Prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki
fot. Tomasz Adamaszek

Więcej depresji, zaburzeń lękowych: to wyzwania dla polskiej psychiatrii

Z PROF. PIOTREM GAŁECKIM, KIEROWNIKIEM KLINIKI PSYCHIATRII DOROSŁYCH UM W ŁODZI, KONSULTANTEM KRAJOWYM DS. PSYCHIATRII, ROZMAWIA KATARZYNA PINKOSZ.

Dlaczego coraz więcej osób w Polsce potrzebuje wsparcia ze strony psychologa i psychiatry?

W Polsce, podobnie jak w innych krajach UE, następuje szybki wzrost rozpowszechniania zaburzeń psychicznych. Coraz częściej psycholodzy i psychiatrzy spotykają się z zaburzeniami depresyjnymi, lękowymi lub z zaburzeniami snu. Zaburzenia snu mogą być wtórne do depresji, zaburzeń lękowych lub uzależnienia, bywają jednak też objawami izolowanymi lub powiązanymi z dużym obciążeniem, np. pracą, migracją, stresem.

Dlaczego coraz częściej wpadamy w depresję, coraz częściej mamy lęki, mimo że obiektywnie żyje nam się coraz lepiej?

Żyjemy w innych warunkach niż kiedyś: zdecydowanie szybciej, bardziej samotnie, a jednocześnie w bardzo dynamicznym świecie, szybko się zmieniającym. Tym, co odróżnia teraźniejszość od przeszłości, jest brak stabilności w każdej sferze życia: społecznej, zawodowej i rodzinnej. Dodatkowo ciągle jesteśmy informowani o różnych negatywnych i zagrażających sytuacjach, co sprawia, że żyjemy w stałej sytuacji zagrożenia i lęku.

Ma to istotny wpływ na nasz organizm, ponieważ nie odróżnia on w sensie biologicznym realnej sytuacji zagrożenia od zagrożenia przewidywanego lub oczekiwanego (lęku). Zarówno realne zagrożenie, jak i lęk powodują mobilizację w kierunku prozapalnym układu immunologicznego (wzrasta stężenie interleukiny I, interleukiny VI i innych cytokin prozapalnych) oraz
powoduje nadmierną aktywację osi przysadka-podwzgórze-nadnercza (wzrasta poziom kortyzolu). Takie zmiany w organizmie związane są z mobilizacją części współczulnej układu immunologicznego i licznymi objawami somatycznymi.

Pojawienie się depresji, zaburzeń lękowych zależy od trzech czynników: naszej osobowości, naszych genów i od tego, w jakim środowisku żyjemy. Nasze geny nie zmieniają się od pokoleń. Osobowość jest dość stałym konstruktem kształtowanym przez naszych rodziców w trakcie wychowania. To, jak się odżywiamy i w jakim środowisku żyjemy, poprzez mechanizmy epigenetyczne, wpływa na zwiększoną podatność na depresję, zaburzenia lękowe czy uzależnienia.

Czyli można się spodziewać dalszego wzrostu osób z depresją?

W Polsce rozpowszechnienie depresji jest jednym z niższych w Unii Europejskiej. Nie oznacza to, że jesteśmy populacją bardziej odporną na te zaburzenia lub że stosujemy lepsze schematy leczenia. Moim zdaniem szczyt zachorowalności na zaburzenia depresyjne w Polsce jest dopiero przed nami. Od 2008 do 2018 roku o 30 proc. wzrosła w naszym kraju
sprzedawanych opakowań leków przeciwdepresyjnych. W 2017 roku codziennie lek przeciwdepresyjny przyjmowało 1 milion 700 tysięcy dorosłych Polaków. Jest to około 8-10 proc. dorosłej populacji.

Gdyby te liczby zsumować, to oznacza, że już dziś co dziesiąty Polak ma depresję, a mówi Pan, że zapadalność na depresję będzie jeszcze większa. To co zrobić, by się przed nią chronić?

To, co jest dobre dla serca, jest też dobre dla mózgu. Tak więc warto zadbać o odpoczynek po pracy, uprawianie sportu, właściwe odżywianie czy prowadzić zdrowy styl życia. Nie da się jednak wszystkiego wyeliminować, ponieważ nie zmienimy współczesnego stylu życia. Dlatego jeśli pojawią się jakiekolwiek objawy, takie jak: przygnębienie, uczucie zmęczenia, anhedonia, zaburzenia snu, kłopoty z koncentracją, obniżone libido, trzeba skonsultować się z psychologiem, lekarzem psychiatrą lub lekarzem rodzinnym.

Korzystanie z portali społecznościowych jest powszechne. Ciągłe przebywanie na Facebooku i innych forach jest dobre dla psychiki?

Nie, ponieważ stwarza to złudne przekonanie, że ma się dużą liczbę znajomych, co daje pozorne poczucie bezpieczeństwa i wsparcia. Gdy dochodzi do kryzysu choroby, sytuacji przewlekłego stresu, lajki i liczba
znajomych na Facebooku lub Instagramie nie przyniosą nam odpowiedniej pomocy, takiej jak bliskie relacje z rodziną, znajomymi czy przyjaciółmi. Prawdziwą grupą wsparcia w sytuacji stresu są realni znajomi, a nie dynamiczne, ciągle zmieniające się fora internetowe.

Skoro liczba osób mających problemy z psychiką rośnie, to jak z tymi rosnącymi problemami psychicznymi Polaków radzi sobie polska psychiatria?

W lipcu mija rok od wdrażania pilotażu 27 centrów zdrowia psychicznego, które obejmują zasięgiem 10 proc. populacji dorosłych. Wstępne dane są pozytywne: w tych ośrodkach spadła liczba hospitalizacji o około 20-30 proc. Nie mamy na razie danych dotyczących liczby zwolnień lekarskich, prób samobójczych czy dokonanych samobójstw, ponieważ na taką analizę jest jeszcze za wcześnie. Wszystkie ośrodki, które utworzyły Centra Zdrowia Psychicznego, mimo pewnych trudności wynikających z kontraktów z NFZ, są pozytywnie nastawione do pilotażu. Nie ma ośrodka, który chciałby się wycofać z tej formy opieki. Sprawdza się model opieki centrum zdrowia psychicznego, która gwarantuje leczenie ambulatoryjne, a także na oddziale dziennym, całodobowym, w zespole leczenia środowiskowego. Kolejne ośrodki chcą przystąpić do pilotażu. Wydaje się, że opieka środowiskowa jest dobrym rozwiązaniem. W przypadku nagłego zachorowania centrum zdrowia psychicznego ma obowiązek udzielić pomocy pacjentowi w ciągu 72 godzin. Nie spotkałem się z jakąkolwiek skargą lub sytuacją, że pacjentowi nie była udzielona pomoc. Nie oznacza to, że jest to pomoc specjalisty psychiatry, gdyż często wystarcza pomoc wykwalifikowanej pielęgniarki lub ratownika medycznego.

Psychiatria dziecięca jest w tragicznym stanie. W przypadku osób dorosłych można powiedzieć, że opieka psychiatryczna jest krok do przodu?

Tak. Dzięki pilotażowi idziemy naprzód, wprowadzanie zmian to zawsze możliwość znalezienia lepszych rozwiązań. Oczywiście, są wątpliwości związane ze współpracą z NFZ i finansowaniem. Uważam jednak, że pilotaż to był krok w bardzo dobrym kierunku. Przed nami także reforma psychiatrii dziecięco-młodzieżowej, nowy model opieki 3-stopniowej. Ministerstwo Zdrowia przedstawi te zmiany wczesną jesienią.

Przez wiele lat nakłady na psychiatrię były dramatycznie niskie. Ostatnio coś drgnęło?

Nakłady na psychiatrię są relatywnie niższe niż na inne dziedziny medycyny. Polska psychiatria jest wyceniana od wielu dekad zbyt nisko. W Europie średnie nakłady na psychiatrię to około 6 proc. globalnych nakładów na zdrowie, natomiast w Polsce: 3,4 proc. Dopóki tego nie zmienimy, to możemy mieć bardzo dobrych psychiatrów, możliwość stosowania nowoczesnych leków, ale będzie nam brakować optymalnej opieki, gdyż infrastruktura w większości szpitali psychiatrycznych nie spełnia oczekiwań, szczególnie jeśli chodzi o dostępność. Współcześnie w każdej dziedzinie medycyny: kardiologii, onkologii, ortopedii, a także psychiatrii ma to kolosalne znaczenie. Jeśli chodzi o zmianę modeli opieki ze szpitalnej na środowiskową, to również nie uda się tego zrobić z dnia na dzień. Gdy przeprowadzono reformę we Włoszech, to od pewnej daty zaprzestano przyjmowania pacjentów do szpitali psychiatrycznych. Jednak sam przebieg zmian trwał około 20 lat. W mojej opinii czeka nas długi proces.

Liczba psychiatrów dla dorosłych w Polsce jest wystarczająca?

W Polsce pracuje obecnie 4165 psychiatrów ze specjalizacją, a ich liczba systematycznie wzrasta. Gdy 5 lat temu powołano mnie na stanowisko konsultanta krajowego, było 3500-3600 psychiatrów. Zawsze otrzymujemy od Ministerstwa Zdrowia taką liczbę miejsc rezydenckich, o jaką wnioskujemy. Nie zauważam utrudnień w robieniu specjalizacji. Specjalizacja z psychiatrii cieszy się dużą popularnością wśród absolwentów uczelni medycznych. Średnio co roku do egzaminu specjalizacyjnego przystępuje około 200 osób. Część osób nie zdaje egzaminu, inna część przechodzi na emeryturę, dlatego liczba psychiatrów zwiększa się o około 80 w ciągu roku. A jeśli chodzi o wiedzę i umiejętności polskich psychiatrów, to w mojej opinii jest ona na poziomie światowym, czego dowodem był zjazd Europejskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, który odbył się w tym roku w Warszawie.

A jak Pan ocenia dostęp do nowoczesnych leków w psychiatrii?

Mamy dostęp do wszystkich nowoczesnych leków przeciwdepresyjnych, które są w Europie i na świecie. Nie wszystkie są refundowane: 2-3 nowe preparaty są w trakcie procesu refundacyjnego. W grupie leków przeciwpsychotycznych wszystkie leki są refundowane w formie ryczałtu lub bezpłatne. Firmy farmaceutyczne ubiegają się o refundację dwóch nowych substancji zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich. Istotną rolę w leczeniu schizofrenii ogrywają długodziałające leki przeciwpsychotyczne. W Polsce refundowane są preparaty podawane
w iniekcjach co 2 tygodnie oraz co miesiąc, a w procesie refundacyjnym jest substancja czynna, którą można podawać raz na 3 miesiące. Mam nadzieję, że w tym roku uda się ten lek wprowadzić do refundacji z korzyścią dla naszych pacjentów.

Co Pana zdaniem należałoby jak najszybciej poprawić w psychiatrii dorosłych?

Na pewno wycenę leczenia, która nie pokrywa obecnie kosztów funkcjonowania szpitali psychiatrycznych. Dodatkowo wycena proponowana przez NFZ nie bierze pod uwagę kosztów leczenia chorób współistniejących. Jest to szczególnie istotny problem u pacjentów przebywających na detencji, ponieważ zwykle ich pobyty trwają kilka lat. W opinii środowiska możemy także zrezygnować z limitów czasowych porad ambulatoryjnych. Bardzo istotne znaczenie w mojej opinii w finansowaniu psychiatrycznej ochrony zdrowia powinny mieć urzędy marszałkowskie, gdyż w zależności od regionu Polski są różne zagrożenia mieszkańców w sferze zdrowia psychicznego.

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza