fot. depositphotos

Apteki do Obrony Terytorialnej Polski, czyli o logice rządzenia

W „Managerze Apteki” (nr 2/2017), dostępnym już na portalu managerapteki.pl, opublikowałem artykuł dowodzący, że warto rozpocząć realną pracę nad zbudowaniem obywatelskiego zaplecza dla obrony terytorialnej Polski od włączenia do niej kontraktami indywidualnych aptek, wspieranych przez diagnostów laboratoryjnych i polskie fabryki farmaceutyczne.

Część z Czytelników uznała to za żart na prima aprilis, inni za interesującą tezę, większość jednak zauważyło: „Obrona Terytorialna sama porozumie się z Ministerstwem Zdrowia.”
Moim zdaniem byłby to błąd kardynalny i zaprzepaszczenie szansy, by Obrona Terytorialna wypracowała w krótkim czasie niezależną pozycję, tak jak Ochotnicze Straże Pożarne. Bo jej sukces będzie zależeć wyłącznie od poparcia społeczności lokalnych, a te uwielbiają autonomiczność i podejmowanie decyzji na miejscu, nie w Warszawie.

Główną przyczyną słabości naszego państwa jest jego centralizm rozumiany jako resortowa zachłanność – jeśli w Polsce ma powstać coś, co kojarzy się ze zdrowiem, to musi podlegać Ministerstwu

Zdrowia. A dlaczego? Z przyzwyczajenia?

W ramach obrony terytorialnej mógłby powstać komplementarny system udzielania pomocy medycznej bliski miejscom wypadków i opieka farmaceutyczna blisko domu pacjenta. To wszystko zorganizowane na poziomie lokalnym, służące zdrowiu tam, gdzie do szpitala czy apteki jest daleko w czasach pokoju, a w warunkach wojennych dystans może być po prostu nie do pokonania.

Niech reforma służby zdrowia idzie swoją drogą

Ale czas najwyższy, by powstała komplementarna ochrona zdrowia, a najlepszą do tego okazją jest początek tworzenia systemu obrony terytorialnej.

To jest naturalna chwila, by zbudować niezależną sieć lokalnych placówek zdolnych do udzielenia podstawowej pomocy chorym i rozwijania profilaktyki w czasach pokoju. Podczas wojny te niewielkie placówki mają być zapleczem wspierającym obronę terytorialną i udzielającym bieżącej pomocy rannym i chorym mieszkańcom w najbliższej okolicy.

Łatwo też zauważyć, że w nowej, niezależnej ochronie zdrowia mogą być znakomicie zagospodarowane obszary, z którymi dzisiejsza służba zdrowia sobie nie radzi. Przykładem sztandarowym jest profilaktyka, która nie przynosi efektów tak szybko, by pojawiły się przed kolejnymi wyborami. Dlatego jest obszarem ochrony zdrowia z premedytacją przemilczanym i zaniedbanym przez cały okres polskiej demokracji.

Jest jeszcze jeden argument za budową nowego systemu uzupełniającego istniejącą służbę zdrowia. Mam na myśli wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, co prędzej niż później nastąpić musi. Niezależny, komplementarny system przygotowany dla potrzeb obrony terytorialnej, mógłby być ich punktem startowym.

Apteki w obronie terytorialnej, skrócą kolejki do lekarzy

Zacznę od przypomnienia, że SOR to jeden z najdroższych oddziałów każdego szpitala. A z pewnością najbardziej oblegany. Dlaczego? Ponieważ patrząc realnie, nawet pacjent z paprochem w oku, nie ma możliwości uzyskania pomocy gdzie indziej.

A tymczasem z doświadczeń fińskich aptekarzy wynika, że po wprowadzeniu opieki farmaceutycznej w ciągu roku zanotowano 6 milionów mniej wizyt u lekarzy i 750 tysięcy mniej Finów zgłosiło się na SOR. Śmiem twierdzić, że jeśli opłata za pacjenta objętego zakontraktowaną przez NFZ opieką farmaceutyczną, to kwota X, za wizytę w SOR ubezpieczyciel zapłaci ok. 50X. Zaabsorbowany reformą szpitali Minister Zdrowia zapewne uznał, że opieka farmaceutyczna może poczekać. W efekcie czekać będzie pacjent w SOR, choć nie musi.

Logika silnej władzy to komplementarność działań

Wiedzą to najlepiej generałowie używający w bitwach nie tylko piechoty, ale także artylerii, samolotów i czołgów. Ufam też, że dobrze wiedzą, jak ważne jest zbudowanie społecznego poparcia dla powszechnej obrony terytorialnej. Ale najtrudniej jest zacząć.

Włączenie aptek do systemu obrony terytorialnej jest szansą na zbudowanie komplementarnego systemu ochrony zdrowia, efektywnego i taniego. Działające w obronie terytorialnej apteki indywidualne, będą miały jako pierwsze zadanie otoczenie opieką farmaceutyczną żołnierzy tej formacji i ich rodzin. Taka próba będzie regularnym programem pilotażowym wprowadzenia opieki farmaceutycznej w całym kraju. Już po kilku miesiącach, będzie można zobaczyć jego efekty w spadku ilości wizyt w SOR lokalnych szpitali.

Polska innowacyjna czy tradycyjna?

Na to pytanie odpowiedź jest prosta – logiczna i racjonalna. Polskie apteki i fabryki farmaceutyczne są niezbędne w obronie kraju. Świetnie wykształceni diagności laboratoryjni, także. Dziś odmieniamy przez wszystkie przypadki słowo innowacyjność, w domyśle skazując tradycyjne sektory na śmierć. A nowe i stare musi się uzupełniać, tak jak kurier na rowerze dowożący w mieście przesyłki z ultranowoczesnego sklepu internetowego. Polska może stać się Doliną Krzemową – to myśl piękna. Ale ktoś musi skutecznie jej bronić – to potrzeba konieczna. Najlepiej zrobią to środowiska lokalne. Warto je po prostu zorganizować wokół tego celu i przy okazji zbudować nową regionalną ochronę zdrowia i profilaktykę.

Apteki do Obrony Terytorialnej Polski, czyli o logice rządzenia
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza