Więcej

    Prof. Piotr Chłosta: Skuteczne leczenie zespołu pęcherza nadaktywnego jest dziś możliwe

    Jeśli zespołowi pęcherza nadaktywnego towarzyszy nietrzymanie moczu, częstomocz dzienny i nocny, to taka osoba nie ma możliwości normalnego funkcjonowania, wykonywania swoich obowiązków zawodowych i życiowych. Są już nowoczesne leki zmniejszające liczbę epizodów nietrzymania moczu, a jednocześnie dobrze tolerowane – mówi prof. Piotr Chłosta, kierownik Katedry i Kliniki Urologii Collegium Medicum UJ, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego

    Wydaje się, że zespół pęcherza nadaktywnego nie jest tak poważnym problemem jak nowotwór, cukrzyca czy miażdżyca. Tymczasem OAB wyraźnie przekłada się na jakość życia, pacjenci popadają w depresję. Jak wielu osób ten problem dotyka?

    Na zespół pęcherza nadaktywnego (OAB) składa się zespół objawów, które polegają na występowania parć naglących, którym zazwyczaj towarzyszy konieczność częstszego oddawania moczu zarówno w dzień jak w nocy. Może temu towarzyszyć nietrzymanie moczu przy jednoczesnym braku zakażenia dróg moczowych lub innej patologii, która mogłaby tłumaczyć te objawy. Problem może dotyczyć nawet 15 proc. osób w Polsce, a występuje zarówno u kobiet jak mężczyzn. U mężczyzn często towarzyszy temu rozrost gruczołu krokowego. Liczba kobiet i mężczyzn z zespołem pęcherza nadaktywnego jest podobna, wynosi od 8 do 40 proc. populacji i wzrasta wraz z wiekiem. Natomiast nasze dane epidemiologiczne dotyczą w przeważającej większości kobiet, ponieważ więcej kobiet leczy się z powodu pęcherza nadaktywnego.

    Jakie są przyczyny pojawienia się objawów?

    Przyczyną mogą być zaburzenia funkcjonowania układu nerwowego, który odpowiada za funkcjonowanie układu moczowego. Mogą to być np. uszkodzenia rdzenia kręgowego, nieprawidłowości związane z przewodnictwem nerwowym, nerwowo-mięśniowym, połączeniami międzykomórkowymi, nadmiernym przewodnictwem czuciowym. Zespół pęcherza nadaktywnego może też wystąpić w przebiegu takich chorób jak cukrzyca, choroba Parkinsona, choroba Alzheimera, stwardnienie rozsiane.

    Najczęstszym objawem jest częstomocz – konieczność oddawania moczu nawet powyżej 8 razy na dobę. Zwykle są to niewielkie ilości moczu, przy czym stopień nasilenia parcia nie odzwierciedla objętości oddanego moczu. Na skutek patologicznych zmian w pęcherzu moczowym występuje bolesne uczucie parcia. Ponadto pojawiają się parcia naglące – czyli nagła, niepohamowana potrzeba oddania moczu, której powodem są nieprawidłowe skurcze pęcherza – oraz nietrzymanie moczu, czyli niedający się powstrzymać wyciek moczu spowodowany niekontrolowanymi skurczami pęcherza moczowego. Te objawy mogą występować łącznie lub osobno. Według zaleceń Polskiego Towarzystwa Urologicznego jak i innych towarzystw urologicznych, rozpoznanie zespołu pęcherza nadaktywnego nie wymaga konieczności wykonania badania urodynamicznego. Jednak przed postawieniem diagnozy należy wykluczyć inne choroby, jak np. zakażenia układu moczowego, przewlekle choroby nerek, cukrzycę, zespół jelita nadwrażliwego.

    Jak się leczy tę chorobę?

    Jeśli zespół pęcherza nadaktywnego towarzyszy innej chorobie, np. cukrzycy, to konieczne jest jej leczenie, skojarzone z lekami stosowanymi w zespole pęcherza nadaktywnego. Obecnie coraz rzadziej stosowanym ze względu na duży odsetek działań niepożądanych – jest chloroworek oksybutyniny. Jest to lek antycholinergiczny pierwszej generacji. Niestety, wielu chorych w przypadku konieczności przewlekłego stosowania odstawiało go przed upływem 3 miesięcy z powodu działań niepożądanych, którymi jest np. suchość w ustach, suchość w oku, bóle głowy, zaparcia, zdarzały się również zaburzenia poznawcze. Przeciwwskazaniem dla jego stosowania była jaskra, dlatego wiele starszych osób nie mogło kontynuować leczenia.

    Sytuacja zmieniła się, gdy pojawiły się leki antymuskarynowe nowej generacji, które nie dawały już tak uciążliwych objawów ubocznych. Należy do nich np. uroselektywna solifenacyna. To lek antymuskarynowy o wydłużonym czasie działania nawet 50 godzin.

    Obecnie dysponujemy już nowoczesnymi lekami o zupełnie innym działaniu, wpływającymi na receptory beta-3 – są to adrenergiczni agoniści receptorów beta-3. Takim lekiem jest np. mirabegron: to lek bardzo skuteczny, ewidentnie zmniejsza liczbę epizodów nietrzymania moczu, a jednocześnie jest to lek bardzo dobrze tolerowany, również przez osoby, które źle tolerowały leki antymuskarynowe. Niestety, wciąż brakuje jego refundacji, proces refundacyjny długo trwa, wciąż nie ma ostatecznej zgody ministerstwa. Lek można łączyć z innymi lekami starszej generacji. Takie leczenie skojarzone, np. w przypadku nadaktywności mięśnia wypieracza, ma bardzo silne rekomendacje o dużym poziomie istotności zarówno Europejskiego jak i Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Skuteczność takiego leczenia jest bardzo duża, sięga nawet 80 proc.

    Skuteczna farmakoterapia dla tych osób oznacza zupełną zmianę funkcjonowania? 

    Tak. Jeśli zespołowi pęcherza nadaktywnego towarzyszy nietrzymanie moczu, częstomocz dzienny i nocny, to taka osoba nie ma możliwości normalnego funkcjonowania, wykonywania swoich obowiązków zawodowych i życiowych. Spotkanie z rodziną może stać się udręką, nie mówiąc już o pracy, gdzie możliwość wyjścia do toalety w dowolnej chwili nie jest możliwa. Spotkanie służbowe, prowadzenie wykładów czy lekcji staje się bardzo kłopotliwe. Z kolei częstomocz nocny powoduje konieczność wstania w nocy do toalety. Jeśli dzieje się to kilka lub kilkanaście razy w ciągu nocy, powoduje to trudność w normalnym funkcjonowaniu w ciągu dnia, może zwiększać ryzyko np. wypadku w pracy, w drodze do pracy, a także wpływać na pojawienie się depresji. Jeśli pojawia się nietrzymanie moczu, to w taka osoba ma ogromny problem zdrowotny, ekonomiczny i psychospołeczny. Z punktu widzenia ekonomicznego problemem jest to, że konieczne jest kupowanie pieluch. Z punktu widzenia zdrowotnego nietrzymanie moczu powoduje ryzyko zakażenia układu moczowego i wtórnego leczenia z powodu powikłań. Z punktu widzenia psychospołecznego pacjent jest „uwiązany” do toalety. Nietrzymanie moczu powoduje uczucie niepełnosprawności społecznej, uniemożliwia normalne funkcjonowanie społeczne.

    Wiele osób wstydzi się pójść z tym problemem do lekarza?

    Tak, przeważająca większość chorób urologicznych stygmatyzuje pacjenta. Zupełnie niepotrzebnie, to takie same choroby, jak inne, a urolodzy są po to, żeby pomóc pacjentom, zarówno kobietom jak mężczyznom. U większości osób leczenie farmakologiczne jest skuteczne, zwłaszcza jeśli odpowiednio wcześnie się je rozpocznie. Jeśli leczenie farmakologiczne nie pomaga, można zastosować leczenie zabiegowe. Jedną z metod jest zastosowanie toksyny botulinowej, która poraża połączenia nerwowo-mieśniowe w wypieraczu. Dochodzi wtedy do zmniejszenia skurczów dodatkowych, co powoduje zmniejszenie liczby parć naglących i epizodów nietrzymania moczu. Zabieg trzeba jednak powtarzać – u niektórych osób po 3 miesiącach, u innych – po 9-12 miesiącach.

    Wcześniejsze leczenie farmakologiczne mogłyby zmniejszyć liczbę osób, które wymagałyby leczenia zabiegowego?

    Oczywiście, im szybciej zaczniemy leczenie farmakologiczne, tym większa szansa uniknięcia leczenia zabiegowego. Jeśli jednak to nie pomaga, można zastosować neuromodulację krzyżową, która polega na wszczepieniu elektrod w okolicach nerwów krzyżowych i korzeni nerwów rdzeniowych w odcinku krzyżowym. Elektrody połączone są z zewnętrznym stymulatorem, który wytwarza impulsy elektryczne i z reguły moduluje działanie nerwów krzyżowych. Takie leczenie ma szansę wyeliminować niektóre skurcze lub je zmniejszyć. U osób, u których również to leczenie nie powoduje możliwości powrotu do względnie normalnego funkcjonowania, kiedyś stosowało się augmentację, czyli powiększenie pęcherza moczowego fragmentem jelita, natomiast obecnie częściej wycina się pęcherz. U mężczyzn jest możliwe wytworzenie pęcherza zastępczego, u kobiet z reguły stosuje się nadpęcherzowe odprowadzenie moczu metodą urostomii. Natomiast są to wyjątkowe przypadki.

    Cieszę się, że stopień świadomości społecznej jest coraz większy, że pacjenci coraz częściej przychodzą do urologa z problemami czynności dolnych dróg moczowych. Dobór leczenia oraz narzędzi, jakimi dysponujemy (diagnostycznymi i terapeutycznymi) stwarzają szansę wdrożenia najwłaściwszego leczenia na odpowiednim etapie problemu. Kolejną pozytywną kwestią jest pojawianie się nowych preparatów farmakologicznych o coraz większej skuteczności.

    Rozmawiała: Katarzyna Pinkosz

    Katarzyna Pinkosz
    Katarzyna Pinkosz
    Dziennikarka medyczna, z-ca redaktora naczelnego Świat Lekarza, redaktor prowadząca Świat Lekarza 3D

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3D

    Najnowsze artykuły

    Alkohol, narkotyki, przemoc domowa: czy widać już społeczne skutki lockdownu?

    Będziemy chcieli rozpocząć akcję medialną, by upowszechniać informację na temat form pomocy osobom poszkodowanym w wyniku przemocy domowej. Chcemy też docierać do...

    Prof. Piotr Wysocki: Nowe zalecenia leczenia raka nerkowokomórkowego

    Nowe zalecenia to twarde rekomendacje oparte na na­ukowych dowodach; zalecenia, które są odbiciem stan­dardów stosowanych na świecie. Zależy nam na tym, żeby...

    Prof. Joanna Narbutt: Łuszczyca to wciąż wielkie wyzwanie

    Wśród ok. miliona chorujących w Polsce na łuszczycę, 20 proc. ma ciężką postać tej choroby. To chorzy, u których zmiany skórne obejmują...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D