Jarosław Gugała
fot. archiwum własne

Ważą się losy Europy, a wraz z nią Polski

Nadchodzące wybory do Parlamentu Europejskiego będą bardzo ważne, szczególnie dla Polski i innych krajów naszej części Europy narażonych na znalezienie się w strefie wpływów neoimperialnej i niedemokratycznej Rosji.

Moskwa nie zamierza rezygnować ze swojej polityki i przyłączać się do demokratycznej wspólnoty. Nie ma takiej tradycji, a jej elity chcą znaczyć w świecie jak najwięcej. Mogą utrzymać swoją pozycję jednego z najważniejszych graczy na arenie światowej tylko za pomocą potęgi militarnej i uzależniania wszystkich od swoich zasobów paliw i innych złóż naturalnych. Gospodarczo Rosja od dawna się nie liczy. Gospodarki dużo mniejszych krajów europejskich są dużo silniejsze i nowocześniejsze. Militarnie natomiast jest obok Stanów Zjednoczonych i Chin największą potęgą na świecie i mimo innych słabości jest nie do pokonania, choćby z tego powodu, że jest mocarstwem nuklearnym. Przekleństwem Rosji są jej bogactwa naturalne. Brak demokracji i wewnętrznej gospodarki wolnorynkowej powoduje, że to bogactwo jest marnotrawione i nie stanowi silnego impulsu rozwojowego. Oligarchiczna struktura władzy i niesprawiedliwy podział dochodu narodowego są hamulcami dla gospodarki i rozwoju społecznego. Taki kraj nie jest partnerem dla Unii Europejskiej i jej poszczególnych krajów, tylko rywalem, którego celem jest osłabianie wspólnoty europejskiej i podważanie sojuszu euroamerykańskiego. Rosja na wiele sposobów stara się osłabić jedność Europy. Jej strategiczny cel jest jasny. To podporządkowanie sobie poszczególnych krajów Europy Wschodniej, w tym Polski, oraz osłabienie Zachodu i skłócenie go.

Nie da się obliczyć, na ile brexit jest dziełem rosyjskiej propagandy, ale jest pewne, że Rosja się z tego cieszy i że wszelkimi sposobami, choćby za pomocą zręcznej propagandy, dążyła do zasiania nieufności i niechęci wobec Unii wśród obywateli tego kraju. Świadczy o tym duża aktywność rosyjskich trolli internetowych i wywiadu w Wielkiej Brytanii. Niewątpliwie to rosyjskie wpływy zdecydowały o ostatecznym zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. Jego wroga wobec Unii Europejskiej polityka jest Rosji bardzo na rękę. Zjednoczona Europa musi się zmierzyć również z piątą kolumną różnej maści mniej i bardziej agresywnych eurosceptyków, którzy osłabiają ją z powodów ideologiczno-doktrynalnych lub nacjonalistycznych. Utrzymanie obecnego porządku w Europie jest możliwe tylko pod warunkiem utrzymania wspólnych wartości, takich jak demokracja, polityka społeczna, praworządność, prawa obywateli, regulowany z powodów społecznych, ale wolny rynek.

Dużo czasu minęło od ostatniej wojny, która tak bardzo okaleczyła nasz kraj. Czujemy się bezpieczni i stajemy się coraz bogatsi. Warto pamiętać, że tylko silna Unia Europejska, zdolna przeciwstawić się imperialnym naciskom, może zagwarantować nam bezpieczeństwo i dobrobyt. Osłabianie Unii i wspieranie jej przeciwników jest piłowaniem gałęzi, na której siedzimy. Najbliższe wybory eurodeputowanych pokażą, dokąd zmierzamy. Wychodząca z Unii Wielka Brytania to poważne osłabienie również naszej pozycji. Europejski Parlament pod silnym wpływem wrogów Unii, którzy staliby się jej reprezentantami, grozi nam trudnymi do wyobrażenia konsekwencjami. Wartości, które stworzyły Unię i gwarantują jej członkom pokój i dobrobyt, nie są dane raz na zawsze. Jeszcze niedawno ich nie mieliśmy, a za chwilę możemy je stracić. To będą bardzo ważne wybory. Można zaryzykować twierdzenie, że mogą się okazać ważniejsze niż wybory do Sejmu.

Jarosław Gugała | dziennikarz, Polsat

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza