologiem i chętnie wytłumaczę kwestie medyczne. Sympatyczna Pani strażnik spojrzała na mnie błagalnie: „Niech Pan przyjmie kwarantannę i potem sobie wyjaśni, bo szef kazał wszystkich obejmować, a niech Pan zobaczy, co tu się dzieje. Potem musimy wyjaśniać i raportować odmowy oraz ich przyczyny, a my nie czujemy się kompetentni, a ludzie – niech Pan zobaczy…”. Pani miała rację – zwolnienie z kwarantanny uzyskali najbardziej konsekwentni, uparci i niezłomni turyści (z pewnymi wyjątkami tych, którzy ewidentnie przeciągnęli strunę). Ja się zlitowałem i kwarantannę przyjąłem, czując pod skórą, że moja żyłka detektywistyczna pozwoli mi lepiej zbadać, jak działa system (którego wciąż czuję się cząstką).

    Następnego dnia od rana zająłem się działaniami zmierzającymi do ustalenia, czy i jaka kwarantanna, w oparciu o przeczytane dokładnie przepisy prawa, mnie obejmuje jako ozdrowieńca i pracownika ochrony zdrowia walczącego z COVID-em. I tu zaczęło się: zadzwoniłem do 4 pracowników sanepidu (w 3 stacjach). Jakież było moje zdumienie, kiedy w pierwszym usłyszałem, że powinienem odbyć 10-dniową kwarantannę, z której mógłbym być wyłączony jedynie wtedy, kiedy podróż byłaby służbowa (wirus jak wiadomo rozróżnia te rodzaje podróży); w drugim powiedziano mi, że mogę wrócić do pracy po 7 dniach i teście (PCR, bo co do antygenowego nie mają pewności); w trzecim, że mogę wrócić już po 4 dniach, a od drugiego pracownika jednej ze stacji, że od razu po negatywnym teście (różna interpretacja w tej samej stacji!). Zgłupiałem!

    Swoje telefoniczne kroki skierowałem do Głównej Inspekcji Sanitarnej (w końcu to władza sanepidów). A tam usłyszałem, że wszyscy się mylą, bo nie obowiązuje mnie żadna kwarantanna! Przychyliłem się z radością do ostatniej interpretacji, co nie przeszkodziło systemowi (bezduszne nagranie) skierować mnie następnego dnia… na kwarantannę (z grożeniem policją i nakazem używania dobrze znanej z wcześniejszej izolacji i kwarantanny aplikacji). Czyli zacząłem żyć w dwóch równoległych rzeczywistościach kwarantannowych. Byłem na kwarantannie (system) i jednocześnie nie byłem na kwarantannie (oficjalna decyzja). Jeszcze pół dnia i zharmonizowałem równoległe rzeczywistości, wracając do pracy.

    Do mojego 16-letniego syna nikt się nie zwrócił, tzn. podobnie jak ja był na kwarantannie wskazaniem strażnika granicznego i nie był, bo nie zwróciły się do niego powołane do tego służby, co potwierdzał brak jego nazwiska w systemie. Zdrowy, na wszelki wypadek pozostał w domu. Kwarantanna. Kwarantanna?

    Prof. Marcin Czech, specjalista w zakresie epidemiologii oraz w dziedzinie zdrowia publicznego, twórca dokumentu Polityka Lekowa Państwa, wiceminister zdrowia w latach 2017-19.

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    Najnowsze artykuły

    Gdy jedna świeca gaśnie…

    Anielka odeszła w wieku 19 miesięcy, nie doczekawszy nowego serduszka. Dziewczynka urodziła się z nieoperacyjną wadą serca, jedyną szansą na życie w takich przypadkach...

    Szpitale przyszłości przestaną być przepełnione. Rozwój technologii i telemedycyny pozwoli skutecznie przenosić opiekę poza mury placówek medycznych

    W najbliższych latach nowe technologie medyczne w dalszym ciągu będą się dynamicznie rozwijać. Szacuje się, że w 2025 roku sektor telemedycyny ma być wart 175,5 mld...

    Prof. Mieczysław Walczak laureatem Nagrody Zaufania Złoty OTIS 2021

    O przyznaniu tej statuetki zadecydowały ogromne zasługi pana profesora w doprowadzeniu do uchwalenia i przyjęcia Planu dla Chorób Rzadkich – powiedział Paweł Kruś, przewodniczący...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D